USA - najgorsze państwo na Ziemi

Doman

Well-Known Member
1 221
3 908
Globalny program 50%+

czyli opłacasz stacjonujący u siebie garnizon imperialny w kwocie 150% kosztów garnizonu. Zawsze ceniłem imperium żydojankeskie za subtelność haraczu, np. przez rentę emisyjną, jakieś umowy o "wolnym" handlu typu TTIP, ACTA itd. albo jak ostatnio wobec Europy - wzruszające dbanie o jej bezpieczeństwo energetyczne. Większość ludzi nie ogarnia tych subtelności i nawet nie wiedzą jak są mocno składają się na jankeski cud gospodarczy. A tu tymczasem wracają czasy haraczu o konstrukcji prostej jak budowa cepa, haraczu którego nie powstydziłby się sam Attyla. Trochę desperackie zachowanie.
https://www.altair.com.pl/news/view?news_id=27594

Pouczająca jest mapka z bazami. Jest to urzeczywistnienie full-spectrum dominance. Np. gdy jakiś duży kraj (w grę wchodzi tylko Rosja i Chiny) przystąpi do wojny z USA, to ma przed sobą tyle celów, taką głebię strategiczną przeciwnika, że tylko się załamać. Amerykanie mają multum lotnisk zapasowych, radarów, stacji itd. że trzeba ich rąbać naprawdę mocno i długo aby ich armia oślepła, a lotnictwo straciło zdolność operacyjną.


poza bazami USA mają szemrane placówki "dyplomatyczne":

Gruziński eksperyment biologiczny
https://wolnemedia.net/gruzinski-eksperyment-biologiczny/

mniej więcej ta sama historia jak z tajnymi więzieniami CIA. Te więzienia są poza granicami USA, bo USA to JEDNAK państwo prawa (w miarę), i jak jest zakaz tortur, to się tego zakazu trzeba trzymać. Katownie są zatem umieszczane w specjalnych krajach-kiblach, np. w Polsce gdzie jakieś tam prawo jest, ale tylko teoretycznie. Myślę, że na tej samej zasadzie powstały zagraniczne laboratoria biologiczne. Żadni federalni, żaden jankeski sanepid itp. ani sąd nie ma tam wstępu a tubylczy bantustan stoi na baczność. Można zatem bawić się w wągliki i takie tam.

INF

To też fajna sprawa. Wiadomo, że traktaty podpisuje równy z równym, a jak jeden odstaje to już można go traktować z buta. Właśnie dowiedziałem się, że oficjalnym pretekstem wycofania się USA z INF jest pojawienia się Iskandera dłuższego o 53cm niż poprzednie modele. Rosjanie twierdzą, że to z powodu większej głowicy. Rosjanie to takie same kłamczuszki jak Amerykanie, ale tak na logikę to 53cm nie powinny radykalnie wydłużyć zasięgu Iskandera a INF obejmuje zasięg 500 do 5500 km. Po co więc łamać INF wydłużając zasięg Iskandera o jakąś nędzę, np. z 500 na 600km? Poza tym warto zastanowić się kto ma wysunięte bazy wojskowe z których można odpalać na terytorium wroga rakiety o zasięgu pośrednim. Tak, Ameryka. Kto ma większe moce produkcyjne, zasoby ludzkie, finansowe i lepszą technologię aby iść w wyścig zbrojeń? Tak, Ameryka. To są pytania retoryczne, ale założe się, że tam w Polin macie już w związku z tym INF zmasowaną jankeską sraczkę medialną.

Anti-Ballistic Missile Treaty

To jest traktat który upojona hegemonią Ameryka wypowiedziała już w 2001. Oficjalnym powodem wypowiedzenia traktatu były....trzymajcie mnie ludzie....talibowie. Tak, kurwa talibowie. Znani z budowania ICBM.
Traktat chronił ludzkość przed sytuacją w której jedna ze stron osiągnie zdolność ochrony przed kontrą i to ją zachęci do agresji. Rok 2001 to czas 10 letniego orania tego co zostało po ZSRR, a Chiny były jeszcze zacofane. Obecnie Rosja już jest trwale graczem II kategorii (bardzo małe nakłady na technologię) a Chiny nadal jeszcze mają dużo do nadgonienia. Nie ma więc bodźca by negocjować i nie zanosi się na wejście nowych traktatów ograniczających zbrojenia.

