Zaszczepiliście się?

Zaszczepiliście się?

  • tak

    Votes: 16 37,2%
  • nie, ale zamierzam

    Votes: 1 2,3%
  • nie i nie zamierzam

    Votes: 21 48,8%
  • nie, ale się zastanawiam

    Votes: 5 11,6%

  • Total voters
    43

inho

Well-Known Member
1 635
4 446
Po latach od (jednorazowego) zastosowania, po latach (ciągłego) stosowania czy po latach od wprowadzenia na rynek (by wystarczająco duża grupa użyła)? To są 3 podobnie brzmiące, ale różne rzeczy.
Każdy z wymienionych warunków może wystąpić w przypadku każdego preparatu.
 

ckl78

Well-Known Member
336
347
„Antyszczepionkowcom wstęp wzbroniony!” Tak opolski restaurator walczy z IV falą pandemii.

Restauracja "Česká hospoda U Czechofila" w Opolu obsługiwać będzie tylko zaszczepionych klientów, ozdrowieńców i osoby z negatywnymi testami. To odpowiedź na rekordową liczbę nowych przypadków zakażeń na Opolszczyźnie. Pomimo dobrych intencji restauratora, jego decyzja spotkała się ze skrajną reakcją antyszczepionkowców, którzy w sieci nawołują do bojkotu knajpy, a właściciela oskarżają o „segregację sanitarną” i stosowanie „hitlerowskich metod wykluczania społeczeństwa”.


- Po prostu boimy się o zdrowie naszego personelu oraz klientów. Jeśli każdego dnia na koronawirusa choruje kilkadziesiąt tysięcy osób, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że w końcu trafi się i u nas. A wtedy pracownicy idą na kwarantannę, a lokal zostaje zamknięty. Żeby zmniejszyć to ryzyko, a jednocześnie dać poczucie większego bezpieczeństwa naszym klientom, od piątku wprowadzamy ograniczenia dla osób niezaszczepionych - mówi w rozmowie z nto Jacek Szaraniec, właściciel restauracji.

Wyjaśnił także, że podjęcie takiej decyzji wymagało sporej odwagi, szczególnie biorąc pod uwagę spodziewaną reakcje sporej grupy antyszczepionkowców, którzy żarliwie komentują każdy artykuł dotyczący obostrzeń epidemicznych

- Takie decyzje powinny zapadać na szczeblu ogólnopolskim. Niemal wszystkie europejskie państwa od Hiszpanii, przez Francję i Niemcy, na Czechach i Austrii kończąc, wprowadziły obowiązek okazywania paszportów covidowych przed wejściem do restauracji. Skoro jednak w naszym kraju nie ma ku temu politycznej woli, musiałem wyjść przed szereg i takie ograniczenia wprowadzić na własną rękę - tłumaczy Szaraniec.


Reakcje mieszkańców na decyzję właściciela są skrajnie różne. Część gratuluje mu odwagi i odpowiedzialności, jednak spora grupa internautów w nieprzychylnych słowach zarzuca restauratorowi „łamanie konstytucji, zamordyzm i dyskryminację osób, które się nie zaszczepiły”. Padają również oskarżenie o „nazistowskie metody segregacji społeczeństwa”.


Jego restauracja - jego zasady.
 

scoffer

New Member
3
8
Jego restauracja jego zasady - jak mówisz. To po kiego ch domaga sie aby takie decyzje powinny zapadać na szczeblu ogólnopolskim.

Rynek go zweryfikuje :)
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 517
24 146
Hohohoho, teraz dopiero Big Pharma będzie miała złote żniwa!

Pozytywną akcentem dla libertarian jest natomiast to, że do mainstreamu przebił się Mateusz Machaj, który skomponował poniższego newsa.

gospodarka
Po ogłoszeniu wstępnych wyników badań nad dwoma lekami przeciwwirusowymi na COVID-19 firmy produkujące szczepionki - Moderna oraz BioNtech (szczepionka Pfizera) - zanotowały natychmiastowe spadki w giełdowej wycenie akcji o 30 proc.
Jeden zaszczepiony pacjent to dla Pfizera prawdopodobnie 28 dolarów zysku (dwie dawki). Tymczasem jeden pacjent potraktowany terapią lekową to 680 dolarów zysku, czyli 28 razy więcej

