Co słychać u libertarian na Zachodzie

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 575
6 203
Postanowiłem założyć temat, w którym będę Wam zamieszczał wiadomości z tego, co się dzieje w wielkim świecie u amerykańskich libertarian, nad czym debatują, jakie nowe idee się wykluwają i gdzie czuć ferment. Subskrybuję różne fejsbuki, czytuję komentarze i artykuły, oglądam debaty, więc równie dobrze mogę się tym podzielić. Warto chyba znać szerszy kontekst idei "libertariańskiej".

Przykładowo - niejaki Jeffrey Tucker:



zamieścił ostatnio kontrowersyjny artykuł, który wywołał burzę:

http://www.fee.org/the_freeman/detail/against-libertarian-brutalism

Podzielił w nim libertarian na dwie kategorie - "humanistów" i "brutalistów". Libnet wpisuje się tak naprawdę idealnie w tą drugą kategorię :)

"Brutalizm" to, oczywiście, architektoniczny styl, który wykluł się z modernizmu, w którym wszystko jest podporządkowane "surowości". Tucker przyrównuje to do libertarian (nie wymienia nazwisk), którzy upajają się najbardziej radykalnymi, niepoprawnymi politycznie, "nieprzyzwoitymi" możliwościami aplikacji libertariańskich idei. Chodzi tu głównie o skupianiu się na możliwościach dowolnie stosowanego ostracyzmu, a więc o obronę seksizmu, rasizmu, izolacjonizmu itp.

Wyraźnie Tucker dryfuje w kierunku "lewicowego libertarianizmu", który ostatnio mocniej wierzga.

In the libertarian world, however, brutalism is rooted in the pure theory of the rights of individuals to live their values whatever they may be. The core truth is there and indisputable, but the application is made raw to push a point. Thus do the brutalists assert the right to be racist, the right to be a misogynist, the right to hate Jews or foreigners, the right to ignore civil standards of social engagement, the right to be uncivilized, to be rude and crude. It is all permissible and even meritorious because embracing what is awful can constitute a kind of test. After all, what is liberty if not the right to be a boor?

Jeffrey pisze też o tym, że brutaliści będą bronić nawet tych mikrotyranii, w których prawa są radykalnie sprzeczne z libertarianizmem, ale w których ludzie przebywają dobrowolnie. Innymi słowy Tucker zwraca uwagę na problem ruchu polskich propertarian, o których istnieniu nawet nie ma pojęcia. ;)

So let’s say you have a town that is taken over by a fundamentalist sect that excludes all peoples not of the faith, forces women into burka-like clothing, imposes a theocratic legal code, and ostracizes gays and lesbians. You might say that everyone is there voluntarily, but, even so, there is no liberalism present in this social arrangement at all. The brutalists will be on the front lines to defend such a microtyranny on grounds of decentralization, rights of property, and the right to discriminate and exclude—completely dismissing the larger picture here that, after all, people’s core aspirations to live a full and free life are being denied on a daily basis.
 
Ostatnia edycja:

father Tucker

egoista, marzyciel i czciciel chaosu
2 342
5 589
brutalism my ass

Jakby niby ta sekta zrobiła to niby "taken over" ? Zgodnie z aksjomatami? nie? to owzp i sprawa skończona.
A jeśli zgodnie z aksjomatami, to wtedy taka mikrotyrania musi najpierw udowodnić że ma takie prawo ograniczania cudzej własności. Dajmy na przykład: poprzedni właściciel "księstwa" zawarł umowę z każdym dzierżawcą terenu na mocy której zrzeka się prawa do ograniczania praw religijnych i osobistych danego dzierżawcy. Wtedy taki mikrotyran łamie aksjomaty i owzp.
 
OP
pampalini

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 575
6 203
Chodzi mu raczej o to, że libertarianie nie powinni bronić takiego państwa niezależnie od tego, czy jego powstanie było zgodne z aksjomatami, czy nie. Że powinni się od niego odciąć i sponiewierać go maczugą ostracyzmu.
 
OP
pampalini

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 575
6 203
Kolejny lewacki ferment:

Wspominana już w innym wątku Cathy Reisenwitz promuje ostatnio wśród libertarian lewicowe hasło "check your privileges" ("sprawdź swoje przywileje").




