Jebać PKP - zaraz eksploduje

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 576
6 236

Till

Mud and Fire
1 073
2 221
Ale powstała na fejsie strona sympatyków...
Boże, co za owce... Co za pionki... Jak słyszę wszystkich tych, którzy zachwycają się jej "szczerością" i tym jak "dowaliła" dziennikarzom i po prostu "powiedziała prawdę" to przypomina mi się scena z Kariery Nikodema Dyzmy.

Skinął im głową i usiadł przy biurku nie prosząc ich siadać. - Zawołałem panów - zaczął, bębniąc palcami po suknie - żeby podać do waszej wiadomości, że właścicielka Koborowa, pani Nina Kunicka, rozwodzi się z mężem i dlatego odebrała od niego plenipotencję. Jedynym jej plenipotentem jestem ja. A ja zapowiadam, że ceckać się nie będę. Wiecie pewno z gazet, że Bank Zbożowy jest jak lalka, bo ja, ot tak, wszystko trzymam za pysk. Powtarzam, że ceckać się nie lubię. Podniecał się własnymi słowami i mówił coraz głośniej:
- Powiem krótko: robota to nie zabawa. U mnie musi się tyrać, bo za próżniactwo forsy dawać me myślę! Zrozumiano?! Wylewać będę na zbity łeb darmozjadów. A jeżeli. Boże broń, kogoś złapię na jakiejś machlojce, jeżeli dowiem się, że kto z was robi na lewo! No! To wsadzę do ciupy bez żadnego pardonu! U mnie żartów nie ma! Zrozumiano?
Uderzył pięścią w stół.
Zdumieni oficjaliści stali w milczeniu.
- Przyjedzie tu pan Krzepicki, którego wziąłem na administratora. Macie jego słuchać we wszystkim. Ale w dzisiejszych czasach to i rodzonemu bratu nie można wierzyć. Więc umyśliłem sobie tak: jakby który z panów zauważył, że szykuje się jaki kant, rozumiecie, to jeżeli mnie o tym doniesie, dostanie do łapy pięć tysięcy złotych i jeszcze podwyżkę pensji, ja krzywdy nikomu nie zrobię, będę dla was jak rodzony ojciec, ale nabić się w butelkę nie dam. To wszystko. Możecie panowie iść do zajęcia.
(...)
Wyszedł, trzasnąwszy drzwiami.
Przez chwilę panowało zupełne milczenie.
- Ładna historia - odezwał się jeden z zebranych.
- Ależ to oburzające - zawołał kierownik gorzelni - przecie on z nas chce szpiegów zrobić!
- I co za ton!
- Ja tam pójdę do dymisji.
- Przecie on nas potraktował jak sołdatów.
- A co za język! To skandal! Mówił do nas jakimś żargonem, jakby uważał, że inteligentnego języka nie zrozumiemy!
- Mówił jakby po to, żeby nas obrazić!
- Jedno tylko mamy wyjście: gremialnie podać się do dymisji.
- Byle tylko solidarnie!
Nie wszyscy wszakże podzielali ten pogląd. Młody, niewiele ponad trzydziestkę liczący agronom, nazwiskiem Taniewski, zaoponował:
- A ja z góry uprzedzam: na mnie, panowie, me liczcie.
Posypały się pytania pełne oburzenia.
Taniewski wzruszył ramionami.

