Uciemiężone kobiety

draq

Active Member
132
226
Byłem na strajku przedsiębiorców. Taka posucha, że szok... mała motywacja ludzi. Co mam z dzieciakami biegać, których jedynym celem w życiu jest oglądanie filmów na netflixie i robota w korporacji ?
Nie, lepiej pisać na forum że protesty wywołały "ruchy lewicowe" ( feministki pewnie też ) a nie karakan wyciągając taki temat w środku pandemii. Jak karakan wprowadzi lockdown to też pewnie będzie wina feministek a nie karakana?
 
OP
viyol

viyol

Member
62
44
Nie, lepiej pisać na forum że protesty wywołały "ruchy lewicowe" ( feministki pewnie też ) a nie karakan wyciągając taki temat w środku pandemii. Jak karakan wprowadzi lockdown to też pewnie będzie wina feministek a nie karakana?
Karakan myślę, że celowo to zrobił.... sorry ale nie chce iść z małolatami.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 938
22 338
Uczestniczyłem w tych protestach wczoraj i świetnie się bawiłem. Polecam. W sobotę też się wybieram. Jest coś budującego w wydzieraniu się na całe gardło "Jebać PiS!" razem z tłumem, a i świadomość, że Prezesowi może ciśnienie podskoczyć i w końcu żyłka pęknąć cieszy.
Gdybyś łaził na mecze, koncerty czy festiwale, mógłbyś sobie dostarczyć tego samego poczucia jedności z jakąś jednomyślną zbiorowością znacznie bezpieczniej, bez bycia wykorzystanym do cudzych instrumentalnych, politycznych celów, z których możesz sobie nie zdawać sprawy.
Fakt, że kwestia aborcji bardziej elektryzuje społeczeństwo niż "5 dla zwierząt" czy podatek od deszczu raczej nie powinien dziwić i nie widzę przyczyn żeby dyskredytować obecnych protestujących ponieważ nie byli oni aktywni w obronie hodowców norek. Jest wolny rynek niezadowolenia i najwyraźniej norki przegrały konkurencję z płodami. Demokracja to emocje, czas sobie to uświadomić zamiast zgrywać autystę.
Wolny rynek niezadowolenia w Rosji za rewolucji październikowej, przepędził wprawdzie niepopularnego cara, ale ustalił ustrój gospodarczy w formie chujowizny na 72 lata. Demokracja, zwłaszcza uliczna to emocje, ale może dla zarywania dup na jakiejś rewolucji nie warto udzielać poparcia jakimś lewicowym popaprańcom?
Założenie, że uczestnicy tych protestów to lewaki, czy wręcz są to wiece poparcia dla nawiedzonych feministek ze "Strajku Kobiet" jest błędne. Większość ludzi jest bezideowa i zwyczajnie są wkurwieni.
Większość tych ludzi jest zmanipulowana i przeżywa kryzys psychiczny związany z niepewnością pracy w niepełnym, a być może wkrótce pełnym lockdownie. Ten kryzys i wiążace się z nim emocje są zagospodarowywane przez kogoś, kto da im jakikolwiek pretekst polityczny. Zagospodarowała je lewica. To polski ekwiwalent tłumów sterowanych przez BLM walczących o sprawę murzyńską.
Brak mi słów żeby skomentować wyrażane tu i tam wśród środowisk "wolnościowych" zadowolenie, że policja będzie pałować ludzi korzystających z wolności słowa. Przedawkowanie bełkotu Korwina o strzelaniu do protestujących lub jakieś deficyty, w szczególności intelektualne, ale też ideowe.
Jeżeli to potrwa dłużej, policja zacznie pałować tych ludzi, co więcej - przy pełnym poparciu reszty społeczeństwa, domagającego się od niej stabilizacji kraju. Czas działa na korzyść rządu.
To co mnie faktycznie niepokoi przy okazji tych wydarzeń to fakt, że jeśli w trakcie takiej rozróby dominującym poglądem libertarian jest siedzenie w domu, zamiast prób zaistnienia w jakikolwiek sposób, to oznacza, że nie jest to ruch polityczny.
"Zaistnienie w jakikolwiek sposób" jest cholernie głupim, krótkowzrocznym celem.
Zamiast marudzić po internetach, czyli robić to co codziennie, sugerowałbym spróbować się czegoś nauczyć od tych, którym pewne rzeczy wychodzą lepiej, bez względu na ich przekonania polityczne.
Na tych protestach nauczysz się co najwyżej tylko rządzić bezmyślnymi odruchami ludzi z niezaspokojonymi potrzebami emocjonalnymi. O ile w ogóle czegokolwiek, skoro przychodzisz na gotowe a nie znasz sprawy organizacji tych protestów od kuchni.
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 586
6 503
Brak mi słów żeby skomentować wyrażane tu i tam wśród środowisk "wolnościowych" zadowolenie, że policja będzie pałować ludzi korzystających z wolności słowa. Przedawkowanie bełkotu Korwina o strzelaniu do protestujących lub jakieś deficyty, w szczególności intelektualne, ale też ideowe.
Załatwiam swoje sprawy (zresztą z dala od centrum miasta nawet) i orientuję się, że drogę zastawiają mi protestujący, którzy postanowili zacząć przechadzać się po przejściu dla pieszych wte i wewte. Ciężko było w sumie w tej sytuacji nawet cokolwiek zrobić, więc kilka dobrych minut musiałem oglądać ich zadowolone z siebie ryje czerpiące satysfakcję z celowego uprzykrzenia mi życia i instrumentalnego wykorzystania tego faktu w swoim ideologicznym celu.

