Róbcie dzieci ku chwale ojczyzny

mikioli

Well-Known Member
2 718
5 142
Abstrahując od oceny moralnej to Gwiazdowski wg Wiki: "Od 28 lutego 2006 do września 2007 jako przedstawiciel Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej był Prezesem Rady Nadzorczej ZUS". Czyli był wysokim urzędnikiem państwowym. Czy to się pokrywa z przedstawicielem pracodawców?
Mój błąd... szczerze to nie wiedziałem jak to sprawdzić, a założyłem, że skoro rzeczywiście pewne organizacje biznesowe mają prawo nominacji, to pewnie taka jego droga. A szefowie OFF-e to też urzędnicy państwowi? Nie przesadzajmy ;)
 

Antoni Wiech

paranacjonalista
Członek Załogi
3 666
5 058
Mój błąd... szczerze to nie wiedziałem jak to sprawdzić, a założyłem, że skoro rzeczywiście pewne organizacje biznesowe mają prawo nominacji, to pewnie taka jego droga. A szefowie OFF-e to też urzędnicy państwowi? Nie przesadzajmy ;)

OFe raczej nie, gdyż trudno określić czym naprawdę jest współpraca korporacji z państwem i jak nazywać takich ludzi. Jakby trzymać się ściśle definicji urzędu to ZUS nie jest urzędem, ale Zakładem i nie pracują w nim urzędnicy. Tylko, że jeśli państwo tworzy jakieś hybrydy chuj-wie-jakie tzn. że nie można tego wrzucić do worka urzędników? Wg mnie można. Zwłaszcza, że ZUS jest 100% państwowy, a OFe nie.

Nie będę też oceniał Gwiazdowskiego, bo sam jak pisałem niedawno pracowałem dla wojska i byłoby to nieuczciwe, ale co może robić liberał w nadzorze instytucji, która powinna być zlikwidowana??? Gdyby np. zajmował się nadzorem likwidacyjnym (np. podjęto by decyzję o likwidacji ZUSu, ale trzeba by spłacić jakieś zobowiązania itp), to jeszcze ok, to miałoby sens, ale tak? Co można nadzorować w czymś co jest z gruntu zjebane?

Jest jeszcze jedna kwestia. Prezesura na tak wysokim stanowisku nie spada znikąd. Gwiazdowski musi mieć kontakty z wyższymi urzędnikami państwowymi skoro ktoś mu takie coś zaproponował. Oczywiście to niczego nie dowodzi, ale jest ciekawą kwestią do spekulacji.
 

Król Julian

Well-Known Member
920
1 950
Prawda? A może się mylę? Czy istnieje jakiś logiczny, niepaństwowy argument, który przemawia za tym, że społeczeństwo powinno się rozmnażać?

Ja mogę podać argumenty gospodarczo-cywilizacyjne. Więcej ludzi i młodsze społeczeństwo to większy i bardziej chłonny rynek, a więc i szybszy rozwój gospodarczy. Starzejące się kraje Europy Zachodniej rozwijają się dziś najwyżej w tempie 1-3% rocznie, a w latach "baby boomu" po II Wojnie Światowej było to nawet ponad 10% (choć to tylko jedna z przyczyn, rozbudowa socjalizmu też tam zrobiła swoje). Więcej ludzi, to też szybszy rozwój technologiczny; wystarczy porównać jak wolno zmieniały się ludzkie narzędzia w czasach paleolitu, kiedy na całym świecie żyło najwyżej ze 2 miliony ludzi, a jak bardzo ten rozwój przyspieszył najpierw po wynalezieniu rolnictwa, kiedy ta liczba zaczęła iść w dziesiątki i setki milionów i w ostatnich dwustu latach, kiedy są to już miliardy. Większa liczba kreatywnych jednostek, które dożyły dorosłości, oznaczała większą liczbę wynalazków i odkryć naukowych. I odwrotnie: zbyt małe społeczeństwa nie były w stanie nie tylko się rozwijać, ale i utrzymać dotychczasowych zdobyczy techniki. Mieszkańcy Tasmanii po odcięciu wyspy od świata przez podnoszący się poziom oceanu 10 000 lat temu, zatracili zdolność używania haczyków do łowienia ryb i bumerangów, budowania tratw i miotaczy oszczepów a nawet rozpalania ognia, które utrzymały się wśród ich najbliższych krewniaków, Aborygenów australijskich (swoją drogą oni też byli wyjątkowo prymitywni w chwili odkrycia przez Europejczyków).
 

Król Julian

Well-Known Member
920
1 950
Swoją drogą, na angielskiej wiki znalazłem tabelę ukazującą rozwój populacji Amiszów w ciągu ostatnich stu lat:

Year Pop. ±%
1920
5,000 —
1928 7,000 +40.0%
1936 9,000 +28.6%
1944 13,000 +44.4%
1952 19,000 +46.2%
1960 28,000 +47.4%
1968 39,000 +39.3%
1976 57,000 +46.2%
1984 84,000 +47.4%
1992 128,145 +52.6%
2000 166,000 +29.5%
2008 235,355 +41.8%
2015 300,000 +27.5%