- O co panom chodzi? Jeżeli o formę tej odprawy, to ja to uważam za rzecz błaha. Prezes Dyzma jest za wielkim człowiekiem, ma takie zasługi wobec kraju i tyle państwowych spraw na głowie, że jeżeli nie robi z nami Wersalu, nie ma czemu się dziwić. Zresztą to nie zebranie towarzyskie, a sprawy...
- Sprawy szpiegowskie! Wstyd panu, panie Taniewski, miałem pana za mniej giętkiego w kwestiach etyki - oburzał się główny buchalter.
- Przepraszam bardzo, ale on nikogo nie zmusza do szpiegowania.
- Tak? A co znaczą te nagrody dla denuncjantów?
- Kto panu każe zgłaszać się po nagrodę? - zirytował się Taniewski. - A poza tym, jak widzę, że kto kradnie, to mój psi obowiązek jest podać to do wiadomości okradanego. Nie? Może nie? Nie widzę w tym nic zdrożnego, że pan prezes chce sobie, a raczej nie sobie nawet, tylko swojej mandantce, zapewnić gwarancję od nadużyć. Mądrze robi i tyle! Tylko bałwan daje się okradać. Cóż myślicie, gdyby w banku u siebie patrzył przez palce na złodziejstwa, zasłynąłby na cały świat? Potrafiłby tak w kilka miesięcy uzdrowić życie gospodarcze?... A że wymaga sumiennej i pilnej pracy, to ma rację czy nie? Co?
Przerwał i czekał opozycji. Jednakże wszyscy milczeli.
- Życie to nie siu bździu! A my, Polacy, to zaraz po-draż-nio-na ambicja i hopaj siupaj, a później jazda na bruk i z całej ambicji skamleć pod innymi drzwiami o pracę. Ja tam za dużo tego widziałem, mnie na to nikt nie nabierze. Zresztą, między nami mówiąc, nie widzę tu miejsca na obrazę. Co tu gadać: on jest znakomity mąż stanu, geniusz ekonomiczny, a my, za przeproszeniem panów, drobne kiełbie, pętaki. Kto ma zielono w głowie, niech sobie „wyciągnie konsekwencje”, a ja nic, tylko zostaję, ale powiadam, że prezes jest morowy gość, wie, czego chce, a że w bawełnę nie obwija, to stać go na to i koniec.
Takie same zachwyty, takich Taniewskich były wszechobecne kiedy Bieńkowską powoływano i przy każdej jej "szczerej" i "nie owijającej w bawełną" wypowiedzi. A przecież każdy kto ma oczy widzi, że to zwykła miernota.
 
Ostatnia edycja:

piezol

Jebać życie
1 084
3 623
Z cyklu "wasze przygody z pkp".

1. Jadę sobie pociągiem z przesiadką, oczywiście spóźnieni jesteśmy.
Planowane (a konkretnie: zaplanowane w trakcie spóźniania się) spóźnienie wynosi 40 minut, mieliśmy 10 minut na przesiadkę, czyli jesteśmy o pół godziny w dupie. Na szczęście to był ostatni pociąg i gdyby na nas nie poczekał, to byśmy spędzili nockę na dworcu Szczecin Dąbie. Oczywiście ktoś to trafnie zauważa, prosi konduktorkę, żeby się dowiedziała, czy pociąg poczeka. Konduktorka wróciła po chwili i oznajmiła ku uciesze tłumu, że pociąg na Świnoujście na nas poczeka.
Wysiadamy w Dąbiu i co się dowiadujemy? Że pociąg na Świnoujście wcale nie miał zamiaru na nas czekać. To my czekaliśmy na niego, bo sam był opóźniony o półtorej godziny :)

2. Jadę sobie pociągiem z przesiadką, oczywiście spóźnieni jesteśmy, kilkanaście minut.
Wysiadam w tym zasranym Dąbiu, przesiadka następnie czeka. Na tablicy na tym samym peronie na drugim torze napis "Kołobrzeg", czyli mój kierunek, nie zastanawiam się, bo drzwi się już zamykają, biegnę, naciskam przycisk, drzwi się jeszcze otwierają, a ja zmęczony pekapem siadam, nastawiam szybciutko budzik "na za 15 minut" i jeszcze na chwilkę w kimę, nie patrząc, w którą stronę odjeżdża pociąg (bo skoro Kołobrzeg, to Kołobrzeg). Budzę się, a pociąg dojeżdża do jebanego Stargardu Szczecińskiego. Jak się okazało, pociąg jednak zdecydował się pojechać na Szczecinek (a jak osobiście podejrzewam - pociąg na Kołobrzeg też był spóźniony, ale Miłe Panie Z Obsługi Dworca miały w dupie taki szczegół jak zmiana informacji na tablicy). No nic, wysiadam w Stargardzie, cud! Na tym samym peronie na którym wysiadłem, stoi pociąg na Szczecin. Profilaktycznie się pytam, czy to naprawdę na Szczecin, konduktor- że tak, żeby wsiadać szybko bo odjeżdża. No to wsiadam i proszę grzecznie o bilet na Dąbie. Bilet kosztuje coś koło 4-5 złotych, na co on mi mówi, że do ceny będzie mi musiał doliczyć 8 złotych, bo kasa PKP na dworcu jest otwarta, a jak jest otwarta to trzeba doliczyć (taki mają automat). No nic, za bardzo wyboru nie mam bo i tak na ostatni pociąg w Dąbiu mogę nie zdążyć jak pojadę następnym, także już wyciągam kasę ((PRZYMUS EKONOMICZNY)), a konduktor- spokojnie, pan przecież nie wsiadł tutaj w Stargardzie, tylko w Grzędzicach, tam kasy czynnej nie ma. Pół biedy, wkurwienie opadło :)