Chodzi jej o dwie rzeczy:

a) strategię - "wczucie się" w sytuację osoby, którą próbujemy przekonać do libertarianizmu, tak aby dobrać odpowiednią taktykę (nie przekonywać do libertarianizmu osoby, której nie stać na jedzenie, przez rysowanie ekonomicznych grafów, które pokażą jej, jak jej sytuacja mogłaby zmienić się na lepsze za dziesięć albo dwadzieścia lat po wprowadzeniu akapu). Cathy mówi, że libertarianizm to jak na razie doktryna zdominowana przez białych heteroseksualnych mężczyzn i jest to wynik tego, w jaki sposób jest prezentowana i na czym się koncentruje.

b) nakierowanie ostracyzmu - Cathy twierdzi, że aksjomaty nie naprawią całego zła świata i potrzebna jest jeszcze dobra wola ludzi. Uważa, że ludzie powinni próbować dowiedzieć się jak najwięcej o sytuacji innych osób, jak i o swojej sytuacji i działać na rzecz "wyrównywania szans", używać ostracyzmu do zwalczania "przywilejów" itp.


Stephan Kinsella się nabija:

The Randians used to say "check your premises." It was a bit annoying but at least it made some rational sense.

Randyści zwykli mówić "sprawdź swoje założenia". To było trochę upierdliwe, ale przynajmniej miało jakieś racjonalne uzasadnienie.
 
Ostatnia edycja:

Rebel

komunizm warstwowy
680
781
Ja stoje zupełnie po drugiej stronie niż Tucker. Mój libertariański anarchizm jest właśnie dlatego taki fajny, bo pozwala ludziom z różnymi tradycjami i poglądami zakładać mikronacje. Libertariański totalizm Tuckera mi nie odpowiada.
Jeśli chodzi ogólnie o lewackie pierdolenie w libertarianiźmie to jest to bzdura. Pedały będa mogły mieć swoje wsie, ale większość będzie miejsc będzie konserwatywna (nie w takim sensie jak se chłopaki z konserwatywnych kółek wyobrażają, że nie będzie przeklinania i te sprawy). Konserwatywna w sensie że normalna. Tradycje dotyczące rodziny czy "ról przypisanych płciom" nie wzieły się znikąd to po prostu jak najbardziej naturalna sprawa dla ludzi z tych terenów.
Tak samo jak niechęć do zboczeń. Albo np brak entuzjazmu do imigrantów, szczególnie tych z deleka.. Można z tym walczyć za pomocą inżynierii społecznej ale bez państwowego terroru szybko wszystko wraca na normalne tory. Obyczaje dotyczące kojarzenia się w pary i rozmnażania też nie wzieły się z nikąd. Pewne obyczaje dotyczące wsztręmięźliwości seksualnej są jak najbardziej prokobiece bo bez państwa nie ma przymusu płacenia alimentów*. Tzw "wyzwolenie seksualne kobiet" możliwe jest na dużą skalę tylko w socjaliźmie. Oczywiście kobieta może zostać protytutką (burdele są jak najbardziej konserwatyne) ale wiadomo że nikt nie będzie jej traktował jak damy.
Jako ciekawostkę dodaje że jedną z metod unieszkodliwienia wsi przez bolszewików była propaganda namawiająca do rozwiązłości seksualnej co doprowadzało czasem do załamania się tradycyjnej struktury wsi opartej wcześniej na rodzinach.

Cathy mówi, że libertarianizm to jak na razie doktryna zdominowana przez białych heteroseksualnych mężczyzn i jest to wynik tego, w jaki sposób jest prezentowana i na czym się koncentruje.

I już lewackie dzielenie na grupy. Libertarianizm jest zdominawany przez jednostki ceniące sprawiedliwość i kierujące się przy tym intelektem. Jeśli faktycznie jest w tym przewaga białych heteroseksualnych mężczyzn to jedynie źle świadczy to o innych grupach. Ja bym mimo wszystko zostawił rasy, płcie, grupy itp i skupił się na jednostkach.
Jestem gotów się założyć że Kathy niedługo pójdzie w mutualizmy lub jakiś inny czerwony syf.