Jeden z leków - Paxlovid - jest szczególnie obiecujący, gdyż po jego podaniu w ciągu 3 do 5 dni od wystąpienia symptomów zakażenia uzyskuje się redukcję potrzeby hospitalizacji o 89 proc. (a ryzyko zgonu redukuje jeszcze bardziej). Co warto odnotować, akcje samego Pfizera produkującego Paxlovid wzrosły o dziesięć procent. A zatem potencjalny spadek wynikający z kurczącego się w dłuższej perspektywie rynku szczepień jest w oczach uczestników rynku kompensowany potencjalnymi zyskami wynikającymi z potencjalnej produkcji i sprzedaży pierwszego bardzo skutecznego leku na COVID-19.
Ta prawdopodobna zmiana rynkowa jest w gruncie rzeczy odzwierciedleniem powszechnie znanej prawdy o rynku produktów farmaceutycznych: leki są po prostu produktem bardziej opłacalnym od szczepionek. I to przy uwzględnieniu wszystkich rynkowych parametrów.
Przyjrzyjmy się liczbom. Antykapitalistyczni sceptycy szacują na podstawie publicznych danych Moderny, że marża na ich szczepionki wynosi 69 proc. (z obrotu ponad 6 miliardów - 4.3 miliarda dolarów to zyski). Sam Pfizer sugeruje, że ich szczepionki - sprzedawane ok. 20 proc. taniej od Moderny - mają marżę ok. 30 proc. Te dane trudno zweryfikować, ale równie dobrze możemy założyć, że marże są bardziej zbliżone do wyższych poziomów Moderny. Ten poziom 69 proc. oznaczałby, że z każdych 20 dolarów przychodu Pfizera na jednej dawce szczepionki ok. 14 dolarów pozostaje jako zysk dla korporacji farmaceutycznej. Koszt produkcji wynosiłby więc około 6 dolarów na dawce, czyli niewiele mniej niż cena, po której Pfizer oferuje szczepionki krajom najbiedniejszym w ramach pomocy.
Wprawdzie Oxfam sugeruje, że koszt produkcji szczepionki to 1.30 dolara, ale opiera się na wypłaconej pomocy publicznej i ewentualnym koszcie krańcowym (tymczasem, żeby wyprodukować generyki nie wystarczy sam koszt krańcowy). Szczepionki wektorowe (np. sprzedawane bez zysku przez AstraZenekę) kosztowały ponad 2 dolary za dawkę, a są dużo mniej technologicznie zaawansowane aniżeli szczepionki mRNA. Dowodem na to może być fakt, że produkuje się je w wielu miejscach na całym świecie, tymczasem technologii mRNA nikt jeszcze skutecznie nie sklonował, nawet w krajach biotechnologicznie zaawansowanych i nieszanujących zbytnio prawa patentowego.
Przejdźmy teraz do kalkulacji ceny leków. Wiemy już, że malnupiravir produkowany przez firmę Merck & Co (MSD), mający niższą skuteczność niż Paxlovid, będzie kosztował ok. 700 dolarów za terapię. Wiele wskazuje na to, że ta sama cena będzie dotyczyć Paxlovidu, mimo że jest skuteczniejszy. Według szacunków Harvardzkich naukowców malnupiravir można wytworzyć generycznie za ok. 20 dolarów. Przy cenie sprzedaży 700 dolarów oznacza to marżę rzędu 97 proc. - 680 dolarów zostaje jako zysk dla korporacji farmaceutycznej.
Teraz już łatwo możemy policzyć, ile zysku jest generowane per capita. Jeden zaszczepiony pacjent to dla Pfizera prawdopodobnie 28 dolarów zysku (dwie dawki). Tymczasem jeden pacjent potraktowany terapią lekową to 680 dolarów zysku, czyli 28 razy więcej. Oczywiście ludzi do zaszczepienia jest zdecydowanie więcej niż ludzi do leczenia. Ile dokładnie? Według danych CDC, z czysto populacyjnego punktu widzenia na COVID-19 potencjalnie (przez cały okres epidemii) mogłoby być hospitalizowanych 12,5 miliona ludzi. To oznacza około jedną dwudziestą szóstą populacji USA.

Potencjalne zyski z leczenia COVID-19 wydają się podobne do potencjalnych zysków z profilaktyki szczepiennej. Jednocześnie przygniatająca większość ludzi niechętnych szczepieniu w momencie zachorowania łyknie radośnie Paxlovid

Widzimy zatem, że potencjalne zyski z leczenia COVID-19 wydają się podobne do potencjalnych zysków z profilaktyki szczepiennej. Ale tylko wydają się. Z prostej przyczyny - do kalkulacji powinny bowiem jeszcze wejść dwie zmienne: chęć szczepienia się oraz profilaktyka stosowania leku. Całej populacji na COVID-19 z pewnością nie da się zaszczepić, ponieważ część ludzi tego odmówi.
Jednocześnie przygniatająca większość ludzi niechętnych szczepieniu w momencie zachorowania łyknie radośnie Paxlovid, mimo że jest produkowany przez producenta szczepionek Pfizera i mimo że będzie to prawdopodobnie najszybciej wprowadzony na rynek lek w historii nowoczesnej medycyny. Zresztą już w momencie choroby ludzie są gotowi łykać wszystko, włącznie z lekami dla konia i wybielaczami, więc tym bardziej przymkną oko na swój sceptycyzm wobec firmy farmaceutycznej.

