Po której stronie konfliktu Ukraina vs Rosja stoisz?

Po której stronie konfliktu Ukraina vs Rosja stoisz?


  • Total voters
    26
  • Poll closed .
241
199
I w zasadzie to samo można usłyszeć już ze strony ukraińskiej.
GTBT cytuje tekst Mikoli Susujewa.



View: https://www.youtube.com/watch?v=1Ktefh9-dCI

Czyli co? Bedą zrywać ze ścian wizerunki Stasia Bandery radykalnego obrońcy narodu ukraińskiego i pogromcy wrogich jemu mniejszości etnicznych i w zamian wieszać podobizny Zełeńskiego, czcigodnego pogromcy Imperium Wszechruskiego?
W Krakowie już jego mordę namalowali na całej ścianie...
chwala_ukrainie.jpg
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 902
25 516
Czyli co? Bedą zrywać ze ścian wizerunki Stasia Bandery radykalnego obrońcy narodu ukraińskiego i pogromcy wrogich jemu mniejszości etnicznych i w zamian wieszać podobizny Zełeńskiego, czcigodnego pogromcy Imperium Wszechruskiego?
Tak. tym bardziej, że za Banderą nikt nie tęskni, ani nie będzie go fetował za granicą na salonach a Zełenski może robić niemal za drugiego Churchilla, w mniejszej wschodnioeuropejskiej wersji, biorąc pod uwagę proporcjonalnie rozmiar tego konfliktu.

Został żywym symbolem kraju i zmienił w ogóle postrzeganie Ukrainy z jakiegoś anonimowego dla reszty świata, generycznego postsowieckiego pierdolnika, na jaki szkoda poświęcać minuty życia w zbiorowość nie pękającą przed naporem barbarzyństwa.

W ogóle, społeczeństwa Europy Wschodniej, może poza wierchuszką Węgier, prezentują się światu dzięki tej wojnie jako coś swoistego, co zyskuje jakieś pozytywne właściwości. W pewnym sensie, jesteśmy teraz anty-bałkanami, bo zamiast wykorzystywać okazję do gryzienia się ze sobą, bierzemy odpowiedzialność za ład w całym regionie i nie pozwalamy, żeby ktoś rozgrywał różne nasze dawne antagonizmy, bo nie jest to teraz na to czas.

Panuje nadzwyczajna odpowiedzialność dziejowa w kryzysowej sytuacji i nawet pierdolety polityków tego nie są w stanie zmienić.
 

Adynatos

Member
16
28
Tak. tym bardziej, że za Banderą nikt nie tęskni,
https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2022-05-04/atak-rosji-na-ukraine-stan-po-69-dniach
  • W wyniku wojny na Ukrainie gwałtownie postępuje derusyfikacja i desowietyzacja pamięci historycznej i postaw społecznych. Wrogość wobec Rosji powoduje także zmianę stosunku do przeszłości sowieckiej: radykalnie zmniejszyła się nostalgia za ZSRR i sympatia do postaci historycznych kojarzonych z ZSRR i Rosją. Ukraińcy demonstrują natomiast coraz większą dumę z bohaterów i symboli narodowych, również tych budzących wcześniej kontrowersje (jak UPA, Bandera, Petlura czy Mazepa), oraz z wkładu w zwycięstwo w II wojnie światowej. Z nastrojami wśród obywateli współbrzmią działania władz w zakresie delegalizacji ugrupowań prorosyjskich oraz rugowanie rosyjskiej kultury i postaci historycznych z przestrzeni publicznej i programów szkolnych.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 902
25 516

Wielka reforma w Ukrainie. Urzędników ma być o połowę mniej

Business Insider Polska
9 czerwca 2022, 10:31

Ukraińskie władze opracowują plan redukcji zatrudnienia urzędników. Ma on być opracowany w ciągu miesiąca.

"Wojna pokazała, że do normalnego funkcjonowania państwa nie potrzeba tylu urzędników.
Poza tym można zaoszczędzić i zoptymalizować wydatki. Reforma pozwoli na płacenie rynkowych stawek i na odejście od powszechnej praktyki nieprzejrzystych nagród" – powiedział ukraińskiemu "Forbesowi" wysoko postawiony przedstawiciel władz tego kraju.

