Permanentna inwigilacja w praktyce

kr2y510

konfederata targowicki
12 143
20 427
Nie ma zasmarkanej mozliwości, by stuknięcia w rózne miejsca ekranu zostawiały rózne "slady" (cokolwiek to znaczy) na baterii.
A kto pisał, że zostawiają?
Natomiast czas pomiędzy jednym znakiem a innym jest różny. Zależy znaku który jest wcześniej i od słowa. Przykładowo często wpisywane słowa lub frazy których używa się częściej będą wpisywany szybciej.

Co do znaków diakrytycznych, to tak samo "pisze się" znak diakrytyczny jak i na przykład cyfrę lub znak przestankowy.
Czyli odcisk na baterii jest inny.

NIE _ MA _ MOZLIWOŚCI.
Do czasu jak jakiś Snowden nie ujawni, że taka technologia istnieje, lub jakiś haker nie pokaże na jakiejś konferencji dot. bezpieczeństwa, że można i jak to samemu zrobić.
Technologia która potrafi odtworzyć wpisywany tekst, wyłącznie z czasów pomiędzy stukami z maszyny do pisania, istnieje od dawna.
 
OP
MaxStirner

MaxStirner

Well-Known Member
2 337
3 875
Tak to w zasadzie jest wszędzie, jak w USA wprowadzili lata temu patriot act, wybuchła ogólnoświatowa krytyka, której teraz po latach w zasadzie mało kto już słucha a dodali do tego inne akty pogarszające sytuacje. Wszystko sie opiera o zmęczenie materiału, przekupienie 500 plusami czy innymi cukierkami. Kto dziś pójdzie protestować przeciw Acta? Nie żeby tylko u nas, słyszał ktoś, żeby w Europie były jakieś protesty?
 

inho

Well-Known Member
1 542
3 549
W najnowszej wersji przeglądarki Chrome opcja "usuwania wszystkich ciasteczek (cookies)" nie usuwa trwale ciasteczek google.

W komentarzach ludzie piszą, że usuwa, ale natychmiast je odtwarza z powrotem. Odpowiedzialna jest za to opcja autologowania do serwisów googla wbudowana w przeglądarkę. Zalogowanie się do któregoś z serwisów google, powoduje automatyczne zalogowanie do przeglądarki, która automatycznie wysyła dane do chmury w celu synchronizacji danych.


więcej:
According to users, the new version of the browser allows you to use it in two different modes. Basic and signed in. In the basic mode, your browsing history, cookies, passwords etc. are not synced across devices through the cloud. They are stored locally on your device, and as such, there is nothing special about it.

The problem arises with the signed in mode. In this mode, all your browsing data is synced to the cloud to be available across devices. This, however, gives Google a potential chance to create a user and ad profile and utilize it for different requirements. What’s more troublesome is that the moment you sign in to a Google service, it automatically signs you in to the browser as well. And the two aren’t mutually exclusive as signing out of one signs you out of the other.​

źródło: https://www.informassive.com/privacy-outrage-chrome-69-uploading-browsing-data-without-a-choice/
 

Presario

Active Member
117
182
Botnet "Chrome", udający przeglądarkę, ma nawet takie zmyśle funkcje że sobie bez wyraźnego pytania użytkownika (!) importuje przy pierwszej instalacji historię odwiedzanych stron z folderów innych dostępnych przeglądarek. Wszystko, jak można się domyślać, po to by zręcznie uzupełnić teczkę osobową, gdyby tenże użytkownik w swej nieroztropności miał jeszcze w Google konto i się tam choć raz przez Chrome zalogował.

Jak żyję nigdzie indziej takiego importowania bez okienka z zapytaniem nie widziałem.
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 720
12 794
Botnet "Chrome", udający przeglądarkę, ma nawet takie zmyśle funkcje że sobie bez wyraźnego pytania użytkownika (!) importuje przy pierwszej instalacji historię odwiedzanych stron z folderów innych dostępnych przeglądarek.
(!) chronologicznie. https://photos.app.goo.gl/DWvzRftm86aoVjZbA W którym miejscu?

