Polska psiarnia to żenada i śmiech na sali

tolep

ChNiNK! ChP!
7 716
12 781
Hmm czyli z jednego powiatu mają zebrać ponad 4.5kg narkotyków. Ciekawe w jakim okresie czasu.
Hmmm czyli tak. Jest w Polsce 10 powiatów o niemal identycznej demografii jak powiat X.
Średnio w kazdym rocznie łapie się po 20,43 złodziei samochodów. Tu 17, tam 22, gdzie indziej 21. Takie tam odchyłki.

A w powiecie X zlapano za ubiegły rok trzech złodziei samochodów. Więc Centrala zaniepokojona pyta komendę powiatową X "hej, chłopaki, czy wy tam się opierdalacie w Wydziale Łapania Złodziei Samochodów? Oczekiwalibyśmy po was złapania około 20,43 złodzieja, a wy złapaliście trzech. Co się tam u was w komendzie powiatowej dzieje?"

Ta to działa w dużych organizacjach, również biznesowych. A policja jest dużą organizacją.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 137
20 402
Hmm czyli z jednego powiatu mają zebrać ponad 4.5kg narkotyków. Ciekawe w jakim okresie czasu.
W ciągu roku.
Ja na miejscu policjantów bym "rozcieńczył" te narkotyki których nie można przypisać jakiejś osobie. Bo zamiast znaleźć 100g 80% amfy, można "znaleźć" 320g 25% amfy zmieszanej z drobnym pyłem szklanym lub czymś innym. Norma by wprawdzie nie była wykonana, ale statystyki byłyby lepsze, a to się przekłada na premię. Poza tym można by pozwolić, by dilerzy opłacali się w najtańszym narkotyku, a wtedy normę przekroczyć łatwo. Wystarczy 30-50 krzaków trawy gdzieś w lesie.
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 542
12 889
Wtedy norma ustalona w Centrali bedzie wynosiła 0
Nie, bo napisałem "gdzieś", a nie wszędzie? Ale nawet jeśli normy są wyznaczane lokalnie, to jeśli jednego roku norma wynosi 5g marychy zarekwirowanej, a następnego roku, jedyny bakający wyjedzie, to jak wyrobią normę? Dobiorą z niepalących i zamkną? Wyprodukują to zioło?

Celem pewnych działań policji jest zmniejszanie przestępczości. Ustalanie norm przestępczości przeczy temu celowi - skoro policja ma złapać tylu a tylu przestępców, to w pewnych sytuacjach musi ich po prostu wyhodować.

To trochę tak, jakby rozliczać programistów od liczby bugów.
 

pawlis

Samotny wilk
2 248
7 936
Z cyklu prywatna usługa wygrywa z państwową:

We Wrocławiu od lipca jakiś zboczuch zaczepiał kobiety we wrocławskich tramwajach. MPK, policja i straż miejska oczywiście nie widzą problemu, mimo że był wielokrotnie zgłaszany. W końcu jakiś gościu będący chłopakiem jednej z napastowanych kobiet nie wytrzymał i zrobił samosąd:
https://gazetawroclawska.pl/wroclaw-samosad-na-przystanku-mezczyzna-zaczepia-kobiety-w-mpk-film/ar/c1-14544459?fbclid=IwAR2sN1cPnNQO1ZVOzweFUzo6UGGsT9ztnErpQ1pYjgRij-q4wQ3jhguSgSA

Jak myślicie dzieciaczki, kogo policja będzie teraz ścigać?
 

pawlis

Samotny wilk
2 248
7 936
Breslau again:

Wrocław: Awantura policjantów przed komisariatem. Poszło o miejsce parkingowe


Kłopoty z parkowaniem we Wrocławiu rozsierdziły już nawet policjantów. I to do tego stopnia, że dwóch z nich... pobiło się o miejsce parkingowe przed komendą. Do awantury doszło przy ulicy Sołtysowickiej. O bójce między funkcjonariuszami zawiadomili nas Czytelnicy. - Doszło do utarczki słownej - twierdzi oficjalnie rzecznik wrocławskiej policji Łukasz Dutkowiak. - Komendant miejski zarządził czynności wyjaśniające.

Z naszych informacji wynika, że do incydentu doszło 30 października po południu. „Na miejscu interweniowali policjanci, dwa radiowozy, ktoś zgłosił interwencję” - twierdzi nasz Czytelnik. - Doszło do scysji pomiędzy młodym policjantem ze służby patrolowej i funkcjonariuszem kryminalnym z komendy miejskiej – dodaje rozmówca. - Ktoś komuś zajechał drogę, jeden z funkcjonariuszy zareagował nerwowo i się zaczęło.

Nie jest do końca jasne, który z funkcjonariuszy awanturę zainicjował. A nieoficjalnej relacji, jaka do nas dotarła, nie udało się zweryfikować. Oficjalnie policja twierdzi, że nie było bójki tylko „utarczka słowna pomiędzy policjantami”, a policjanci na parkingu przebywali w czasie wolnym od służby. Musiała to jednak być ostra „utarczka” skoro wymagała interwencji innych funkcjonariuszy.

Biuro prasowe Komendy Miejskiej Policji przekonuje jednak, że nie były ściągane radiowozy z miasta. Po prostu interweniowali przypadkowi świadkowie wydarzeń. - Widząc to zdarzenie postanowili pomóc w celu rozwiązania konfliktu. Sytuacja ta miała charakter incydentalny i po jej zaistnieniu mężczyźni rozeszli się - zapewnia Łukasz Dutkowiak.

Owa „słowna utarczka” będzie miała jednak swoje konsekwencje. - Mając na uwadze fakt, że w zdarzeniu uczestniczyli funkcjonariusze, Komendant Miejski Policji we Wrocławiu polecił przeprowadzić czynności wyjaśniające w tej sprawie - mówi Dutkowiak.
 
Do góry Bottom