Cmentarz

tomislav

Rasa: biała, profil klimatyczny: śródziemnomorski
4 782
11 893
Nie żyje John Thomas, gitarzysta Budgie, zastępca słynnego Tony Bourge'a.

Cóż, chcąc nie chcąc, kontynuował w jakiś sposób styl poprzednika, ale robił to bardzo rzetelnie. Ot, typowy rockmen, fajny warsztat, oldskulowe wąchy. Umarł w wieku 63 lat. Jego śmierć odnotowałem jako smutny fakt, natomiast po śmierci Piotra Grudzińskiego miałem cały tydzień zjebany, pełen lęków. Wiecie, umiera koleś młodszy o dwa lata, nagle, wskutek NZK. Potem słucha się już zupełnie inaczej doskonale znanej muzyki i nawet nie wiesz, kiedy zaczynają płynąć łzy, bo gdzieś tam tkwi, że zespół ten był bardzo ważny. Ich muzyka była na naszym ślubie, przed ślubem i ciągle po. Kurwa! Dociera do mnie teraz jak ważnym elementem na płytach Riverside była ta fenomenalnie oszczędna gra na gitarze, gdzie nie było ani jednej niepotrzebnej nuty. Dociera do mnie też, że można sobie pójść na koncert w sobotni wieczór, a w niedzielę rano już nie żyć. W wieku 40 lat ja pierdolę!

Powinienem to pisać na jakimś muzycznym forum, ale mam dość tej nadętej, zjebanej grupy patosiarskich fajansiarzy. Sam taki byłem, ale ileż można uprawiać pierdolo?! Wolę skrobnąć na libnecie, nawet jak nikt tego nie przeczyta.
 

tomislav

Rasa: biała, profil klimatyczny: śródziemnomorski
4 782
11 893
Fat pewnie płakał, kiedy czytał tego newsa.

W wieku 71 lat zmarł jeden z najbardziej znanych muzyków na świecie - Keith Emerson. Co prawda, nie jestem ani nie byłem szczególnym miłośnikiem EL&P, jednak ich muzyka towarzyszyła mi spory kawał czasu, aż do momentu, kiedy stwierdziłem, że wirtuozeria bez większych emocji to coś zupełnie nie dla mnie.



http://assets.rollingstone.com/assets/2016/article/keith-emerson-emerson-lake-and-palmer-keyboardist-dead-at-71-20160311/231863/medium_rect/1457725312/720x405-GettyImages-110261860.jpg

Wciąż jednak bardzo podobają mi się "fanfary" i niemal cała "Brain Salad Surgery" - zacny album, chyba najlepszy w ich dorobku.
 
Ostatnia edycja:

libertarianin.tom

akapowy dogmatyk
2 613
5 790
Fat pewnie płakał, kiedy czytał tego newsa.

W wieku 71 lat zmarł jeden z najbardziej znanych muzyków na świecie - Keith Emerson. Co prawda, nie jestem ani nie byłem szczególnym miłośnikiem EL&P, jednak ich muzyka towarzyszyła mi spory kawał czasu, aż do momentu, kiedy stwierdziłem, że wirtuozeria bez większych emocji to coś zupełnie nie dla mnie.



http://assets.rollingstone.com/assets/2016/article/keith-emerson-emerson-lake-and-palmer-keyboardist-dead-at-71-20160311/231863/medium_rect/1457725312/720x405-GettyImages-110261860.jpg

Wciąż jednak bardzo podobają mi się "fanfary" i niemal cała "Brain Salad Surgery" - zacny album, chyba najlepszy w ich dorobku.
Fat tez lubi ELP? Dzieki Emersonowi zostalem fanem prog-rocka. Wirtuozeria bez emocji to to co lubie najbardziej. Jak na aspargera przystalo...
 

tomislav

Rasa: biała, profil klimatyczny: śródziemnomorski
4 782
11 893
Też tak miałem, ale się wyleczyłem. Pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałem Mahavishnu Orchestra z okresu 2 pierwszych albumów. Nie mogłem uwierzyć, że człowiek może tak grać! Jednak od dłuugiego już czasu mam tak, że wolę gdy muzyka opowiada jakieś historie, mocno pobudza wyobraźnię lub wywołuje emocje. Inaczej to nie ma sensu IMO.

ps: Emerson strzelił sobie w głowę, co daje pewne nadzieje, że nie był hoplofobem.
 
