Szlugowe klimaty

tomislav

Rasa: biała, profil klimatyczny: śródziemnomorski
4 782
11 856
Rzuciłem 10 lat temu, a zaczynałem jako 15/16 latek od tego, co popadło. Pamiętam, że pierwszy był węgierski (edit: teraz przeczytałem, że kubański jednak) Partagas, od którego miałem koło młyńskie we łbie. Jak już się nauczyłem jarać, szło ogniem prawie wszystko prócz mentoli, były nawet Larki z filtrem węglowym, Astory, JPS i Dumont, a na jakiejś imprezie zapaliłem Eve - a co? Najlepiej wspominam Gitanes - krótkie, grube i kurewsko mocne (fajki trzeba suszyć na wiór, wtedy smoluchów mniej i są smaczniejsze). Najwięcej jednak paliłem ostatecznie zefirów light - wcześniej nie do pomyślenia. I na nich właściwie skończyłem.
Nigdy więcej nie zapalę papierosa.
 
Ostatnia edycja:

workingclass

Well-Known Member
1 807
2 847
Ma na imię i jestem nikotynistą.:)
Od 8 grudnia 2014 roku nie pale, paliłem 25lat mniej więcej 20-30 papierosów dziennie.
Przez ten czas nie spaliłem około 500 - 600 papierosów
Nie wydałem na papierosy(licząc polskie ceny) około 300 - 350zl
Nie chce mi się liczyć jaki procent to podatki wliczone w cenę fajek.
Jednym z argumentów do rzucenia był przezroczysty litrowy słoik, który postawiłem sobie zamiast popielniczki i szybkość z jaka był pełen kiepów pod pokrywkę, w zwykłej popielniczce to się tak nie rzuca w oczy.
Najbardziej obawiałem się czasu na robocie i jakiejś imprezy z zajadłymi palaczami, jedno i drugie przetrwałem bez cierpienia katuszy.
Ostatnim papierosem jaki zapaliłem był mój ulubiony niebieski Lucky Strike.
Do tej pory nie czuje się z tego powodu nieszczęśliwy.
Możliwe, że zażyje jeszcze w moim życiu nikotynę, niekoniecznie w postaci papierosa.
 
P

Przemysław Pintal

Guest
Sam palę od 13 roku życia, czyli już 13 lat.

Na FB jest profil "Sexy smoking". Publikowane są tam nagrania z palącymi kobietami :).


https://www.facebook.com/GirlsSmoking?fref=nf

Papierosy to ostatnie ogniwo tytoniowego łańcucha, czyli zmiksowane resztki tego, co zostanie z produkcji cygar, tytoniu fajkowego i tabaki. Tym niemniej, każdy czasem zapalić lubi. Ja bardzo lubiłem np. Sunday's Fantasy ( wycofane z produkcji), czasem sobie kupię jakieś Djarumy - pięknie strzelają przy paleniu. Dunhille - totalna ekstaza smaku, w Polsce niestety widywane jedynie na lotniskach.
No i na imprezach obowiązkowo menthole spod baru.

Tyle. Póki co nieuzależnion. :)
Jak byłem nastolatkiem to czasem lubiliśmy się szarpnąć na luksusowe papierosy. Dunhille, Rothmansy i Davidoffy, chodziły po 6,50 zł - w zwykłym sklepie ogólnospożywczym na wiosce. Od lat nie lubię Marlboro, L&M (tytoń pogorszył się) i kupuję tanie cygara z których robię papierosy.

W szkole śmiali się ze mnie, że palę najtańsze fajki. Lubiłem dużo palić. Miałem taki okres, że ukraińskim L&M urywałem filtry, albo paliłem Męskie Czerowne. W jednym z kiosków kosztowały 2,90 zł.