Nie obchodzi mnie, jakimi hasłami to motywują. Nie jestem stroną tego sporu, a jednak postanawiają się ze mną skonfrontować. Siłą rzeczy ustawiają mnie w ten sposób w pozycji swojego wroga. A ja się w tej pozycji w sumie bardzo dobrze czuję.
 

Claude mOnet

Well-Known Member
1 013
2 103
Uczestniczyłem w tych protestach wczoraj i świetnie się bawiłem. Polecam. W sobotę też się wybieram. Jest coś budującego w wydzieraniu się na całe gardło "Jebać PiS!" razem z tłumem, a i świadomość, że Prezesowi może ciśnienie podskoczyć i w końcu żyłka pęknąć cieszy.

Fakt, że kwestia aborcji bardziej elektryzuje społeczeństwo niż "5 dla zwierząt" czy podatek od deszczu raczej nie powinien dziwić i nie widzę przyczyn żeby dyskredytować obecnych protestujących ponieważ nie byli oni aktywni w obronie hodowców norek. Jest wolny rynek niezadowolenia i najwyraźniej norki przegrały konkurencję z płodami. Demokracja to emocje, czas sobie to uświadomić zamiast zgrywać autystę.

Założenie, że uczestnicy tych protestów to lewaki, czy wręcz są to wiece poparcia dla nawiedzonych feministek ze "Strajku Kobiet" jest błędne. Większość ludzi jest bezideowa i zwyczajnie są wkurwieni.

Brak mi słów żeby skomentować wyrażane tu i tam wśród środowisk "wolnościowych" zadowolenie, że policja będzie pałować ludzi korzystających z wolności słowa. Przedawkowanie bełkotu Korwina o strzelaniu do protestujących lub jakieś deficyty, w szczególności intelektualne, ale też ideowe.

To co mnie faktycznie niepokoi przy okazji tych wydarzeń to fakt, że jeśli w trakcie takiej rozróby dominującym poglądem libertarian jest siedzenie w domu, zamiast prób zaistnienia w jakikolwiek sposób, to oznacza, że nie jest to ruch polityczny. Zamiast marudzić po internetach, czyli robić to co codziennie, sugerowałbym spróbować się czegoś nauczyć od tych, którym pewne rzeczy wychodzą lepiej, bez względu na ich przekonania polityczne.

