Forumowy Sondaż do PE 2k19

Na kogo zagłosujesz w wyborach do Chujnioparlamentu?

  • PiS

    Votes: 0 0,0%
  • Komintern (Lewica Razem - Razemki, Ruch Sprawiedliwości społecznej)

    Votes: 0 0,0%
  • TW Gwiazdek (Polska Fair Play)

    Votes: 0 0,0%

  • Total voters
    50
OP
Non Serviam

Non Serviam

dinozarły dinozarły jaka szkoda, że wymarły...
802
1 923
Sprawianie wrażenia, że libów jest więcej niż jest, dzięki nadrabianiu tego aktywnością w masowych środkach przekazu.
I huj to da, nawet jeżeli sprawisz wrażenie z libków jest 700 razy więcej niż faktycznie jest [czyli jakieś 700.000 - tyle co głosujących Korwinistów] to nic to zmieni bo masz 2 sposoby obalenia obecnego systemu - oba siłowe - jeden poprzez zebranie własnej armii, drugi poprzez ewentualne przejęcie armii państwowej. Tego pierwszego nie zrobisz strosząc piórka, tego drugiego też nie bo fantomowe libki nie mają prawa głosu. Z resztą głosowanie też w moim mniemaniu jest jedynie formą minimalizowania strat ew. stworzenie lepszych warunków na opcję nr.1

Rzeczywiście chcesz akapu? To może zademonstruj to w końcu w działaniu, wykazując się w ten czy inny sposób na froncie wojny informacyjnej.
Wojna informacyjna ma to do siebie że żeby cokolwiek na niej zdziałać to to najpierw ktoś musi się wystawić na ostrzał, a na libkowskie środki przekazu wchodzą tylko libki

Nie zamierzam się wzajemnie lizać po jajach w libkowskim gronie, tylko zagnać je w końcu do roboty, skoro już ustaliliśmy, że to działania określają naszą tożsamość. Na razie mamy tożsamość śmieszków, bo tym się głównie zajmujemy na tym forum. Pora zacząć w końcu działać, robiąc nawet drobne rzeczy, ale codziennie.
Roboty polegającej na pisaniu bzdur które będą czytać inne libki. Czyli dokładnie zachęcasz do lizania się po jajach.

Może. A może po prostu zaszczepię tu nieco patriarchalnej tradycji i powiem, że kto nie chce pracować, niech też nie je i zwyczajnie odejdzie od libnetowego stołu? Może warto po prostu odsiać ludzi, którym niczego się już nie chce robić, są tu tylko z przyzwyczajenia i nie stać ich na jakikolwiek wolontaryjny wysiłek w wolnym czasie?
Tylko na czym ten wysiłek miałby polegać? I jaki miałby przełożenie na rzeczywistość? Stworzenie kolejny 10 niegłosujących libków?

Jak dziecko. Konsumujesz biernie kontent, traktując to tylko jak rozrywkową pożywkę, która ma cię zabawiać, ale z siebie nic nie dasz. Może zamiast oglądać jakieś spierdoliny, sam zaoferujesz, że zrobisz coś, co przyda się naszym ideom?
Nie, bo i tak nikt tego nie przeczyta, albo jak przeczyta to stwierdzi że jestem kolejnym wolnorynkowym kucem który z tego zaraz wyrośnie. Kto ma być libkiem ten nim będzie, ilość libków jest biologicznie ograniczona i tyle.

Mocno przeceniasz wartość pióra; jesteś z tych idiotów którym się wydaje że propagandą i kaznodziejstwem zwojują świat. Zapominasz o jedynym - kartkę papieru z zapisanymi nawet najsłuszniejszymi ideami można zignorować, z czego większość ludzi korzysta, więc ta cała twoja wojna informacyjna jest po prostu gówno warta. Wolę mieć korwina z 5% w sejmie, bo jego obecność chociaż może realnie wpłynąć na to czy będzie bardziej zamordystycne prawo czy nie.


Muszę powiedzieć, że gdybym wierzył, że mój pojedynczy głos umocni Konfederację, to nie deklarowałbym tego, że już nie będę głosował w wyborach. Jednak nie wierzę w to. Czy bym zagłosował, czy nie, nie wpłynie to na wynik wyborów. Jeden głos to po prostu za mało. Wiedziałem to naturalnie wcześniej, ale wcześniej bawiło mnie odbieranie karty, pochylanie się z długopisem, ale zaznałem tej przyjemności tyle razy, że mi się przejadła.
No fajnie, ale to jak z pojedynczym pikinierem, faktycznie sam nie stanowi żadnej wartości, ale wraz z innymi pikinierami stanowi już mur nie do przebicia. Zawsze jest taka grupka co sobie mysli 'mój głos jest niewiele warty więc nie pójdę na głosowanie', tyle że ta gromada pojedynczych 'pikinierów' spierdalających z pola walki łamie całą formację która mogłaby zatrzymać 'natarcie', dyscyplina jest podstawą każdej armii, dobry pikinier nie powinien się zastanawiać nad sensownością tylko posłuchać dowódcy, uklęknąć, wystawić dzidę i liczyć że jego koledzy nie postanowią spierdolić. Alternatywą jest wejście na drzewo i krzyczenie jak jakaś spierdolina której się wydaje że krzykami coś zmieni, jak Fat.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 589
20 497
I huj to da, nawet jeżeli sprawisz wrażenie z libków jest 700 razy więcej niż faktycznie jest [czyli jakieś 700.000 - tyle co głosujących Korwinistów] to nic to zmieni bo masz 2 sposoby obalenia obecnego systemu - oba siłowe - jeden poprzez zebranie własnej armii, drugi poprzez ewentualne przejęcie armii państwowej.
Nie masz nawet szans na stworzenie własnej armii, jeżeli uprzednio nie przeprowadzisz konwersji części ludzi na swoje poglądy. A wstępem do stworzenia warunków takiej konwersji jest ekspozycja swoich pogladów, postaw i wartościowań na forum publicznym a najlepiej - ulicy.