3. Jadę sobie pociągiem z przesiadką, oczywiście spóźnieni jesteśmy, około godziny.
Pociąg z Warszawy, przez Poznań, na Szczecin, pewnie kilkanaście wagonów wypełnionych po brzegi ludźmi.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dobrotliwe PKP ostatni pociąg w moją stronę zatrzyma, żebym mógł się przesiąść. Dwa wagony i to już w większości wypełnione, bo z Głównego skład jedzie. Kunwa, dwa wagony, do samego Dąbia raczej nikt nie jedzie, wiadomo, że większość będzie jechała na Główny, no ale cholera, ćwierć Polski do dwóch wagonów na Świnoujście pakować...
Oczywiście się nie zmieściliśmy. Dosłownie. Ja i kilka osób. Ludzie w tym 'przedpokoju' (jak się nazywa ta 'wejściowa' część wagonu?) trzymali torby nad głowami. Krzyczę do ludzi, że jakby łaskawie parę osób ruszyło dupę i zamiast stać w przedsionku przeszli między siedzenia (bo było tam miejsce, widać było przez okna), to byśmy się jeszcze być może zmieścili. I krzyczę do konduktorki, żeby poczekała chociaż chwilę, to się jakoś tam zrobi dla nas miejsce. A ta kurwa do mnie z cynicznym uśmieszkiem: "taki młody chłopak, a tyle miejsca potrzebuje" po czym pociąg ruszył.
Pół biedy, że na szczęście (to może być jakaś planowana akcja z tymi opóźnieniami) się okazało, że pociąg na Kołobrzeg był opóźniony jeszcze bardziej.

4. Nie jadę sobie pociągiem, opóźnienie postojowe 2 godziny. Pociąg ostatecznie rusza, co wywołało oklaski 'publiczności'. I klaskaliśmy za każdym razem, gdy któryś z konduktorów przechodził przez nasz wagon. I stała się radość :) A biletów raczej wtedy im wstyd sprawdzać.

5. Jadę InterREGIO. Nie życzę tego nikomu (no dobra, życzę wielu osobom, ale raczej nie z tego forumka). TLK jest w stanie dobrać odpowiednią liczbę wagonów, w Regio z reguły się też da się jakoś dojechać, pomijając opóźnienia i ślamazarność. Ale InterRegio? Zapomnijcie. Jedyny plus- nikt nigdy tam chyba nikomu nie sprawdził biletu.
Jednak byłem sobie w stanie zagospodarować miejsce luksusowe wręcz. Pod rowerami. Ostatni wagon ma stojaki na rowery, około 10 rowerów było postawionych pionowo, to położyłem się pod nimi i patrząc na współtowarzyszy podróży czułem się jak wredny burżuj.

6.Historia stara, bo sprzed około 10 lat. Połączenie Gliwice - Szczecin. Przed Wrocławiem zaczynają się iskrzyć koła ostatniego wagonu- my (ja i rodzina) siedzimy w przedostatnim. Zaczynamy się powoli toczyć. Docieramy do Wrocławia. Odczepienie wagonu trwało 9 godzin (czyli gdzieś tak drugie tyle, co cała droga). Tak, odczepienie, nie zamienienie. W wyniku tego musiałem ustąpić, jako SmarkaczCoSięJeszczeWŻyciuNasiedzi pingwinom z ostatniego wagonu. Smutłem.

