Łajzy i ofermy w akapie

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 652
11 750
To tak na serio jest kwestia na logikę.

W pierwszej kolejności należy sobie uzmysłowić, że służba zdrowia, bezpieczeństwo, oświata i inne przejęte przez państwo rodzaje działalności pomimo chwytliwych nazw ("służba") to biznes jak każdy inny. Nikt nie robi nic za darmo, bo każdy chce pieniążki zarobić, czy to policjant, czy lekarz, czy też sprzątaczka pracująca w którejkolwiek z placówek. Dodatkowo sprzęt i infrastruktura też nie spadają z nieba, ktoś musi je sfinansować. Dlatego pochłaniają one fundusze już teraz i wbrew pozorom zakres oferowanych przez nie usług nie jest nieograniczony, ponieważ w momencie gdy kończy się kapitał, to usługi są ograniczane. Z tego biorą się wieloletnie kolejki do lekarzy, kiepska oferta edukacyjna, czy też olewanie spraw przez policję. Często słyszy się prowokacyjne pytanie "a co jeśli w akapie zachoruję na raka, a mam najtańsze ubezpieczenie? Kuracja kosztuje miliony!". No nic, peszek, a co ma być? Przecież państwo też nie oferuje żadnych drogich i eksperymentalnych kuracji. Jak się ma szczęście i się nie umrze w kolejce to się dostaje podstawową chemię, naświetlanie i tyle. To nie jest przypadek, że cały czas się czyta o różnych zbiórkach na pomoc chorym dzieciom, czy tam jeszcze komuś. To zwyczajnie dowód na to, że za stosunkowo niewielkie składki zdrowotne państwo oferuje stosunkowo niewielki zakres usług. Nie ma w tym żadnych czarów, skoro jest to biznes i my go finansujemy, to wykonać można tylko tyle usług, na ile są środki. Gdy się skończą można podnieść składki, zadłużyć się, albo ograniczyć usługi i nie ma żadnej innej opcji, bo pieniądze nie biorą się z nieba, tylko z portfeli korzystających z usług.

Tym sposobem przechodzimy do punktu drugiego, a mianowicie potrzeby udzielenia sobie odpowiedzi na pytanie, czy prawdziwe są 2 poniższe zdania:
1. Państwo jest monopolistą na rynku usług XYZ.
2. Przełamanie monopolu powoduje spadek cen.
Jeżeli odpowiedź jest twierdząca, to nie ma innej opcji jak tylko stwierdzić, że na konkurencyjnym rynku oferta usług powinna być nie droższa niż na monopolistycznym rynku państwowym.

Tutaj jest jeszcze jedna kwestia, a mianowicie udział poszczególnych uczestników rynku w kosztach świadczonych na ich rzecz usług, ale to jest rozwiązane w drodze ubezpieczenia, podobnie jak i dzisiaj, tylko dziś ubezpieczenie np. zdrowotne w wydaniu monopolistycznym jest jednakowe dla każdego, podczas gdy na konkurencyjnym rynku powinno być zróźnicowane, co wbrew pozorom nie jest źle, bo daje ludziom impuls do dbania o siebie - np. palacz, grubas itp. dziś płacą takie samo ubezpieczenie, ale generują większe koszty. Na rynku ich składki powinny byćwyższe, co oznaczać może tylko jedno - palaczy i grubasów będzie mniej.
 
OP
OP
P

Palnar

New Member
20
0
Jestes niedorozwiniety czy jak? Przeciez napisalem powyzej, ze moze sie zlozyc kilku biedakow i razem bedzie ich stac na ochrone. Kumasz? Wspolpraca! To jest cos co ci sie w glowie nie miesci bo operujesz tylko pojeciami przymusu. Najwyrazniej masz dusze skazona zlem, a leb nieskazony rozumem. Nikt ci tu na to nie pomoze. Trudno.
A jak nie będą chcieli się złożyć na ochronę to co wtedy? Ochrona i bezpieczeństwo powinny być zagwarantowane przez państwo a nie zależeć od grubości portfela.Cywilizowane społeczeństwo zrzuca się właśnie na takie rzeczy jak policja, żeby każdy czuł się bezpieczny.
14088467_596849823851069_4984502533627991405_n.png
Rozmawiamy o policji i ochronie a nie o edukacji.
 
D

Deleted member 427

Guest
Rozmawiamy o policji i ochronie a nie o edukacji.