Tak gigantyczna rozbudowa potencjału wojskowego przy braku godnego przeciwnika świadczy....o. No właśnie. O czym? Prawilny obywatel Polin powie, że o wielkiej trosce o pokój. I tego trzymajmy się towarzysze. Wojna o pokój zacznie się niedługo.

A pomyśleć, że jeszcze przed II Wojną światową amerykańskie społeczeństwo wykazywało ogromną niechęć do niesienia płomienia globalnej rewolucji. Panował system parlamentarny i ciężko było złamać wolę wyborców.
Spotkałem się z opinią, że III Rzesza, stalinowski ZSRR i Japonia to były golemy które Wall Street celowo wykarmiło aby mieć pretekst do podbojów jako zmuszony sytuacją pacyfista. Faktycznie, wszystkie te mocarstwa miały w pewnym okresie gigantyczne linie kredytowe w Wall Street. W ZSRR Amerykanie budowali całe okręgi przemysłowe, Hitler miał sponsoring, a Japonię karmiono surowcami prawie do samego Perl Harbor - który nawiasem mówiąc był oczywistą ustawką (administracja amerykańska wiedziała o ataku i cieszyła się na ten szok jakiego dozna społeczeństwo).

Suma sumarum, po 1000 latach kraj w którym panowały nastroje izolacjonistyczne ma swoje wojska w grubej większości krajów świata, a to do tej pory nie udało się żadnemu zamordyście - żaden król, żaden cesarz tego nie osiągnął co Ameryce wyszło "samo".
 
Ostatnia edycja:

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 580
20 452
Lewicki: Czy USA są altruistycznym mocarstwem?
27 czerwca 2019
Taką właśnie myśl, że „USA działają czasami z pobudek altruistycznych”, wysnuł niedawno profesor Chodakiewicz w rozmowie z redaktorem Rachoniem w programie „Minęła 20”. Stwierdził tam m.in.: „Imperium amerykańskie jest jedynym które gwarantuje, że państwa narodowe będące w sojuszu z imperium nie zostaną zdominowane i zniszczone”. Dał też przykład na ten altruizm: „Dominacja amerykańska jest zawsze w najłagodniejszej formie, wystarczy spojrzeć na Niemcy czy Japonię. Nie wzięła się ich potęga gospodarcza z niczego, tylko z amerykańskiej dobroci”.

Gdy jednak bliżej przyjrzymy się temu, jak wyglądało praktykowanie tej „dobroci”, to jej obraz będzie, delikatnie mówiąc, bardziej złożony. Bo przecież wiemy, że wymienione państwa doświadczyły tej rzekomej dobroci dopiero po tym jak zostały srodze ukarane, wręcz całkowicie zniszczone, w tym jedno, przy użyciu broni jądrowej. Także i obecnie ich potęga gospodarcza jest utrzymywana w takich rozmiarach by nie była konkurencją dla USA. Jeśli zaś Japonia, w latach 90., wyrosła zbytnio ponad akceptowany poziom, to działania USA były takie, że japońska gospodarka poniosła potężne straty i została wprowadzona w stan recesji, w której tkwi do dzisiaj. Znany japoński autor Yoshikawa Mototada ocenia, że straty finansowe jakie poniosła Japonia w 1990 roku były porównywalne z klęską w II wojnie światowej.https://konserwatyzm.pl/lewicki-czy-usa-sa-altruistycznym-mocarstwem/#_edn1 To, że Japonia lojalnie wspierała USA nie miało tu znaczenia. Jak pisze Frederick William Engdahl: „Żaden z krajów świata nie wspierał reaganowskiej polityki deficytu budżetowego i ogromnych wydatków w latach 80. bardziej lojalnie i energicznie, niż dawny wróg Waszyngtonu, Japonia. (…) W oczach Japończyków, odpłatą za ten lojalny i hojny zakup przez Tokio amerykańskich obligacji skarbowych, nieruchomości i innych aktywów, była, na początku lat 90., najbardziej niszczycielska katastrofa finansowa w dziejach. Wielu japońskich biznesmenów prywatnie wierzy, że był to rezultat celowej polityki Waszyngtonu nastawionej na podcięcie japońskich gospodarczych wpływów w świecie”.[ii] I tak to, w praktyce, wygląda ta dobroć USA. Manifestowanie całkowitego podporzadkowania życzeniom Ameryki, wcale nie uchroni, jak pokazuje przykład Japonii, od niszczących działań tego imperium.

