Sroga orka

Norden

Well-Known Member
718
842


"Dlaczego w przeciągu ledwo pięciu lat środowisko Polskich libertarian przekształciło się z akademickich introwertyków prowadzących wielogodzinne dysputy w hordę degeneratów?
Kontynuując ciąg rozważań o psycho-patologicznych źródłach poglądów politycznych rozważymy więc osoby o poglądach liberalno-lewicowych i lewicowych libertarian.
Pragnę wysnuć tezę iż osoby "letnie" politycznie wywodzą swoje poglądy z skrzywień swojej psychiki i własnych kompleksów. Jak wykazywałem w wielu poprzednich wpisach/audycjach ta teoretyczna zależność niejednokrotnie pokrywa się z rzeczywistością: Od Korwinistów będących buntem młodzieży przeciwko rodzicom, przez anarcho-indywidualistów będących li tylko jednostkami aspołecznymi podświadomie dorabiającymi sobie ideologię do własnego odrzucenia, po nacjonalistycznych sebonów których przemoc i agresja skrywa podświadomą potrzebę ciepła, miłości i sukcesu.

Osobną kategorią są lewicowi libertarianie. Jak udowadniałem nie są to jednostki które osiągnęły swoje poglądy przez racjonalny konflikt wewnętrzny na poziomie myśli. Podobnie nie są to też jednostki rozwijające się wewnątrz tej ideologii (vide wspominane spierdoliny śpiewające barkę po spotkaniu KASE). Nie, społeczność "libertariańską" nie można analizować przez pryzmat samej ideologii. Otóż ideologia nie jest pierwotnym spoiwem społeczności, a właśnie jedynie wtórną przykrywką ukrywającą coś dużo gorszego - moralną degrengoladę.
Ideologia wolnościowa nie jest najważniejsza, jest ona zupełnie na boku, traktowana raczej jako mem, symbol niż jak poważna idea. Jako dowód alegoryczny poddam następującą zagadkę: Czy Jebawka tak bardzo by się różniła gdyby jej osią przewodnią był Marksizm, a zamiast Żółto-czarnych flag na memach z papieżem był sierp i młot?

Nie. Spoiwem nie jest ideologia, jest ona wtórna dla tej społeczności. Spoiwem jest zdegenerowanie.
Oto społeczność w której nie chodzi o wzrost i rozwój a o ucieczkę przed sumieniem i wzajemne usprawiedliwienie swego karygodnego zachowania pryncypiami wolności.
Oto świat Upadku Okcydentu. Świat Ostatniego człowieka. Świat odrzucenia moralności Chrześcijańskiej na rzecz moralnej anarchii (chaosu). Świat bez świętości i moralności to świat powolnie ropiejącej zgnilizny. Świat w którym gnicie ducha przeradza się w gnicie ciała. Od nieumiarkowania, przez brak dbania o własne ciało, po choroby weneryczne.

Jak wskazują wielcy teoretycy libertarianizmu, bez sprawnych instytucji nie może być wolności. Bez silnej instytucji rodziny nie może być przyzwolenia na sprzedaż narkotyków. Bez silnych społeczności lokalnych, nie może być mowy o deregulacji prawa związków zawodowych. Bez silnego ducha, nie może być mowy o wpuszczaniu imigrantów. Instytucje te nie są tylko instytucjami państwowymi. Mogą być, ale nie muszą. Najlepiej gdy są to instytucje oddolne, kształtujące społeczeństwo w sposób dynamiczny i sprawny, korygując odstępstwa i przyswajając pozytywne nowinki.
Wolność u wielkich libertarian jest systemem w którym moralność nie jest ułomnie narzucana przez państwo, a jest wytwarzana oddolnie przez prywatne instytucje. Wolność ta jest lepsza od państwowego przymusu, gdyż jej kontrola nad człowiekiem jest dużo bardziej spersonalizowana (np. młodzieniec nałogowo palący marihuanę nie pójdzie do więzienia co zniszczyłoby mu życie, ale mogą go czekać społeczne sankcje wymuszające na nim umiarkowanie, co może być dlań zbawienne).