To były dobre czasy. Miałeś 10 zł, mogłeś kupić paczkę fajek, dwa tanie piwa (Atom :p), czasem paluszki i szło się z kolegami w plener. Komu to przeszkadzało? Powinni się cieszyć, że zakłady tytoniowe mają zbyt i zatrudniają ludzi... 30 zł dla gówniarza to nie problem, by iść na jakieś ognisko i się pobawić. Ja miałem taką skrzyneczkę wiklinową, z różnymi pierdołami, zawsze wrzucałem tam klepaki. Jak nie miałem kasy, to grzebałem tam i zawsze dziwiłem się, że przez pół roku nazbierało się 50 zł.

Lubię Marlboro miękkie z akcyzą z importu. Palę też skręty Amber Leaf, Golden Virginia, Mynheer (czerwone American Blend) i nabijane do gilz Fairwind czasem Nevada.
Parę lat temu paliłem przez pewien czas Marlboro w miękkiej paczce i co ciekawe ze szwajcarską banderolą. Były nawet OK pomimo tego, że zawilgocone... Wtedy też zdobyłem paczkę jakichś włoskich fajek. Nie pamiętam nazwy. Na opakowaniu była jakaś flaga, ale związana z jakimś sportem, chyba z wyścigami. Były bardzo dobre.

Paliłem też cygara z Kuby i jakieś kubańskie czekoladowe papierosy (bardzo dobre). Miło wspominam też jakieś fajki z Białorusi. Siostra z wycieczki przywiozła mi paczkę. Też nie pamiętam nazwy. Czarna paczka, całe białe i taki miły i lekki posmak jakiejś trawy.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
OP
Hitch

Hitch

3 147
4 355
Jednym z argumentów do rzucenia był przezroczysty litrowy słoik, który postawiłem sobie zamiast popielniczki
Na mnie to nie robi wrażenia niestety. Już dawno temu standardową popiołkę zmieniłem na dwulitrową butelkę po coli zalaną wodą. Po jakimś czasie płyn robi się czarny jak smoła, a zatopione w nim kiepy wyglądają jak nieudane klony Ripley w "Obcym 4" :)

Kiedy "popielniczka" już nie gasi petów, zakręcam ją, wywalam i stawiam nową :)
 

workingclass

Well-Known Member
1 807
2 847
Na mnie to nie robi wrażenia niestety. Już dawno temu standardową popiołkę zmieniłem na dwulitrową butelkę po coli zalaną wodą. Po jakimś czasie płyn robi się czarny jak smoła, a zatopione w nim kiepy wyglądają jak nieudane klony Ripley w "Obcym 4" :)

Kiedy "popielniczka" już nie gasi petów, zakręcam ją, wywalam i stawiam nową :)
Nie chodziło o wygląd a o prędkość z jaka zapełniłem ten słoik po zakrętkę.:)

P.S. Poza tym, uznałem że mogę lepiej zużytkować kasę przeznaczaną na szlugi.
 
Ostatnia edycja:

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 647
7 282
Pierwszą paczkę kupiłem z kolegą na spółkę jak miałem 7 czy 8 lat. To były Sobieskie o ile pamiętam, rok 1992 albo 93. Wtedy dzieciak spokojnie mógł kupić sobie i fajki i piwo i nikt się nie dopierdalał. Byłem świadomy co robię, wiedziałem, że szkodzą, ale chciałem spróbować. Kosztowały z 30 tysięcy złotych czyli 3 złote w przeliczeniu na dzisiaj. Akcyza była znikoma, podatki były znikome, więc papierosy kosztowały tyle ile powinny., teraz są 4-5 razy droższe. To był kilku razowy wybryk w wakacje, potem już w czasach szkolnych nigdy nie paliłem, dopiero po 20-tce zacząłem okazjonalnie na imprezach.
 
Ostatnia edycja:

Piter1489

libnetoholik
2 075
1 829
Nie palę.

Był czas, że lubiłem zapalić sobie na imprezie do piwa albo do wódki (kiedy pierwszy raz zapaliłem do wódki, to się mocno porzygałem :)), nigdy się jednak nie uzależniłem, po prostu nie mógłbym tego palić cały czas. Zgadzam się z Hitchem, że w paleniu szlugów jest coś zajebistego, nie chodzi o nikotynę a o samą czynność.

