Nie bądź taki, żryj robaki!!

Caleb

The Chosen
509
263
Poważnie to warto mieć na uwadze, że są zapewne do wzięcia (zrabowane - a jakże!) środki na promocję tego typu diety. Jak ktoś chce to może sie tym żywić, ale koncepcja ONZ kojarzy mi się z gównem i tym,, ze muchy nie mogą się mylić.
 

Alu

Well-Known Member
4 288
8 569
Owady to sensowne uzupełnienie diety w gospodarce zbieracko-łowieckiej i w sytuacjach ekstremalnych (np. susze w słabo rozwiniętych krajach). Gdzieniegdzie są przysmakiem, kwestia zwyczaju. Zastanawia jednak ta promocja, może chodzi o to, żeby mieszkańcy Afryki nie czuli się gorsi? :)
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 615
11 560
W naszym kręgu cywilizacyjnym zwyczajnie nie ma zbyt wielkich tradycji spożywania owadów, ale żeby od razu doszukiwać się w tym jakiegoś spisku ...? Jak na mój gust owady to ciekawy pomysł, łatwo się je hoduje i wymagają mniejszego nakładu kapitału (dla wyprodukowania 1 jednostki mięsa z owadów trzeba około 1,5 jednostki paszy, podczas gdy dla wołowiny stosunek ten wynosi około 1:20) co ma przecież swoje zalety na wolnym rynku gdyż powinno ułatwić konkurencję cenową z dostawcami tradycyjnego mięsa. Co do kwestii estetycznych - kwestia przyzwyczajenia. Nie wiem jak można racjonalnie wytłumaczyć fakt, że zajada się np. krewetkami, a jakiś pędraków czy innej cholery to się już brzydzi. Na patelni wygląda to pewnie tak samo.

Robiłem kiedyś na próbę prażone koniki polne, wychodzi coś jak małe chrupki. W smaku ok, ale żeby się tym najeść to nie wiem ile trzeba byłoby zeżreć :)

Mam słabość do niecodziennych potraw. Lubię flaczki, móżdżki, grasice, smażone skórki itp. itd. Jak owady się pojawią w sklepach to będę kupować i żreć choćby dlatego by później opisać wrażenia na forum i się zastanawiać, czy Hitch się porzygał, hehe :)

http://www.luczaj.com/ksiazki.htm polecam książki tego pana :)
 
OP
tomislav

tomislav

libnet- kowidiańska tuba w twojej piwnicy!
4 782
12 365
W temacie "szkoły przetrwania" owady spoko funkcjonują, ale wciąż chyba się nie rozumiemy, np. z Ciekiem. Podkreślę jeszcze raz, że wyczuwam promocję ze strony organizacji globalistycznych, ściśle związanych z rządami itd.

Nie miałem na celu negowania wartości samego pokarmu, bo owady to też białko, ale istotą znów jest nawoływanie do porzucenia odwiecznej relacji drapieżnik-roślinożerca w imię jakichś z dupy wyjętych i naprędce skleconych historyjek, których pośrednikiem stanie się nadęty światek akademicki. Nikt nie musi nikomu tłumaczyć, jak choćby bohaterowi filmu Boyle'a, że jak nie masz czego się napić, korzystasz z własnego moczu.
To przychodzi w sposób naturalny, tak jak w naturalny sposób skorzystano w Andach z ciał nieżyjących kumpli.
ONZ tego nie postulowało, żaden zasraniutki krawaciarz-urzędas nie musi uczyć, że można zjeść owada, gdy głodujesz. Można nawet zjeść ziemię, to pozwoli jakoś przetrwać.

Abstrahując od sensu, w jaki ubrałem ten wątek, dodam tylko, że nie widzę niczego złego w tym, jak ktoś zażera nawet karaluchy. Generalnie, jest to z punktu widzenia metabolizmu człowieka znacznie bardziej korzystne niż dieta wegańska. Ja robala nie tknę, bo czuję do nich obrzydzenie. Z zupełnie innych powodów nie jadam dzikich lub zniewolonych zwierząt drapieżnych. Jest coś bardzo dziwnego w fakcie, gdy np. lew zabije geparda lub hienę nie z przyczyn terytorialnych, ale po to, by zakąsić.
Nie ruszę psa, bo to drapieżnik, no i do psów czuję nieskończony wstręt. Kota nie tknę też, bo uważam wszystkie kotowate za uosobienie piękna niedostępnego istocie ludzkiej.