W przypadku innych krajów widać to jeszcze bardziej. I co gorsza, nie ma tu większego znaczenia to, czy dany kraj zaliczał się wcześniej do sojuszników USA, czy do przeciwników. Bardzo dobrym przykładem na to jest los Wielkiej Brytanii, która od drugiej wojny światowej jest sojusznikiem USA. Wielka Brytania, do wybuchu tej wojny, była najpotężniejszym imperium światowym, mającym największą na świecie flotę wojenną i kontrolującym rynki i terytoria zamieszkałe przez jedną czwartą ludności globu. Tak było dopóki Wielka Brytania nie związała się sojuszem z USA, po wybuchu II wojny światowej. Efektem tego było uzależnienie Brytanii od materialnego wsparcia ze strony USA, za co zapłatą był dostęp do rynków kontrolowanych do tej pory przez Brytanię, jak też przejęcie przez USA wszelkich aktywów tego państwa. Churchill, w rozmowie ze swoim ministrem skarbu, tak określił istotę amerykańskiej pomocy: „Zostaliśmy nie tylko obdarci ze skóry, ale oskubani do kości”.[iii] USA przejęły m.in. brytyjskie koncesje naftowe na Bliskim Wschodzie.[iv] Zaś warunki polityczne pomocy USA, po części zawarte w karcie Atlantyckiej, oznaczały faktyczną likwidację imperium, która dokonała się zaraz po wojnie. Analiza działań USA, wielu prowadziło do wniosków, że niektóre ich dążenia nie były skierowane przeciwko wrogom, a przeciwko sojusznikom.[v]

Potem zaś było jeszcze gorzej i USA już bez ograniczeń stosowały swoją przewagę wobec Wielkiej Brytanii, sprowadzając ten kraj faktycznie do roli swojego wasala, na który, gdy był krnąbrny, wywierano presję i doprowadzano do stanu uległości, także przez groźbę zastosowania sankcji. Znaną sprawą jest amerykański szantaż, wobec Wielkiej Brytanii, podczas kryzysu sueskiego w 1956 roku, kiedy to Prezydent USA Eisenhower zagroził, że doprowadzi do załamania kursu funta szterlinga. To wystarczyło do podporządkowania się, byłego imperium, amerykańskiej woli. Od tego czasu Brytania nie próbowała już nawet działać samodzielnie. Podobnie rzecz ma się z brytyjskim potencjałem atomowym, który opiera się na wykorzystaniu amerykańskich rakiet Trident, czyli Brytania jest tu całkowicie zależna od USA i pozyskanej z tego kraju technologii militarnej. Z tego powodu, Brytania już raz musiała pozbyć się części swego potencjału atomowego. Miało to miejsce, gdy w końcu lat 60., Brytania dołączyła do USA w realizacji projektu budowy lotniczych rakiet balistycznych o nazwie Skybolt. Rakiety te miały być przenoszone przez brytyjskie samoloty serii V (Victor, Valiant, Vulcan). Niestety USA wycofało się z rozwijania tego projektu i Brytania została z niczym, będąc zmuszona do rezygnacji z tego komponentu własnych sił strategicznych. Spowodowało to kryzys w relacjach z USA i pokazuje dobitnie, że brak własnych technologii militarnych uzależnia kraj od innego państwa, które kieruje się wyłącznie własnym interesem. W ten sposób, w ciągu dwóch tylko dekad, USA całkowicie podporządkowały sobie Brytanię, która przedtem stanowiła imperium potężniejsze od USA. I tak to wyglądał w praktyce ów „altruizm” USA, o którym wspominał profesor Chodakiewicz.