Jak pan Goebbels powiedział, "Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą", więc przyjmując pesymistyczny wariant, prawdę należy potwórzyć co najmniej dwa tysiące razy, by osiągnąć ten sam efekt. No i ktoś musi tę prawdę powtarzać i ją głosić, żeby z nią oswajać plebs, przyzwyczajając do tego, że takie poglądy są normalne, akceptowalne i coraz bardziej powszechne.

Będzie to na pewno bardziej konstruktywne dla wolności niż popadanie w discordowe zjebanie i deliberacje o kształcie szczęki z jakimiś użalającymi się nad sobą głupolami. Ostatnie wizyty na tym libnetowym kanale sprawiły, że byłem autentycznie zażenowany tym, co nasze środowisko sobą reprezentuje, wiec nadszedł dobry moment na odbicie się od dna.

A że praca ma działanie terapeutyczne, jak powiada @mikioli, to trzeba sobie zorganizować warsztat, wypracować metody, po czym zagnać libków do roboty, żeby nie marnowali powietrza swoim istnieniem, jak robią to teraz. Ja mogę stworzyć pierwotne struktury, przetrzeć szlaki i pokazać jak to robić, a później z tym, kto pójdzie za mną będę w dobrej komitywie, a z tym kto nie - w złej i oddzieli się mak od popiołu.
Tego pierwszego nie zrobisz strosząc piórka, tego drugiego też nie bo fantomowe libki nie mają prawa głosu. Z resztą głosowanie też w moim mniemaniu jest jedynie formą minimalizowania strat ew. stworzenie lepszych warunków na opcję nr.1
Chuja mnie to obchodzi. Głosowanie zdarza się rzadko, a ja mówię o odrabianiu codziennej normy pracy u podstaw i kombinowaniu jak sobie ją zorganizować, żeby zrobić z tego model do powielenia, abyście się czymś zajęli i przestali smęcić, oczekując od nie wiadomo kogo, że robota zrobi się sama. Nie interesują mnie już kolejne wymówki.
Wojna informacyjna ma to do siebie że żeby cokolwiek na niej zdziałać to to najpierw ktoś musi się wystawić na ostrzał, a na libkowskie środki przekazu wchodzą tylko libki.
Onety, Interie czy, kurwa, nawet Frondy albo fora brukowców czy innych wPotylice, to nie są żadne libkowskie środki przekazu, tak samo jak nie są rosyjskimi. Ale trolli można posłać by robili robotę w komentarzach i wstawiali okolicznościowe pociski wymierzone w wiarę prostego luda w państwo, propsując przy tym rynek oraz postawy osobistej odpowiedzialności.

Można sobie przygotować okolicznościowe wiązanki z okazji niusa o służbie zdrowia, szkolnictwie, daremnym zachowaniu policji, podzielić niusy prasowe na kategorie, do nich dopasować odpowiednią amunicję i na każdą okazję mieć zapas przygotowanych wolnościowych copypast. Nie musisz mieć swoich mediów, żeby wrzucać podsumowania treści zamieszczonych na cudzych.

Jak włażę na artykuł o sytuacji w szkolnictwie, to chce mieć pod artykułem komentarz z libertariańskim punktem widzenia na szkolnictwo albo krytykę oczekiwań państwowego systemu edukacji.
Roboty polegającej na pisaniu bzdur które będą czytać inne libki. Czyli dokładnie zachęcasz do lizania się po jajach.
To idź się lizać po jajach w miejscach publicznych, gdzie zazwyczaj siedzą zwykłe Janusze i Grażyny.
Tylko na czym ten wysiłek miałby polegać? I jaki miałby przełożenie na rzeczywistość? Stworzenie kolejny 10 niegłosujących libków?
Na odwróceniu na zewnątrz tego, co dzieje się teraz. Zamiast przyklejać na libnet teksty z prasy codziennej, będziemy pod prasą codzienną przyklejać libnet.

Nie, bo i tak nikt tego nie przeczyta, albo jak przeczyta to stwierdzi że jestem kolejnym wolnorynkowym kucem który z tego zaraz wyrośnie. Kto ma być libkiem ten nim będzie, ilość libków jest biologicznie ograniczona i tyle.
No i niech sobie stwierdza. Niech stwierdza prawdziwe zatrzęsienie i nasilającą się plagę wolnorynkowego kucostwa. Tak ma być. Te poglądy mają stać się tak samo obecne w potocznym życiu jak socjalistyczne. Chcesz wkurwić mainstream, to nie licz na Korwina, tylko sam wpraw w lęki elity, pastując libertariański stuff. Jest szansa, że przy kolejnym przesileniu, to właśnie pod takimi ideami pójdzie lud, bo będą poręczne i pod ręką.
Mocno przeceniasz wartość pióra; jesteś z tych idiotów którym się wydaje że propagandą i kaznodziejstwem zwojują świat. Zapominasz o jedynym - kartkę papieru z zapisanymi nawet najsłuszniejszymi ideami można zignorować, z czego większość ludzi korzysta, więc ta cała twoja wojna informacyjna jest po prostu gówno warta. Wolę mieć korwina z 5% w sejmie, bo jego obecność chociaż może realnie wpłynąć na to czy będzie bardziej zamordystycne prawo czy nie.
LOL - Korwin i jego wpływ na prawo - i kto tu jest idiotą? Może wpisz jakieś podsumowanko z dokonań legislacyjnych JKMa w Unioparlamencie, zobaczymy na repetycję czego mamy liczyć.