Człowiek na szczęście jest wszystkożerny, więc ma ten przywilej, że może z łatwością przetrwać trudne warunki. Nie jesteśmy wyspecjalizowani jak panda, nie musimy zajadać chudego białka niczym koty (skrajna monodieta), ale możemy korzystać z wielu różnych źródeł, w tym z owadów. Nie rozumiem tylko, dlaczego globalna gangsterka przekonuje ludzi, że wołowina to zło, jemy za dużo białka, a owady są spoko. Jeszcze chwila i papież Bieda Jest Boska Franciszek ogłosi, że każdy szanujący się rzymski katolik w piątek nie jada ryb, tylko owady. Może nawet nastąpi dekonstrukcja sensu bajeczki o plagach i Kowalski usłyszy, ze szarańcza to dopust boży, a ówcześni ludzie zamiast się z tego cieszyć i łapać w sieci, to źlamdali, że im zeżre uprawy ;)
 
M

Matrix

Guest
Nie wiadomo, czy nasz układ pokarmowy to zniesie, czy powstaną nowe schorzenia trzustki i wątroby, może przemysł farmaceutyczny to lobbuje.
 
OP
tomislav

tomislav

libnet- kowidiańska tuba w twojej piwnicy!
4 782
12 365
Matrix, nie peniaj. Smażone, pieczone i gotowane robactwo będzie zdecydowanie strawne, o wiele bardziej niż chleb, tłuszcz roślinny utwardzony czy soja. Chodzi o coś zupełnie innego, o to mianowicie: nie bądź TAKI, żryj robaki!
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 615
11 560
Nie rozumiem tylko, dlaczego globalna gangsterka przekonuje ludzi, że wołowina to zło, jemy za dużo białka, a owady są spoko.
http://alienator.pl/showthread.php?tid=472#

Lud zawsze potrzebuje chleba i igrzysk. Owady to chleb tańszy niż wołowina. Nie chce mi się przeliczać ile mięsa wołowego jesteśmy w stanie globalnie wyprodukować ale strzelam w ciemno, że nie wystarczy tego już dziś dla wszystkich, a populacja rośnie. Dlatego albo znajdzie się alternatywę, albo będą się ludzie burzyć i zdychać.

Nie wiem tylko czemu wiążesz to z jakaś gangsterką, dla mnie to jest rozwiązanie zrozumiałe i mądre. Ostatnio jak sobie kupowałem wołowinę to była chyba za około 50 zł od kilograma. Nie wiem ilu ludzi w Polsce stać na jej codzienne spożywanie ale zapewne niewielu. Dlatego albo można mydlić sobie oczy nastrzykiwaniem wody i innymi tego typu numerami, albo szukać alternatyw.
 
OP
tomislav

tomislav

libnet- kowidiańska tuba w twojej piwnicy!
4 782
12 365
Ja niczego nie wiążę, podaję wprost głos z gmachu ONZ, a ci namawiają ludzi, by zaniżyli standard życia w imię zrównoważonego rozwoju.

Koszt wytworzenia mięsa obecnie jest dla mnie zupełnie "w oderwaniu", bo hodowla zwierząt rzeźnych jest tak obwarowana normami i ustawami, że rozpisanie kosztów jednego kilograma mięsa, dajmy na to z krowy, graniczy z cudem. Dodam przy okazji, że producenci nie durnie, znają niewybredność polskiego klienta i stąd w sklepach zalega często wołowina z mlecznych krów - twarda jak podeszwa. Praktyka ta stała się wręcz normą.
Nie wiem ilu ludzi w Polsce stać na jej codzienne spożywanie ale zapewne niewielu.
Ale kto to zjada codziennie wołowinę, no bez przesady. A nastrzykiwanie to nieuczciwa praktyka skalanego państwem biznesu. Na wolnym rynku, jeden kuchenny eksperyment dowiódłby, że zmieniasz sprzedającego.