Wolność ta nie oznacza jednak anarchii. Ład bezpaństwowy nie oznacza bezładu, nie oznacza braku prawa i braku moralności.

Lewicowi libertarianie w wolności upatrują wyzwolenia z moralności, wypatrują ucieczki. Jednak tak naprawdę nie dążą do wolności. Dążą do wolności do bycia zniewolonym, przez własne kompleksy, przez własne złe decyzje, przez własną chuć.
To moralni nihiliści którzy wiedzą iż niszczą sobie życia, jednak chcą być jedynie wolni od krytyki. Chcą własnym brakiem moralności zagłuszać krzyczące sumienie.

Chrystus będący podstawą Okcydentu jest zaprzeczeniem Jebawki. Chrystus rozbija nasze kompleksy wskazując, że każdy jest ułomny, ale też pociesza nas mówiąc iż każdy, nawet najgorszy zbrodniarz zasługuje na przebaczenie i drugą szansę. Chrystus krzyczy w swych naukach do nas by przez samokrytycyzm, refleksję, samokontrolę i umiarkowanie każdy z nas mógł zyskać wolność. Prawdziwą wolność. Wolność Nietzcheańskiego Nadczłowieka, który jest świadom swych wad charakteru i swej biologii, a jednak nad nimi góruje. Nauczanie Chrystusa nie neguje świata i potrzeb. Jednak wskazuje że można potrzeby spełniać pięknie, alegorycznie na wspaniałej uczcie gdzie małe porcje podawane są z doskonałym winem, bo potrzeby można też wypełniać obrzydliwie, bez kontroli nad sobą zapychając do oporu swoją plugawą mordę tonami mrożonych burgerów z makdonalda i zapijając hektolitrami koli.

Można spędzić upojną noc z ukochaną kobietą wzajemnie z nią skupiając się na tej drugiej osobie, gdzie przyjemność nie wynika z samej biologii a z przywiązania i uczuć jakie właśnie do tej drugiej osoby się żywi. Jednak można także bez kontroli nad sobą obrzydliwie kopulować w krzakach/toalecie z przygodnie poznaną/zmanipulowaną/ućpaną dziewczyną skupiając się wyłącznie na opróżnieniu własnych jąder z przechowywanej tam wydzieliny.

To właśnie moralność jest tym co odróżnia nas od zwierząt. Bydle mając paszę i samice będzie jadło do momentu zwymiotowania i kopulowało do utraty przytomności. My ludzie jako jedyny gatunek mamy rozum i moralność, która pozwala nam ograniczać naszą zwierzęcą naturę.
Jeśli zanegujemy ją, zanegujemy również własne człowieczeństwo, a przez to zanegujemy własne prawo do wolności.

Drogi czytelniku/słuchaczu, oni nas nienawidzą. Nienawidzą nas nie dlatego że są źli. To zawiść. To zawiść za to, że pokazujemy im prawdę. To nienawiść za ból, jaki sprawiamy im starając się im pomóc.

Oni muszą uciekać. Muszą uciekać bo są zbyt słabi by stanąć w prawdzie. Są zbyt słabi by nawrócić się z złej drogi. Są zbyt słabi by uznać swoje błędy.

Chrystus nie musiał istnieć. Mógł równie dobrze być oszustem a nie Bogiem. Teologiczne odrzucenie go nie musi prowadzić do zła. Jednak odrzucenie własnego ducha. Odrzucenie moralności Chrześcijańskiej i własnej przyrodzonej godności o którą trzeba dbać - Oto co prowadzi do zła. Oto co prowadzi do niszczenia osoby ludzkiej.

Oto co doprowadza to zjebawczenia idei wolności."
 
Do góry Bottom