Nie bez przyczyny opisałem trochę szerzej to w jaki sposób USA potraktowały swojego głównego sojusznika. Uczyniłem to ażeby pokazać, że nie ma tam żadnych sentymentów, a jest realizowanie tylko własnego interesu, bez oglądania się na cokolwiek. Skoro USA tak potraktowały Wielką Brytanię, która naprawdę była im potrzebna, jako sojusznik, to jak może traktować inne państwa, które tylko incydentalnie i na krótko mogą być potrzebne w realizacji różnych amerykańskich projektów. To zapewne dotyczyć może Polski. Dlatego jest wielce nierozważnym pokładanie wszelkich rachub i całej strategii Polski na sojuszu z jednym państwem i oszukiwanie się nadziejami, że jemu bardzo na nas zależy, jest gotowe na altruizm i na pewno nas nie zniszczy. Takie podejście to zaklinanie rzeczywistości i dowód na brak politycznej rozwagi. A co będzie, jeśli właśnie nas zniszczy, „zedrze skórę i oskubie do kości” – tak, jak w przypadku Brytanii? Jest już nawet narzędzie, które może temu służyć, czyli ustawa 447. Na razie przekonują nas, że ta strzelba, która zawisła na ścianie w pierwszym akcie, to na pewno nie wypali. Doświadczenie uczy, że takich dekoracji nie używa się jednak bez powodu. Jest też takie angielskie przysłowie, które mówi, by nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka. O tej mądrości, dla własnego dobra, powinniśmy pamiętać i nie opierać wszelkich nadziei i rachub na altruizmie USA i prezydenta Trumpa, bo znowu sami będziemy sobie winni.

Stanisław Lewicki

https://konserwatyzm.pl/lewicki-czy-usa-sa-altruistycznym-mocarstwem/#_ednref1 Wojna o pieniądz: Prawdziwe źródła kryzysów finansowych – Song Hongbing , (ISBN 978-83-60562-45-1) str. 209

[ii] A Century of War: Anglo-American Oil Politics and the New World Order. – F. William Engdahl, London: Pluto 2004, (ISBN 0-7453-2309-X) str. 225

[iii] Od własnej kuli. Tajna wojna między Aliantami – Lynn Picknett, Clive Prince, Stephen Prior, Bellona, (ISBN 978-83-11-10785-4) str. 188

[iv] Tamże str. 348

[v] Tamże str. 341
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 580
20 452
Właśnie zaczynają się orientować, że Demokraci niszczą im miasta.