Może, przy okazji, wytłumaczysz mi pozycję Monsanto, zakaz unijny uprawy niektórych ziół, patenty na ziarna itd. Czy zatem jest jakiś powód, dla którego owadzie menu miałoby pozostać bez ustawodawstwa? Z jakiegoś powodu - na pewno nie z troski o populację - ONZ walcuje temat owadów.
Dlaczego ONZ nie nawołuje do samodzielności? Znowu: na wolnym rynku idziesz do rolnika, spisujecie umowę (bez państwa) i masz mięso, które on hoduje. Płacisz bez pasożyta-pośrednika, masz, zjadasz itd. Chcesz zakąsić owada? Proszę bardzo, pogrzeb w ziemi, załóż hodowlę, zrelaksuj się z siatką na łące.

Na marginesie: zjadając owady, nie idzie ich sprawić, więc pobierasz towar z brzemieniem inwentarza, pochłaniając ich odchody. Smacznego ;)

Piszesz o alternatywach. Pełna zgoda, dlatego nie będę się powtarzał, bo w ostatnim poście napisałem, że jest to alternatywa. Gdyby jednak miast organizacji globalnych zajęli się tym ludzie na rynku, stworzyłby się fajny, w miarę wolny biznesik: smażalnie robali, wykwintne restauracje, gdzie podaje się jakiś ledwo zipiący gatunek pędraka czy też fast foody, gdzie miałbyś niewątpliwą okazję skosztować tego, po czym stąpali Shorty z Indianą w "Świątyni Zagłady". Wieeeelki McWorm lub BigBug-Burger prosto z pieca. Wszystko w naszym firmowym sosie na bazie dżdżownic!! Jeszcze nie skosztowałeś? Chrupnij Mega-FlyMaca ze specjalnie wyhodowanych i wyselekcjonowanych muszych larw. W każdy weekend promocja! Ciesz się życiem, chrup chitynę!!
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 615
11 560
No, ok, namawiają, ale co z tego? Do picia mleka, jedzenia ryb itp. itd. też namawiają. Kolega Gwiazdowski nawet ostatnio o tym popełnił wpis
http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=1232
gdzie w komentarzach można się doszukać niewyczerpującego zapewne wyliczenia funduszy promocji tego i owego. Skoro promuje się z jednej strony spożywanie określonego mięsa, a z drugiej strony spożywanie warzyw i owoców (co chyba się ze sobą wyklucza przynajmniej w znaczącej części, no ale ok ... ;) ), to dlaczego miałoby się nie promować żarcia robali? Oczywiście sam fakt promowania czegoś przez biurokratyczny fundusz za kasę podpierdoloną kupującym jest żałosny, ale mi chodzi o kwestię dyskryminowania przez ciebie poczciwego robala. W czym robal jest gorszy od np. kurczaka, że tak bardzo oburza cię jego promocja? Jedno i drugie to mięso. Robal prawem, nie towarem.
 
