Wujaszek Abe

simek

Well-Known Member
1 367
2 043
Lincoln uratował 269 Indian od śmierci, chwała mu! ;)
Tak na serio, to kluczowe jest to, jakich obietnic nie dotrzymał rząd.
 

Bajaratt

First of his name
348
1 486
530820_456472064395954_1859281831_n.jpg

źródło: http://www.facebook.com/sicsempertyrannisjwb
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 624
11 583
Widziałem wczoraj pierwsze pół godziny tego filmu o Lincolnie i wampirach i polewka była w chuj. Jest to film z gatunku S-F, co rozumieć należy jako Socjalistyczne Fantazje. Oprócz tego co Piter sygnalizował, czyli że południe okazało się wampirami więc trzeba było zrobić z nimi to co Hitler z Żydami, w tych 30 minutach była też cała masa innych smaczków z gatunku ciepło lewicowej wspólnoty. Już w pierwszych minutach dowiadujemy się, że Wujaszek Abe otrzymał solidne wychowanie bowiem ojciec jego świecił mu przykładem od najmłodszych lat, między innymi odmawiając spłaty długu i waląc w ryj swojego wierzyciela – lokalnego obszarnika, który niestety okazał się wampirem i zamiast kasy wyssał krew mamuśce Wujaszka (normalne jak Provident). Później Wujaszek odkrywa w sobie powołanie do zwalczania takiego plugastwa i zaczyna zaprowadzać sprawiedliwość społeczną przy pomocy siekiery. Co ciekawe, wampirami okazują się lokalni wyzyskiwacze i burżuje – bankier, aptekarz, kowal (kiedyś to był dobry zawód – kowal i młynarz byli zawsze wioskowymi bogaczami).
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
Dlatego właśnie czasami żałuję, że Lenin z Trockim nie zaczęli wprowadzać komunizmu od strony Zachodniego Wybrzeża USA.
 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 875
7 303
Piątkowa GW mnie zaszokowała. Recenzja z filmu o Lincolnie ma tytuł "Wlodzimierz Iljicz Lincoln". Bo tak propagandowy jest to film. A jeszcze bardziej szokujący jest artykuł W. Orlińskiego (płatny dostęp): http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,130893,13329706,Lincoln___bohater_mimo_woli.html

Był pierwszym zamordowanym prezydentem USA. I głównie temu zawdzięcza swój popkulturowy mit, bo niespecjalnie udało mu się zabłysnąć czymś więcej.

Bałbym się głośno wypowiedzieć taką herezję w Ameryce. Prawdę mówiąc, nawet teraz nasłuchuję, czy nie nadleci śmiercionośny dron. Miłość do Lincolna zakłóca bowiem Amerykanom trzeźwą ocenę jego rzeczywistych osiągnięć.

Co mu się bowiem tak naprawdę udało? Zjednoczył podzielony kraj? Nieprawda. To właśnie on go podzielił na dziesięciolecia.

Wyborczy sukces Lincolna skutkował krwawą wojną domową, która przyniosła śmierć przeszło milionowi żołnierzy i setkom tysięcy cywilnych ofiar głodu, chorób i powojennej przestępczości. Stosowanie przez obie strony strategii wojny totalnej i spalonej ziemi wykopało między nimi przepaść odczuwaną do dzisiaj.
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
Gazownia ma u mnie plusa do repa. Teraz niech walną taki sam tekst o imbecylu Kennedym i może nawet zacznę ich prenumerować :)
 

Piter1489

libnetoholik
2 074
1 914
Bałbym się głośno wypowiedzieć taką herezję w Ameryce. Prawdę mówiąc, nawet teraz nasłuchuję, czy nie nadleci śmiercionośny dron.