P.S. Claude, dzięki za przypomnienie, że jestem w szponach NWO. Martwiło mnie, że ostatnio jakby mniej chemitrailsów.
Tylko uważaj bo szykują Majdan w Polin. Już Mossad przygotował swoich akolitów na ulicach Polinu. Polecam przypatrzeć się co się tam odwaliło w Poznaniu 1:11 (jak ktoś za 3 razem nie załapie, to wstyd, ale próbujcie do skutku):
 
Ostatnia edycja:

NoahWatson

The Internet is serious business.
1 078
2 503
Uczestniczyłem w tych protestach wczoraj i świetnie się bawiłem. Polecam. W sobotę też się wybieram. Jest coś budującego w wydzieraniu się na całe gardło "Jebać PiS!" razem z tłumem, a i świadomość, że Prezesowi może ciśnienie podskoczyć i w końcu żyłka pęknąć cieszy.
Nie wiem co w tym budującego. Na pewno można wyrazić, rozładować frustrację. Wiele protestów przerodziło się w imprezy, więc też i pobawić. Komercyjne dyskoteki zamknięte od wielu miesięcy to młodzież korzysta z nich jak z ulicznej dyskoteki.

Założenie, że uczestnicy tych protestów to lewaki, czy wręcz są to wiece poparcia dla nawiedzonych feministek ze "Strajku Kobiet" jest błędne. Większość ludzi jest bezideowa i zwyczajnie są wkurwieni.
Prawda, ale niestety mimo wszystko politycy i różne lewicowe organizacje narzucają inną narrację. Od kilku dni przedstawiają je reszcie społeczeństwa jako przykłady poparcia dla nich i ich pomysłów.
Wkurwienie, desperacja bezideowego tłumu to jednak niebezpieczne zjawiska, więc osobiście bym się z tego nie cieszył, ale podejrzewam że nastroje większości osób nie są jeszcze tak rewolucyjne jak paranoja każe Korwinowi wierzyć.

Ciekawy jestem czy Jarosław liczył na niewielkie, w miare skutecznie tłumione przez policję akty sprzeciwu wykreślenia tej przesłanki z ustawy, czy rzeczywiście chciał wywołać protesty.
A może to jednak w ogóle nie było zaplanowane, tylko tak się złożyło? Wniosek do TK był jakby nie patrzeć złożony przed pandemią:
19 listopada 2019 roku do Trybunału Konstytucyjnego wpłynął wniosek ws. niezgodności przepisów ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, które dopuszczały przeprowadzanie aborcji w przypadku wady płodu (tzw. aborcja embriopatologiczna/eugeniczna).
Którzy posłowie poparli wniosek do TK w sprawie aborcji?
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 938
22 338
No to byś jeszcze musiał udowodnić że większość z nich pracuje.
Nie musiałbym.


In a study published earlier this year, I worked with colleagues to investigate the mental health effects of protests, riots, and revolutions. Our work looked at the immediate effects of these events, as well as their long-term consequences. We found that the prevalence of depression and PTSD among populations after collective actions like protests and riots is comparable to levels experienced after natural disasters and terrorist attacks. This was the case for populations directly and indirectly affected by such events, suggesting a “spillover effect,” as anxiety over a disruptive event ripples through communities. We see similar effects after natural disasters, where mental health consequences can include depression, PTSD, and substance use disorders.
Tak ogólnie ludzie są teraz w dosyć kruchym położeniu, więc łatwo ich podminować czymkolwiek a tym bardziej wykorzystać do swoich celów. Stąd te protesty przetaczające się przez cały Zachód, które miałyby znacznie mniejszą szansę powodzenia na podłapanie popularności w normalnych czasach.

Te tłumy na ulicach, w mojej opinii laika, to po prostu inwazja zombie zespołu stresu pourazowego.
 
Ostatnia edycja:

ribelo

New Member
12
19
Gdybyś łaził na mecze, koncerty czy festiwale, mógłbyś sobie dostarczyć tego samego poczucia jedności z jakąś jednomyślną zbiorowością znacznie bezpieczniej, bez bycia wykorzystanym do cudzych instrumentalnych, politycznych celów, z których możesz sobie nie zdawać sprawy.

Aktualnie nie ma koncertów, meczów ani festiwali, zostają uliczne dyskoteki z motywem przewodnim ***** ***. Refren do bólu powtarzalny, ale mimo wszystko można się dobrze bawić.