OP
tomislav

tomislav

libnet- kowidiańska tuba w twojej piwnicy!
4 782
12 365
http://ekonomia.rp.pl/artykul/706204,1008827-Owady-pomoga-zwalczyc-glod-na-swiecie.html
Jedzenie większej ilości owadów może pomóc w zwalczeniu głodu na świecie - tak przynajmniej wynika z jednego z najnowszych raportów ONZ
http://www.epoznan.pl/news-news-29006-W_Poznaniu_mozna_zjesc_owady
Moda na Bug Cuisine, czyli kuchnię oferującą przede wszystkim owady, dotarła do stolicy Wielkopolski. W restauracji Vine Bridge już niedługo będzie można zjeść m.in. koniki polne w czekoladzie i ciastka z... larwami.
Racjonalnie myśląc trzeba przyznać, że owad to łakomy kąsek. Przede wszystkim żywi się roślinami, jest doskonałym źródłem białka i żelaza. Dodatkowo jest produktem całkowicie ekologicznym - produkuje o 1/3 mniej gazów cieplarnianych niż bydło, oczywiście w przeliczeniu na masę ciała.
http://www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/jedzenie-z-przyszloscia/
Skąd ludzkość weźmie białko, niezbędny budulec mięśni? No cóż. Coraz częściej słychać zachwyty nad jakością białka owadów – pasikoników czy szarańczaków. Czy to znaczy, że powinniśmy zacząć się oswajać z myślą o koniku polnym na obiad?
http://www.newvision.co.ug/news/642684-eat-insects-to-fight-world-hunger-un-urges.html
Eating more insects could help fight world hunger, according to a new UN report.
http://zdrowie.dziennik.pl/diety/ar...a-talerzu-potrawy-z-robakow-samo-zdrowie.html
ALE BEEEKA!! :) Nasze robaki są PRZEBADANE i co więcej - STERYLNE! Inne mogą zawierać pasożyty. Jak to w końcu? A obróbka termiczna?
Są w pełni zdrowe, przebadane i jadalne, w przeciwieństwie do tych owadów złapanych przypadkowo. - Tych jeść nikt nie powinien, mogą bowiem mieć pasożyty i bakterie - podkreśla Ewa Sikorska, menedżerka restauracji Co To To Je.
http://stylzycia.newsweek.pl/jadalne-owady--i-ty-zostaniesz-robakozerca,89369,1,1.html
I tylko my, Europejczycy, wzdrygamy się na myśl o jedzeniu owadów.
Mówiłem - nie bądź TAKI
http://metromsn.gazeta.pl/Wydarzeni..._wiecej_owadow__pokonamy_glod_na_swiecie.html
ONZ: Jedząc więcej owadów, pokonamy głód na świecie
Zjadanie owadów może się przyczynić do opanowania głodu na świecie i zmniejszenia zanieczyszczeń - wynika z opublikowanego raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO). Jedząc owady można też schudnąć.
http://www.focus.pl/przyroda/zobacz/publikacje/skrzydelko-czy-muszka/
Co jeszcze można zjeść? Wszy.
http://krytykkulinarny.pl/2013/02/robaki-na-talerzu/
Karaluchy w zupie, robaki w błękitku, larwy w czekoladkach – zmory czasów minionych? Wcale nie, teraz owady to modne przekąski.
http://ulicaekologiczna.pl/zdrowe-jedzenie-odzywianie/czy-robaki-uratuja-swiat/
Jak podaje Reuters, pewnym sposobem na uratowanie lasów deszczowych, zmniejszenie emisji dwutlenku węgla i redukcję wydatków na jedzenie jest… podawanie na obiad robaków!
http://radiorp.pl/onz-wzywa-glodujacych-do-jedzenia-owadow/58181/15/50/17/13/05/2013.html
Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Żywienia i Rolnictwa wezwała do zwiększenia spożywania owadów w celu walki z wybuchami głodu w krajach rozwijających się.
Więcej na: http://radiorp.pl/onz-wzywa-glodujacych-do-jedzenia-owadow/58181/15/50/17/13/05/2013.html
Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Żywienia i Rolnictwa wezwała do zwiększenia spożywania owadów w celu walki z wybuchami głodu w krajach rozwijających się.
Więcej na: http://radiorp.pl/onz-wzywa-glodujacych-do-jedzenia-owadow/58181/15/50/17/13/05/2013.html
 
OP
tomislav

tomislav

libnet- kowidiańska tuba w twojej piwnicy!
4 782
12 365
ale mi chodzi o kwestię dyskryminowania przez ciebie poczciwego robala. .
Nein! Dyskryminuję ONZ. Mleko też. Pij mleko, będziesz kaleką.
W czym robal jest gorszy od np. kurczaka
Robal obecnie jest znacznie lepszy niż naszprycowany hormonami i antybiotykami kurczak, tylko co to ma do istoty tematu? Masz biednieć, bo Afryka umiera, a świat pęcznieje od nadmiaru ludzi.
 

Zbyszek_Z

Well-Known Member
997
2 363
Nie chce mi się przeliczać ile mięsa wołowego jesteśmy w stanie globalnie wyprodukować ale strzelam w ciemno, że nie wystarczy tego już dziś dla wszystkich, a populacja rośnie.
Nie rozumiem, jak czegoś jest za mało to cena po prostu rośnie, a ludzi stać na mięso (lichej jakości ale stać). Wzrost populacji nie jest jakimś istotnym argumentem - więcej gęb do wykarmienia to więcej rąk do pracy.
ONZ: Jedząc więcej owadów, pokonamy głód na świecie
To, że będziemy jeść robaki nie sprawi nagle, że w Afryce nie będzie głodu. Chcą to niech sami sobie tam plantacje szarańczy otworzą.