Naszła mnie taka refleksja: gdyby nasi rodzimi fanatyczni katolicy, mam na myśli tych serio religijnych np. z Rodziny Radia Maryja, zamiast narzekać że im ateiści i lewacy dokuczają, zaczęli się reprodukować w takim tempie, to za jedno, może dwa pokolenia mogliby tu legalnie zaprowadzić państwo wyznaniowe. Podobnie inne fundamentalistyczne sekty protestanckie w USA: wystarczy że miałyby podobną dzietność i Demokraci już dawno byliby zmarginalizowani.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 618
11 579
Amisze wypisali się z państwa i systemu społecznej sprawiedliwości ("Most Amish do not (...) participate in Social Security") są konserwatywni i zajmują się rolnictwem. To naturalne, że mają dużo dzieci, bo one są im potrzebne (i pewnie nie ma gumek ;) ). Rzekome problemy demograficzne to jeden z problemów wygenerowanych przez państwo, z którym państwo następnie heroicznie walczy. W sytuacji gdy państwo przyjmuje na siebie część naturalnych zadań rodziny (opieka nad starymi i niedołężnymi), logiczną konsekwencją jest rezygnacja części społeczeństwa z posiadania rodziny, bo nie jest ona już potrzebna. Drugą logiczną konsekwencją tego stanu rzeczy jest zwiększenie kosztów życia, no bo państwo za darmo się nikim przecież nie opiekuje, co powoduje, że część społeczeństwa nie jest już w stanie sobie na rodzinę pozwolić.
 

mikioli

Well-Known Member
2 718
5 142
OFe raczej nie, gdyż trudno określić czym naprawdę jest współpraca korporacji z państwem i jak nazywać takich ludzi. Jakby trzymać się ściśle definicji urzędu to ZUS nie jest urzędem, ale Zakładem i nie pracują w nim urzędnicy. Tylko, że jeśli państwo tworzy jakieś hybrydy chuj-wie-jakie tzn. że nie można tego wrzucić do worka urzędników? Wg mnie można. Zwłaszcza, że ZUS jest 100% państwowy, a OFe nie.

Nie będę też oceniał Gwiazdowskiego, bo sam jak pisałem niedawno pracowałem dla wojska i byłoby to nieuczciwe, ale co może robić liberał w nadzorze instytucji, która powinna być zlikwidowana??? Gdyby np. zajmował się nadzorem likwidacyjnym (np. podjęto by decyzję o likwidacji ZUSu, ale trzeba by spłacić jakieś zobowiązania itp), to jeszcze ok, to miałoby sens, ale tak? Co można nadzorować w czymś co jest z gruntu zjebane?

Jest jeszcze jedna kwestia. Prezesura na tak wysokim stanowisku nie spada znikąd. Gwiazdowski musi mieć kontakty z wyższymi urzędnikami państwowymi skoro ktoś mu takie coś zaproponował. Oczywiście to niczego nie dowodzi, ale jest ciekawą kwestią do spekulacji.
Chodziło mi o to, że rada nadzorcza nie składa się z urzędników bo nie ma ona nad sobą przełożonych. Poszukałem w necie i rzeczywiście mówi, że go minister poprosił, czy tam ktoś z ministerstwa. Co do kontaktów... no i co z tego? Facet jest znanym warszawskim adwokatem, to i zna szychy. Zresztą EoT bo wchodzimy w nieistotne wątki.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 129
22 835
http://link.springer.com/article/10.1007/s10680-007-9121-y

To tak w temacie ostatnio poruszanym na szałcie - zaprezentowałem wtedy swoją tezę o tym, że religia jako masowa technika śmierciomyślicielska siłą rzeczy pobudza sferę witalistyczną i może na przykład przekładać się na płodność. Pojawiło się zwątpienie, ale i empiria przyznała mi rację.

Jak dla mnie, aspekt demograficzny to jest kolejny argument za tym, by wybrać strategię sakralną (kulturową) dla wolności. Zwłaszcza, że Europa się ładnie zeświecczyła, przyrost naturalny jest ujemny, ludzie do chrześcijaństwa raczej już nie wrócą, bo ono się wypaliło, ale i muslimów się boją, zatem perfekcyjny czas do wyjścia z nową ofertą.
 

Denis

Well-Known Member
3 838
8 162
Jak dla mnie, aspekt demograficzny to jest kolejny argument za tym, by wybrać strategię sakralną (kulturową) dla wolności. Zwłaszcza, że Europa się ładnie zeświecczyła, przyrost naturalny jest ujemny, ludzie do chrześcijaństwa raczej już nie wrócą, bo ono się wypaliło, ale i muslimów się boją, zatem perfekcyjny czas do wyjścia z nową ofertą.
Tak, świat bez Boga i życie bez Boga nie mają najmniejszego sensu. Niczym „abrakadabra” znikają wszystkie prawa i zasady konstytuujące cele i sens naszego istnienia. Gdybym był ateistą: nie pisałbym książek, nie trwoniłbym czasu na moją pracę naukową i karierę akademicką. Jeżeli Boga nie ma, to jedynym sensem ludzkiego życia jest – powtórzę za Fryderykiem Nietzsche – „samo życie”.
[...]
Własność, hierarchia i porządek bez Stwórcy tracą charakter zasad uniwersalnych, stając się tylko pomysłami ludzkimi. Jeśli człowiek ustanowił własność, to może zmienić jej rozdzielenie lub znieść jako taką. Nie istnieją bezbożni liberałowie w drugim pokoleniu. Ich dzieci to socjaliści.

Adam Wielomski

Tak mi się przypomniało...
 
Do góry Bottom