Swoją drogą, nieustanne myślenie o tym, by przypadkiem nie wplątać się w politykę i nie zostać wykorzystanym do celów politycznych śmierdzi siedzeniem w piwnicy i tylko przy książkach, bo netflix jest narzędziem wpływów.

Wolny rynek niezadowolenia w Rosji za rewolucji październikowej, przepędził wprawdzie niepopularnego cara, ale ustalił ustrój gospodarczy w formie chujowizny na 72 lata.

Wolny rynek na rynku ropy naftowej wprawdzie zrobił nam rewolucję w zakresie tworzyw sztucznych, ale spowodował katastrofę ekologiczną tankowca Exon Valdez oraz skażenie 1900 km linii brzegowej.

Większość tych ludzi jest zmanipulowana i przeżywa kryzys psychiczny związany z niepewnością pracy w niepełnym, a być może wkrótce pełnym lockdownie. Ten kryzys i wiążace się z nim emocje są zagospodarowywane przez kogoś, kto da im jakikolwiek pretekst polityczny. Zagospodarowała je lewica. To polski ekwiwalent tłumów sterowanych przez BLM walczących o sprawę murzyńską.

Większość z tych ludzi to młodzież, często nawet przed ukończeniem 18 roku życia, która nawet nie weszła na rynek pracy. Z racji kształtu krzywej demograficznej młodzież jest w zasadzie nieustannie pomijana przy kolejnych transferach socjalnych a co ważniejsze, w kształtowaniu rzeczywistości za oknem. Wiara w demokrację oraz brak mocy sprawczej i bezradność rodzi frustrację, która się ostatecznie wylała. Protesty są głosem niewysłuchanych. Jednym z faktów jest, że zagospodarowała jest lewica, drugim, że nikt inny nie był zainteresowany. Na wolnym rynku ich frustrację mógł kupić każdy.

Jeżeli to potrwa dłużej, policja zacznie pałować tych ludzi, co więcej - przy pełnym poparciu reszty społeczeństwa, domagającego się od niej stabilizacji kraju. Czas działa na korzyść rządu.

Czas będzie działał na korzyść rządu tylko wtedy, kiedy uda im się zagospodarować złość społeczeństwa i skierować ją na demonstrantów. Często się porusza temat zakorkowanych ulic, ale warto byłoby zauważyć, że ulice zablokowane są chwilowo, a większość samochodów stojących w korku trąbi w rytm wykrzykiwanego ***** ***. Drugą rzeczą jest, że kierowcy, których najbardziej to dotyka, często sami pomagali przy proteście pomagając zablokować ruch i narobić odpowiednio dużo hałasu.

Innymi słowy, to czy czas działa na korzyść rządu zależy od tego, jaki procent społeczeństwa te protesty popiera. Opieszałość może równie dobrze działać na rządu niekorzyść w myśl zasady "niech kurwa dadzą im to co chcą i będzie święty spokój". Często się pojawia narracja, że w zasadzie afera jest o nic, o jakiś promil ciąż i aborcji. Przecież to można odwrócić o 180 stopni. Niech rząd odpuści taką pierdołę i zadowoli lud.

Odnośnie pałowania, kwestia zagospodarowania emocji. Zapewne większość przyklaśnie jeśli pałą dostanie nastolatek piszący po zabytkowych murach kościoła, natomiast jeśli czyjaś córka dostanie po buzi za trzymanie transparentu "moja pusia nie jarusia", to rząd dopiero będzie miał piekło. Segregacja rasowa zapewne upadła by o wiele później, gdyby Emett Till nie wybrał się na pamiętne wakacje do Money w stanie Missisipi. Pewnie pomógł też fakt, że był 14 letnim chłopcem.

"Zaistnienie w jakikolwiek sposób" jest cholernie głupim, krótkowzrocznym celem.

W akcie desperacji tonący brzytwy się chwyta. Nastolatki robią to co mogą, a że wiele nie mogą, to wyszli na ulice. Nie ich wina, że nikt z RiGCZem nie chce zagospodarować ich gniewu. Swoją drogą mamy wolność wyboru drogi życiowej. Choćbym chciał zdechnąć pod płotem, to moja sprawa a reszta wypierdalać.