Polecenie zmniejszenia zatrudnienia w strukturach administracji państwa miał wydać początku czerwca sam prezydent Wołodymyr Zełenski – dodaje również ukraińska edycja "Forbesa".

"Myślę, że to unikalna szansa dla kraju, by zwiększyć efektywność pracy w stanie wojennym. A potem wejść w takim stanie po zwycięstwie w czas pokoju" – stwierdził przewodniczący frakcji parlamentarnej Sługa Narodu Dawyd Arachamija.

Jeżeli reforma wejdzie w życie, urzędników w Ukrainie będzie co najmniej o połowę mniej. W tej chwili w różnych urzędach państwowych pracuje około 200 tys. osób. Plan reformy przewiduje zmniejszenie tej liczby o połowę, w niektórych sferach nawet o dwie trzecie. Znaczna część czynności, które wykonywali urzędnicy, zostanie zautomatyzowana. Jednym z kluczowych resortów zaangażowanych w te zmiany jest Ministerstwo Transformacji Cyfrowej. Projekt ma nadzorować szef tego ministerstwa, wicepremier Mychajło Fedorow.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 902
25 516

Ukraina - Rosja
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział powstanie systemu bezcłowego z Wielką Brytanią i liberalizację handlu z Australią. Ponadto 4 czerwca Unia Europejska oficjalnie zniosła wszystkie cła na ukraiński eksport.
- Będziemy nadal pracować nad ułatwieniem dostępu ukraińskich towarów do wszystkich ważnych rynków na całym świecie. Cła w handlu z Unią Europejską zostały już zniesione. Stany Zjednoczone już stosują system bezcłowy dla ukraińskiej stali. Kanada zniosła cła. Ten sam reżim będzie działał w niedalekiej przyszłości z Wielką Brytanią. Oczekujemy liberalizacji handlu od Australii - powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Zełenski: "Jestem im za to wdzięczny"

Prezydent poinformował, że na rozpoczętej w niedzielę konferencji ministerialnej Światowej Organizacji Handlu (WTO) przedstawiciele 57 krajów zebrali się na specjalnym wydarzeniu poświęconym solidarności z Ukrainą.
- Jestem im za to wdzięczny. W wyniku tej międzyrządowej konferencji dowiemy się, kiedy zapadną decyzje o liberalizacji handlu Ukrainy ze Szwajcarią, Norwegią, Liechtensteinem, decyzja w Islandii już została podjęta - powiedział Zełenski.

UE zniosła cła na ukraiński eksport

Jak poinformował Ukrinform, 4 czerwca Unia Europejska oficjalnie zniosła wszystkie cła na ukraiński eksport na rynek europejski, aby pomóc w odbudowie ukraińskiego biznesu, który ucierpiał w wyniku rosyjskiej agresji. Obejmują one całkowite zawieszenie ceł importowych na towary przemysłowe, system cen na owoce i warzywa, a także cła antydumpingowe i zabezpieczenia importowe na okres jednego roku.
W niedzielę w Genewie w Szwajcarii otwarto 12. konferencję ministerialną WTO. Ponad 50 członków organizacji wyraziło solidarność z Ukrainą i obiecało pomoc i wsparcie, w szczególności w uprawie i eksporcie produktów rolnych, a także w odbudowie kraju po wojnie.

 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 902
25 516

Krytykowanie oporu przed agresją i domaganie się jak najszybszego jego zaprzestania w sytuacji, gdy taki opór przedłuża konflikt skutkujący niszczeniem życia, wolności i własności niewinnych ludzi nie jest wolnościowe, choć może się takie wydawać. „Libertarianie”, którzy stoją na takim stanowisku podważają sam fundament wolnościowej doktryny, jakim jest zasada nieagresji. Zastępują ją zasadą „nie-nadmiernej obrony”.

Zasada nieagresji mówi, że nie wolno stosować przymusu w celu naruszenia wolności osobistej lub własności innej osoby (zostawmy na boku rozważania, czym jest ta wolność i własność), chyba że w obronie przed takim właśnie przymusem. Inaczej mówiąc wolno się bronić – stosować przymus (w tym bezpośrednią przemoc) wobec kogoś, kto jako pierwszy narusza czyjąś wolność osobistą lub własność. Co więcej, w celu skutecznego wprowadzenia zasady nieagresji w życie należy się bronić oraz pomagać tym, którzy się bronią.

