Anarchistka z Poznania przed sądem

kr2y510

konfederata targowicki
12 240
21 108
Ja trochę czytałem o Chinach z innych źródeł niż blog Korwina i tam nie ma więcej kapitalizmu niż u nas...
Ale jest cholernie dużo obszarów co nie są zagospodarowne przez państwo lub są tolerowane przez władze. Np. pędzenie bimbru na wsiach.
 

adex26

Active Member
112
100
To zależy z jakiego stołka na to patrzeć, z punktu producenta, właściciela firmy, jest to jeden z najbardziej kapitalistycznych krajów na świecie, jeśli chodzi o wolności obywatelskie to tu jest gorzej, nie wiem jak z posiadaniem broni, ale chyba jest podobnie jak w Polsce, czyli źle. Pozytywne strony to też, podatki niższe niż w Polsce, nie istnieje ujednolicona wartość płacy minimalnej (lepiej niż w Polsce, ale nadal niestety jest). Także mimo pewnych udogodnień nie jest to idealne państwo a bardziej kapitalistycznopodobne, chociaż i tak w rządzie ChRL jest mniej socjalistów niż w polskim.
 
P

Przemysław Pintal

Guest
No i co z tego, że to anarchokomunistka, że zakłócili wykład i że nie jara ja neoliberalizm ? Pokpiwanie sobie w necie z tego, ze kogoś powineły psy to umysłowa stulejka.
Kto nie był w subkulturze, tego nie zrozumie.

Przecież to powinno w całości iść do "Szumlewicz oraz inne...".
Może. Ale stosunek libertarian do lewicowych anarchistów, jest trochę inny niż do szeroko pojętego lewactwa. Idealnie to myślę, że ogół libertarian chciałby, aby nawrócili się z tej kolektywistycznej schizmy. Poza tym dochodzą tu jeszcze prywatne znajomości.

Dawno temu, gdzieś w necie widziałem, że Naszość miała strolować jakąś demonstrację w Poznaniu - chyba pierwszomajową. Jakiś kuc, czy ONRowiec, zasugerował, że kolejni czerwoni mają skądś tam wyruszyć. Chodziło o Rozbrat. Koleś z Naszości odpowiedział, że ich nie. Pewnie się znają.

Druga rzecz. W Krakowie, pod koniec komuny i na początku III RP, anarchiści współpracowali z KPN - nie mylić z KNP, tu chodzi o Konfederację Polski Niepodległej. Na pogrzebie Rafała Górskiego, pojawili się dawni członkowie KPN (nie byłem ale widziałem deklaracje w necie, jakieś wspominki). Gdyby Margines żył, mógłby więcej opowiedzieć.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Rafał_Górski
http://obywatel.salon24.pl/204239,stracilismy-obywatela#comment_2885618

Od samego początku zapieprzaliśmy przy kampanii wyborczej. Polegało to nie tylko na klejeniu plakatów i roznoszeniu ulotek, ale także chodzeniu po mieszkaniach i namawianiu ludzi do głosowania na Leszka Moczulskiego. Miałem tego pecha, że w mojej dzielnicy mieszkało bardzo wielu zwolenników Solidarności, czyli niejako konkurencji, ale też ludzi uważających nas z KPN za prowokatorów i awanturników. Pamiętam, że z upodobaniem dzwoniłem pięć razy w tygodniu do willi Krzysztofa Kozłowskiego z pytaniem, czy nie zechce złożyć podpisu na liście popierającej kandydaturę Leszka Moczulskiego? Na co on z coraz większą, narastającą za każdym następnym razem wściekłością odpowiadał, że mam się wynosić, bo nie chce mieć nic wspólnego z awanturnikami! W ten sposób bardzo szybko nabierałem przekonania o iluzoryczności demokracji w Solidarności, że liczy się w niej tylko zdanie Lecha Wałęsy i np. Krzysztofa Kozłowskiego. To oni orzekali, kto zasługuje na uznanie, a kto jest tylko ulicznym warchołem. Pamiętam, że Komitety Obywatelskie Solidarności nie protestowały też przeciwko atakowaniu wieców wyborczych KPN w Lublinie, gdzie SB posunęła się do skradzenia list z poparciem dla kandydatów Konfederacji. Kolejna sprawa to cicha zgoda Komitetów Obywatelskich „S” na represje wobec radykałów za cenę ulgowego traktowania samej Solidarności. W październiku 1988 brygada antyterrorystyczna rozbiła pierwszy Zjazd Międzymiastówki Anarchistycznej w Gdańsku, w lutym milicja rozpędziła III Kongres KPN w Warszawie, a kilka tygodni później esbecy wyaresztowali większość uczestników Kongresu Opozycji Antyustrojowej w Jastrzębiu Zdroju. W tym samym czasie uczestnicy Okrągłego Stołu gadali o demokracji i pluralizmie, nie wspominając tylko, że nie wszystkim będzie wolno z nich korzystać. Poza tym dostrzegałem wielka dysproporcję środków zaangażowanych w kampanię. Widziałem jak marnej jakości plakaty kleimy i jak niewiele ich mamy, a z drugiej strony obserwowałem na ulicach plakaty „S” drukowane w państwowych drukarniach. Oni mogli składać tam zamówienia w nieograniczonych ilościach, a jednocześnie mówili nam, ba gdyby tylko nam, że nasza działalność to dziecinada, że liczy się tylko Lech Wałęsa i jego drużyna.
http://www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=L00022_Rafał_Górski

Nie znaczy, że się z nimi (anarchokomuchy) identyfikuje i ich popieram.