7. Wesoła historia = ogólna obsługa połączenia Regio Poznań-Świnoujście. Jakiś geniusz wymyślił, żeby linia ta wyglądała następująco (w skrócie):
Poznań Główny- Szczecin Dąbie - Szczecin Główny- Szczecin Dąbie i dopiero na Świnoujście. Jednym pociągiem oczywiście. Trasa wygląda tak:

Taka trasa ma sens w nocy, kiedy pociągi Dąbie-Główny-Dąbie są rzadkością.
Ale ta trasa obowiązuje również w dzień, kiedy między Głównym a Dąbiem pociągi jeżdżą mniej więcej co 15 minut. Ba, jeśli ktoś wsiada do pociągu na Świnoujście, to czasem mu się opłaca wysiąść w Dąbiu i przesiąść się do innego pociągu na Świnoujście. A że ja jadę do Goleniowa, to mogę wsiąść albo w inny pociąg do Świnoujścia, albo w jakiś na Kołobrzeg- czyli praktycznie zawsze się przesiadam.
Ale raz nie było pociągu w międzyczasie, więc planowałem pojechać dalej. Podczas sprawdzania biletów gdzieś za Krzyżem kontrolerka się pyta, czy wysiadam w Dąbiu i wsiadam z powrotem za te 40 minut do tego samego pociągu, czy jadę dalej. Powiedziałem, że jadę dalej. A ta mi na to, że mam bilet Poznań-Goleniów, trasa jest obliczona na 220 km, a jak chcę jechać dodatkowo na tym odcinku to muszę dopłacić. Bym szczerze mówiąc parsknął śmiechem i wysiadł, ale dobrze wiedziałem o co tej miurwie chodzi- skoro nie było pociągu w międzyczasie, to pociąg w drodze powrotnej będzie zatłoczony. I tak też było, dopłaciłem tą złotówkę, ale przynajmniej miejsce siedzące będzie. Jak się okazało - dobrze, że w ogóle miejsce było.

8. Kolejna zabawna historia. Regio wykupiło i uruchomiło (widziałem już pod szyldem Koleje zachodniopomorskie jak i Koleje wielkopolskie) nowiusieńkie pociągi. Cycuś glancuś, nowoczesność bardzo (comybyśmyzrobilibezfunduszyunijnych), wszystko elektroniczne, gniazdka przy każdym siedzeniu, telewizorek z propagandą Pro-PKP i planem jazdy na środku wagonu. Mniej ogarnięci ludzie by pomyśleli, że Polska się rozwija.
No mniej istotne już, w każdym razie a propos elektroniki- byłem w toalecie, spłuczka na przycisk elektroniczny, woda w kranie na przycisk elektroniczny, drzwi zamykane od wewnątrz na przycisk elektroniczny. A z obu stron drzwi są chronione czymś w rodzaju zamka magnetycznego- szeroka na całe drzwi klamka naciskana od dołu. Ktoś bardzo roztropny wpadł na pomysł, aby drzwi nie otwierały się od wewnątrz podczas postoju- żeby nie lać na peronie. Ale nie wpadł na to, że od wewnątrz po naciśnięciu przycisku otwierać by się mogły. I stoję w tej toalecie jak debil, bo pociąg się zatrzymał i czekam aż ruszy.

Tak mi minął pierwszy rok studiów :)


TL;DR - PKP gówno chuje kurwy.
 
Ostatnia edycja:

GAZDA

EL GAZDA
7 709
9 762
przez długi czas jadąc pociągiem relacji kraków zakopane wsiadając w rabce i chcac udać sie do nowego targu kupowało sie bilet do zakopanego bo taniej wychodziło nie wiem czemu 2 razy dłuższa trasa jest tańsza...
po drodze ludzie co wsiadali np w rokicinach czy sieniawie kupywali bilet u konduktora i ten sie pytał skąd hehe no i wszyscy co sie dosiedli że przecie z rabki do zakopca hehe po czym wszyscy w nowym targu wysiadali...

nie wiem co za debil robi te cenniki... pytałem sie raz konduktora o co kaman z tymi cenami to powiedział że to taka promocja...
 

piezol

Jebać życie
1 084
3 623
przez długi czas jadąc pociągiem relacji kraków zakopane wsiadając w rabce i chcac udać sie do nowego targu kupowało sie bilet do zakopanego bo taniej wychodziło nie wiem czemu 2 razy dłuższa trasa jest tańsza...
po drodze ludzie co wsiadali np w rokicinach czy sieniawie kupywali bilet u konduktora i ten sie pytał skąd hehe no i wszyscy co sie dosiedli że przecie z rabki do zakopca hehe po czym wszyscy w nowym targu wysiadali...

nie wiem co za debil robi te cenniki... pytałem sie raz konduktora o co kaman z tymi cenami to powiedział że to taka promocja...
Podobna sytuacja z PKSami z Kamienia do Szczecina.
Do Goleniowa 45 km - bilet za 15 złotych.
Do Szczecina 90km - bilet za 9 złotych.
 