Zasada „nie-nadmiernej obrony” mówi co innego: że nie wolno się bronić (stosować przymusu wobec kogoś, kto jako pierwszy narusza czyjąś wolność osobistej lub własność), jeżeli w wyniku tej obrony skala agresywnych naruszeń wolności osobistej (w tym m.in. prawa do życia) lub własności się zwiększy – obojętnie, czy jest to skutek bezpośredni czy pośredni. W celu skutecznego wprowadzenia w życie tej zasady należy się nie bronić oraz nie pomagać tym, którzy się bronią.

Oczywiście, zasada „nie-nadmiernej obrony” prowadzi w praktyce do radykalnie pacyfistycznej zasady „nieobrony w ogóle”, ponieważ w społeczności stosującej się do takiej zasady każdemu agresorowi wystarczy szantaż, że w przypadku jakiejkolwiek obrony zaatakuje kogoś innego.

Innymi słowy, zasada „nie-nadmiernej obrony” uprzywilejowuje agresję, w szczególności agresję na skalę wykraczającą poza konflikty między jednostkami. W świetle tej zasady agresor wojenny, lub choćby grożący wojną, jest nietykalny, ponieważ przeciwstawienie się mu oznacza więcej ofiar, więcej agresywnych naruszeń wolności osobistej lub własności.

Czyli ktoś, kto wyznaje tę zasadę, nie jest żadnym wolnościowcem, tylko zwolennikiem wielkoskalowej agresji, choćby pośrednim. Nawet, jeżeli tego wprost nie deklaruje.

No dobrze, ale przecież nie chodzi o samo w sobie bycie wolnościowcem, tylko o postępowanie w sposób właściwy. Może pokój i ludzkie życie są ważniejszymi wartościami od wolności i Ukraina powinna ustąpić – skapitulować – w obliczu rosyjskiej napaści, zamiast bronić się przedłużając wojnę, w której giną niewinni ludzie i niszczone są całe miasta? A ci, którzy np. wspierają Ukrainę bronią, powinni przestać to robić – tak rządy, jak i osoby prywatne. Zaś Izrael w przypadku rakietowych ataków z Gazy na ludność i obiekty cywilne powinien ograniczyć się do strącania wrogich rakiet, a najlepiej spełnić postulaty Hamasu i samozlikwidować się, zamiast ostrzeliwać i bombardować wroga, z nieuchronnymi w tym przypadku ofiarami cywilnymi w gęsto zaludnionym terenie?
Problem polega na tym, że takie postępowanie, choć na krótką metę może zmniejszyć skalę cywilnych ofiar i zniszczeń, to – konsekwentnie stosowane – prowadzi do tego, że po prostu agresja w wykonaniu państw czy organizacji terrorystycznych dużo bardziej się opłaca. Wystarczy mieć wystarczającą siłę, by atakując nie przegrać błyskawicznie lub by choćby zagrozić licznymi ofiarami i zniszczeniami, których nie da się uniknąć – i już się na takiej postawie zyskuje.

A skoro tak, to przy dominacji takiej postawy agresji w skali globalnej będzie więcej. I choć wojny mogą trwać krócej i być mniej krwawe, to może być ich po pierwsze więcej, a po drugie będą prowadzić do większego zniewolenia podbitej ludności oraz wprowadzenia przez rządzących terroru odpowiedzialności zbiorowej. Bo oczywiście bunt oraz pomaganie buntownikom też przy takiej postawie jest niedozwolone, zwłaszcza, jeśli tyran zagrozi konsekwencjami dla całej społeczności.
Oczywiście rządy będą wtedy bardziej uciskać również „własną” ludność, a nie tylko tę podbitą. Niewykluczone, że będą również częściej przy tym zabijać.

Jak zauważył w swojej piosence „Jałta” Jacek Kaczmarski – „komu zależy na pokoju, ten zawsze cofnie się przed gwałtem; wygra, kto się nie boi wojen”.

