Nie bądź taki, żryj robaki!!

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 570
6 323
Robaki w Robakowie pod Poznaniem - pierwsza w Polsce fabryka insektów

- Jadę zobaczyć hodowlę robaków. - Robaków? - dopytuje kolega. - No tak. Powstała pod Poznaniem, żeby było zabawniej w Robakowie - wyjaśniam. - I co będą z nich robić? - Na początek paszę dla zwierząt, a później... pewnie też coś dla ludzi - wyjaśniam i obserwuję grymas na jego twarzy

Hodowla eksperymentalna w Robakowie w tym roku ma zmienić się już w pełnowartościową fabrykę. Na powierzchni tysiąca metrów kwadratowych zostanie uruchomiona produkcja. W środku - miliony insektów. Będzie to pierwszy tego typu obiekt w Polsce i jeden z niewielu na świecie. Choć brzmi to mało apetycznie, insekty mogą rozwiązać kilka bardzo poważnych problemów ekologicznych z jakimi mierzy się świat, a fabryka może być świetnym biznesem. Zwłaszcza, że jej twórcy wprowadzili kilka innowacyjnych pomysłów.

Robaki źle się kojarzą


Robakowo to niewielka wieś pod Poznaniem, sąsiadująca z Gądkami. Hodowla mieści się w wyremontowanym budynku dawnego gospodarstwa. Gdy przyjeżdżam na miejsce, zespół w białych kitlach dyskutuje w dużym pomieszczeniu.

Na podłodze, na regałach, wszędzie dookoła znajdują się pojemniki przypominające kuwety. Wiją się w nich różnej wielkości larwy. Pod jedną ze ścian stoi czarny namiot. To jedyne miejsce, gdzie hodowane są owady latające.

Twórcy fabryki unikają określenia "robaki". Wolą mówić o insektach czy owadach. Robaki źle się kojarzą, mimo że gdyby nie one, znany nam ekosystem przestałby istnieć.

- Owady pasjonowały mnie od dzieciństwa. Szybko zacząłem je hodować w domu jako zwierzęta - mówi Jakub Urbański, jeden z pomysłodawców hodowli. Co na to rodzice? - Wspierali mnie - śmieje się. - Obserwując owady, dużo lepiej rozumie się przyrodę. W szkole za mało mówi się o tym, jak duży wpływ mają na otaczający nas świat - dodaje.

Urbański z wykształcenia jest biologiem molekularnym i mikrobiologiem, ma tytuł doktora. Studiował w Polsce i za granicą. Pasję w biznes zaczął przekuwać już kilka lat temu. Stworzył "Fabrykę Owadów" - sprzedawał insekty hodowcom gekonów, pająków i innych domowych zwierząt, które nimi się żywią. Firma szybko stała się liderem rynku.

Tyle że handel owadami w Polsce jest branżą dziwaczną. Hodowcy w dużej części działają w szarej strefie. Rejestrują firmy wtedy, gdy chcą brać udział w przetargach np. na dostawę owadów dla ogrodów zoologicznych. Trudno nawet postawić granicę między hodowlą amatorską a profesjonalną. Na problemy z szarą sferą nałożyły się problemy na rynku. Urbański miał w pewnym momencie do wyboru - zwinąć biznes lub zrobić coś, by go zrewolucjonizować.

Mączka z insektów


I właśnie wtedy, w 2012 r. poznał profesora Damiana Józefiaka, kierownika Katedry Żywienia Zwierząt i Gospodarki Paszowej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Urbański już wtedy miał dobrych kilka lat doświadczenia w hodowli insektów i został zaproszony jako specjalista do wygłoszenia wykładu na konferencji odbywającej się w czasie Poznańskich Dni Zwierząt Egzotycznych.

Panowie poznali się, zaczęli wymieniać uwagami i po pewnym czasie wspólnie zdecydowali na stworzenie nowej hodowli owadów. Firmę nazwali HiProMine. To, co odróżniało ich pomysł od innych tego typu inwestycji, była skala i docelowy odbiorca. Ich insekty miały stać się paszą, która zrewolucjonizuje sposób karmienia zwierząt hodowlanych - ryb, drobiu, a może nawet świń. Pomysł polega na tym, by wyhodowane owady suszyć i przetwarzać na mączkę, którą później będą karmione zwierzęta.