No fajnie, ale to jak z pojedynczym pikinierem, faktycznie sam nie stanowi żadnej wartości, ale wraz z innymi pikinierami stanowi już mur nie do przebicia. Zawsze jest taka grupka co sobie mysli 'mój głos jest niewiele warty więc nie pójdę na głosowanie', tyle że ta gromada pojedynczych 'pikinierów' spierdalających z pola walki łamie całą formację która mogłaby zatrzymać 'natarcie', dyscyplina jest podstawą każdej armii, dobry pikinier nie powinien się zastanawiać nad sensownością tylko posłuchać dowódcy, uklęknąć, wystawić dzidę i liczyć że jego koledzy nie postanowią spierdolić. Alternatywą jest wejście na drzewo i krzyczenie jak jakaś spierdolina której się wydaje że krzykami coś zmieni, jak Fat.
Zapraszam w takim razie do pilnowania dyscypliny i morale w równomiernym spamieniu wolnościowymi tekstami w polskiej sieci, na drugim, wolontaryjnym etacie.
 

workingclass

Well-Known Member
1 841
3 090
Problemem forum nie są libki ani ich szczęki, problemem forum są różne zjeby typu Non Serviam, które się tu przypetują i mówią komuchy co trzeba robić, a przypetują się tu bo to jedyne miejsce skąd ich nikt nie wypierdala za pisanie ich wysrywów.
 

wah

Well-Known Member
1 402
5 866
Jeden z liderów Konfederacji Korwin Braun Liroy Narodowcy postanowił złożyć skargę na działania władz Polskiego Radia i TVP. Piotr Liroy-Marzec stwierdził, że stoją one „w rażącej sprzeczności z obowiązującym prawem”.

„Nawet w ciągu ośmiu lat rządów Platformy Obywatelskiej, media publiczne nie były w takim stopniu podporządkowane propagandzie politycznej rządzącej partii” – ocenił w swoim piśmie polityk.

Swoją skargę poseł skierował do Witolda Kołodziejskiego, szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Parlamentarzysta zwrócił uwagę, że od początku trwającej kampanii wyborczej, „publiczne radio i telewizja bojkotują Konfederację, jako jedyną antysystemową siłę polityczną” przy jednoczesnym nachalnym promowaniu ruchu Kukiz’15.

Polityk podkreślił, że zgodnie z ustawą media publiczne mają obowiązek „sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej; umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej”.

W ocenie polityka, „działania obecnych władz Polskie Radio S. A. i TVP S. A. stoją w rażącej sprzeczności z obowiązującym prawem”.

„Są one nakierowane jednoznacznie na promocję partii i PiS i wspierającego ją Kukiz’15 oraz skrajnej lewicy. Nawet w ciągu ośmiu lat rządów Platformy Obywatelskiej, media publiczne nie były w takim stopniu podporządkowane propagandzie politycznej rządzącej partii. Niestety, działania formacji politycznej, którą i Pan, jako przewodniczący KRRiT reprezentuje, doprowadzą do konieczności całkowitej likwidacji (opcja zerowa) mediów publicznych w obecnej postaci natychmiast po odsunięciu Pis i Kukiz’15 od władzy w mediach” – stwierdził Piotr Liroy-Marzec w piśmie do szefa KRRiT.
https://wolnosc24.pl/2019/04/29/lir...tak-podporzadkowane-propagandzie-politycznej/
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 340
3 947
Ciągle się wciskam z tą Anglią, bo mnie to strasznie wciągnęło, tam nagrzane jest wszystko do czerwoności a agresja i perfidia mediów do wolnościowców czy pozamainstreamowej konserwy i centrystów przerasta naszą o wiele. Nawet taka Krytyka Polityczna to pikuś przy tym
Najnowsze ciekawostki z ostatnich dwóch dni Na ulotkach wyborczych jest obowiązek podania adresu drukarni (tak, drukarni od danej ulotki, nie reklamowanego polityka) Żadna drukarnia nie chciała wydrukować Robinsonowi ulotek, jeśli podałby jej adres na swoich ulotkach (!!!). Rozwiązal to drukując stickery (nalepki)
bo te nie są ulotkami. Ja pierdole!
DaliyMail jawnie oskarżyło Sargona o promowanie pedofilii sklejając elementy różnych streamów, i dodając fake tweety. Sargon idzie do sądu.
Czasami jak to czytam, to sie czuje jakby w Polsce była oaza wolności słowa i bezstronności. Co innego ignorować, a co innego fabrykować "dowody" o popieranie pedofili
 

Eli-minator

zdrajca świętych dogmatów
698
1 573
Ciągle się wciskam z tą Anglią, bo mnie to strasznie wciągnęło, tam nagrzane jest wszystko do czerwoności a agresja i perfidia mediów do wolnościowców czy pozamainstreamowej konserwy i centrystów przerasta naszą o wiele. Nawet taka Krytyka Polityczna to pikuś przy tym
Najnowsze ciekawostki z ostatnich dwóch dni Na ulotkach wyborczych jest obowiązek podania adresu drukarni (tak, drukarni od danej ulotki, nie reklamowanego polityka) Żadna drukarnia nie chciała wydrukować Robinsonowi ulotek, jeśli podałby jej adres na swoich ulotkach (!!!). Rozwiązal to drukując stickery (nalepki)
bo te nie są ulotkami. Ja pierdole!
DaliyMail jawnie oskarżyło Sargona o promowanie pedofilii sklejając elementy różnych streamów, i dodając fake tweety. Sargon idzie do sądu.
Czasami jak to czytam, to sie czuje jakby w Polsce była oaza wolności słowa i bezstronności. Co innego ignorować, a co innego fabrykować "dowody" o popieranie pedofili

Straszne. Ale straszne rzeczy dzieją się też w Brazylii. Jakieś oszołomy sobie wymyśliły, że pójdą do lokali wyborczych i wybiorą władzę. No i idioci mają za swoje. Szalona władza wymyśliła, że poczta brazylijska ma przestać być państwowa, ma stać się prywatna. Katastrofa! Każdy, kto oglądał placówki pocztowe w Polsce i rozumie rozmiary i specyfikę Brazylii, zrozumie, jaka to ogromna zmiana. I po co komu takie zmiany? Przy okazji gigantycznej sieci państwowej poczty dochodziło do wielkich afer korupcyjnych. Ale antydemokratyczni mędrcy wiedzą, że skoro przy korupcji obie strony są zadowolone, to wszystko w porządku. Idealny wręcz porządek - przecież od łapówek nie odprowadza się podatków. Socjalizm niech trwa, a my żyjmy dalej w świecie swoich urojeń - to jest ich rzeczywisty, jakże mądry program.

