Maseczki i covidnianie....

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 277
23 301
Wielu głośnych antymaseczkowców wygląda na przypadki osób, którzy nawet w sytuacji gdyby 10% sklepów nakazywało noszenie maseczek, 40% dawało wybór, a 50% by zakazało to i tak chodziłby do tych 10% bez maseczki się awanturować.
Bo to po prostu pieniacze. Pieniacze zawsze znajdą sobie powód do robienia awantur.
 
OP
viyol

viyol

Member
62
46
Myśląc po chłopsku. Ja zawsze byłem wyrozumiały dla sklepowych. Często widziałem jak towar leżał (szczególnie owoce, warzywa no inne produkty też czasami) zepsuty itd. myślałem "mają dużo pracy, ale pewnie kiedyś to ogarną" itd. Często można się ich czepiać o bhp, sposób ich pracy itd. i często to były rzeczy rażące. Ale po co będę im darł ryja skoro mają dużo na głowie, mają dużo do zrobienia i wiele innych. Zasada ja wam nie przeszkadzam, wy mi nie przeszkadzacie każdy robi swoje. No ale w obecnej sytuacji to myślę, że to był błąd... Nawet jeśli ktoś uznaje maseczki to może być wyjątek, że ktoś po prostu ze względu na zdrowie nie może nosić. Wyjście z ryjem do takiego klienta bardzo słabe....

A teraz inna sytuacja. Jadę do mechanika. Chłop upier**** smarem w każdym calu swojego ciała. Pracuje od 8 do 18. I co mam mu kazać założyć maseczkę ?...

Pracuje dla zagranicznej firmy (szwajcaria). Tam maseczki są wymagane/zalecane ale nikt nawet nie pomyśli, żeby komuś zwracać uwagę albo drzeć ryja. A tutaj jakby to było coś bardzo istotnego. Jakby gospodarka i całe dobro narodowe zależało od noszenia szmat.
 

cyklista

Well-Known Member
443
294
Bez maseczki zakupów nie zrobisz. W małym osiedlowym sklepie sprzedawca odmówił obsłużenia faceta bez maseczki na twarzy.
 
Do góry Bottom