Dopóki nie włączyłęm ręcznie synchronizacji (niebieskie na dwóch ostatnich fotkach), nie zaimportowało się nic, ani lokalnie ani z synchronizacji Google. Nawet gdy się zalogowałem do Zdjęć Google (i do Gmaila)
 

Presario

Active Member
117
182
@tolep

W którym momencie ją zasysa czy wysyła na serwer?

Jeśli mowa o zasysaniu. Stworzyłem kiedyś maszynę wirtualną, by się z tym pobawić. Nie pamiętam już w jakim celu. Otworzyłem firefoksa, wpisałem "chrome" w duckduckgo, pobrałem. Na linuksie, gdy pobierzesz ich rpm (Fedora/openSUSE) lub deb (Debian/Ubuntu), to tam się dodaje automatycznie repozytorium. Fajna rzecz skądinąd. Następnie otworzyłem Chrome i w historii były trzy pozycje, strona domowa mozilli, duckduckgo i strona google chrome. O importowanie nikt nie pytał. Tutaj użytkownik zgłasza takie samo zachowanie.

O ile się nie mylę, botnet Chrome/Chromium nie daje też wprost możliwości niezapisywania historii przeglądania w ogóle?

Odnośnie wysyłania tych danych do statku matki, sprawa jak się okazało też jest interesująca. Konta u nich nie mam więc sam nie przetestuję, ale porównując twoje doświadczenie z informacjami w internecie, zdecydowałem się sprawdzić pewną rzecz. I rzeczywiście.

Google Chrome Help z 20 lipca 2017 roku mówi:
By default, when you sign in to Chrome, all your Chrome data will be synced to your Google Account. This includes bookmarks, history, passwords, and other information.
Zaś rok później i obecnie mamy już:
When you turn on sync, all your profile information is saved to your Google Account.
W maju 2018 weszła regulacja RODO. Wygląda na to, że to państwową ustawą wprowadzono w Google zachowanie, którym się chwalisz.
 
Ostatnia edycja:

tolep

ChNiNK! ChP!
7 720
12 794
Do tego co napisałem wyżej:

na ostatnim i przedostatnim obrazku jest niebieski przycisk synchronizacji po prawej, a po jego wybraniu pyta co synchronizować - lista z fajeczkami - bookmarki, historia, ciastka, hasla. Odkąd synchronizacja w Chrome jest, nigdy nie robiła się bez okna z listą do wyboru. Domyślnie, gdy to wywołasz, wszystko jest zaznaczone, ale synchronizacja nie rusza zanim sobie tego nei zażyczysz. Nic się nie zmieniło. Ostatnio co prawda ikonka konta zmieniła lokalizację

chr6.JPG

Przypomnij mi, o co dokladnie Ci chodziło?

Obrazki wcześniejsze to kolejne uruchomienia Chrome po instalacji. Za czwartym razem już się zalogowałem.
 
Ostatnia edycja:

Presario

Active Member
117
182
Przypomnij mi, o co dokladnie Ci chodziło?
Wszystko jest wytłumaczone, wystarczy że przewiniesz sobie w górę i przeczytasz.

I kolejne źródło, znów wprost od Google. 25 kwietnia 2017 (przed RODO):

Signed-in Chrome mode

When you sign in to the Chrome browser or a Chromebook with your Google Account, your personal browsing data is saved on Google's servers and synced with your account. This type of information can include:

- Browsing history
- Bookmarks
- Tabs
- Passwords and Autofill information
- Other browser settings, like installed extensions

These settings are automatically loaded for you anytime you sign in to Chrome on other computers and devices. (...)
Obecnie:

Signed-in, Synced Chrome mode

When you sign in to the Chrome browser or a Chromebook and sync with your Google Account, your personal browsing data is saved on Google's servers and synced with your account. This type of information can include:

- Browsing history
- Bookmarks
- Tabs
- Passwords and Autofill information
- Other browser settings, like installed extensions

These settings are loaded for you anytime you sign in and sync to Chrome on other computers and devices.(...)
Tutaj niezależnie w 2016 jeszcze jeden użytkownik raportuje takie zachowanie.
 