How Decades Of Democratic Rule Ruined Some Of Our Finest Cities
Urban Blight: A few days ago, filmmaker Michael Moore tweeted, “Flint has voted for Dems for 84 straight yrs” and wanted to know, “What did it get us?” He’s actually on to something.
Don’t drink the water in Flint, Mich. Federal and state officials botched a water supply switch there and ended up contaminating the city’s drinking water with lead. It’s a sad and infuriating story that has gone on far too long. It’s not quite a humanitarian crisis -- blessedly, we don’t see many of those in this country -- but it is a mess.
Of course blame has been liberally tossed around. Republican Gov. Rick Snyder has been sued. Moore wants him arrested. (Obviously there's a limit to Moore's ability to think clearly, and he reached it with his Flint tweet.) Some are convinced that the private sector is the villain, because, after all, isn’t it always? The loopy left even says that the Koch brothers are at fault.
But let’s backtrack to Moore’s tweet. Flint is indeed a Democratic Party bastion. Don’t its decades of Democratic dominance deserve some of the blame? It’s the city’s "Democratic rulers," Reason magazine’s Robby Soave reminds us, who have "robbed city residents blind to pad the pockets of public sector unions." They’ve also been in charge as Flint has become one the country’s poorest cities (the second poorest, says the Census Bureau, for a city of its size), and a haven for criminals -- it’s the most dangerous city in America, according to Business Insider.
Flint is not alone, though. America is awash with troubled, dysfunctional cities that have been electing Democratic mayors for decades.
  • Detroit last elected a Republican mayor in 1957. It is now the model of urban failure -- it’s recognized more for its poverty, crime, rot and bankruptcy than the great cars that it turned out into the early 1970s. It is the poorest big city in the nation, with almost 40% of the population living below the poverty line. The website Law Street actually ranks Detroit ahead of Flint as the country's most dangerous city. Either way, it’s clear that both cities have institutionalized crime problems.
Detroit is also a pit of political corruption. Just in recent years, one mayor, Kwame Kilpatrick, was convicted of corruption and sent to federal prison for 28 years, while building inspectors have been indicted on federal felony bribery charges and a former city council member was investigated in a bribery and kickback scandal.
  • Chicago’s last GOP mayor was elected in 1927. The nation’s third-largest city is home to some of the worst inner-city violence imaginable. More than 2,300 people were shot there last year, and nearly 400 lost their lives to homicides.
Its finances are just as grim. "Chicago is so broke," IBD contributor Stephen Moore explained months ago, "that its bonds are junk status, and Mayor Rahm Emanuel had to go hat in hand last week to the state capital, Springfield, for bailout money to pay the bills." Things have been rotten enough, Moore said, to send "a record number of people ... fleeing Cook County, home to Chicago." Only a little more than half of the city's pension liabilities are funded.
  • St. Louis has been electing Democratic mayors since 1949. The Gateway to the West has become the gateway for crime. Law Street says that it’s the fourth most dangerous city in the country, Forbes says it’s the second. It had the sixth-highest poverty rate among big cities in 2014.
  • The last GOP mayor of Philadelphia left office in 1952. A few years ago, Moore identified it as a favorite to follow Detroit into bankruptcy.
  • Both Baltimore and Oakland had Republican mayors as late as the 1960s. In the era of Democratic rule, both are now more well known for their crime and poverty problems than for their charm and character.
  • Newark, N.J., hasn't had a GOP mayor in more than a century. It was ranked as the fifth-worst city to live in in 2015. Detroit, of course, was first.
When Democrats are in control, cities tend to go soft on crime, reward cronies with public funds, establish hostile business environments, heavily tax the most productive citizens and set up fat pensions for their union friends. Simply put, theirs is a Blue State blueprint for disaster.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 580
20 452
Posted Monday, August 5, 2019 |By Robert B. Charles |
Considerable debate swirls over around crime, poverty and America’s cities – with politicians suddenly blaming each other, and generalizations flying. Here are facts, which help deliver the truth.
First, while 535 members of Congress feud and fume over how much federal money to spend on federal entitlements, anti-crime, anti-poverty, anti-drug, and anti-social disintegration programs, a strong argument exists for focusing on local leaders – not Congress – for answers.
Mayors – more than US Senators, Congressmen, and even Governors – have a vested interest in finding solutions for the cities they are elected to lead. Accordingly, this column reflects research into 55 cities, covering five studies, credible data bases, and mayoral records.
The findings are arresting – and a basis for rethinking how to pull America’s worst cities out of darkness. Notably, Americans of all ages live in cities. Pew’s Research Center reports 97 percent of US counties – and cities – saw an increase of 65-and-older populations since 2010, a trend that is accelerating. Older Americans are affected by these facts, along with younger.