Nie wiem czemu o wszystkim myśl się w takich kategoriach. To czy będę głodować zależy od zasobności mojego portfela. Głód w afryce nie ma nic wspólnego z tym co jedzą europejczycy.

Albo taka woda, płacę przecież za każdy litr i jakoś jej nie brakuje bo jest oczyszczana na bieżąco. Okręcając kran nie wysuszam źródełka w afryce a biorę wodę, która została oczyszczona przez oczyszczalnie.
 
OP
tomislav

tomislav

libnet- kowidiańska tuba w twojej piwnicy!
4 782
12 365
Jakiekolwiek działania przeciwko głodowi w Afryce nie przyniosą skutku, bo czarna Afryka MA BYĆ biedna. Te wszystkie znane spędy a la Paul Simon i Bono, to tylko przykrywka. Zapewne jakiś tam kraj zdoła podnieść się ekonomicznie, ale tego rodzaju dramatyczna sytuacja zaraz zostanie szczęśliwie opanowana? ;)

Paranoja czy nie? ;)
 

father Tucker

egoista, marzyciel i czciciel chaosu
2 339
6 066
Wzrost populacji nie jest jakimś istotnym argumentem - więcej gęb do wykarmienia to więcej rąk do pracy.

Ale więcej gęb do wykarmienia przy jednoczesnym braku nowych ziemi rolnych. O to tu chodzi, nie o ręce do pracy. Przy dzisiejszej mechanizacji rolnictwa, w takich USA tylko 1% ludności to rolnicy, a są jednym z największych eksporterów żywności. To ziemia uprawna jest tu dobrem rzadkim. Nie pamiętam ile, ale zaledwie mały skrawek naszej planety ma glebę nadającą się w ogóle do uprawy - i my już teraz wykorzystujemy prawie całą powierzchnię użytkową. A ceny mięsa będą rosnąć w stosunku do pokarmu roślinnego, bo a) żeby wykarmić kogoś mięsem trzeba zużyć do 10x razy więcej powierzchni niż w przypadku zbóż b) łatwiej sprawić, by roślina dawała 5x większe plony niż zwierzę, żeby było 5x więcej mięsa. Dochodzi tu jeszcze głupota rządzących, sypiących dopłatami za "ekologiczne" paliwo - tak że zamiast produkować żywność, rolnicy hodują rzepak, co podwyższa koszty żywności (bo jest jej mniej ) jak i paliwa (bo biopaliwo jest dużo droższe w produkcji niż to tradycyjne, z soku z dinozaura)
 

Zbyszek_Z

Well-Known Member
997
2 363
Jak będą niedobory to cena wzrośnie i ludzie zaczną jeść tańsze rzeczy sami z siebie. Ot, cały problem.

Natomiast, sama ziemia to tylko mała pierdoła. Większość dóbr i produktów wymaga przede wszystkim pracy. Cała masa ziemi siedzi ugorem bo nie opłaca się pracować na skutek ingerencji państwa.
 

Brehon

Well-Known Member
555
1 403
Czyli robaki w walce z głodem i otyłością jednocześnie. Ktoś tam musi mieć niezłą bekę wciskając to ciemnemu ludowi.

Chyba wiem jak to działa. My będziemy jedli dietetyczne szarańczaki, przez co będzie mniej szarańczy w krajach afrykańskich, co uratuje ich uprawy. Jednocześnie, zastępując wołowinę szarańczakami, sprawimy, że w afryce będzie więcej wołowiny. :)
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 587
6 539
Nigdy nie wiedziałam jak ma pomóc murzynkowi z wydętym brzuszkiem to, że ja w Polsce zjem mniej... nigdy nie widziałam magicznej teleportacji pożywienia z mojego talerza... a może to małe skrzaty zakradają się nocą do lodówki

Mnie najbardziej rozbrajają stwierdzenia w stylu - "nie wyrzucaj jedzenia, bo w Afryce głodują". Od dziecka nie rozumiałem, jaką różnicę to zrobi głodującym afrykańskim dzieciom, czy ktoś się nafutruje żarciem aż pod korek, czy wyrzuci połowę do śmieci.
 
Do góry Bottom