Nene

Koteu
1 095
1 580
przez długi czas jadąc pociągiem relacji kraków zakopane wsiadając w rabce i chcac udać sie do nowego targu kupowało sie bilet do zakopanego bo taniej wychodziło nie wiem czemu 2 razy dłuższa trasa jest tańsza...
po drodze ludzie co wsiadali np w rokicinach czy sieniawie kupywali bilet u konduktora i ten sie pytał skąd hehe no i wszyscy co sie dosiedli że przecie z rabki do zakopca hehe po czym wszyscy w nowym targu wysiadali...

nie wiem co za debil robi te cenniki... pytałem sie raz konduktora o co kaman z tymi cenami to powiedział że to taka promocja...
Jak jechaliśmy z Gliwic do Berlina to kupowaliśmy bilet z Krakowa, bo wychodził 20 euro, z Gliwic byłby chyba ze 150 czy 200 złotych, bo nie ma promocji.
 

pikol

Od humanitarystów nie biorę.
1 005
1 589
Pociągi to relikty przeszłości! Kupcie se samochody jak krul przykazał. Ale w sumie auta nie będą miały po czym jeździć w akapie, chyba że terenowe.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 541
10 682
Nie wiem o co to hejtowanie, ja tam ogólnie lubię pociągi, chociaż w zasadzie nimi nie jeżdżę ;) Byle tylko nie były dotowane z mojej kieszeni. Towarowy transport szynowy może mieć sens przy nieco innym modelu gospodarczym niż obecny - opartym w większym stopniu o przemysł ciężki i wydobycie surowców, bo to są rzeczy, które zwyczajnie albo kiepsko się wozi TIRami, albo w ogóle. PKP CARGO jest zdaje się na plusie już dzisiaj, działając na rynku w Ubekistanie. W warunkach bardziej wolnorynkowych, może być tylko lepiej.

Koleje, rzeki ... to wszystko jest do zagospodarowania i ma olbrzymi potencjał, pod warunkiem, że będzie można tu prowadzić d.g. bo chwilowo to większość się tylko zastanawia jak i gdzie by tu stąd spierdolić w jakieś szczęśliwsze do życia miejsce, a na miejscu, wicie - rozumicie, chuj, dupa i kamieni kupa :)
 

Łukash

Well-Known Member
261
409
Jebać, jebać jebać .... Przewozy regionalne z skurwysyny 8 pln plus za wypisanie w pociągu biletu, Koleje Dolnośląskie kurwa 3 ...no ja sie pytam skąd takie różnice.. do tego pierwsi podstawiają graty z nowym korpusem , telepie się to smród z klopa na korytarzu, a w drugiej opcji cichy szyno plus kurwa wi-fi w środku zagłowki jak w samolocie.. kultura...
Do tego nie kumam dlaczego tych dwóch przewoźników wyjebało opcję kupienia biletu bez gotówki jesli posiadasz kartę płatniczą i najzwyczajniej w świecie nie zdążyłeś kupić biletu. Kiedyś wypisywali bilet do zapłacenia w kasie cenę biletu plus za wypisanie w pociąg z terminem zapłaty do 2 dni i było ok teraz chuja , jak to powiedział jeden stary skapcony kanar dla niego lepiej nie musi wypisywać - leń pierdolony. A w ogóle to temat rzeka ....
 

Łukash

Well-Known Member
261
409
Niewyspany, robota do późna, remont i przeprowadzka do tego nie mogę się ogłosić żeby utrzymać się przy życiu jak to pięknie jest napisane u Ayn Rand w "Cnocie egoizmu" ... to już mnie trafia, a ogólniej to za dużo dostrzegam tępoty i amatorskich niedoróbek w systemie w którym skazany jestem żyć. Emocji dać upust gdzieś muszę w takim razie bo kompresować je nie zdrowo ;)
 

tomislav

Rasa: biała, profil klimatyczny: śródziemnomorski
4 782
11 890
W rzeczy samej, niezdrowo. Potem może naprawdę pierdolnąć, a najgorsze, że w różnych kierunkach ;)
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 747
12 967
Rak'n'roll

http://www.wprost.pl/ar/530928/Rzad-rozwaza-polaczenie-PLL-LOT-z-PKP-Intercity-lub-PKP-Cargo/