Może u białych liberałów z Nowego Jorku czy skądś. U średnio oczytanego rednecka z południa (który wie kim był Abe :) ) pewnie można wypić kielona burbona "na pohybel Lincolnowi" :) .
 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 875
7 303
Dobry jest też inny fragment:
"Po śmierci Lincolna władzę objął jego zastępca A.Johnson. Był tak nieudolny, że doprowadził do pierwszego w dziejach USA impeachmentu.
Pierwsze wybory po wojnie wygrał gen. U.Grant. I to dopiero była katastrofa. Grant był otoczony przez kumpli z West Point i kolejowych magnatów. Spekulanci wykorzystywali poufne przecieki z Białego Domu. Rezultatem był krach giełdowy. 24 września 1869r złoto sięgneło ceny 162$ za uncję (tę cenę osiągnie ponownie dopiero w ...1971r). Przykładem moralnego upadku adm. Granta była tzw. szajka whisky - gorzelnicy dostawali cynk o kontroli skarbowej od sekretarza prezydenta. Po kolejnym krachu z 1872r splajtowało 18 tys. przedsiębiorstw. Szalało bezrobocie."

Tak wyglądał naprawdę "dziki" kapitalizm.
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
W tekście jest mnóstwo błędów - dotyczą głównie liczb. Bo meritum się zgadza - Wujaszek to bękarci podciep. Na forum kmf jeden typ komentuje te arty z "Gazowni". Cytuję:

Michnik's Boys jadą po Lincolnie nie dlatego, że jego działania były sprzeczne z duchem praw amerykańskich, tylko dlatego, że to "biały, heteroseksualny Amerykanin", którego na dodatek lubią niektórzy spośród "białych, heteroseksualnych Amerykanów".

Nie jestem miłośnikiem Lincolna, do XIX wiecznego republikanizmu czuję odrazę, ruch abolicjonistyczny napawa mnie obrzydzeniem, moje serce jest tam, gdzie rośnie bawełna. I wydaje mi się, że jako osoba, która naukowo zajmuje się armią amerykańską w XIX wieku mam podstawy, by nie zgodzić się z paroma stwierdzeniami z artykułu.

Sama wojna spowodowała śmierć (zarówno w wyniku ran, jak i chorób i wypadków) około 600 tysiącom żołnierzy. Dane takie podaje zarówno McPherson, jak i stosowny rozdział The Oxford Companion to the American Military History - te dwa opracowania podaję na szybko, bo dane z nich pamiętam w tej chwili).

Straty cywilne, trudniejsze do oszacowania, ocenia się na około 50 tysięcy ludzi. Można oczywiście doliczyć do tego ofiary np. tego, co działo się w "Bleeding Kansas", ale nadal byłbym ostrożny przed pisaniem "setki tysięcy".

Oczywiście jest problem z oceną, ile osób zmarło na skutek działań wojenny PO WOJNIE, ale jest to w zasadzie nie do zbadania i będą to niepodparte źródłami spekulacje.

Tylko Unia [praktykowała wojnę totalną], i to w ściśle określonych miejscach (Georgia, wbrew mitowi, nie ucierpiała tak straszliwie. Główny ciężar strategii Granta, która miała na celu podciąć gospodarczo-rolnicze zaplecze, odczuła za to Południowa Karolina i, poprzez zniszczenie Doliny Shenandoah, Wirginia.)

O ile teza, iż działalność Lincolna była szkodliwa jest w znacznej części słuszna, nie można naginać do niej faktów. Dla mnie główną winą "Abe'a" były nie jego poglądy z okresu przedwojennego, bowiem te, jeszcze w 1860 roku, były umiarkowane w kwestii niewolnictwa, to jego niezrozumiała "miękkość" względem abolicjonistycznego ruchu jest niewybaczalna. Dodatkowo poważnym zarzutem, jaki można w jego stronę wystosować jest absolutny brak poszanowania dla praw poszczególnych stanów i interwencja zbrojna wymierzona w Południe (choć była ona możliwa dzięki prezydentowi Jacksonowi, który, w ramach kryzysu nulifikacyjnego, przepchnął uchwałę pozwalającą wykorzystać US Army do tłumienia prób secesji).