Rozgałęzienie dwóch linii anarchistów, trwało trochę czasu (obie strony odwołują się do anarchoindywidualistów i ludzi takich jak Thoreau). Nie zdziwiłbym się, jakby niektórzy z nich brali kasę z UE. Samo CNT jest nadal dużym związkiem zawodowym w Hiszpanii. Znając obecne realia, pewnie biorą kasę od państwa.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

piezol

Jebać życie
1 084
3 628
Może. Ale stosunek libertarian do lewicowych anarchistów, jest trochę inny niż do szeroko pojętego lewactwa. Idealnie to myślę, że ogół libertarian chciałby, aby nawrócili się z tej kolektywistycznej schizmy. Poza tym dochodzą tu jeszcze prywatne znajomości.

A to nie jest tak, że anarchokomuchy są bardziej commie, niż anarcho? Dla rozbratowych ciapciaków wystarczyłoby, żeby państwo przemianowało się na "związek zawodowy obywateli", rząd na "radę komuny" i wszystko byłoby cacy.


Pokpiwanie sobie w necie z tego, ze kogoś powineły psy to umysłowa stulejka.

Ty teraz poważnie? Nie można się nawet cieszyć, jeśli psy powiną mordercę? Nawet w wypadku państwowego psa istnieje 0,001% szansa, że w konkretnym wypadku zareaguje słusznie.
Zamieniłeś powszechnie znany zbiór faktów:
1. W 99,999% wypadków policjant wybiera niesłusznie -> policjanci to chuje.
2. Każdy policjant prędzej czy później musiał dokonań niesłusznego wyboru, bo inaczej zostałby wyrzucony -> wszyscy policjanci to chuje.
3. Skoro 1 i 2, to najprawdopodobniej następne działanie policjanta będzie chujowe.

na:
1. Wszyscy policjanci to chuje.
2. Wszystko co robią policjanci jest chujowe.
 

pikol

Od humanitarystów nie biorę.
1 005
1 592
Dla mnie anarchokuminzm to najgorsze co może być, taki idealny świat lewactwa w którym wypleniono wszelkie resztki normalności.
 

GoldenColt

Well-Known Member
822
3 078
Likwidacja państwa nie mogłaby się skończyć niczym innym jak nastaniem anarchokapitalizmu. Anarchokomuszki to tacy bajkopisarze, którym wydaje się że może istnieć świat bez choćby najmniejszej hierarchii (nierealne biorąc pod uwagę ludzką naturę) i że bez prawa do własności prywatnej można mówić o jakiejkolwiek wolności, co jest już bzdurą totalną.
 

pikol

Od humanitarystów nie biorę.
1 005
1 592
Likwidacja państwa nie mogłaby się skończyć niczym innym jak nastaniem anarchokapitalizmu. Anarchokomuszki to tacy bajkopisarze, którym wydaje się że może istnieć świat bez choćby najmniejszej hierarchii (nierealne biorąc pod uwagę ludzką naturę) i że bez prawa do własności prywatnej można mówić o jakiejkolwiek wolności, co jest już bzdurą totalną.
Zapominasz o buszmenach
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 149
4 621
Czytałem, że łowcy zbieracze uznawali własność prywatną i byli sobie równi, a dzielenie się ze współplemieńcami traktowali tylko jako ubezpieczenie. Ci co lubili brać, a nic nie dawali, byli wywalani ze społeczności.
Poddaństwo zaś pojawiło się u ludów pasterskich, gdzie o bogactwie decydowała ilość zwierząt. Tu było po pierwsze łatwiej o różnice w bogactwie, a po drugie poddani mogli pracować na rzecz pana, pilnując jego stad.
Łowcy i pierwsi rolnicy nie znali poddaństwa, bo tam każdy mógł się łatwo uniezależnić od innych, czyli przejść na swoje.
 

GAZDA

EL GAZDA
7 709
9 813
indianie z plemiona selknam na ziemi ognistej byli takimi łowcami zbieraczami, kazdy klan/rodzina na wyspie miał swoje zdefiniowane terytorium, nawet jak pies przebiegł na sąsiednie terytorium to był już dym, zwierzyna łowna na danym terytorium stanowiła własność i była do upolowania, mieli swą własność prywatną, podobno w ogóle nie wystepowało zjawisko kradzieży, taki prymitywny akap...
ale potem przybył biały człowiek kultury łacińskiej z najlepszą cywilizacja wszechczasów, i po komuszemu olewając fakt że to czyjeś terytorium, założyli tam hodowle owiec, indianie widząc owce na swoim terytorium na nie polowali, biali sie wkurwili i odjebali prawie każdego indianina, były nawet wystawione nagrody, chyba funta za głowe indiańca co doprowadziło do urządzania na nich polowań... reszte wpakowano do kacetu gdzie wykończyły ich choroby...

a co do akolektywistów to ja nie wiem na czym polega ten ichniejszy anarchizm, kiedy jednostka podporzątkowuje sie władzy kolektywu...
 
Do góry Bottom