Na tych protestach nauczysz się co najwyżej tylko rządzić bezmyślnymi odruchami ludzi z niezaspokojonymi potrzebami emocjonalnymi. O ile w ogóle czegokolwiek, skoro przychodzisz na gotowe a nie znasz sprawy organizacji tych protestów od kuchni.

Brzmi fajowo. Nie każdy obrał sobie za cel życiowy zostanie erudytą z kijem od szczotki w rzyci. Nawet tacy giganci intelektu jak Feynman lubili się zbawić między pracą nad bombą jądrową, a stworzeniem elektrodynamiki kwantowej. Nie ma nic złego w tym, by czasem wziąć sobie wolne i nauczyć się tańczyć sambę albo grać na bongosach. Nobla i tak można odstać.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 938
22 338
Aktualnie nie ma koncertów, meczów ani festiwali, zostają uliczne dyskoteki z motywem przewodnim ***** ***. Refren do bólu powtarzalny, ale mimo wszystko można się dobrze bawić.
Nieważne. Mówiłem w innym kontekście. Ciek, z tego co mi wiadomo, nigdy z ochotą nie uczestniczył w jakichś masowych spędach, zawsze zachowywał się w sposób racjonalny i trzymał zdystansowany osąd, sceptyczny wobec odruchów tłumu. Był też niezmiernie odporny na irracjonalną presję, więc mógł nie zaznać na własnej skórze doświadczenia ciepła lewicowej wspólnoty™. Zazwyczaj jeżeli chcesz sobie zapewnić tego rodzaju doświadczenie, możesz to zrobić w niewinny, niepolityczny sposób, bez robienia z siebie czyjegoś pożytecznego idioty, zwłaszcza jeśli i tak nie popierasz postulatów danego plemienia.

Do tej pory zauroczenia kolektywizmem z błahych, nieprzemyślanych powodów były domeną Cokemanów tego świata. Szli do squatu, ktoś ich poczęstował ciepłą herbatą i następnego dnia zostawali komuchami. ;)

Jeżeli jeden z twoich bardziej ustatkowanych kolegów, wydawałoby się ostoja sceptycyzmu, po jednej wyprawie na protest, zaczyna obsztorcowywać resztę, że nie chce podążać wytyczoną właśnie przez niego, nowopoznaną drogą pedolibkostwa, a później stara się tyradę poprzeć zupełnie nie trzymającymi się kupy argumentami, które można bez trudu odeprzeć pojedynczymi zdaniami, to wiedz, że coś się dzieje! Twoje dziecko umie rozwiązywać całki i bawi się pokemonami z hello kitty! - jakby straszył Natanek.

Gdy ktoś jest nieodporny na zew tłumu, bo nigdy nie przechodził zaprawy, to protestowa atmosfera może mu odebrać rozum. Bo nie będzie potrafił poznać, że w wyniku dezindywiduacji zaczyna opowiadać z przekonaniem jakieś głodne kawałki.

Trup dziś przy trupie, osiągnął on śluby,
W domu Hadesa złożony przy lubej.
Nieszczęściem dowiódł, że wśród ludzi tłumu
Największe klęski płyną z nierozumu.
-- Sofokles​
Wtedy trzeba wkroczyć do akcji i przywrócić zdrowy osąd. Jak Short Round poparzyć Indy'ego w Świątyni Zagłady, aby obudził się ze złowrogiego, plemiennego transu i się ogarnął.