A propos samych Amerykanów i ich stosunku do Lincolna - mam trochę znajomków zza oceanu, z którymi odbyłem parę rozmów na temat tego, jak oni widzą tę postać i generalnie całą wojnę secesyjną. I byłem pozytywnie zaskoczony, bo w ich oczach nie jest to wzór cnót wszelakich, a w wojnie dostrzegają racje obu stron (Nawiasem mówiąc ja też jestem w stanie zrozumieć motywacje nieabolicjonistycznych "zjednoczeniowych" kręgów na Północy, choć nie przemawiają do mnie z taką siłą jak racje Południa). Inna sprawa, że grupa jest niereprezentatywna, bo są to ludzie, którzy albo ukończyli studia historyczne (cokolwiek by nie mówić o oświacie, to każda inteligentna osoba, której włoży się do ręki pewne narzędzia warsztatu historyka sama da radę zdrapać pozłotko z niektórych postaci i wydarzeń), albo są amatorami, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
 

Till

Mud and Fire
1 070
2 250
"Po śmierci Lincolna władzę objął jego zastępca A.Johnson. Był tak nieudolny, że doprowadził do pierwszego w dziejach USA impeachmentu."

1) impeachment przeprowadza się nie ze względu na "nieudolność", ale z powodu zdrady, przekupstwa, albo innego ciężkiego przestępstwa. Autor myli odpowiedzialność konstytucyjną i polityczną.

2) Johnson wcale nie był "nieudolny"; impeachment rozpoczęli nienawidzący go republikanie, z tego powodu, że nie chciał doprowadzić do całkowitego upokorzenia Południa i był bardziej ugodowo nastawiony niż żądny zemsty, wypełniony republikanami Kongres.

Kto ufa Orlińskiego (uchodzącemu za aroganckiego buca), sam sobie szkodzi. On jedynie markuje erudycję. Przykłady:

http://kompromitacje.blogspot.com/2012/01/wojciech-orlinski-wymysla-muppet-show.html

http://kompromitacje.blogspot.com/2012/01/wojciech-orlinski-o-szalonych-logikach.html

http://kompromitacje.blogspot.com/2011/04/wojciech-orlinski-o-stanisawie-lemie.html

http://kompromitacje.blogspot.com/2012/08/guglanie-zmyslanie-i-wojciech-orlinski.html

http://kompromitacje.blogspot.com/2011/10/wojciech-orlinski-o-ameryce-albo.html

http://kompromitacje.blogspot.com/2011/10/wojciech-orlinski-poleca-margaux.html
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
Z Wojtka regularnie polewają jego koledzy na lewicowych blogaskach - felietony WO są przedmiotem niekończącej się beki u Galopującego majora.
 

Hitch

3 152
4 613
Dobry klip. Niestety jednak Max skacze ideologicznie kwiatka na kwiatek. Szkoda, był materiał na libowego celebrytę dla owiec.
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
Indianie to niezwykle problemowa mniejszość dla lewicy - tak zauważyłem.

Posiadali niewolników-Murzynów i ogólnie mieli motzno wyjebane na dekrety znoszące te praktyki.
Poparli Południe w wojnie secesyjnej.
Zostali zmasakrowani przez armię Północy - tę samą armię, która rzekomo wspaniałomyślnie wyzwoliła Murzynów spod władzy plantatorów - a sam Lincoln parafował ich zbiorowe egzekucje.

Indianie średnio pasują do Narracji establiszmentowej lewicy. Ni chuja nie wiadomo, jak ich ugryźć. W dodatku pomimo iż historia ich nie oszczędziła, popełniają zauważalnie mniej przestępstw niż Murzyni.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 502
23 282
PRACowniA » Siła kłamstw: Abraham Lincoln nie był bohaterem, lecz tyranem

Dr Paul Craig Roberts
paulcraigroberts.org
14 kwietnia 2015
Imperium Amerykańskie otwarcie szerzy kłamstwa w podręcznikach historii oraz w inicjatywach na rzecz zachowania pamięci historycznej.