*Wiem że istnieje antykoncepcja ale sądząc po ilości "wpadek" to ciągle zbyt skomplikowana sprawa dla wielu.
 
OP
pampalini

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 575
6 203
Dobra, to na koniec jeszcze jedna ciekawostka - nieco już czerstwa bo nieomal dwuletnia, ale wciąż dyskutowana.

Niejaki Matt Zwoliński zadał jakiś czas temu zagadkę libertarianom:

Zróbmy eksperyment myślowy. Załóżmy, że najsurowsi krytycy libertarian mieli rację. Załóżmy, że wolny rynek prowadzi do tego, że 90% ludzi staje się coraz biedniejszymi i popadają w nędzę, podczas gdy 10% najbogatszych bogaci się coraz bardziej i bardziej, a więc przepaść między tymi grupami pogłębia się do tego stopnia, że żaden biedny nie jest w stanie jej przeskoczyć niezależnie od swoich wysiłków. Czy wówczas wciąż bylibyście "hardcore'owymi" libertarianami?

Matt konkluduje, że ci, którzy odpowiedzieli "nie" wykazują w ten sposób, że są zwolennikami teorii sprawiedliwości społecznej najpełniej sformułowanej przez Johna Rawlsa - naczelnego obrońcę socjaldemokracji spośród filozofów. Matt zakłada również, że odpowiedź taką daliby nieomal wszyscy libertarianie, co pokazuje, że nigdy nie wchodził na libnet. ;) Zwolinski wysuwa następnie tezę, że o ile założenia teorii Johna Rawlsa były słuszne (a więc że sprawiedliwym systemem jest taki, który najlepiej przysługuje się tym, którzy są nie ze swojej winy na najgorszej pozycji), to wnioski były błędne - najlepiej biednym przysługuje się wolny rynek, a nie redystrybucyjna socjaldemokracja.

Zwolinski zaprosił następnie całe grono popierających jego ideę filozofów i ekonomistów, i założył bardzo dyskutowanego bloga Bleeding Heart Libertarians, którego zadaniem ma być obrona libertarianizmu z perspektywy rawlsowej sprawiedliwości społecznej. Blog ma być z założenia przeciwwagą dla prawicowych, mało wyrafinowanych i intelektualnie miałkich misesowców oraz randystów, jak również zimnych chicagowców. "Libertarianie krwawiącego serca" określili najbardziej radykalnych przedstawicieli wymienionych grup zbiorczym określeniem "kreskówkowi libertarianie".


Inicjatywa spotkała się z ożywioną reakcją.

David Friedman poczuł, że jest jednym z adresatów obelgi. W odpowiedzi stwierdził, że nie widzi nic wyrafinowanego w teorii Rawlsa i że jest równie arbitralna co NAP lub obiektywizm, natomiast swoją popularność zawdzięcza jedynie przypadkowej modzie w elitarystycznych środowiskach humanistycznych. Matt Zwolinski pojechał następnie Friedmanowi po rodzinie mówiąc, że krytyka Rawlsa spod pióra Rand ma tyle samo sensu co krytyka Miltona Friedmana spod pióra Naomi Klein.

Bryan Caplan poczuł się do roli arbitra w sporze i próbował pogodzić zwaśnione strony, wyraźnie stając jednak po stronie Friedmana i również domagając się od Zwolinskiego konkretów - w czym sprawiedliwość społeczna jest słuszniejsza od NAPu?
David Gordon - czołowy filozof Instytutu Misesa - stwierdził natomiast, że obrona libertarianizmu z pozycji Rawlsa jest skazana na niepowodzenie, bo socjaldemokracja jest wpisana w teorię Rawlsa nie jako wniosek, ale jako immanentny warunek społecznej sprawiedliwości.
 
Ostatnia edycja:

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 393
19 209
Tucker przyrównuje to do libertarian (nie wymienia nazwisk), którzy upajają się najbardziej radykalnymi, niepoprawnymi politycznie, "nieprzyzwoitymi" możliwościami aplikacji libertariańskich idei. Chodzi tu głównie o skupianiu się na możliwościach dowolnie stosowanego ostracyzmu, a więc o obronę seksizmu, rasizmu, izolacjonizmu itp.