Nic, tylko mieć nadzieję, ze w Anglii jest więcej rozumnych niż w dzikiej Brazylii. Zostaną w domu, Sargona nie poprą.
 

Doman

Well-Known Member
1 221
3 909
Szalona władza wymyśliła, że poczta brazylijska ma przestać być państwowa, ma stać się prywatna. Katastrofa!
Nawet w tym wątku padło, że platformy sieci społecznościowych blokują niektórym kandydatom konta. Blokują, bo należą do oligarchii która dopadła drukarki banku centralnego i jak chce kupić jakąś firmę, to sobie drukuje pieniądze i ją kupuje, a potem wykorzystuje te platformy do umacniania monopolu politycznego. Normalny przedsiębiorca, w normalnym systemie takim ruchem strzeliłby sobie w kolano, ale nie oni. Oni nie mogą zbankrutować, bo sobie zawsze dodrukują. Czyli jest to prywatyzacja pozorna. Bardzo.

Nie masz nawet szans na stworzenie własnej armii, jeżeli uprzednio nie przeprowadzisz konwersji części ludzi na swoje poglądy. A wstępem do stworzenia warunków takiej konwersji jest ekspozycja swoich pogladów, postaw i wartościowań na forum publicznym a najlepiej - ulicy.

Jak pan Goebbels powiedział, "Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą", więc przyjmując pesymistyczny wariant, prawdę należy potwórzyć co najmniej dwa tysiące razy, by osiągnąć ten sam efekt. No i ktoś musi tę prawdę powtarzać i ją głosić, żeby z nią oswajać plebs, przyzwyczajając do tego, że takie poglądy są normalne, akceptowalne i coraz bardziej powszechne.
aby mogła się stać czymś na kszałt bazy wypadowej dla libertariańskiego odpowiednika putinowskich Brygad Sieciowych z Olgino.
O tych brygadach można poczytać w Newsweeku, w Wyborczej - głównie dlatego, że media w sprawie Ukrainy ordynarnie łgały i trzeba było gasić komentarze niezależnie myślących internautów etykietką "trolla z Olgino", potem doszło coraz duszniejsze zbliżenie z Ameryką (ambasada USA układa nawet listę leków refundowanych w PL kierując się interesem swoich koncernów farmaceutycnzych), więc ten "troll z Olgino" okazał się przydatny na kolejne sytuacje, bo przecież jak krytykujesz sojusznika, to jesteś troll z Olgino. Proste. W dodatku tak ok. 2014 srogi pierdolec przetoczył się przez Polskę. Np. jak wpiszemy w Google

site:appfunds.blogspot.com putin

to widać, że ten biedny bloger w 2014 nagle się zmienił i zaczął dosłownie srać ze strachu. Akurat wtedy w mediach była najostrzejsza propaganda antyrosyjska i straszenie, że Rosja podbije Europę. Steżenie tej propagandy idealnie pokrywa się z wpisami nieszczęśnika. jeśli wtedy próbowałbym mu merytorycznie przemówić do rozumu, np. pytając o motywy Putina, to nazwałby mnie trollem z Olgino. Przed takimi trollami media go ostrzegały!
Ostateczny pierdolec przyszedł w USA gdy to czołowe media twierdziły, że Rosja dokonała puczu osadzając za pomocą swoich trolli Trumpa.

Ciekawe, że jak na początku tego wieku Izrael oficjalnie apelował do żydowskich Internautów aby brali udział w operacji Hasbara to była cisza i temat jest ludziom NIEZNANY,

http://blog.wirtualnemedia.pl/jerzy-szygiel/post/operacja-hasbara-przegrana-bitwa

a wystarczyła krótka medialna histeria nt. Olgino i ludzie uznali to za fakt i teraz wszędzie widzą ruskich trolli i Rosja urasta do rangi globalnego influencera opinii publicznej!

Wniosek jest taki
dać obie spokój z partyzantką w sieci, tylko robić hajs, zakładać gazety, stacje TV, fundacje, a wtedy to możesz z ludźmi zrobić wszystko. Zakładaj gazety socjalistyczne skrycie przemycające AKAP, gazetki dla dewotów z promowanym AKAP, dla dzieci, samochodowe. WSZĘDZIE.
Ja 2 lat temu miałem problem zdrowotny, googlałem i na portalu medycznym trafiłem wstęp do mojej choroby i - KURWA - tam został wspomniany Putin. Że jest bezwzględny czy coś. :) Takie od czapy trochę to było.
Załóż więc czasopisma specjalistyczne dla lekarzy i tam też AKAP promuj.
 
Ostatnia edycja:

Eli-minator

zdrajca świętych dogmatów
698
1 573
Nawet w tym wątku padło, że platformy sieci społecznościowych blokują niektórym kandydatom konta. Blokują, bo należą do oligarchii która dopadła drukarki banku centralnego i jak chce kupić jakąś firmę, to sobie drukuje pieniądze i ją kupuje, a potem wykorzystuje te platformy do umacniania monopolu politycznego. Normalny przedsiębiorca, w normalnym systemie takim ruchem strzeliłby sobie w kolano, ale nie oni. Oni nie mogą zbankrutować, bo sobie zawsze dodrukują. Czyli jest to prywatyzacja pozorna. Bardzo.

Zasadniczo zgadzam się z Tobą i nawet W TYM wątku o tym pisałem. Nie uważam panującego systemu za kapitalizm, nie uważam go za coś uczciwego. Opiera się on na niesprawiedliwości, na nierówności. Z tym wiąże się też ekonomiczna eksploatacja słabszych.

Konkretnie tak odniosłem się do tej sprawy, sądzę, że wystarczająco dobitnie:

https://libertarianizm.net/threads/forumowy-sondaz-do-pe-2k19.6990/page-4#post-247724

W tej samej sprawie wypowiadałem się nie raz na forum, również w tym roku. I sądzę, że czasami nie mniej dobitnie.