Gdybyś chciał sprowokować merytoryczną dyskusję o przemocy w akapie, to zamiast smęcić o "biednych, których nie będzie stać" (zieeew), zapytałbyś o pewien paradoks, który moim zdaniem stanowi najmocniejszy argument przeciwko akapowi. Sam Harris podniósł tę kwestę w swoim ostatnim podcaście.

Jeżeli monopol na coś oznacza mniejszą wydajność, ociężałość decyzyjną, słowem, mniej czegoś - to co w przypadku rozbicia monopolu państwa na przemoc na konkurujące ze sobą ośrodki? Czy to nie oznacza wzrostu wydajności w stosowaniu przemocy?

Harris dalej argumentuje, że fakt, iż państwo posiada monopol na przemoc, zwalnia cywilów ze stosowania przemocy.

Moim zdaniem, to są bardzo konkretne i merytoryczne zarzuty /wątpliwości.
 

Finis

Anarcho-individual
438
1 814
A jak nie będą chcieli się złożyć na ochronę to co wtedy?
No to trudno. Ponoszą ryzyko.

Ochrona i bezpieczeństwo powinny być zagwarantowane przez państwo a nie zależeć od grubości portfela.
Państwo nigdy nie zagwarantuje Tobie ochrony ani bezpieczeństwa. Pomyśle przez chwilę: jeżeli zostajesz napadnięty na ulicy, to czy masz czas, aby zadzwonić po policję? Policja przyjeżdża zwykle po fakcie, jak już jest za późno, albo i wcale. Co jest lepsze? Mieć w domu apteczkę, czy się jej pozbyć i w każdym przypadku dzwonić po pogotowie?

Cywilizowane społeczeństwo zrzuca się właśnie na takie rzeczy jak policja, żeby każdy czuł się bezpieczny.
Cywilizowane społeczeństwo przestrzega zasad NAPu, potrafi posługiwać się bronią i używa jej, kiedy jest to konieczne.
good-and-bad-guys-with-guns.jpg
 

mikioli

Well-Known Member
2 735
5 246
Jak np. robotnik ma zarobić na prywatną ochronę?

"Łajzy i ofermy" w akapie, to ludzie, których nie stać po prostu na prywatną policję i ochronę.

Prosty robol (i nie tylko) nie zarobi na prywatną ochronę.
Jak nie zarobi? No jak 70% swojego wynagrodzenia oddaje teraz państwu, to na bank go nie stać.

Zobacz ile kosztuje najtańsza skuteczna ochrona czyli rewolwer czy strzelba w USA... śmieszny pieniądz.
 

Alu

Jedziem do Paragwaju!
4 485
8 958
Gdybyś chciał sprowokować merytoryczną dyskusję o przemocy w akapie, to zamiast smęcić o "biednych, których nie będzie stać" (zieeew), zapytałbyś o pewien paradoks, który moim zdaniem stanowi najmocniejszy argument przeciwko akapowi. Sam Harris podniósł tę kwestę w swoim ostatnim podcaście.

Jeżeli monopol na coś oznacza mniejszą wydajność, ociężałość decyzyjną, słowem, mniej czegoś - to co w przypadku rozbicia monopolu państwa na przemoc na konkurujące ze sobą ośrodki? Czy to nie oznacza wzrostu wydajności w stosowaniu przemocy?

Bzdura. Monopol wynika właśnie z przemocy. W przypadku "monopolu na przemoc" wynika z samej siebie, dlatego nie ma tu żadnego paradoksu. To państwo jest najlepsze w stosowaniu przemocy. Dlatego ma monopol na przemoc.

Poza tym państwo może tak łatwo stosować przemoc, bo większość ludzi uważa, że ma do tego prawo.
 
OP
OP
P

Palnar

New Member
20
0
No to trudno. Ponoszą ryzyko.
Czyli z biedakiem można zrobić wszystko, bo go nie stać na prywatną policję, ochronę czy broń.
Państwo nigdy nie zagwarantuje Tobie ochrony ani bezpieczeństwa. Pomyśle przez chwilę: jeżeli zostajesz napadnięty na ulicy, to czy masz czas, aby zadzwonić po policję? Policja przyjeżdża zwykle po fakcie, jak już jest za późno, albo i wcale. Co jest lepsze? Mieć w domu apteczkę, czy się jej pozbyć i w każdym przypadku dzwonić po pogotowie?
Bezpieczeństwo = państwowa policja + uzbrojeni obywatele, ale nie wszyscy, bo w akapie każdy wariat może sobie kupić tyle broni ile jest w sklepie i nikt mu tego nie zabroni.
A w akapie ochroniarz może sam go aresztować i postawić przed sądem, nie potrzeba do tego policji.
I tak za to wszystko trzeba zapłacić z własnej kieszeni.
 

vast

Well-Known Member
2 745
5 739
Bzdura. Monopol wynika właśnie z przemocy. W przypadku "monopolu na przemoc" wynika z samej siebie, dlatego nie ma tu żadnego paradoksu. To państwo jest najlepsze w stosowaniu przemocy. Dlatego ma monopol na przemoc.