Przede wszystkim szkoda mi na to kasy, szkodliwość papierosów jest u mnie na drugim miejscu dopiero.
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 647
7 282
Zgadzam się z Hitchem, że w paleniu szlugów jest coś zajebistego, nie chodzi o nikotynę a o samą czynność.
Otóż to, gdybym w przyszłości palił cygara albo pykał fajkę to dla samej ceremonii i zrelaksowania/odprężenia. Gdy palisz nałogowo to ci to powszednieje i nie masz z tego przyjemności.
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 728
12 808
Ja proponowałbym fajki KORWIN extra strong bez filtra dla prawdziwych twardzieli wolnego rynku. Tylko czy młodzież nie wpadłaby masowo w nałóg?
Dlaczego chcesz promować JKM przez coś jednocześnie:
- bardzo silnie uzależniającego
- kosztownego (z przewagą podatków w cenie)
- szkodliwego dla zdrowia i estetyki
oraz, na drugiej szali
- przynoszącego wyjątkowo mało przyjemności?

Disklajmer: paliłem przez ponad 20 lat, a od dwóch z hakiem walczę z uzależnieniem - nie zawsze wygrywajac.
 

kalvatn

Well-Known Member
1 079
1 866
To jest żart przecież. Ja również od 20 lat i również z nawet kilkuletnimi przerwami. Kurewstwo straszne.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 149
20 463
- kosztownego (z przewagą podatków w cenie)
Jak "bez filtra", to tylko z przemytu. W Polsce bez filtra nie są dopuszczone do sprzedaży.

- przynoszącego wyjątkowo mało przyjemności?
Ależ to jest przyjemne. Palę od 14-tego roku życia, więc wiem coś na ten temat.

a od dwóch z hakiem walczę z uzależnieniem - nie zawsze wygrywajac
Ja nie walczę. Przez ostatnie kilka dni nie mogłem palić, bo napierdalała mnie sroga grypa. I wreszcie dziś z radością, mimo kaszlu, zapaliłem sobie Marlboraska.
 
T

Tralalala

Guest
Jak "bez filtra", to tylko z przemytu. W Polsce bez filtra nie są dopuszczone do sprzedaży.
Eeee, przynajmniej rok temu widziałem męskie w kioskach normalnie. Znajomy też kiedyś palił bez filtra.

Ja nie walczę. Przez ostatnie kilka dni nie mogłem palić, bo napierdalała mnie sroga grypa. I wreszcie dziś z radością, mimo kaszlu, zapaliłem sobie Marlboraska.
Długo w chuj, ja palę nie ważne co. Nie ma opcji abym nie zapalił. Smacznego :D
 

Jaranek

Made in heaven - inspired in Hell
2 275
7 778
Ależ to jest przyjemne. Palę od 14-tego roku życia, więc wiem coś na ten temat.
Z tyteksem jako używką to w ogóle ciekawa sprawa. Inne używki i dragi działają tak, że wywołują jakiś efekt. Rekompensata ma postać jakiejś tam większej lub mniejszej "fazy". A w przypadku tytoniu przyjemność polega ( u mnie przynajmniej ) na zaspokojeniu "chętki" na jaranie. Zero fazy, speedu, niczego- a i tak jest zajebiście bo miałem ochotę zajarać i se kurwa zajarałem. Zaspokoiłem potrzebę zajarania. Trochę tak jakby stworzyć drag który nie wywołuje żadnej jazdy a przyjemność zażywania polega tylko na zaspokajaniu chęci przyćpania go. Czyli mechanizam jarania to sama esencja nałogu, istota uzależnienia w podstawowej niczym nie zakamuflowanej formie. Więc teoretycznie i rozumowo rzecz ujmując palenie to straszny syf, a przecież w praktyce palenie jest przecież zajebiste. Trudno to pojąć.
 
Do góry Bottom