Wyraźnie Tucker dryfuje w kierunku "lewicowego libertarianizmu", który ostatnio mocniej wierzga.

In the libertarian world, however, brutalism is rooted in the pure theory of the rights of individuals to live their values whatever they may be. The core truth is there and indisputable, but the application is made raw to push a point. Thus do the brutalists assert the right to be racist, the right to be a misogynist, the right to hate Jews or foreigners, the right to ignore civil standards of social engagement, the right to be uncivilized, to be rude and crude. It is all permissible and even meritorious because embracing what is awful can constitute a kind of test. After all, what is liberty if not the right to be a boor?

Jeffrey pisze też o tym, że brutaliści będą bronić nawet tych mikrotyranii, w których prawa są radykalnie sprzeczne z libertarianizmem, ale w których ludzie przebywają dobrowolnie. Innymi słowy Tucker zwraca uwagę na problem ruchu polskich propertarian, o których istnieniu nawet nie ma pojęcia. ;)

So let’s say you have a town that is taken over by a fundamentalist sect that excludes all peoples not of the faith, forces women into burka-like clothing, imposes a theocratic legal code, and ostracizes gays and lesbians. You might say that everyone is there voluntarily, but, even so, there is no liberalism present in this social arrangement at all. The brutalists will be on the front lines to defend such a microtyranny on grounds of decentralization, rights of property, and the right to discriminate and exclude—completely dismissing the larger picture here that, after all, people’s core aspirations to live a full and free life are being denied on a daily basis.
To jest bardzo dobra charakterystyka, trzeba mu to przyznać. Ale nie powinien jednak dziwić się tym "testom". Tak jak w Stanach chodzą kolesie z różnymi giwerami w miejscach publicznych, tłumacząc to "We are exercising our rights", chociaż też można uznać te zachowania za brutalizację życia, tak samo jest z wymyślonymi systemami prawnymi wolnościowców. Albo logicznie wynika z nich jakichś zakres możliwych posunięć, albo nie. A to, że część z nich jest "nieprzyzwoita", czyli niekompatybilna z aktualną, zastaną kulturą? To niech kultura idzie w cholerę albo się nagnie...

Ja ten podział wśród wolnościowców opisałbym inaczej: kulturowi konserwatyści kontra relatywiści/eksploratorzy ziemi obiecanej wszystkich możliwości. Pierwszą grupę stanowią utrwalacze cywilizacyjnego status quo, który akurat tak się zdarzyło, jest humanistyczno-humanitarny. Będą starać się za wszelką cenę zachować ten stan rzeczy, na przykład interpretując libertariańskie aksjomaty w taki sposób, aby rzutowały ład zgodny z obyczajami istniejącymi już teraz, które chcą zachować za wszelką cenę.

Drugą grupę natomiast stanowią albo zdecydowani przeciwnicy zastanego ładu obyczajowego, od którego chcą się właśnie emancypować i dlatego potrzebna jest im wolność [by żyć po swojemu], albo ludzie dla których on sam jest obojętny, ale nie życzą sobie tego rodzaju zawężania interpretacji w celu faworyzowania jednych zachowań nad drugimi, gdy nie wynika to bezpośrednio ze struktury praw, podyktowanej w ideologii. Humanitaryzm czy niehumanitaryzm są dla nich równorzędnymi propozycjami, które ludzie mogą różnie wartościować, a jeżeli zwolennicy któregokolwiek z tych stanowisk chcą mieć rację bytu, powinni mieć jakieś ugruntowanie właśnie w prawach własności, a nie moralizowaniu i opowieściach o dupie Maryni. I dotyczy to wszystkich w takim samym stopniu.

To jest spór podobny do tego między zwolennikami ducha prawa i jego litery. Konserwatyści obyczajowi wybierają to pierwsze, bo duchem mogą kierować tak jak czują [duża swoboda interpretacji, coby heglować w swoją stronę], a "brutaliści" - drugie. Ja też wybrałem literę, tylko dlatego, że lepiej zabezpiecza wolność obyczajową i różne mniejszości - brutalny obyczaj to też obyczaj. Świat nie jest po to, by podporządkowywał się akurat mojej czy Twojej moralności/obyczajowości, ale po to, aby można było testować i praktykować je wszystkie obok siebie [i przy okazji zobaczyć, które dają najlepsze rezultaty]. Kto tego nie akceptuje, ten centralizator i zamordysta.