Jednak nie jest tak, że nasze poglądy pokrywają się w tej kwestii całkowicie. Moim zdaniem istnieje też jakby druga strona medalu, którą ignorujesz. Czym jest ta druga strona?

Demonizujesz łatwość "drukowania" pieniądza dla oligarchii przez "drukarkę banku centralnego". Wielkie kredyty trzeba spłacać. Nawet W SAMEJ bankowości (choć niby można tam do pewnego stopnia tworzyć pieniądze z niczego) istnieje ryzyko inwestycyjne (bo istnieje konkurencja, która ma analogiczne lub identyczne przywileje, zatem czary finansowe nic nie dadzą), tym bardziej jest tak poza bankowością.

System, który obaj krytykujemy, ma swoje wypracowane z biegiem czasu ramy prawne, ograniczniki, bezpieczniki. To one powodują, że cały cywilizowany świat nie boryka się z problemem hiperinflacji. Te same bezpieczniki uniemożliwiają sytuację, że wszystkie firmy mogą kupić osoby powiązane z najwyższą oligarchią finansową. Dowolną - tak. Ale nie wszystkie.

Dodatkowo system ten zapewnia dostęp do stosunkowo taniego pieniądza osobom, które są na dole i wcale nie są z nikim powiązane. Jeśli zwykły człowiek się postara, skupi, ogarnie temat, to też ma szansę na TANI kredyt. To zresztą nie jest jakaś łaska systemu, tylko jego charakter przenikający całą gospodarkę. Oczywiście, zgoda, najlepsze oferty są zawsze dla możnych tego świata. To nie ulega kwestii. Ale w pewnym sensie beneficjentem patologicznego systemu może być zwykły człowiek też. Różnica między zwykłym człowiekiem a możnym polega na tym, że zwykły człowiek tylko w pewnych sytuacjach jest beneficjentem systemu, a jego (z reguły tego nie rozumiejącą) OFIARĄ jest zawsze.

Temat drugiej strony medalu jest jednak bardzo obszerny, ani myślę go wyczerpać, ale coś tam jeszcze dodam. Mianowicie chociaż system jest zły, to ma w realnym świecie (przynajmniej we współczesności) jedynie gorsze lub dużo gorsze alternatywy. Bo co nam się oferuje w zamian? Nic. Dyktaturę z ostrą cenzurą albo zgoła jeden wielki obóz koncentracyjny, jakim jest Korea Północna. Tam nie masz oligarchii zabawiającej się pseudoprywatyzacją. Taka oferta to jest nic. Lepiej jest mieć Europę Zachodnią z jej niesprawiedliwymi, stronniczymi "platformami społecznościowymi" niż coś kompletnie gorszego pod każdym względem.

W Polsce mnóstwo ludzi ma świadomość postępu, jaki się dokonał dzięki odejściu od komunizmu. Mimo że psychologicznie bywa to trudne - ci, którzy pamiętają osobiście, są dziś starzy i trudno jest przezwyciężyć sentyment do z natury świeżej, kolorowej młodości, gdy trawa wydawała się prawdziwie zielona.

Ten postęp został uzyskany dzięki temu, że obecnie mamy system kapitalizmopodobny. Wyrób kapitalizmopodobny. To system kapitalizmopodobny pokonał komunę w ich rywalizacji. Wystarczyło. Piszesz: "Normalny przedsiębiorca, w normalnym systemie takim ruchem strzeliłby sobie w kolano, ale nie oni." Otóż w rzeczywistości mamy taką sytuację, że mamy kapitalistów bez kapitalizmu. Mamy normalnych przedsiębiorców (też, oprócz nienormalnych, tych uprzywilejowanych, zgoda) w nienormalnym systemie.

Coś chyba wspominałeś, że masz/miewasz akcje. Czy o sobie powiesz, że jesteś nienormalny? Że całą tu głoszoną ideologię adresujesz przeciw sobie? Ty jesteś tym uprzywilejowanym "żydem" z dobrym kontaktem z oligarchią kręcącą bankiem centralnym? Jeśli napiszesz, że Ty masz tych akcji mało, to mam do Ciebie małą prośbę. Nie zakładaj, że ktoś, kto ma ich więcej, od razu jest nienormalny. Takie założenie jest narcystyczne. ("Do mojego poziomu to normalni ludzie, a grubo powyżej to już tylko żydowskie chuje.") Ten sposób myślenia jest po prostu infantylny, łączy się z arbitralną absolutyzacją własnego punktu widzenia.

Istota mojej argumentacji polega na tym. Nie podałeś żadnego dowodu, że prywatyzacja brazylijskiej poczty będzie pozorna. Dopiero podaj taki dowód, a ja go spróbuję (na miarę moich sił) ocenić. Z tego, że ja coś kiedyś kupiłem za pomocą państwowych pieniędzy (no, złotem nie płaciłem niestety), coś, cokolwiek, niech to będzie przykładowo nieruchomość x, nie wynika, że to było pozorne, że byłem pozornym prywatnym właścicielem.

Zauważ też, że cała Twoja głoszona na forum ideologia (która jest uskrajnieniem mojego poglądu, poglądu z grubsza zgodnego z ASE w sprawie produkcji pieniądza) uniemożliwia Twoją radę końcową ("robić hajs, zakładać gazety, stacje TV, fundacje, a wtedy to możesz z ludźmi zrobić wszystko. Zakładaj gazety socjalistyczne skrycie przemycające AKAP, gazetki dla dewotów z promowanym AKAP, dla dzieci, samochodowe. WSZĘDZIE.
Ja 2 lat temu miałem problem zdrowotny, googlałem i na portalu medycznym trafiłem wstęp do mojej choroby i - KURWA - tam został wspomniany Putin. Że jest bezwzględny czy coś. :) Takie od czapy trochę to było.
Załóż więc czasopisma specjalistyczne dla lekarzy i tam też AKAP promuj"). Nie da się tego zrobić, bo nie zrobisz większego hajsu, bo oligarchia ma pieniądze z drukarki i zawsze wejdzie w zyskowne pole z finansowym dopalaczem (i wypchnie rywala, konkurenta), a już zwłaszcza media (w Twojej wypowiedzi "gazety") sa obszarem, gdzie oligarchia okaże się bezwględną konkurencją, bo wolne media mogłyby ją w końcu naświetlić, prześwietlić, więc musi je kontrolować. To jest Twoja ideologia.