OP
MaxStirner

MaxStirner

Well-Known Member
2 337
3 875
W Nowej Zelandii przeszła ustawa o digital strip searchingu. Podlegają pod nią wszyscy przyjezdni - na żądanie należy podać dowolne hasło, albo płacisz 5000$ grzywny a urządzenia i tak przeszukają. Wróżę temu duży sukces i pełną implementacje w eurozonie, USA, Rosji i wszędzie gdzie tylko sie da.
https://www.washingtonpost.com/gdpr-consent/?destination=/news/morning-mix/wp/2018/10/02/new-zealands-digital-strip-searches-give-border-agents-your-device-passwords-or-risk-a-5000-fine/?&utm_term=.d7dc5afdf2ae
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 544
12 900

tolep

ChNiNK! ChP!
7 720
12 794
Jak? Mam na myśli ten fragment na końcu.

06.10.18 (17:56)
Założył plantację i wypiekał ciastka z marihuaną. Ksiądz został skazany
Wyrok usłyszał również znajomy duchownego, który pomagał mu w tym procederze. Wikary nie pojawił się na sali

Parafia p. w. św. Ap. Piotra i Pawła w Serbach
10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Taki wyrok usłyszał Dariusz T., wikary z Gorzowa Wielkopolskiego, który na plebanii założył plantację marihuany - informuje "Gazeta Lubuska".

Jego znajomy został skazany na pół roku ograniczenia wolności.Franciszek D. miał doradzać księdzu przy hodowli oraz dostarczać mu potrzebny sprzęt. Ma pracować społecznie przez 20 godzin miesięcznie.

Na plebanii odkryto profesjonalną plantację. Wikary częstował parafian ciasteczkami z marihuaną, a w jednym przypadku sprzedał swoje wypieki.

Policja obserwowała go przez kilka miesięcy. Funkcjonariusze sprawdzali dane osób, które kupowały sprzęt potrzebny do uprawy konopi w internecie. Samo posiadanie go nie jest przestępstwem, więc policja czekała na moment, w którym ksiądz zbierze i wykorzysta plony. Zatrzymano go przed Wielkanocą w 2018 roku.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 393
19 209
Indie idą śladami Australii: szersze uprawnienia do podsłuchu i łamania szyfrowania
26.12.2018 18:19
Anna Rymsza
@Xyrcon
Indyjski rząd wykonał niebezpieczny krok w kierunku dystopijnego świata bez prywatności. 10 centralnych agencji śledczych i wywiadowczych dostało pozwolenie na podsłuchiwanie, monitorowania i deszyfrowanie danych na każdym komputerze.

Rząd Narendry Modiego zmodyfikował indyjskie prawo telekomunikacyjne, poszerzając moc sekcji 69. Zapis ten nakłada na właściciela, operatora połączenia internetowego albo dowolną inną osobę, odpowiedzialną za komputer, obowiązek współpracy z agencjami rządowymi. W razie sprzeciwu, na osobę odpowiedzialną może zostać nałożona kara do 7 lat więzienia. Inne zapisy indyjskiego prawa zezwalają na założenie podsłuchu w sytuacjach wyjątkowych, ale sekcja 69 obchodzi ten wymóg.

Podsłuch w rękach polityków
Decyzja została podjęta w czwartek, w poniedziałek zaś indyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wyjaśniło kilka wątpliwości. Odszyfrowanie komunikacji musi zostać zatwierdzone przez kompetentny organ. W przypadku Indii będzie to odpowiednik ministra spraw wewnętrznych (Union Home Secretary). W tej sytuacji nie można wykluczyć, że odpowiednich okolicznościach decyzja o podsłuchu zostanie podyktowana układem sił politycznych. Podstawą dla tej decyzji jest (jak zwykle) poprawa bezpieczeństwa narodowego.
Minister IT Ravi Shankar Prasad przyznał, że w Indiach już były prowadzone akcje podsłuchowe, a nowe zapisy zapewnią im odpowiednią „strukturę”. Jego zdaniem zmiany są korzystne, gdyż w końcu podsłuchiwanie będzie podlegać pod odpowiednie ministerstwo. Uzasadniając zmiany przed opozycją, użył tych samych argumentów, co podczas walki z szyfrowaniem WhatsAppa. Według niego rząd nie może siedzieć bezczynnie, gdy dzięki internetowi kwitnie terroryzm.
Doskonałą analizę zmian przeprowadziła Internet Freedom Foundation. Organizacja ostrzega, że zmiany w prawie wykraczają daleko poza podsłuch telefoniczny. Śledczy będą mieli możliwość przeglądania prywatnych danych, udostępnianych w mediach społecznościowych, historii wyszukiwania, metadanych e-maili i rozmów przez komunikatory. W niektórych przypadkach konieczne będzie nawet łamanie szyfrowania. Według Fundacji zapis ten jest niekonstytucyjny. Wolontariusze i prawnicy będą nadal pracować nad krytyką zmian.