Dlatego bym tu polemizował z Tuckerem, kto nie widzi larger picture here. Brutalizm FTW! Niech żyje lib.net!
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 149
4 594
Niejaki Matt Zwoliński zadał jakiś czas temu zagadkę libertarianom:

Zróbmy eksperyment myślowy. Załóżmy, że najsurowsi krytycy libertarian mieli rację. Załóżmy, że wolny rynek prowadzi do tego, że 90% ludzi staje się coraz biedniejszymi i popadają w nędzę, podczas gdy 10% najbogatszych bogaci się coraz bardziej i bardziej, a więc przepaść między tymi grupami pogłębia się do tego stopnia, że żaden biedny nie jest w stanie jej przeskoczyć niezależnie od swoich wysiłków. Czy wówczas wciąż bylibyście "hardcore'owymi" libertarianami?
Bardzo łatwo na to odpowiedzieć. To zależy w której grupie znajduje się odpowiadający. Taki warunek dać jako odpowiedź. Niestety nie wiem w jakiej grupie bym się znalazł. Jeśli liczyć samą Europę, to pewnie w tych 90%, ale jeśli liczyć cały świat, to może i bym się załapał do 10%.
 

Brehon

Well-Known Member
555
1 320
Bardzo łatwo na to odpowiedzieć. To zależy w której grupie znajduje się odpowiadający. Taki warunek dać jako odpowiedź. Niestety nie wiem w jakiej grupie bym się znalazł. Jeśli liczyć samą Europę, to pewnie w tych 90%, ale jeśli liczyć cały świat, to może i bym się załapał do 10%.
no właśnie o to chodzi w teorii Rawlsa, że nie wiesz, w jakiej grupie się znajdziesz, i dlatego ludzie wybraliby socjaldemokrację. Nazywa to "zasłoną niewiedzy". Swoją drogą przydał by się wątek na zaoranie teorii Rawlsa.
 
OP
pampalini

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 575
6 203
Bardzo łatwo na to odpowiedzieć. To zależy w której grupie znajduje się odpowiadający. Taki warunek dać jako odpowiedź. Niestety nie wiem w jakiej grupie bym się znalazł. Jeśli liczyć samą Europę, to pewnie w tych 90%, ale jeśli liczyć cały świat, to może i bym się załapał do 10%.
Dlatego John Rawls wprowadził pojęcie "zasłony niewiedzy" ("veil of ignorance"). Powiedział, że sprawiedliwym systemem jest taki, który wybrałbyś, jeśli nie wiedziałbyś wcześniej, jakie atrybuty czy zdolności wylosujesz. Następnie założył, że w takiej sytuacji nikt nie chciałby ryzykować i wybrałby system, który najlepiej traktuje tych, którzy wylosowali najgorszy zestaw.

To założenie zresztą też spotyka się z krytyką, bo ludzie mają różną preferencję jeśli chodzi o ryzyko. Niektórzy z dużą skłonnością do ryzyka mogliby wybrać system, w którym 10% jest kosmicznie bogatą elitą, a 90% umiera z głodu. Z prawdopodobieństwem 1:9 zgarnęliby przecież wysoką stawkę.

[EDIT] Widzę, że Brehon mnie ubiegł. :)
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 393
19 209
Rawls przy tym forum by wymiękł ze swoją zasłoną niewiedzy. Tu nawet ludzie żywiący przeświadczenie, że w akapie na śniadanie byłaby wojna wszystkich ze wszystkimi, a na kolację - wieczorna apokalipsa krasnalami ogrodowymi, i tak by go wybrali, uznając tym samym za sprawiedliwy.
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 544
12 900
Ja mam większy problem z tą Tuckerowską definicją (choć brutalistą nie jestem), bo mnie się podoba brutalizm. Może nie wszystko, ale sporo tego widziałem i robiło pozytywne wrażenie. W akapie ktoś by to na pewno wybudował, nie będąc rządem.
 