Ja natomiast uważam, że jest to słaba rada z czysto przyziemnego punktu widzenia. Każdy chce mieć dużo hajsu, ale rzeczywiste talenty konkretnych forumowiczów mogą po prostu nie być biznesowe. FatBanthę krytykowałem za mało realne podejście, ale Twoje jest jeszcze bardziej nierealne.

Dlatego twierdzę dalej, że współczesna władza w Brazylii chce zaoferować ludziom nie tylko wyrób kapitalizmopodobny, ale nawet kapitalizmobardzopodobny. Jako twardo stąpający po ziemi pesymista uważam, że zdecydowanie należy to docenić. Choć pewnie wolałbym jeszcze więcej.

Ty natomiast... Ejże, czy nie zdarzyło Ci się wspominać gdzieś, że sprawa oceny Wenezueli i jej upadku nie jest taka jednoznaczna...
 

T.M.

antyhumanista, anarchista bez flagi
1 250
3 797
Przy okazji każdych wyborów jest ta sama dyskusja (kłótnia w zasadzie). Ale to dlatego, że przy tej okazji ogniskują się indywidualne poglądy na sprawę tożsamości wolnościowca. Ja może i najczęściej wklejam na libnet memesy 2/6, ale w realu udało mi się kilka osób przesunąć ideowo w stronę większego liberalizmu, ze dwie "przekonwertowałem" na libertarianizm, może nawet akap. Napisałem to specjalnie w cudzysłowie, bo tak naprawdę tylko zasiałem ziarno wątpliwości, a dalej te osoby już to przepracowały wewnątrz własnej świadomości. A dlaczego mi się to udało? Bo jestem "normalnym gościem", może o nieco dziwnych i niezrozumiałych dla otoczenia poglądach, ale nie odbierają mnie jako totalnego freaka. Dla mnie to więcej, niż głosowanie. Więcej traci moja tożsamość na akcie głosowania, niż sprawa wolności na nieglosowaniu. Może jestem hedonistą, może nihilistą, może zwykłym chujem po prostu, ale więcej dla mnie znaczy dbanie o wewnętrzny spokój, niż bycie aktywistą i zachęcanie do głosowania na wątpliwej jakości koalicje. Mam lewicujących znajomych , którzy wiedzą, kto to Rothbard i Mises, a na Korwina pluja głównie za bratanie się z nacjonalistami i ciągłe hitlerowanie (tak na serio mógł sobie znaleźć inny hasztag, równie agresywny, ale nie tak jednoznacznie się kojarzacy). Jaranek nie głosuje z przyczyn religijnych, ja z etycznych i dlatego, że tak mi podpowiada daimonion i dlatego, że jestem leniwym chamem, który woli zmieniać swoje otoczenie niż cały świat, postrzegam ludzi jako jednostki, nie masy, a w razie czego nie będę umierał za idee, tylko ucieknę hodować kozy w Himalajach, albo zielsko w Nowej Zelandii.
 

mikioli

Well-Known Member
2 638
4 808
Problemem nie jest, że ktoś nie głosuje. Problemem jest głupie podważanie przez @FatBantha racjonalnych motywacji głosujących, przypinanie im głupich łatek itd.

Głosując nagle aprobujesz system... no ale już jeżdżąc państwowymi drogami, płacąc podatki (Jak tam @FatBantha PIT wysłany? ), chodząc do publicznych szpitali, posługując się państwowym dowodem itd to pewnie nie.

W ogóle muslimy jak dostają niemieckie obywatelstwo to stają się niemcami, a przyjmowanie przez nich socjalu to sprytny sposób państwa niemieckiego na asymilację.

Totalne oderwanie od rzeczywistości. Racjonalne uzasadnienie głosujących co najmniej nie jest gorsze od uzasadnień nie głosowania.
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 661
13 427
Głosując nagle aprobujesz system... no ale już jeżdżąc państwowymi drogami, płacąc podatki (Jak tam @FatBantha PIT wysłany? ), chodząc do publicznych szpitali, posługując się państwowym dowodem itd to pewnie nie.
Płacę podatki, bo muszę, a dlatego że to mój sposób na walkę z systemem. Chodzę do publicznych szpitali, bo za nie już zapłaciłem i nie stać mnie na alternatywy, a nie dlatego że popieram państwowe lecznictwo. Posługuje się dowodem, bo muszę. Korzystam z dróg, bo alternatywą jest śmierć.

Głosować naprawdę nie trzeba - niegłosowanie jest bardzo łatwą i skuteczną postawą. Popracuj nad swoimi analogiami zanim zaczniesz stawać w szranki z Fatem, bo to jest naprawdę ciężka waga.
 

Alu

Well-Known Member
4 183
7 827
Głosując nagle aprobujesz system... no ale już jeżdżąc państwowymi drogami, płacąc podatki (Jak tam @FatBantha PIT wysłany? ), chodząc do publicznych szpitali, posługując się państwowym dowodem itd to pewnie nie.
W przypadku dróg nie ma praktycznie wyboru a w przypadku szpitali wybór jest ograniczony. Za publiczne drogi i szpitale płacisz czy tego chcesz czy nie. Korzystanie z nich można uznać za odzyskiwanie skradzionych pieniędzy.

Za niepłacenie podatków grozi kara więzienia.

Dowód osobisty jest wymagany przez banki, operatorów komórkowych, urzędy. Z winy państwa brak ważnego dowodu obniża jakość życia i grozi karą grzywny 5000 zł.