Rząd rozważa połączenie PLL LOT z PKP Intercity lub PKP Cargo
2016-02-04 09:10


Rząd rozważa połączenie Polskich Linii Lotniczych LOT (PLL LOT) z firmą kolejową - PKP Intercity lub PKP Cargo. Rozważane jest także dofinansowanie LOT przez kolej, wynika z informacji "Rzeczpospolitej".
"Połączenie Polskich Linii Lotniczych LOT z jedną ze spółek kolejowych to pomysł Ministerstwa Skarbu Państwa na ratowanie przewoźnika. Pod uwagę brane są dwie spółki - PKP Intercity i PKP Cargo. Rozważane jest także dofinansowanie LOT przez kolej" - ustaliła "Rzeczpospolita"



W ten sposób resort chciałby wzmocnić spółkę, która po raz kolejny znalazła się w trudnej sytuacji finansowej. Strata netto za ubiegły rok szacowana jest na 250 mln zł.

Oficjalnie resort skarbu nie chce potwierdzić, czy bierze pod uwagę taki scenariusz.

"W MSP trwają analizy dotyczące przyszłości PLL LOT przy założeniu utrzymania przez Skarb Państwa kontroli nad spółką. Dziś za wcześnie, by mówić o konkretnych rozwiązaniach poza jednym: spółce potrzebne jest wsparcie kapitałowe, by umożliwić jej pełny powrót na rynek i rozwój" - dowiedziała się gazeta w Ministerstwie Skarbu Państwa.

Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika jednak, że w resorcie odbyło się spotkanie poświęcone temu pomysłowi. Według jej informacji, nie był on jeszcze konsultowany z żadną ze spółek kolejowych.

(ISBnews)



I komentarz www.veoh.com/watch/v21039348JrKTWwjD
 

simek

Well-Known Member
1 372
1 948
W ogóle niech wszystkie państwowe przedsiębiorstwa złączą pod jedną firmą "Państwo S.A" - ona będzie miała miliardy strat rocznie, ale będzie nie do ruszenia, poza tym podatnicy się będą mniej wkurwiać, bo nie będą czytać o 50 spółkach mających po 100 mln straty, tylko o jednej mającej 5 mld, ale służącej interesowi państwa, więc ona nie musi być zyskowna.
 

NoahWatson

The Internet is serious business.
924
1 987
http://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/oswiadczenie-ustepujacego-prezesa-pkp-sa-80631.html

Zarząd grupy PKP został dziś zdymisjonowany przez ministra Adamczyka. Nowym prezesem został Krzysztof Mamiński dotychczas kierujący Przewozami Regionalnymi. Więcej na ten temat piszemy tutaj. Wcześniej Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła wszystkim czworgu członkom zarządu PKP SA zarzuty karalnej niegospodarności i nieumyślnego wyrządzenia szkody spółce.
 

NoahWatson

The Internet is serious business.
924
1 987
Niemcy skarżą się na awarie pociągów z Polski

Niemiecka SPD i partnerskie partie z Polski i Czech prowadziły w miniony weekend kampanię wyborczą pod hasłem rozbudowy transgranicznych połączeń kolejowych. Awaria polskiego pociągu zakłóciła wspólną eskapadę.
Inicjatorem kolejowej podróży był poseł SPD z Saksonii Matthias Ecke. W dwudniowym wyjeździe uczestniczyli kandydaci do Parlamentu Europejskiego z partii współpracujących z niemieckimi socjaldemokratami - SLD z Polski, CSSD z Czech i PS z Francji. Postoje zaplanowano między innymi w Cottbus, Goerlitz, Jeleniej Górze i Libercu.
Przed wyjazdem Ecke mówił Deutsche Welle, że SPD od dawna zabiega o rozbudowę sieci połączeń kolejowych w rejonie transgranicznym między Niemcami a Polską i Czechami.
Na środek transportu organizatorzy wybrali wagony silnikowe "Link" z bydgoskiej fabryki PESA. Polskie pociągi obsługują między innymi linię Berlin-Kuestrin-Gorzów Wielkopolski. Niemiecki przewoźnik NEB kupił od polskiego producenta jedenaście takich wagonów. Ważnym atutem wagonów PESY jest polska i niemiecka homologacja, co umożliwia bezkonfliktowe przekraczanie polsko-niemieckiej granicy.
 
Do góry Bottom