Mauzoleum Abrahama Lincolna w Waszyngtonie jako święte miejsce dla członków Ruchu na Rzecz Praw Obywatelskich to jeden z przykładów ironii historii. To również tutaj swoje słynne przemówienie „I have a dream” („Mam marzenie”) wygłosił Martin Luther King.
Według Lincolna czarni nie są równi białym. Tych pierwszych zamierzał odesłać z powrotem do Afryki. Jeśli Lincoln nie zginąłby w zamachu, to niewykluczone, że plany repatriacji czarnych stałyby się jednym z elementów jego powojennej polityki.
Thomas DiLorenzo i wielu innych niezależnych historyków bezsprzecznie dowiodło, iż celem zbrojnego ataku na Skonfederowane Stany Ameryki nie było wyzwolenie niewolników. Proklamacja Emancypacji weszła w życie dopiero w 1863 roku [secesja rozpoczęła się w 1861], kiedy to na Północy zaczęła rosnąć w siłę opozycja wobec polityki Lincolna, mimo tego, że w celu uciszenia swych przeciwników i prasy wdrażał on środki rodem z państwa policyjnego. Dekret prezydencki znoszący niewolnictwo był taktyką wojenną, która miała pomóc Unii w wygraniu wojny. Wyzwolonych niewolników rekrutowano do armii Północy, na miejsce poległych żołnierzy. Żywiono też nadzieję, że Proklamacja doprowadzi do wybuchu powstania niewolników, które rozniesie się na całe Południe, w wyniku czego biali żołnierze, walczący po stronie Konfederatów, powrócą z wojny do domu, by chronić swe kobiety i dzieci. Tym sposobem chciano przyspieszyć klęskę Południa, a w konsekwencji nie dopuścić do tego, by na Północy umocnili się przeciwnicy Lincolna.
Pomnik Lincolna wzniesiono w celu upamiętnienia faktu ocalenia imperium, a nie „wyzwolenia niewolników”. Lincoln jako Wybawca Imperium, gdyby nie zginął w zamachu, zostałby zapewne okrzyknięty dożywotnim cesarzem.
Profesor Thomas DiLorenzo napisał: „Lincoln w trakcie całej swej kariery politycznej próbował korzystać z przywilejów władzy, by wspierać interesy majętnych elit przemysłowych (odpowiednika współczesnego 1% najbogatszych) najpierw w Illinois, a następnie w pozostałych północnych stanach, przy pomocy ceł zaporowych oraz działając na rzecz dobrobytu korporacji budujących drogi, kanały i tory kolejowe, których inwestycje były finansowane przez bank federalny, kontrolowany przez polityków pokroju Lincolna”.
Lincoln był człowiekiem imperium. Kiedy tylko podbito, spustoszono i splądrowano Południe, grupa jego generałów – zbrodniarzy wojennych w typie Shermana i Sheridana – zajęła się eksterminacją Indian z Wielkich Równin. Był to jeden z najokrutniejszych aktów ludobójstwa w historii ludzkości. Syjoniści z Izraela do dziś podkreślają, że kradnąc Palestynę, wzorowali się wymordowaniu Indian przez Waszyngton.
Unia, napadając zbrojnie na Konfederację, miała na uwadze gospodarczy rozwój imperium, poprzez umocnienie kontroli nad Południem, między innymi za pomocą taryf celnych. Północ opowiadała się za protekcjonizmem, natomiast Południe było za wolnym handlem. Unia chciała finansować rozwój swojej gospodarki, zmuszając Konfederację do płacenia zawyżonych cen za dobra przemysłowe, sprowadzane przez nią z Północy. Służyła temu ustawa celna Morrilla, która na początku zwiększała stawkę cła ponad dwukrotnie, tj. do 32,6%, a następnie aż do 47%. Wyższe opłaty celne doprowadziły do tego, że zyski z eksportu płodów rolnych wygenerowane na Południu, zaczęły zasilać kufry przemysłowców i wytwórców z Północy. Wprowadzono je po to, by strumień wydatków na lepsze i tańsze dobra przemysłowe, sprowadzane do tej pory z Anglii, został przekierowany na Północ, gdzie wytwarzano je po zawyżonych kosztach.
To z tej przyczyny Południe wystąpiło z Unii, korzystając z prawa o samostanowieniu, zgodnego z Konstytucją.