Niegłosowanie niczym nie grozi ani nie obniża jakości życia. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla legitymizujących przez głosowanie.
 

mikioli

Well-Known Member
2 638
4 808
Płacę podatki, bo muszę, a dlatego że to mój sposób na walkę z systemem. Chodzę do publicznych szpitali, bo za nie już zapłaciłem i nie stać mnie na alternatywy, a nie dlatego że popieram państwowe lecznictwo. Posługuje się dowodem, bo muszę. Korzystam z dróg, bo alternatywą jest śmierć.

Głosować naprawdę nie trzeba - niegłosowanie jest bardzo łatwą i skuteczną postawą. Popracuj nad swoimi analogiami zanim zaczniesz stawać w szranki z Fatem, bo to jest naprawdę ciężka waga.
I tak samo ja głosuję, bo uważam to za dobrą metodę walki o wolność, czy przynajmniej manifestacji jej w takich warunkach jakie istnieją. To samo chociażby tyczy się socjalu czy dotacji. Też nie trzeba brać, ale czy branie legitymizuje? Wykorzystywanie systemowych narzędzi nie implikuje żadnego poparcia dla systemu. Gdyby istniało państwo gdzie libki mogłyby w referendum je rozwiązać to należałoby na nie nie iść w ramach nie legitymizowania systemu. To jest ten paradoks Fata.

W przypadku dróg nie ma praktycznie wyboru a w przypadku szpitali wybór jest ograniczony. Za publiczne drogi i szpitale płacisz czy tego chcesz czy nie. Korzystanie z nich można uznać za odzyskiwanie skradzionych pieniędzy.

Za niepłacenie podatków grozi kara więzienia.

Dowód osobisty jest wymagany przez banki, operatorów komórkowych, urzędy. Z winy państwa brak ważnego dowodu obniża jakość życia i grozi karą grzywny 5000 zł.

Niegłosowanie niczym nie grozi ani nie obniża jakości życia. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla legitymizujących przez głosowanie.
Czyli idealizm kończy się na jakości życia. Większość tych wymagań dowodu osobistego nie wynika, z prawa więc przymusu państwowego, więc co to za argument?
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 780
13 432
Popracuj nad swoimi analogiami zanim zaczniesz stawać w szranki z Fatem, bo to jest naprawdę ciężka waga.
Tyle że Fat nie ma kompletnie racji, że jego Akt Niegłosowania zapewnia mu Koszerność Hymenu lub wywiera jakikolwiek skutek polityczny. (Chyba, że jest to wstęp do dalszych działań, dla odmiany aktywnych.)
 

rawpra

Well-Known Member
2 743
4 905
Może się zrobi też jakąś frakcję memetyczną do ataku na infosferę dla nieczytatych, ale lepiej jednak na początek stworzyć struktury zajmujące się spamieniem i trollowaniem na największych polskich portalach, żeby normiki się zaczęły oswajać z tym, że libertarian jest więcej i więcej, nawet jeśli będzie nas tylko garstka.
Problem jest taki że jak obrazek, np. propagandowy mem, jest na libnecie to osoba spoza libnetu go nie może zobaczyć gdy się wyśle jej link do tego obrazka, bo trzeba się zalogować, zgłosiłem ten problem tosiabunio a on mi odpisał że libnet to nie jest serwis hostingowy...
 

inho

Well-Known Member
1 596
3 896
niegłosowanie jest bardzo łatwą i skuteczną postawą
Skuteczną w czym?

Płacę podatki, bo muszę, a dlatego że to mój sposób na walkę z systemem. Chodzę do publicznych szpitali, bo za nie już zapłaciłem i nie stać mnie na alternatywy, a nie dlatego że popieram państwowe lecznictwo. Posługuje się dowodem, bo muszę. Korzystam z dróg, bo alternatywą jest śmierć.
W przypadku dróg nie ma praktycznie wyboru a w przypadku szpitali wybór jest ograniczony. Za publiczne drogi i szpitale płacisz czy tego chcesz czy nie. Korzystanie z nich można uznać za odzyskiwanie skradzionych pieniędzy.

Za niepłacenie podatków grozi kara więzienia.

Dowód osobisty jest wymagany przez banki, operatorów komórkowych, urzędy. Z winy państwa brak ważnego dowodu obniża jakość życia i grozi karą grzywny 5000 zł.

Niegłosowanie niczym nie grozi ani nie obniża jakości życia. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla legitymizujących przez głosowanie.
Wygląda na to, że skutecznie zaimplementowali swoje idee biorący udział w wyborach zwolennicy etatyzmu, a nie libertarianie delegitymizujący system przez niegłosowanie.

Zakładając legitymizację państwa przez udział w wyborach, odróżnijmy od siebie konsekwencje wynikające z udziału w wyborach i wyników tych wyborów: udział w wyborach legitymizuje państwo, wynik wyborów skutkuje zasięgiem i poziomem ingerencji państwa w życie ludzi.

Wygląda więc na to, że powyższy spór wśród libertarian polega na tym, co jest lepsze:
  • ideowa koszerność skutkująca wyrażeniem sprzeciwu wobec instytucji państwa jako generalnej koncepcji ale też praktyczną, dalszą etatystyczną degeneracją systemu
  • ideowa niekoszerność, która nadaje państwu legitymację jednak poprzez wpływ na obowiązujące zasady w praktyce ogranicza lub cofa zasięg i ingerencje państwa w życie ludzi.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 589
20 497
Wygląda na to, że skutecznie zaimplementowali swoje idee biorący udział w wyborach zwolennicy etatyzmu, a nie libertarianie delegitymizujący system przez niegłosowanie.
Ilu jest libertarian, a ilu jest zwolenników etatyzmu? Trudno o wycenę skuteczności w przypadku takich dysproporcji, gdy w dodatku jest się postawionym w sytuacji wioski Asteriksa, tyle że bez magicznego wywaru.

Jedyne, na co można sobie pozwolić, to odpowiedzieć na pytanie, jak w najmniejszym stopniu uwikłać się w system.