OP
pampalini

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 575
6 203
OK, to skoro Wam się podobają niusy sprzed roku, wrzucę jeszcze jeden.

W styczniu zeszłego roku niejaki Michael Huemer, profesor filozofii z Uniwersytetu w Kolorado, wydał książkę "The Problem of Political Authority". Rzecz szybko zdobyła rozgłos w środowisku libertarian. Huemer prezentuje odmienny styl obrony libertarianizmu od Rothbarda lub Friedmana. Stwierdza, że libertarianizm można obronić nie wikłając się ani w aksjomaty, ani w ekonomię. Swoje podejście nazwał "common sense libertarianism", co ma go odróżniać od libertarianizmu deontologicznego i konsekwencjonalistycznego. Wyraźnie odciął się też zresztą od wymienionych już w tym wątku "Libertarian krwawiącego serca" i poświęcił obszerny rozdział krytyce "umowy społecznej" oraz teorii Rawlsa.

Huemer stawia tezę, że żadnemu myślicielowi nie udało się nigdy faktycznie usprawiedliwić istnienia władzy. Jego teza jest silniejsza od tez Rothbarda lub Friedmana, którzy mówili, że istnienie władzy jest niekompatybiline jedynie z aksjomatem nieagresji lub utylitaryzmem. Huemer uważa, że władza nie jest kompatybilna z żadnym zdroworozsądkowym światopoglądem lub kodeksem etycznym. A więc, jak twierdzi, nie musimy rozwiązać wszystkich łamigłówek z atomowymi krasnalami, drezynami przejeżdżającymi ludzi ani zagłodzonymi dziećmi, żeby uzasadnić sensowność szeroko rozumianego anarchokapitalizmu. Możemy opierać się na intuicjach moralnych przeciętnego człowieka i przy założeniu, że nie jest Adolfem Hitlerem, pokazać mu, że ich naturalną konsekwencją jest anarchokapitalizm.

I am the first to say that libertarian authors have frequently relied upon controversial philosophical assumptions in deriving their political conclusions. Ayn Rand, for example, thought that capitalism could only be successfully defended by appeal to ethical egoism, the theory according to which the right action for anyone in any circumstance is always the most selfish action. Robert Nozick is widely read as basing his libertarianism on an absolutist conception of individual rights, according to which an individual's property rights and rights to be free from coercion can never be outweighed by any social consequences. Jan Narveson relies on a metaethical theory according to which the correct moral principles are determined by a hypothetical social contract. Because of the controversial nature of these ethical or metaethical theories, most readers find the libertarian arguments based on them easy to reject.

It is important to observe, then, that I have appealed to nothing so controversial in my own reasoning. In fact, I reject all three of the foundations for libertarianism mentioned in the preceding paragraph. I reject egoism, since I believe that individuals have substantial obligations to take into account the interests of others. I reject ethical absolutism, since I believe an individual's rights may be overridden by sufficiently important needs of others. And I reject all forms of social contract theory, since I believe the social contract is a myth with no moral relevance for us...
Książka spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem. Zarówno Bryan Caplan, jak i David Friedman nie szczędzą pochwał ani książce, ani autorowi. Krytyka nadeszła natomiast ze strony bleedingheartlibertarians.com. Odbyła się tam ożywiona dyskusja na kilka postów, w której wziął udział sam autor. Instytut Misesa się jeszcze do książki nie ustosunkował (David Gordon zapowiada napisanie recenzji).
 
Ostatnia edycja:

Taki Owaki

Libertyn mimo woli
387
1 249
I believe that individuals have substantial obligations to take into account the interests of others.
Jak mam to rozumieć?
Gdyby mówił o jakimś nakazie czysto moralnym, szeroko rozumianym, pozalibowym (ale zgodnym z), może nawet wymogu społecznym, to spoko, ale...
I reject ethical absolutism, since I believe an individual's rights may be overridden by sufficiently important needs of others.
... co?

Póki co nie widzę powodów do chwalenia, chociaż zaczęło się ciekawie... A aksjomaty są jak najbardziej common sense i etyczne, ale nie jestem żadnym teoretykiem... Może jak przeczytam to coś się wyjaśni i inaczej na to spojrzę.
 