Dochodzi do tego kolejny niezwykle istotny czynnik - lek przeciwwirusowy będzie przecież podawany nie tylko ludziom hospitalizowanym. Będzie również podawany ludziom, którzy być może trafiliby do szpitala. To oznacza, że liczba przyjmujących lek jest kilkukrotnie większa od tych, których rzeczywiście dotyczyłaby hospitalizacja. Mało tego - lek jest właśnie testowany jako profilaktyka przedinfekcyjna po kontakcie z osobą zakażoną. I jest niemalże pewne, że i w tych testach odniesie skutek - skoro bowiem działa 3-5 dni po pojawieniu się symptomów, to pewnie nie inaczej będzie przy podawaniu tego leku jeszcze przed rozkręceniem się infekcji. Lek jest zresztą analogiczny do przeciwwirusowych leków na HIV, które tak właśnie się stosuje. W ten oto sposób liczba pacjentów przyjmujących farmaceutyk jeszcze kilkukrotnie wzrośnie, gdyż będzie podawany ludziom z kontaktu (całkiem możliwe, że niejednokrotnie!). I to bardziej niż ewentualnie podawana trzecia dawka szczepionki.

Oczywiście powyższe wyliczenia są bardzo ogólne. Nie sposób przecież pomijać faktu, że opłacalności określonego farmaceutyku nie można przecież mierzyć tylko jego bieżącymi kosztami, bowiem korporacja z marży wygenerowanej na skutecznym leku musi pokryć ogromne wydatki poniesione na inne eksperymentalne leki, które się nie sprawdziły. Wystarczy pamiętać, że niewielki ułamek rozwijanych w laboratoriach leków faktycznie trafia finalnie na rynek.

Niezależnie od tego widzimy, że generalnie rzecz biorąc, leki są zazwyczaj bardziej opłacalne od szczepionek. Potwierdza to wykaz najbardziej opłacalnych produktów farmaceutycznych w roku 2020, gdzie pośród pięćdziesięciu z nich zaledwie dwie to szczepionki. Opłacalność szczepionek, zwłaszcza konkurencyjnych, jest na tyle niska, że przykładowo w Stanach Zjednoczonych wiele firm farmaceutycznych z nich rezygnuje i przerzuca się na tworzenie leków. I nic dziwnego.

Dlatego od samego początku epidemii prawdziwym złotym runem dla korporacji farmaceutycznej było stworzenie oraz sprzedaż skutecznego leku. W tym bowiem drzemią prawdziwe zyski. Co zresztą zdaje się potwierdzać rynkowa wycena tych korporacji. Pfizer, wprowadzając swój lek, zacznie kanibalizować swój inny produkt. A jednak jego rynkowa wycena rośnie.
Mateusz Machaj
Dr hab. nauk ekonomicznych, pracownik Uniwersytetu Wrocławskiego
Autor dziękuje za uwagi do tekstu Łukaszowi Jasińskiemu.

Pozostają więc dwa pytania, jedno odwieczne: czy lepiej zapobiegać, czy leczyć, a drugie o skutki uboczne leków.
 

NoahWatson

vaxinista
1 171
2 875
Dlatego od samego początku epidemii prawdziwym złotym runem dla korporacji farmaceutycznej było stworzenie oraz sprzedaż skutecznego leku. W tym bowiem drzemią prawdziwe zyski. Co zresztą zdaje się potwierdzać rynkowa wycena tych korporacji. Pfizer, wprowadzając swój lek, zacznie kanibalizować swój inny produkt. A jednak jego rynkowa wycena rośnie.
Pewnie już zarobili swoje na szczepionkach. Doniesienia mówią, że patenty wokół szczepionek na sars-cov-2 w USA mogą być zniesione co najmniej w jakimś zakresie, a najlepiej płacące państwa już zamówiły większość tego co podczas pandemii zamówią. Do tego nie tak łatwo, jak już wspomniano w tekście, wyprodukować szczepionki mRNA - potrzeba know how, dostosowywania fabryk a to zajmie miesiące i de facto Pfizer-Biontech i Moderna będą jeszcze po ewentualnym zniesieniu patentów jedynymi zaufanymi ich producentami w masowych ilościach.

Zresztą już w momencie choroby ludzie są gotowi łykać wszystko, włącznie z lekami dla konia i wybielaczami, więc tym bardziej przymkną oko na swój sceptycyzm wobec firmy farmaceutycznej.
Zaorał :cool:
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 517
24 146
Tam zaorał...

Które wybielacze polecacie zamiast trzeciej dawki, koledzy?
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 556
23 911
Które wybielacze polecacie zamiast trzeciej dawki, koledzy?
Po jednej szprycy nie ma odwrotu... ;)

Komuch Chomsky nadaje, że ludzie odmawiający szczepień, muszą być wykluczeni ze społeczeństwa. Więc wiadomo, że o żadne poważne choróbsko tu nie chodzi. Tu chodzi o zamordyzm dla zamordyzmu, bo bez zamordyzmu nie ma socjalizmu.
 
Ostatnia edycja:
Do góry Bottom