Wszyscy powinniśmy definitywnie odrzucić kapitalizm?

Dzień dobry państwu, kochani moi. Witam ja was.

Na pewnej stronce anarchoindywidualistycznej znalazłem taki oto artykuł:

Twierdzi on m. in. że słowo kapitalizm zostało wymyślone z myślą o określeniu rządów plutokratycznych a nie wolnego rynku: "Anarcho-kapitaliści, którzy argumentują, że ich libertariańska odmiana kapitalizmu różni się całkowicie od etatystyczno-korporacjonistyczno-keynesowskiej wersji kapitalizmu, nie dostrzegają historycznej prawdy, że kapitalizm nigdy nie stworzył wolnego rynku."

Właściwie to dlaczego Rothbard nazwał swoją wizję anarchii właśnie w taki sposób? Zgaduję że przeją słownictwo po Misesie który jest znany m. in. z tego że nazwał system syndykatów korzystających z mechanizmów rynkowych mianem "kapitalizmu robotniczego".

Piszę to wszystko bo dostrzegam zamieszanie semantyczne. Różni ludzie to samo słowo inaczej rozumieją i definiują i przez to ciężko się dogadać na temat tych samych kwestii.
Zwłaszcza jeśli chodzi o tzw. antykapitalistów którzy, być może, są wrogo nastawieni do samej plutokracji a nie wolnego rynku i leseferyzmu jako takiego.

A wy, co o tym myślicie
 

noniewiem

Well-Known Member
214
286
Czemu stronka anarchoindywidualistyczna nazywa się "społeczni"? To w końcu indywidualizm czy kolektywizm i społeczność? Nie lubię tego słowa, tak samo jak "uspołecznianie", podobnie jak lewaki nie lubią słowa "kapitalizm" bo kojarzy im się z korporacjami i wieżowcami. A anarchokapitalizm ma też bardziej przyjazne nazwy np. woluntaryzm. Co do etymologii słów to "libertarianin" początkowo znaczył komucha, bo rebranding zrobili anarchiści lewicowi bo anarchizm źle się kojarzył. Dlatego nie wiem czemu miałbym odrzucić korzystanie z "kapitalizm". A Rothbard był krawędziowy i raczej mu nie przeszkadzało że utożsamiali go lewaki z grubym panem w cylindrze i z cygarem.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 997
22 565
Najrozsądniej byłoby wypromować istniejące już słowo, określające ten najwłaściwszy w formie kapitalizm. Tam, gdzie macie czysty wolny rynek i umowy obustronne, do których nie wtrąca się żadna trzecia strona, macie do czynienia z katalaksją w formie pierwotnej.

Z kolei prakseologiczne zasady służące ujęciu i opisu możności zachodzenia katalaksji, składają sie na katalaktykę.

Mises z Hayekiem rozwiązali już ten problem, wystarczy się zacząć stosować.
 
OP
L
21
15
Znalazłem też na stronce tym razem narodowej że "kapitalizm to socjalizm":

"Konsekwencją socjalizmu jest całkowita koncentracja własności w rękach państwa. Konsekwencją kapitalizmu jest koncentracja własności w rękach garstki właścicieli konglomeratów przemysłowo-finansowych.
Konsekwencją socjalizmu i kapitalizmu jest państwo niewolnicze, w którym zwykły człowiek (nieważne, czy pracujący w garniturze czy roboczym kombinezonie) jest tylko i wyłącznie proletem, niewolnikiem cudzej woli."

Na tym blogu gość twierdzi że nie było w ZSRR socjalizmu bo środki produkcji należały do państwa a nie robotników (co jest sprzeczne z twierdzeniem Misesa że żeby był socjalizm to jeszcze musi być centralny plan a samo posiadanie fabryk przez robotników to kapitalizm robotniczy). Za to była tam socjaldemokracja do bolszewicy tak siebie określali przed rewolucją a już po się przemianowali na "komunstów".

Znów jakiś gość na wykopie zrobił kiedyś tabelkę która pokazywała że wg. niego akap to idiotyzm ale agoryzm jakimś cudem bardziej koszerny.

Jest jedno wielkie pomieszanie z poplątaniem jeśli chodzi o znaczenie tych słów.
 
Ostatnia edycja:

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 997
22 565
Ja nie mam nic przeciwko rebrandingowi. Ale prościej go przeprowadzić, jeśli będzie częścią szerszej narracji i zostanie podporządkowany nowemu, świeżemu sposobowi opisu, narzuconemu przez konkretną grupę, posługującą się swoim żargonem.

Na przykład socjaliści nazywali zyski po swojemu - wartością dodaną. Jeżeli normiki podłapywały ten zwrot, świadczyło to też automatycznie od kogo uzyskiwali wiedzę czy jakiekolwiek pojęcie o przedsiębiorczości i czyja wizja życia gospodarczego zawłaszczała ich mentalność.

Inna sprawa, że uzgodnienie, iż będziemy się trzymać konkretnego nazewnictwa, tworzy już jakąś tożsamość związaną z danym, unikalnym socjolektem.
 
Do góry Bottom