Stawianie pokoju – idei niewątpliwie szczytnej i atrakcyjnej – przed wolnością jest w interesie tyranów. Nieprzypadkowo ZSRR szermował hasłem obrony pokoju na świecie, stworzył międzynarodowy ruch Obrońców Pokoju, a na pierwszomajowych pochodach obok flag czerwonych były niebieskie z gołąbkiem pokoju. Obrońcy Pokoju występowali m.in. – oczywiście pod hasłem obrony pokoju – przeciwko „podżegaczom wojennym” stawiającym opór rzeczywistemu agresorowi w wojnie koreańskiej, czyli Korei Północnej. Dzisiaj rolę stalinowskich Obrońców Pokoju przyjmują ci wszyscy, którzy wzywają Ukrainę do zaprzestania walki, a świat do zaprzestania jej wspierania – od lewicowych intelektualistów w Niemczech po „libertarian”.
 

myname

Active Member
220
180

Krytykowanie oporu przed agresją i domaganie się jak najszybszego jego zaprzestania w sytuacji, gdy taki opór przedłuża konflikt skutkujący niszczeniem życia, wolności i własności niewinnych ludzi nie jest wolnościowe, choć może się takie wydawać. „Libertarianie”, którzy stoją na takim stanowisku podważają sam fundament wolnościowej doktryny, jakim jest zasada nieagresji. Zastępują ją zasadą „nie-nadmiernej obrony”.
Zasada nieagresji mówi, że nie wolno stosować przymusu w celu naruszenia wolności osobistej lub własności innej osoby (zostawmy na boku rozważania, czym jest ta wolność i własność), chyba że w obronie przed takim właśnie przymusem. Inaczej mówiąc wolno się bronić – stosować przymus (w tym bezpośrednią przemoc) wobec kogoś, kto jako pierwszy narusza czyjąś wolność osobistą lub własność. Co więcej, w celu skutecznego wprowadzenia zasady nieagresji w życie należy się bronić oraz pomagać tym, którzy się bronią.
Zasada „nie-nadmiernej obrony” mówi co innego: że nie wolno się bronić (stosować przymusu wobec kogoś, kto jako pierwszy narusza czyjąś wolność osobistej lub własność), jeżeli w wyniku tej obrony skala agresywnych naruszeń wolności osobistej (w tym m.in. prawa do życia) lub własności się zwiększy – obojętnie, czy jest to skutek bezpośredni czy pośredni. W celu skutecznego wprowadzenia w życie tej zasady należy się nie bronić oraz nie pomagać tym, którzy się bronią.
Oczywiście, zasada „nie-nadmiernej obrony” prowadzi w praktyce do radykalnie pacyfistycznej zasady „nieobrony w ogóle”, ponieważ w społeczności stosującej się do takiej zasady każdemu agresorowi wystarczy szantaż, że w przypadku jakiejkolwiek obrony zaatakuje kogoś innego.
Innymi słowy, zasada „nie-nadmiernej obrony” uprzywilejowuje agresję, w szczególności agresję na skalę wykraczającą poza konflikty między jednostkami. W świetle tej zasady agresor wojenny, lub choćby grożący wojną, jest nietykalny, ponieważ przeciwstawienie się mu oznacza więcej ofiar, więcej agresywnych naruszeń wolności osobistej lub własności.
Czyli ktoś, kto wyznaje tę zasadę, nie jest żadnym wolnościowcem, tylko zwolennikiem wielkoskalowej agresji, choćby pośrednim. Nawet, jeżeli tego wprost nie deklaruje.
No dobrze, ale przecież nie chodzi o samo w sobie bycie wolnościowcem, tylko o postępowanie w sposób właściwy. Może pokój i ludzkie życie są ważniejszymi wartościami od wolności i Ukraina powinna ustąpić – skapitulować – w obliczu rosyjskiej napaści, zamiast bronić się przedłużając wojnę, w której giną niewinni ludzie i niszczone są całe miasta? A ci, którzy np. wspierają Ukrainę bronią, powinni przestać to robić – tak rządy, jak i osoby prywatne. Zaś Izrael w przypadku rakietowych ataków z Gazy na ludność i obiekty cywilne powinien ograniczyć się do strącania wrogich rakiet, a najlepiej spełnić postulaty Hamasu i samozlikwidować się, zamiast ostrzeliwać i bombardować wroga, z nieuchronnymi w tym przypadku ofiarami cywilnymi w gęsto zaludnionym terenie?
Problem polega na tym, że takie postępowanie, choć na krótką metę może zmniejszyć skalę cywilnych ofiar i zniszczeń, to – konsekwentnie stosowane – prowadzi do tego, że po prostu agresja w wykonaniu państw czy organizacji terrorystycznych dużo bardziej się opłaca. Wystarczy mieć wystarczającą siłę, by atakując nie przegrać błyskawicznie lub by choćby zagrozić licznymi ofiarami i zniszczeniami, których nie da się uniknąć – i już się na takiej postawie zyskuje.
A skoro tak, to przy dominacji takiej postawy agresji w skali globalnej będzie więcej. I choć wojny mogą trwać krócej i być mniej krwawe, to może być ich po pierwsze więcej, a po drugie będą prowadzić do większego zniewolenia podbitej ludności oraz wprowadzenia przez rządzących terroru odpowiedzialności zbiorowej. Bo oczywiście bunt oraz pomaganie buntownikom też przy takiej postawie jest niedozwolone, zwłaszcza, jeśli tyran zagrozi konsekwencjami dla całej społeczności.
Oczywiście rządy będą wtedy bardziej uciskać również „własną” ludność, a nie tylko tę podbitą. Niewykluczone, że będą również częściej przy tym zabijać.
Jak zauważył w swojej piosence „Jałta” Jacek Kaczmarski – „komu zależy na pokoju, ten zawsze cofnie się przed gwałtem; wygra, kto się nie boi wojen”.
Stawianie pokoju – idei niewątpliwie szczytnej i atrakcyjnej – przed wolnością jest w interesie tyranów. Nieprzypadkowo ZSRR szermował hasłem obrony pokoju na świecie, stworzył międzynarodowy ruch Obrońców Pokoju, a na pierwszomajowych pochodach obok flag czerwonych były niebieskie z gołąbkiem pokoju. Obrońcy Pokoju występowali m.in. – oczywiście pod hasłem obrony pokoju – przeciwko „podżegaczom wojennym” stawiającym opór rzeczywistemu agresorowi w wojnie koreańskiej, czyli Korei Północnej. Dzisiaj rolę stalinowskich Obrońców Pokoju przyjmują ci wszyscy, którzy wzywają Ukrainę do zaprzestania walki, a świat do zaprzestania jej wspierania – od lewicowych intelektualistów w Niemczech po „libertarian”.
Kondensując to na moje to jest starcie dwóch zamordystycznych Kapitanów Państwo, sowietyzownych i zrusyfikofanych czyli (byłych sowieckich i tu jest klucz) z rozwojem Bolivara jadących na socjalizmie, zasiłkach, chujowej gospadarce, zamordyzmie, dobrobycie i jedno, ma broń atomową i utrzymuje się z surowców.Sytuacja jest analogiczna do decyzji czy iść do Łagru czy do obozu koncentracyjnego.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 902
25 516