Swoją drogą, nieustanne myślenie o tym, by przypadkiem nie wplątać się w politykę i nie zostać wykorzystanym do celów politycznych śmierdzi siedzeniem w piwnicy i tylko przy książkach, bo netflix jest narzędziem wpływów.
Jeżeli już chcesz się bawić w politykę, to sam zacznij ją robić, inscenizować, animuj jakieś ruchy czy wydarzenia a nie bądź czyimś bezmyślnym pionkiem. Ale przede wszystkim zrozum, gdy inni ją robią twoim kosztem.
Wolny rynek na rynku ropy naftowej wprawdzie zrobił nam rewolucję w zakresie tworzyw sztucznych, ale spowodował katastrofę ekologiczną tankowca Exon Valdez oraz skażenie 1900 km linii brzegowej.
Korzyści przebijają straty. Inaczej niż w przypadku "wolnego rynku" politycznego oburzenia, które może wynieść do władzy jeszcze większych tyranów.
Większość z tych ludzi to młodzież, często nawet przed ukończeniem 18 roku życia, która nawet nie weszła na rynek pracy. Z racji kształtu krzywej demograficznej młodzież jest w zasadzie nieustannie pomijana przy kolejnych transferach socjalnych a co ważniejsze, w kształtowaniu rzeczywistości za oknem. Wiara w demokrację oraz brak mocy sprawczej i bezradność rodzi frustrację, która się ostatecznie wylała. Protesty są głosem niewysłuchanych. Jednym z faktów jest, że zagospodarowała jest lewica, drugim, że nikt inny nie był zainteresowany. Na wolnym rynku ich frustrację mógł kupić każdy.
Polecam zalinkowany artykuł o zdrowiu psychicznym Gen Z w pandemii.
W akcie desperacji tonący brzytwy się chwyta. Nastolatki robią to co mogą, a że wiele nie mogą, to wyszli na ulice. Nie ich wina, że nikt z RiGCZem nie chce zagospodarować ich gniewu. Swoją drogą mamy wolność wyboru drogi życiowej. Choćbym chciał zdechnąć pod płotem, to moja sprawa a reszta wypierdalać.
No więc nie - jeśli ktoś jest desperatem, należy to odnotować i nie powielać jego zachowań. Właśnie dlatego, że jest desperatem bez odpowiedniego oglądu i właściwej oceny sytuacji, którą zaburzają mu nerwicowe klapki na oczach i presja by przeć po trupach na oślep.

Jeżeli bycie desperatem jest jakąś kompetencją, to mamy do czynienia z ożywieniem mądrości ludowej o tym, jak ślepy kulawego prowadził.
 

ribelo

New Member
12
19
Do tej pory zauroczenia kolektywizmem z błahych, nieprzemyślanych powodów były domeną Cokemanów tego świata. Szli do squatu, ktoś ich poczęstował ciepłą herbatą i następnego dnia zostawali komuchami. ;)

Chyba każdy kto ma rodzinę, żyje w pewnej formie kolektywizmu. Część osób jest wierząca, a przynależność do kościoła również jest wspólnotą i śmierdzi kolektywem. Znam takich, co poszli do świątyni, ktoś poświęcił im czas i z nimi porozmawiał, poczęstował herbatą i następnego dnia zostawali świadkami jehowy. Grunt, żeby tego nie przenosić na poziom państwowy. Uniwersalizm to wierutna bzdura.

Jeżeli już chcesz się bawić w politykę, to sam zacznij ją robić, inscenizować, animuj jakieś ruchy czy wydarzenia a nie bądź czyimś bezmyślnym pionkiem. Ale przede wszystkim zrozum, gdy inni ją robią twoim kosztem.

Zaleciało piwnicą jeszcze bardziej. Dziś pracownik na etacie różni się od niewolnika tym, że niewolnik nie musiał dobrze mówić o swoim właścicielu. Ludzie pracujący dla kogoś najczęściej również zostają zredukowani do bycia bezmyślnym pionkiem i wypadałoby, by każdy zaczął bawić się w przedsiębiorczość.

Korzyści przebijają straty. Inaczej niż w przypadku "wolnego rynku" politycznego oburzenia, które może wynieść do władzy jeszcze większych tyranów.

Tu sobie chyba każdy powinien sam odpowiedzieć, czy korzyści przebijają straty. Problem z polityką jest taki, że ona interesuje się nawet tymi, którzy się nią nie interesują. Siedzenie w domu i bierna postawa wcale nie chroni nas przed tyranami z przyszłości, którzy niechybnie nadejdą.

No więc nie - jeśli ktoś jest desperatem, należy to odnotować i nie powielać jego zachowań.

Godnym uwagi i powielania jest natomiast zawinięcie się w koc i schowanie się w kącie w domu w obawie przed instrumentalnym wykorzystaniem przez obce niecne wpływy.

Jeżeli bycie desperatem jest jakąś kompetencją, to mamy do czynienia z ożywieniem mądrości ludowej o tym, jak ślepy kulawego prowadził.