What did I discover? America is experiencing the best economy in 50 years, lifting every major minority group with record low unemployment, growth, dollar valuation, and accelerating wages. This should turn the tide in America’s cities – but the turn is slow.
Instead, we are witnessing higher homelessness in “sanctuary cities,” and policy stagnation across major impoverished, often unsafe cities – Baltimore to Buffalo, Birmingham to Brownsville.
Fact: The top-ten American cities for homelessness are sanctuary cities, which offer refuge to illegal immigrants, do not cooperate with federal law enforcement, and raise the price of low-rent housing for their citizens. In this group are Los Angeles (55,000 homeless), Seattle (12,000), San Diego (9,000), San Jose (7,000), San Francisco (6,000), and Las Vegas (6,000).
So, one policy misfire is not thinking out implications of opposition to border security, while sheltering illegal migrants and blocking deportation of those facing final orders. Another policy misfire is assuming that one-time shelter funding will stop the inflow of illegal migration; actually, offering safe harbor is having the opposite effect.
Bigger discoveries were made. Of the top-ten “most dangerous cities” in America, according to Forbes, all have Democratic mayors. Those cities are Detroit, St. Louis, Oakland, Memphis, Birmingham, Atlanta, Baltimore, Stockton, Cleveland and Buffalo.
Race may have little to do with it, although poverty and unemployment are tied to violent crime prevalence. Roughly half the mayors in this top-ten analysis were Caucasian, half African American.
Seven of ten appear in another study of America’s top-25 “most dangerous” cities, which tracks the first adding Kansas City, Little Rock, Milwaukee, Rockford (IL), Albuquerque, Springfield (MO), Indianapolis, San Bernardino, Anchorage, Nashville, Lansing, New Orleans, Minneapolis, Chicago, Houston, Hartford (CT), Chattanooga, and Beaumont (TX), dropping Birmingham, Atlanta and Buffalo.
And of the top 25 “most dangerous,” most are Democrat-led and all but one have poverty rates between 18 to 39 percent. The national average is 12.3 percent.
Of the top 25 “most dangerous” American cities, on top of poverty between 18 and 39 percent, most have unemployment between 4.4 and 9.3 percent. The national average is 3.7 percent.
So, these Democrat mayors – with good intention – are leading cities deep in poverty, weak on tax base, infrastructure, employers, trained citizens, and policies to attract corporate investment. They lead the nation in murder, manslaughter, robbery and aggravated assault.
Two last data sets stand out. They relate to cities deemed “least healthy,” based on available health care, clean environment, and personal fitness. The first includes Detroit and Memphis, adding Brownsville (TX), Laredo (TX), Augusta (GA), Shreveport (LA), Gulfport (MS), Fort Smith (AR), Jackson (MI), and Corpus Christi (TX). All are led by Democrat mayors, except Corpus and Gulfport.
The second list of “least healthy,” on different data, include Shreveport, adding Beckley (WV), Pine Bluff (AK – with a crime rate 383 percent higher than average), Hammond (LA), Mobile (AL), Albany (GA), Monroe (LA), Florence (SC), Gadson (AL), and Macon (GA). All but two are Democrat-led.
So, what does this tell us? On the numbers, ten incontrovertible things.
First, the top ten homeless cities are sanctuary cities, all led by Democrats.
Second, the top-ten “most dangerous” are led by Democrats.
Third, the top-25 “most dangerous” are mostly Democrat-led, and among the poorest and least employed, with weak infrastructure, tax base and incentives for private investment.
Fourth, among the 25 “most dangerous,” most face stifling poverty of 18 and 39 percent, against the national average of 12. 3 percent. These Democrat-led cities are America’s poorest.
Fifth, most of these cities suffer unemployment rates from 4.4 and 9.3 percent, versus 3.7 nationally.
Sixth, of the 20 “least healthy” cities, all but four are Democrat-led.
Seventh, while these mayors wrestle difficult issues, most oppose policies promoted by President Trump that are bringing prosperity to the rest of the country, such as lower taxes, less regulation, incentives for business investment, stronger law enforcement, cooperation with federal immigration officials, border security, comprehensive anti-drug policies, and local responsibility for declining tax base.
Eighth, most are in anti-gun coalitions, focused on restricting Second Amendment rights, favoring policies at cross-purposes with allowing citizens to protect themselves. While each is different, many favor gun-control, bans on concealed carry and higher minimum wages – all proven misfires.
Ninth, taken as a whole – the mayors are pursuing conflicted policies, on the numbers not breaking cycles of intergenerational crime, poverty, unemployment, dependence, employers fleeing tax burdens, untrained employees, accessible private health care, environmental stewardship and personal fitness.
Tenth, in closing: These cities can do better. That is what democracy is for. If the policies and leadership are not working, there is an option – especially as America’s economy is thriving and cities are seeing a renaissance in investment, employment, income, health and safety: Elect new leaders. The numbers are compelling, so are elections.
 
Do góry Bottom