View: https://twitter.com/den_kazansky/status/1563753741697916928


Autor: PAP
28-08-2022 15:59
Na Ukrainie zarejestrowano już prawie 45 tys. zbrodni, związanych z agresją Rosji – powiadomiła w niedzielę prokuratura generalna.
Ze statystyki opublikowanej przez biuro prokuratora generalnego wynika, że 30 560 spraw dotyczy rosyjskich zbrodni wojennych, z których większość związana jest ze złamaniem prawa i zasad wojny.
14 279 postępowań dotyczy przestępstw przeciwko bezpieczeństwu narodowemu - zamachu na integralność terytorialną, zdrady stanu oraz działalności kolaboracyjnej.
Wśród podejrzanych jest 624 przedstawicieli rosyjskich władz politycznych i wojskowych, oficerów i żołnierzy, a także propagandystów.
W wyniku agresji Rosji zginęło co najmniej 379 dzieci, a 733 zostało rannych. Liczby te nie uwzględniają pełnych danych, dotyczących obszarów aktywnych działań wojennych.

Z tym całym wybieraniem stron, które się popiera to całkiem ciekawa sprawa.
Niby niewiele kosztuje, dopóki nie okaże się, że jednak hańbi i stawia pod znakiem wartość własnej moralności a tym bardziej kompetencji w odróżnianiu dobra i zła.

Ostatecznie zawsze się ktoś skompromituje.
 
Do góry Bottom