Celem Lincolna było ocalenie imperium, a nie zniesienie niewolnictwa. W swoim pierwszym wystąpieniu inauguracyjnym „stanął murem w obronie niewolnictwa”. Nie godził się na secesję Południa, mimo że było ono obarczone taryfami Morrilla. O niewolnictwie mówił: „Nie mam powodu, aby pośrednio, czy bezpośrednio, ingerować w kwestię niewolnictwa w tych stanach, w których ono istnieje. Nie mam ani prawa, ani chęci tego robić”. Przyjmując takie stanowisko, Lincoln przypomniał zebranym, że popiera ustalenia Partii Republikańskiej w tej kwestii z 1860 roku. Lincoln opowiadał się również za przyjęciem Ustawy o zbiegłych niewolnikach, która zobowiązywała urzędników z Północy do organizowania pościgów za uciekinierami oraz oddawania ich w ręce właścicieli. Wyraził ponadto poparcie dla poprawki konstytucyjnej Corwina, uprzednio przegłosowanej przez senatorów z Północy, która zabraniała ingerencji w niewolnictwo urzędników ze szczebla federalnego w stanach, w których ono istniało. Dla Lincolna i jego sojuszników zdecydowanie ważniejsze niż niewolnicy były interesy imperium.
DiLorenzo objaśnia, na czym polegał układ, jaki Lincoln zaproponował Konfederacji. Jednakże, tak jak dla Północy znacznie ważniejsze niż zniesienie niewolnictwa było utrzymanie imperium, tak dla Południa bardziej istotne niż gwarancje Unii w sprawie utrzymania niewolnictwa było uwolnienie się od olbrzymich obciążeń podatkowych na dobra produkcyjne sprowadzane z Północy, a w efekcie od podatku od zysków ze sprzedaży płodów rolnych.
Jeśli chcecie pozbyć się następstw prania mózgu, jakiemu zostaliście poddani, czytając oficjalne opracowania na temat zbrojnej napaści Północy na Południe, zachęcam do lektury książek Dilorenzo „The Real Lincoln, („Prawdziwe oblicze Lincolna”) oraz „Lincoln Unmasked” („Lincoln zdemaskowany”).
Tak zwana Wojna Domowa (ang.: American Civil War) nie była w istocie wojną domową. W wojnie domowej obydwie strony walczą o władzę rządową. Południe nie zamierzało przejmować kontroli na rządem federalnym. Odłączyło się od Unii, na co Północ nie chciała się zgodzić.
Piszę o tym, by zilustrować, w jaki sposób fałszuje się historię, żeby wspierała agendę polityków. Opowiadam się za ochroną praw obywatelskich. W czasach studenckich byłem członkiem ruchu działającego na rzecz ich obrony. W zakłopotanie wprawia mnie natomiast przemiana Lincolna z tyrana, który był agentem kliki Jednego Procenta, gotowym zniszczyć wszystko na zlecenie imperium, w bohatera Ruchu na Rzecz Praw Obywatelskich. Kto będzie następny? Hitler? Stalin? Mao? George W. Bush? Obama? John Yoo? Jeśli Lincoln może stać się bohaterem dla obrońców praw obywatelskich, to równie dobrze może być nim dowolny oprawca. Ci, z których rozkazu mordowane są kobiety i dzieci w wojnach prowadzonych przez Waszyngton mogą zamienić się w obrońców praw kobiet i rzeczników praw dziecka. I prawdopodobnie tak się stanie.
Żyjemy w wynaturzonym, zdemoralizowanym świecie.
Władimira Putina, prezydenta Rosji, fałszywie oskarża się o inwazję na Ukrainę – kraj, który dotychczas był rosyjskim sojusznikiem i przez wieki stanowił część Rosji – pomimo że za obaleniem ukraińskiego, demokratycznie wybranego rządu stoi Waszyngton. Chinom wytyka on z kolei łamanie praw człowieka, podczas gdy on sam w XXI wieku wymordował więcej cywilów niż pozostałe kraje razem wzięte.
Nigdzie na Zachodzie monstrualne kłamstwa nie są kwestionowane. Oficjalnie szerzy się je w podręcznikach historii, w programach nauczania, w statutach różnych organizacji oraz w rozmaitych inicjatywach na rzecz zachowania pamięci historycznej.
Ameryce będzie bardzo trudno przetrwać dłużej niż kłamstwa, dzięki którym żyje.​
 
Do góry Bottom