Zakładając legitymizację państwa przez udział w wyborach, odróżnijmy od siebie konsekwencje wynikające z udziału w wyborach i wyników tych wyborów: udział w wyborach legitymizuje państwo, wynik wyborów skutkuje zasięgiem i poziomem ingerencji państwa w życie ludzi.

Wygląda więc na to, że powyższy spór wśród libertarian polega na tym, co jest lepsze:
  • ideowa koszerność skutkująca wyrażeniem sprzeciwu wobec instytucji państwa jako generalnej koncepcji ale też praktyczną, dalszą etatystyczną degeneracją systemu
  • ideowa niekoszerność, która nadaje państwu legitymację jednak poprzez wpływ na obowiązujące zasady w praktyce ogranicza lub cofa zasięg i ingerencje państwa w życie ludzi.
Jest dokładnie tak jak piszesz i ma to przełożenie na podział ideowy wśród samych libów:
  • anarchokapitalizm, odbierający całkowicie państwu prawo do istnienia,
  • minarchizm, pozostawiający prawo do istnienia państwu minimalnemu.
Jeżeli jesteś anarchokapitalistą to grasz na całkowite unicestwienie państwa, nie naprawiasz go, pozwalasz mu się degenerować, bo żyjesz z krytyki państwowości i to, że wszystko idzie w stronę tyranii ułatwia ci teoretycznie robotę w unaocznianiu niegodziwości władzy, bo łatwiej mobilizować ludzi nie mających niczego do stracenia, niż w przypadku gdy przymus jest niewielki a ludzie nie widzą dostatecznego powodu, by przeciwstawić się rządzącym, gdy ci dają im luz.

Jeżeli jesteś minarchistą, siłą rzeczy grasz na utrzymanie państwowości, więc musisz państwo legitymizować i co najwyżej krytykować je, gdy występuje poza wytyczone granice. Musisz wtedy namawiać innych do głosowania, żeby wybierali opcję minarchistyczną w wyborach, jeżeli panuje akurat demokracja.

Akapowa strategia "im gorzej, tym lepiej" też ma swoje granice koszerności, bo akap nawet gdyby chciał przyspieszyć degenerację systemu, głosując na Razemków, to nie może tego zrobić zgodnie z sumieniem, bo wsparłby tym samym państwowość i aktywnie przyłożył się do umocnienia opresji, którą ma zwalczać, a nie stanowić jej źródła. Stąd niegłosowanie jest dla niego optymalną opcją.

Kwestia udziału w wyborach jest dobrym wyznacznikiem faktycznej afiliacji ideowej i pozwala rozróżniać minarchistów od anarchokapitalistycznego hardkoru. Anarchokapitalista głosujący w najlepszym wypadku działa na rzecz celów i interesów minarchisty, a nie swoich.

Problemem nie jest, że ktoś nie głosuje. Problemem jest głupie podważanie przez @FatBantha racjonalnych motywacji głosujących, przypinanie im głupich łatek itd.
Jak wyżej: to, co racjonalne jest dla minarchisty, niekoniecznie jest racjonalnym dla anarchokapitalisty, bo nie dążą oni do tego samego celu.
Głosując nagle aprobujesz system... no ale już jeżdżąc państwowymi drogami, płacąc podatki (Jak tam @FatBantha PIT wysłany? ), chodząc do publicznych szpitali, posługując się państwowym dowodem itd to pewnie nie.
Zawsze się trochę legitymizuje, ale wszystkie te opisywane dziedziny są wtórne wobec samego głosowania, które należy do ścisłego jądra ustroju władzy.

Co innego być ofiarą rządzących, a co innego ich aktywnym pomagierem.
Totalne oderwanie od rzeczywistości. Racjonalne uzasadnienie głosujących co najmniej nie jest gorsze od uzasadnień nie głosowania.
Umykają ci niuanse mojego ekstremizmu.
I tak samo ja głosuję, bo uważam to za dobrą metodę walki o wolność, czy przynajmniej manifestacji jej w takich warunkach jakie istnieją. To samo chociażby tyczy się socjalu czy dotacji. Też nie trzeba brać, ale czy branie legitymizuje? Wykorzystywanie systemowych narzędzi nie implikuje żadnego poparcia dla systemu. Gdyby istniało państwo gdzie libki mogłyby w referendum je rozwiązać to należałoby na nie nie iść w ramach nie legitymizowania systemu. To jest ten paradoks Fata.
To niekoniecznie paradoks. Państwo można unicestwić na wiele sposobów, nie musi odbywać się to w zupełnie nieprawdopodobnym głosowaniu, co jest w sumie najbardziej absurdalnym rozwiązaniem, więc wątpliwe, by w realu coś takiego zostało podane kiedykolwiek na tacy.

Na wyborach świat się, ani nie kończy, ani nie zaczyna.

wyb1.png
 
Ostatnia edycja:

Sorasil

Well-Known Member
134
389
Powyższe rozważania przypomniały mi, dlaczego nie jestem teoretykiem. Uzasadnianie swojego pójścia na wybory/zostania się w domu nie ma zwykle absolutnie żadnego znaczenia. Komu ktoś chce tłumaczyć to, że zostaje się w domu, bo jest tru libem - tym 300 osobom na forum? Z których większość i tak ma własne zdanie i swoje zdecydowane poglądy, bo to zagłębie indywidualistów? To bez sensu, o ile taka osoba nie występuje z pozycji ideologa, który chce krzewić liberarianizm masom, wtedy faktycznie raczej musi się pilnować.

Ale dla wszystkich innych ludzi - droga wolna. Liczy się skuteczność i dobieranie takich środków, by pozyskać jak najwięcej wolności, a przynajmniej zahamować pochód etatyzmu. Jeżeli pójście na wybory jest szansą na to, by choćby pośrednio to osiągnąć, to czemu by z tego nie skorzystać.

Mnie komuchy wkurzyły na tyle, że zamierzam na wybory pójść. Jest teraz szansa, by choćby wprawić w zakłopotanie etatystyczne elity, to zamierzam się do tego przyczynić.
 
Do góry Bottom