- Dziwne? A niby czym w naturze są karmione pisklęta przez rodziców? Ptaki przynoszą swoim małym właśnie owady. Dziki również ryją ziemię w poszukiwaniu czerwi. A na co wędkarze łowią ryby? "Na robaki". Od zawsze insekty stanowiły naturalny element diety zwierząt - przekonuje Józefiak.

Innowacja dotyczy jeszcze jednego elementu. Jednocześnie hodowanych ma być kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt różnych gatunków owadów. Po przetworzeniu i zmieszaniu mączek uzyskuje się produkty o różnych właściwościach, np. poprawiających trawienie u zwierząt. Mączka z insektów może zawierać też elementy, które trudno pozyskać w inny sposób, jak chityna. Ten związek chemiczny wykorzystują m.in. ryby i ptaki. Wyniki przeprowadzonych dotąd badań na rybach są bardzo obiecujące.

Insekty mają mieć również zastosowanie w przemyśle kosmetycznym i farmaceutycznym. Ich tłuszcz można wykorzystać do produkcji np. kremów, zwłaszcza że pozostaje płynny w temperaturze pokojowej. Jest więc potencjalnie idealnym zamiennikiem dla oleju palmowego. Brzmi obrzydliwie? Już dziś owady wykorzystywane są powszechnie przez przemysł kosmetyczny. Ponętna czerwona szminka na ustach swój kolor zawdzięcza kwasowi karminowemu, który powstaje z wysuszonych, zmielonych pluskiew.

A medycyna? Preparaty pozyskiwane z owadów mogą pomóc w żywieniu pacjentów z chorobą Crohna. Odpowiednio dobrany "wyciąg z insektów" działa też przeciw... łysieniu.

Czemu nikt wcześniej na to nie wpadł? - Ludzie tego nie potrzebowali, mieliśmy inne metody żywienia zwierząt. Była też blokada psychiczna - brzydziliśmy się owadów. Choć tak naprawdę dotyczy to tylko naszego kręgu kulturowego. W 150 krajach świata owady są normalnym składnikiem pożywienia - mówi Urbański.

Owady na ratunek

Hodowla w Robakowie ma rozwiązać kilka problemów ekologicznych, przed którymi stoi świat. Dziś ryby w stawach karmione są mączką uzyskiwaną z suszenia innych ryb. Pozyskuje się je głównie z łowisk na wodach słonych - morzach i oceanach. Jak wyjaśnia Józefiak - średnio jedna trzecia połowów kończy właśnie jako karma. Problem w tym, że prowadzona od lat rabunkowa eksploracja wód doprowadziła do zmniejszenia populacji ryb. Zwiększyło to koszty, bo aby wrócić z pełnymi sieciami, rybacy zostali zmuszeni do wypływania dalej. Część krajów m.in. Peru i Chile zdecydowała się również na wprowadzenie kwot połowowych, aby nie doprowadzić do nieodwracalnych szkód w środowisku. Podobnie postępuje Europa. Gdyby uwzględnić białko pozyskiwane z owadów w diecie ryb, szkody w środowisku wodnym zostałby ograniczone. Dlatego zdaniem twórców fabryki owadów, istnieje ogromne zainteresowanie białkiem owadzim wśród producentów pasz dla ryb łososiowatych.

Hodowle owadów mogłyby rozwiązać jeszcze jeden problem - marnowania żywności. Dane Eurostatu z 2006 r. wskazują, że tylko w Polsce marnuje się blisko 9 mln ton żywności. Lwia jej część - 6,6 mln ton to odpady powstałe przy procesie produkcji. Przynajmniej część z tej ogromnej masy można wykorzystać jako pożywkę dla owadów. - Weźmy choćby odpady z produkcji soków. Tzw. wytłoki stanowią dla owadów idealną pożywkę. Możemy też np. wykorzystać niektóre odpady z upraw pieczarek - mówi Urbański.