Ostatnia edycja:

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 576
6 243
Też tak miałem, ale się wyleczyłem. Pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałem Mahavishnu Orchestra z okresu 2 pierwszych albumów. Nie mogłem uwierzyć, że człowiek może tak grać! Jednak od dłuugiego już czasu mam tak, że wolę gdy muzyka opowiada jakieś historie, mocno pobudza wyobraźnię lub wywołuje emocje. Inaczej to nie ma sensu IMO.

ps: Emerson strzelił sobie w głowę, co daje pewne nadzieje, że nie był hoplofobem.
Nie bardzo kumam. IMO w muzyce ELP jest bardzo dużo emocji. Debiut i Tarkus (moje ulubione) są bardzo sugestywne i malownicze. Chyba że przez emocje rozumiesz jakąś rzewność w stylu Stevena Wilsona, czy inne takie. Jeśli tak, to ja w takim razie nie lubię emocjonalnej muzyki. Ale nie zgodzę się, że Emerson to tylko wirtuozeria, to nie jest Vai, jest w tym jakaś jednak metafizyka i formalna podróż. Ja taką sztukę przedkładam nad, parafrazując Witkacego, emocjonalną bebechowość. Aha, i, znowu za Witkacym, uważam, że patrzenie na muzykę jak na obrazy, na obrazy jak na poezję, a na poezję jak na muzykę jest trochę bezsensowne, bo dokładasz sobie dodatkowy metapoziom, który rozwadnia doznania. Ja wolę muzykę, która sama z siebie, czysto formalnie mnie porusza, a nie taką, która porusza mnie dopiero dzięki obrazom, które sobie wyobrażę podczas słuchania.
 
Ostatnia edycja:

Eli-minator

zdrajca świętych dogmatów
698
1 549
Nie bardzo kumam. IMO w muzyce ELP jest bardzo dużo emocji. Debiut i Tarkus (moje ulubione) są bardzo sugestywne i malownicze. Chyba że przez emocje rozumiesz jakąś rzewność w stylu Stevena Wilsona, czy inne takie. Jeśli tak, to ja w takim razie nie lubię emocjonalnej muzyki. Ale nie zgodzę się, że Emerson to tylko wirtuozeria, to nie jest Vai, jest w tym jakaś jednak metafizyka i formalna podróż. Ja taką sztukę przedkładam nad, parafrazując Witkacego, emocjonalną bebechowość. Aha, i, znowu za Witkacym, uważam, że patrzenie na muzykę jak na obrazy, na obrazy jak na poezję, a na poezję jak na muzykę jest trochę bezsensowne, bo dokładasz sobie dodatkowy metapoziom, który rozwadnia doznania. Ja wolę muzykę, która sama z siebie, czysto formalnie mnie porusza, a nie taką, która porusza mnie dopiero dzięki obrazom, które sobie wyobrażę podczas słuchania.

A ja bym jednak zaryzykował ten dodatkowy metapoziom...

[*] [*]

Dwóch odeszło na zawsze:
 
U

ultimate

Guest

Marian Kociniak nie żyje. Zmarł 17 marca 2016 roku w Warszawie. Na swoim koncie miał ponad sto kreacji teatralnych, dziesiątki ról filmowych. W pamięci widzów na zawsze zostanie rozpętującym drugą wojnę światową Frankiem Dolasem. 11 stycznia Marian Kociniak obchodził 80. urodziny.
Miesiąc temu pochował żonę.

Odchodzi wspaniałe pokolenie aktorów. Zostają celebryci brylujący "na salonach" i pod ściankami .
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
U

ultimate

Guest
Prince nie żyje.
Miał 57 lat.
Zmarł 21 kwietnia w swojej posiadłości w stanie Minnesota. Policja została wezwana do domu muzyka przy Paisley Park około 9:45 rano czasu lokalnego. Gdy funkcjonariusze i ratownicy medyczni dotarli na miejsce, artysta był już nieprzytomny.


 

tomislav

Rasa: biała, profil klimatyczny: śródziemnomorski
4 782
11 893
5.05.16 w wieku 84 lat zmarł Isao Tomita. Co prawda, to nie forum muzyczne, ale gościa chyba przedstawiać nie trzeba.

 

tomislav

Rasa: biała, profil klimatyczny: śródziemnomorski
4 782
11 893
Nie żyje Michael Cimino.

Kurcze, porównuję fotki sprzed lat do teraz i zachodzę w głowę, co się stało z jego japą? Tzn. o co cho?
Michael, szacunek i w ogóle, ale co to jest? Nowotwór czy próba zmiany płci?



 

libertarianin.tom

akapowy dogmatyk
2 613
5 790
Nie żyje Michael Cimino.

Kurcze, porównuję fotki sprzed lat do teraz i zachodzę w głowę, co się stało z jego japą? Tzn. o co cho?
Michael, szacunek i w ogóle, ale co to jest? Nowotwór czy próba zmiany płci?



O kurwa. Nie wiedzialem, ze umarl. I to tyle miechow temu. Wszystkie jego filmy widzialem... Na co mu sie umarlo?
 
Do góry Bottom