Jeżeli nieumiejętność wyjścia z domu i znalezienia sobie miejsca wśród ludzi jest kompetencją, to wysyp inceli jest gigantycznym przeskokiem cywilizacyjnym.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 600
11 409
Fat, to bardzo ładnie napisana krytyka, tylko niestety jak większość krytyk zupełnie bezwartościowa przez brak wskazania działań alternatywnych. Czas pogodzić się z myślą, że w polityce nie jest się podmiotem tylko przedmiotem i w związku z tym cieszyć się drobnymi rzeczami, pokrzyczeć i potupać dla rozluźnienia. To, że ktoś kogoś stara się rozegrać jest oczywiste, natomiast zła wiadomość jest taka, że w dobrze rozpisanej rozgrywce nie ma dobrych rozwiązań. Jesteśmy statystami w dramacie typu tragedia. W szczególności pozostając biernym w domu i karnie przynosząc co miesiąc kasę z zębach również realizuje się plan jednej ze stron, co do której ja mam wątpliwości czy jest tą lepszą.

Podoba mi się to porównanie wyłażących na ulicę do popierających rewolucję październikową, ale stosunkowo łatwo mogę tego typu erystykę zbić porównując pozostających w domach do mieszkańców Iranu oglądających sobie w telewizornii jak ajatollahowie czy inni talibowie przejmują władzę i wychodzi na zero.

Jeśli dobrze myślę do czego zmierzasz, to moim zdaniem brniesz zbyt daleko w legendarne „szachy 4d”. Faktycznie, zachód trapiony jest niezdrowym wpływem neomarksistowskiej lewicy, tylko akurat Europa środkowa i wschodnia pogrążają się w czymś zupełnie innym, autorytaryzmie pod przewodem Putina, Orbana, Erdogana, a Kaczyński leci w podskokach w tym samym kierunku. Tworzą one scementowane układy totalne, przejmujące całość władzy publicznej, w szczególności sądy i sięgają po sektor prywatny, tworząc w drodze nacjonalizacji/repolonizacji/czebolizacji/innego pierdolenia swoich oligarchów, w szczególności medialnych. Tym sposobem poza niszowymi źródłami informacji nawet już nie usłyszysz, że coś jest nie tak. Co by nie mówić, to na zachodzie wciąż jest jako taki pluralizm, którego objawem jest np. zwycięstwo rednecków i Trumpa. W autorytarnych modelach środkowoeuropejskich takich szans już nie ma, nie ma opozycji, nie żyje albo jest na odsiadce. Nie ma opozycyjnych mediów poza planktonem.

Uważam, że w interesie ruchów antypaństwowych jest wygrywanie ośrodków władzy przeciwko sobie i działanie na osłabienie tych, które są najsilniejsze i aktualnie u żłobu. Dlatego, między innymi, wbrew większości tutaj nie hejtowałem fundamentalnych założeń KODziarstwa. Uczestnictwo w aktualnych protestach jest działaniem na osłabienie PiSu, a nie zabawą w kolejną Międzynarodówkę. Trzęsie państwem w szwach, pokazuje jego słabość i nieporadność. Niszczy mity. Być może faktycznie wyniesie ponad próg wyborczy sceny politycznej jakąś niszową formację nawiedzonych feministek (której nota bene chwilowo nawet nie ma), czy kolejnego bohatera jednych wyborów, tym razem w osobie Hołowni, ale to wciąż niewielka cena do zapłacenia za pieprznięcie w pisowskiego molocha. Komunistyczna rewolucja, której się obawiasz jest odległą perspektywą i mocno dyskusyjną kwestią jest na ile jest w ogóle realna, podczas gdy pisowski autorytaryzm ma ewidentnie miejsce tu i teraz. Dlatego jebać PiS :)

Do tego wszystkiego dochodzi walor edukacyjny; pewne rzeczy można zobaczyć, podpatrzeć, przemyśleć. Przełamać się. Uczestnictwo kilku libków w tłumie nie zmieni świata, natomiast może zmienić samych libków.
 