W tej chwili firma nie ma planów, by insekty z fabryki karmić resztkami z restauracji czy prywatnych domów. Urbański wyjaśnia: - Tego rodzaju odpady określa się jako brudne. Może to być żywość przetworzona i zmieszana. Nie za bardzo nadaje się do naszej hodowli.

Kolejną kwestią jest białko, niezbędny element diety zwierząt hodowlanych (zresztą tak samo jak ludzi). Dziś rolnicy wykorzystują m.in. paszę z genetycznie modyfikowanej soi. Kwestia produktów GMO jest od ponad roku gorącym tematem w Parlamencie Europejskim. Kraje członkowskie, chcą mieć możliwość samodzielnego decydowania o tym, czy na ich terytorium mogą być sprzedawane i używane genetycznie modyfikowane jedzenie i pasze. Jeżeli regulacje zostaną zatwierdzone, a polskie władze wprowadzą zakaz handlowania genetycznie modyfikowanymi produktami, hodowcy zwierząt będą mieli problem ze znalezieniem taniego zamiennika dla białka z soi.

Zresztą sama hodowla też jest bardzo ekologiczna. Zużycie wody jest minimalne - owady pozyskują ją z pożywki, którą są karmione. Badania zespołu pokazały również, że insekty nie będą wymagały ogrzewania, bo ogrzewają się same. Dodatkowo na każdy kilogram owadów potrzeba ok. dwa kilogramy suchej paszy. Dla porównania kilogram wołowiny wymaga 10 kg paszy, a kilogram kurczaków to ok. 5 kg. W zasadzie jedynym odpadem z fabryki będą odchody robaków. Tyle że jest to gotowy do użycia nawóz naturalny, więc twórcy fabryki liczą na to, że i na tym będą mogli zarobić. Proces produkcji białka i tłuszczu z owadów przypomina tak naprawdę kompostownik, z tą różnicą, że zamiast dżdżownic są używane inne owady.

Nie uciekną?

Twórcy fabryki przekonują, że żywienie zwierząt za pomocą mączki z owadów jest bezpieczne. Obecne regulacje nie pozwalają jednak na karmienie jednych zwierząt innymi. Chodzi o wyeliminowanie groźby przenoszenia się chorób, a w efekcie epidemii. Wyjątkiem są tutaj ryby i zwierzęta mięsożerne.

W przypadku owadów regulacje są dość dziwne. W żywieniu drobiu można stosować żywe insekty, ale już mączka z suszonych owadów jest zabroniona. Jak przekonuje Józefiak, regulacje zmieniają się. - Owady są ewolucyjnie na tyle odległe od ssaków czy ptaków, że nie ma możliwości, by choroby między nimi a zwierzętami się przenosiły - wyjaśnia. Dodatkowo owady są ewolucyjnie przystosowane do walki z mikroorganizmami - wydzielają związki, które m.in. zabijają bakterie. Niektóre gatunki stosuje się nawet przy oczyszczaniu trudno gojących się ran, co jest określane jako larwoterapia. Jednak do tego celu insekty hodowane są w specjalnych warunkach.

- Osoby, które słyszały o naszym pomyśle, zastanawiają się, co w przypadku awarii, czy miliony insektów nagle się nie wydostaną i nie spowodują katastrofy. Hodowla odbywa się w całkowicie zamkniętych halach, w ściśle kontrolowanych warunkach. Owady, które będziemy hodowali to gatunki egzotyczne. Poza fabryką nie będą w stanie przetrwać. W dodatku zastanawiamy się nad stworzeniem fosy, która fizycznie odgrodzi teren zakładu - wyjaśnia Urbański.
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 570
6 323
Pionierzy

Obecnie zakład w Robakowie to hodowla eksperymentalna. Zespół wciąż dopracowuje technologię i prowadzi badania we współpracy z wieloma ośrodkami naukowymi z kraju i zagranicy. Ale jeszcze w tym roku stanąć ma fabryka. Produkty, które będą tam powstawały mają być konkurencyjne cenowo. Pierwszym celem firmy jest zdobycie rynku pasz używanych w hodowli ryb. Jeżeli zmienią się regulacje - produkty mają trafić też do hodowców drobiu, a w przyszłości również producentów wieprzowiny.