Globalne konsekwencje
Decyzja podjęta przez rząd Indii na pewno będzie miała globalne konsekwencje. Mamy do czynienia z jednym z największych i najszybciej rozwijających się krajów świata, w którym setki tysięcy osób pracują dla firm IT z krajów zachodnich. Podobnie jak w przypadku Australii, która należy do nieformalnego sojuszu szpiegowskiego Five Eyes, trudno przewidzieć skutki zmian.

Indie nie są jeszcze państwem z totalnym nadzorem, ale brakuje coraz mniej. Nowe uprawnienia dostały agencje związane ze zwalczaniem oszustw podatkowych, przestępstw ekonomicznych, narkotyków, a także Policja w Delhi. Zbyt szeroka dostępność do takich narzędzi w połączeniu z luźnymi ograniczeniami może prowadzić do poważnych nadużyć. Wtedy będzie to narzędzie walki nie tylko z terrorystami i kartelami narkotykowymi, ale też z niewygodnymi politycznie osobami, które nie popełniły takich przestępstw.
 

NoahWatson

The Internet is serious business.
919
1 955
https://www.theverge.com/2018/12/28/18159042/chinese-schools-smart-uniforms-track-student-location
Chinese schools are now tracking the exact location of their students using chip-equipped “smart uniforms” in order to encourage better attendance rates, according to a report from state-run newspaper The Global Times (via The Telegraph).

The implementation is just about as unsettling as “using smart technology to track students’ whereabouts” sounds. Each uniform has two chips in the shoulders which are used to track when and where the students enter or exit the school, with an added dose of facial recognition software at the entrances to make sure that the right student is wearing the right outfit (so you can’t just have your friend, say, wear an extra shirt while you go off and play hooky). Try to leave during school hours? An alarm will go off.

The uniforms are washable, too, despite the smart tech — according to the Guizhou Guanyu Technology Company, which developed the smart uniforms, each outfit can endure up to 150 degrees Celsius (302 degrees Fahrenheit) and 500 washes. There are additional features, too, according to a report from The Epoch Times: the chips can apparently detect when a student has fallen asleep in class, and allow students to make payments (using additional facial or fingerprint recognition to confirm the purchase).
 

kompowiec

Open Source Boy
1 609
1 508
Nie ma zasmarkanej mozliwości, by stuknięcia w rózne miejsca ekranu zostawiały rózne "slady" (cokolwiek to znaczy) na baterii. Co do znaków diakrytycznych, to tak samo "pisze się" znak diakrytyczny jak i na przykład cyfrę lub znak przestankowy. nie ma sposobu wy wykryc co jest co. jesli dodac do tego bardzo częste na telefonie literówki oraz korzystanie z autokorekty i automatycznego uzupełniania słów, do tego emotek oraz skrótów typu "btw" a także nie wiadomo jakiego układu i rozmiaru klawiszy pacjent używa...

NIE _ MA _ MOZLIWOŚCI. Jeśli już masz fizyczny dostęp do telefomu, to byłoby wiele znacznie lepszych sposobów na zainstalowanie mu "podsłuchu" niż miernik prądu na kabelkach baterii. Sposóbów znacznie lepszych dlatego że jest szansa że by zadziałały.
Nie jestem elektronikiem ale z tego co się orientuję, każde pacnięcie na ekran jest wychwytywane przez digitizer jako zamknięcie obwodu więc teoretycznie moze się to odbić na baterii.
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 720
12 794
Nie jestem elektronikiem ale z tego co się orientuję, każde pacnięcie na ekran jest wychwytywane przez digitizer jako zamknięcie obwodu więc teoretycznie moze się to odbić na baterii.
Jakiś impuls. nieodróżnialny pomiarowo, czy pacniesz w to czy inne miejsce ekranu.
 
Do góry Bottom