Ostatnia edycja:

ribelo

New Member
12
19
Uważam, że w interesie ruchów antypaństwowych jest wygrywanie ośrodków władzy przeciwko sobie i działanie na osłabienie tych, które są najsilniejsze i aktualnie u żłobu.

Ma to jeszcze jeden efekt. W Polsce nie ma kultury protestu, a kultura protestu jest dobra. Jeśli protest się uda i lud wydrze władzy to, co uważa za słuszne, następnym razem pójdzie protestować chętniej. Siedzeniem w domu jeszcze żadnego przewrotu nie dokonano, a nie sądzę, by łatwiej było wprowadzić akap w kraju, gdzie przepełnieni apatią mieszkańcy siedzą pod butem totalitarnej władzy, a do tego to u nas zmierza a by było zabawniej, anarchiści również nie popierają sprzeciwiania się autorytarnej władzy.
 
OP
viyol

viyol

Member
62
44
Ma to jeszcze jeden efekt. W Polsce nie ma kultury protestu, a kultura protestu jest dobra. Jeśli protest się uda i lud wydrze władzy to, co uważa za słuszne, następnym razem pójdzie protestować chętniej. Siedzeniem w domu jeszcze żadnego przewrotu nie dokonano, a nie sądzę, by łatwiej było wprowadzić akap w kraju, gdzie przepełnieni apatią mieszkańcy siedzą pod butem totalitarnej władzy, a do tego to u nas zmierza a by było zabawniej, anarchiści również nie popierają sprzeciwiania się autorytarnej władzy.

Tylko, że jak był strajk w sprawie ważnej dla każdego polaka bez wzgledu na płeć, wyznanie itd.. to przychodziła garstka ludzi... a jak jest propagandowy, poglądowy bełkot to całe stado... żal po prostu.
 

Sputnik

Szalony naukowiec
487
2 024
"Gdy ktoś jest nieodporny na zew tłumu, bo nigdy nie przechodził zaprawy, to protestowa atmosfera może mu odebrać rozum. Bo nie będzie potrafił poznać, że w wyniku dezindywiduacji zaczyna opowiadać z przekonaniem jakieś głodne kawałki."

Właśnie dla tego warto iść, aby to był aspekt edukacyjny polegający na odkrywaniu własnych słabości czy świadomości. Iść pokrzyczeć, obserwować siebie i obserwować innych.
A na koniec wyciągnąć wnioski i się uodpornić na ten rodzaj manipulacji czy działań stadnych.
Nauka na własnych błędach jest efektywniejsza niż na cudzych.
Czytanie wikipedi czy ojców psychologii może być dobrą podkładką, ale to zupełnie jakby prawiczek oglądał pornole albo czytał romansidła - dalej za huja nie rozumie o co chodzi w seksie z uczuć. Tak samo tutaj, ciężko zrozumieć o co chodzi, jak się tego nie zobaczy własnymi oczami.


Inna sprawa Fat. Zauważyłeś że tłum jest częściowo sterowany lewicowcami, ale większość jest bezideowa. To może warto wyjść z piwnicy, samemu zagospodarować tłum i krzyczeć hasła przesuwające okno owertona w stronę wolności gospodarczej?
Naturalnie hasła przeplatane z jebać pis ;)
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 797
14 064
Ja swoje protesty odrobiłem w 1988 roku, więc czuję się zwolniony z obowiązku wychodzenia z piwnicy. Tak, jak wtedy, tak i obecnie, rezultat będzie taki sam - ktokolwiek wygra, my przegramy.

O ile rozumiem, że można uznać to za rozrywkę, socjalizowanie się, czy jakieś w sumie doświadczenie, to uważam, że pokładanie jakichkolwiek nadziei w tym, co się dzieje w kontekście wolnościowym, jest błędem. To nie jest antytotalitarny protest, ani nawet specjalnie antyrządowy.

A co do argumentów dotyczących "praktycznego udziału", przypominam, że nie trzeba być Żydem czy kapo z obozu, aby móc się negatywnie wypowiadać o ludobójstwie. Podobnie, nie musimy przechodzić wielu zakaźnych chorób, aby wiedzieć, że trzeba myć ręce.
 
Do góry Bottom