W ciągu ostatnich kilku lat fabryki insektów pojawiły się również w Europie. Już teraz istnieje co najmniej pięć liczących się firm pracujących nad rozwojem technologii hodowli owadów. Żadna jednak nie robi tego w taki sposób jak ta podpoznańska. Przede wszystkim nie stawiają na taką różnorodność - w zagranicznych firmach hodowane są 1-2 gatunki. Po drugie sam sposób przechowywania insektów wygląda inaczej. Pomysłodawcy liczą, że na jednym metrze kwadratowym będą w stanie produkować miesięcznie nawet 300 kg żywca.

Jeżeli fabryka w Robakowie spełni wszystkie oczekiwania, zespół chce uruchamiać kolejne punkty na zasadach franczyzy. - Fabryka może powstać np. przy przetwórni owoców, aby ograniczyć koszty związane z zagospodarowaniem odpadów. My ze swojej strony będziemy gwarantowali odbiór mączki z owadów - wyjaśnia Urbański.

Firma w ciągu dwóch-trzech lat chciałaby stać się największym producentem owadów na świecie.

- Dziwne? A niby czym w naturze są karmione pisklęta przez rodziców? Ptaki przynoszą swoim małym właśnie owady. Dziki również ryją ziemię w poszukiwaniu czerwi. A na co wędkarze łowią ryby? "Na robaki". Od zawsze insekty stanowiły naturalny element diety zwierząt - przekonuje Józefiak.

Jakie robaki w Robakowie?

W Robakowie hodowane będą m.in. hermetie i mączniki młynarki. Twórcy fabryki nie chcą na razie zdradzać wszystkich gatunków owadów, jakie pojawią się po uruchomieniu pełnowymiarowej fabryki.

Hermetia - jej larwy są bogate w wapń. Około 40 proc. suchej masy z larw tego owada stanowi tłuszcz. Insekt jest również bogatym źródłem kwasu laurynowego, który wspomaga układ immunologiczny.

Mącznik młynarek - przy zastosowaniu odpowiednio zbilansowanej diety roślinnej, larwy mącznika stają się bogatym źródłem łatwo przyswajalnego białka.

http://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,...-pod-poznaniem-pierwsza-w-polsce-fabryka.html
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 570
10 978
Tomkiewicz pewnie płakał jak to zobaczył, ale mnie się bardzo podoba. Zajebiste. To przyszłość. Powinno mieć przystawkę do robienia z tych robali koktajlu (soylent green). To wymarzony sprzęt na czasy atomowej postapokalipsy. Jeszcze fajnie byłoby wiedzieć, czy można je karmić czymś, co potrzebuje mało światła słonecznego do wzrostu, optymalnie może jakimiś grzybami i jaka byłaby potrzebna masa takich grzybków by wytworzyć taką samą masę robali. Zawsze fascynowała mnie koncepcja zamkniętych ekosystemów, taki sprzęt mógłby umożliwić lub chociaż przybliżyć stworzenie takiego we własnej piwnicy.

BTW Ktoś jest w stanie podać choć jeden sensowny argument dlaczego takie np. krewetki lub ostrygi są fajne, a np. pająki i robale nie?
 

rawpra

Well-Known Member
2 743
4 913
Promowanie robali jako koszernej karmy w religii kolektywizmu, solidaryzmu ze zwierzętami i planetą, już nie.
co jest zlego w dobrowolnym kolektywizmie i solidaryzmie?

Ponieważ od dłuższego czasu Globalna Sitwa namawia (raczej nie tak skutecznie jakby się spodziewali) do wegetarianizmu, chyba podjęto wreszcie decyzję, by zamarketingować owadzie menu.
o co ten bul dupy? mam rozumiec ze wszystko co robia lewaki jest zle nawet jesli nie lamie napu?