OP
pampalini

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 575
6 203
Jak mam to rozumieć?
Gdyby mówił o jakimś nakazie czysto moralnym, szeroko rozumianym, pozalibowym (ale zgodnym z), może nawet wymogu społecznym, to spoko, ale...

... co?

Póki co nie widzę powodów do chwalenia, chociaż zaczęło się ciekawie... A aksjomaty są jak najbardziej common sense i etyczne, ale nie jestem żadnym teoretykiem... Może jak przeczytam to coś się wyjaśni i inaczej na to spojrzę.
Nie chciałbym się zanadto rozgadywać - wolałbym, żeby ten wątek miał charakter czysto informacyjny. Huemer wyjaśnia to wszystko w poniższym filmiku:


Tak w dwóch słowach - obligacja, którą podkreśliłeś, to może być na przykład obligacja rodzica do karmienia swojego dziecka. Jeśli uważasz, że rodzic ma prawo zagłodzić dziecko, ok, jesteś absolutystą. Jeśli uważasz, że nie ma prawa - uznajesz, że człowiek ma obligacje wobec innych, a granica i skala jest, niestety, arbitralna.

Huemer skupia się na jednym temacie tak naprawdę - żadna zdroworozsądkowa osoba nie zgodziłaby się na udzielanie innym prywatnym osobom praw, których bez zastanowienia w zasadzie udziela państwu (prawo do opodatkowania, rozbrojenia itp). Żeby to udowodnić nie trzeba się wikłać ani w aksjomaty, ani w ekonomię. Można bazować na prawdopodobnych intuicjach moralnych czytelnika. Coś jak "George Ought to Help" albo "I'm Allowed to Rob You". W mojej ocenie oba filmiki są zrobione w stylu common sense approach.

Jestem w trakcie lektury książki i uważam, że nikt nie przeprowadził jeszcze ataku na władzę polityczną w tak spójny i druzgocący sposób.
 
Ostatnia edycja:
OP
pampalini

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 575
6 203
Daniel D'Amico, profesor ekonomii na Uniwersytecie Loyola, odpowiedział na wspomniany wyżej esej Tuckera o libertariańskim brutalizmie. D'Amico zauważył, że:

a) większość zła na świecie ma źródło w pozornie humanitarnych pobudkach

b) uroda wolnego rynku polega na tym, że przyczyniamy się do szczęścia innych i rozwoju ludzkości właśnie niejako "przy okazji", nie myśląc o tym i nie działając wcale rozmyślnie humanitarnie

c) radykalnie niepoprawne politycznie tezy zmuszają czytelnika do skonfrontowania z nimi swojego stanowiska, prowokują do myślenia, samookreślenia się i wyjścia ze strefy komfortu - to wszystko są bardzo pożyteczne efekty libertariańskiego brutalizmu

d) brutalizm w architekturze wymyślili radykalni socjaliści i uzasadniali go na gruncie humanistycznym właśnie, więc nazwa i porównanie nie są zbyt trafne
 
Ostatnia edycja:

Alu

Well-Known Member
4 040
7 224
Daniel D'Amico, profesor ekonomii na Uniwersytecie Loyola, odpowiedział na wspomniany wyżej esej Tuckera o libertariańskim brutalizmie. D'Amico zauważył, że:

a) większość zła na świecie ma źródło w pozornie humanitarnych pobudkach

b) uroda wolnego rynku polega na tym, że przyczyniamy się do szczęścia innych i rozwoju ludzkości właśnie niejako "przy okazji", nie myśląc o tym i nie działając wcale rozmyślnie humanitarnie

c) radykalnie niepoprawne politycznie tezy zmuszają czytelnika do skonfrontowania z nimi swojego stanowiska, prowokują do myślenia, samookreślenia się i wyjścia ze strefy komfortu - to wszystko są bardzo pożyteczne efekty libertariańskiego brutalizmu

d) brutalizm w architekturze wymyślili radykalni socjaliści i uzasadniali go na gruncie humanistycznym właśnie, więc nazwa i porównanie nie są zbyt trafne
Jest akurat AMA z nim na Reddicie
http://www.reddit.com/r/Anarcho_Capitalism/comments/20pupu/i_am_daniel_j_damico_assistant_professor_of/
 
Do góry Bottom