Mącznik młynarek - przy zastosowaniu odpowiednio zbilansowanej diety roślinnej, larwy mącznika stają się bogatym źródłem łatwo przyswajalnego białka.
mam w domu od lat hodowle karmawa tego zwierzaka, czasem znajduje imago ktore jakims cudem ucieklo z pudelka chodzace po pokojach ale nie sa to karaczany i nie rozmnazaja sie poza terrarium
 

Doman

Well-Known Member
1 221
3 911
Zawsze fascynowała mnie koncepcja zamkniętych ekosystemów, taki sprzęt mógłby umożliwić lub chociaż przybliżyć stworzenie takiego we własnej piwnicy.
Mnie też zawsze fascynowała i doszedłem do wniosku, że wszystko rozbija się o dostarczenie z zewnątrz energii aby układ nie uległ rozkładowi. Jeśli Słońce - to po prostu wydzielasz kawał lądu, a jeśli piwnica to prąd i lampy pod którymi rosną plony. Piwniczana niezależność w zadowalajacej perspektywie czasowej da tylko reaktorek jądrowy. Wierzę, że takie małe raje są w tajemnicy pobudowane i tam zapobiegliwi przezimują apokalipsę atomową albo wybuch Yellowstone. Dziwił mnie sukces książki Metro 2033 gdzie cały ekosystem jest zamknięty w moskiewskim metrze i napędza się ch wie czym, bo świnie jedzą grzyby a grzyby jedzą gówno, po drodze ludzie jedzą świnię i tylko nie opisano skąd energia wprawiająca to wszystko w ruch. Pewnie z dupy autora.
 

Doman

Well-Known Member
1 221
3 911
w ogóle co ja się czepiam. W tej książce wojna z użyciem broni masowego rażenia nie skończyła się całkowitym wymieraniem, ale częsciowym wymieraniem + powstaniem mutantów. Żeby płynnie wrócić do tematu, zamieszczam zdjęcie niesporczaka który na pewno przetrwa wojnę jądrową.

Niesporczaki uznawane są za najbardziej odporne na warunki zewnętrzne ze znanych organizmów. W stanie anabiozy mogą przetrwać w temperaturach od prawie zera absolutnego[6] do ponad 150°C, znoszą 1000 razy silniejsze promieniowanie jonizujące niż jakiekolwiek inne zwierzę[7], ciśnienie 6000 atmosfer, potrafią również przetrwać ponad 100 lat bez wody[8], a nawet w przestrzeni kosmicznej[9]. Są również w stanie znieść niezwykłe stężenia soli
https://pl.wikipedia.org/wiki/Niesporczaki
 

wah

Well-Known Member
1 409
5 974


Mieszkaniec Hefei w Chinach 35-letni Sun prowadził kanał na chińskiej platformie DouYou - transmitował na żywo relację z tego, jak je robaki i gekony, a następnie popija je mocnym destylowanym alkoholem. Mężczyzna przeprowadził relację na żywo w zeszły czwartek i wtedy doszło do tragedii – mężczyzna zmarł przed kamerą. Policja wszczęła dochodzenie, a nagrania 35-latka zniknęły z sieci.



Z kolei młoda kobieta. podczas relacji na żywo próbowała zjeść żywą ośmiornice. Ośmiornica zraniła dziewczynę, kiedy ta w panice próbowała się uwolnić.


https://www.dailymail.co.uk/news/ar...ckos-alive.html?ito=social-twitter_mailonline
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 387
21 966

Najpierw larwy lwinkowatych, owadów z rzędu muchówek, są umieszczane w naczyniu z wodą. Potem miksuje się je blenderem, a na koniec papka trafia do wirówki, która oddziela tłuszcz.​

Mniam, mniam...
 

wah

Well-Known Member
1 409
5 974
Jak powiadają dobre też są przysmaki z puszki dla smakoszy.
Larwy ćmy jedwabnika - można po wakacjach kupić larwy w puszce. Sto gramów takiej larwy zapewnia całodzienne zapotrzebowanie na cynk i miedź. Smażone i przyprawione. Idealnie zastępują orzeszki podczas oglądania filmów.
Mrówki też są smaczne i zawierają bardzo dużo białka. Kolumbijczycy zajadają się mrówkami dupiastymi. W Tajlandii mrówcze jaja dodają do sałatek. Można kupić w zalewie w słoikach .
Świerszcze. Rarytas. Pieczone w całości, z nogami i skrzydłami.
1587566161299.png

1587566380754.png

Skorpiony też pyszne- prosto z puszki.

1587566259268.png
 
Do góry Bottom