Czyli wolny rynek jest gorszy od monopolu? Właśnie orasz ideę akapu.
 
OP
OP
P

Palnar

New Member
20
0
Teraz też płacisz, tylko że usługa jest do dupy i nie masz nic do gadania jako konsument.
Teraz na szczęście płaci się na to podatki.W akapie sądy i policja byłby zainteresowanie tylko dochodowymi sprawami i wydawałyby wyroki zadawalające klientów a nie sprawiedliwe.Tak na prawdę w akapie sądy i policja służyłyby głównie do potyczek między najbogatszymi.
 

libertarianin.tom

akapowy dogmatyk
2 660
6 630
Teraz na szczęście płaci się na to podatki.W akapie sądy i policja byłby zainteresowanie tylko dochodowymi sprawami i wydawałyby wyroki zadawalające klientów a nie sprawiedliwe.

Prywatny sad: jesli wydaje nie sprawiedliwe wyroki to nikt sie do niego nie udaje i ten bankrutuje.

Panstwowy sad: jesli wydaje niesprawiedliwe wyroki to panstwo mowi, ze potrzeba wiecej srodkow na sadownictwo. Ida do ciebie kacapy z kijami...tfu, bardzo uprzejmi panowie ze skarbowki i mowia: "Dawaj kase bo potrzeba na sady".

I teraz zagadka: ktory sad bedzie dawal sprawiedliwsze wyroki? Hmmmm...... Dam ci jakies 2 tygodnie abys nad tym pomyslal. OK?

P.S. Maly hint: za komuny ludziska se myslaly: "Jak zamiast panstwa samochody beda budowac prywaciarze, to przeciez wszyscy zginiemy na drogach bo bedzie liczyl sie tylko zysk a nie bezpieczenstwo!". .... Jezdzisz teraz Lada Watsonie?
 

mikioli

Well-Known Member
2 735
5 246
Teraz na szczęście płaci się na to podatki.W akapie sądy i policja byłby zainteresowanie tylko dochodowymi sprawami i wydawałyby wyroki zadawalające klientów a nie sprawiedliwe.Tak na prawdę w akapie sądy i policja służyłyby głównie do potyczek między najbogatszymi.
A jakie środki teraz policja angażuje w poszukiwanie roweru kowalskiego vs pogróżki w internecie w stosunku do Kasi Tusk? Na dzikim zachodzie była instytucja szeryfa oraz uzbrojeni obywatele (w tyle broni ile mogą unieść jakby chcieli), ale to w Nowym Jorku gineło dużo więcej ludzi na 1000 osób...
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 466
23 907
Gdybyś chciał sprowokować merytoryczną dyskusję o przemocy w akapie, to zamiast smęcić o "biednych, których nie będzie stać" (zieeew), zapytałbyś o pewien paradoks, który moim zdaniem stanowi najmocniejszy argument przeciwko akapowi. Sam Harris podniósł tę kwestę w swoim ostatnim podcaście.

Jeżeli monopol na coś oznacza mniejszą wydajność, ociężałość decyzyjną, słowem, mniej czegoś - to co w przypadku rozbicia monopolu państwa na przemoc na konkurujące ze sobą ośrodki? Czy to nie oznacza wzrostu wydajności w stosowaniu przemocy?

Harris dalej argumentuje, że fakt, iż państwo posiada monopol na przemoc, zwalnia cywilów ze stosowania przemocy.

Moim zdaniem, to są bardzo konkretne i merytoryczne zarzuty /wątpliwości.
Problem w tym, że przemocy dziś w środowisku libertariańskim nie uznaje się za potencjalne dobro ekonomiczne, tylko traktuje w formie koniecznego zła. Tymczasem przemoc w zależności od kontekstu może być dobrą lub złą - tak jak lek, który może stać się trucizną dla zdrowych. I tak na przykład przemoc w obronie własności należałoby traktować jako dobro.

Nie można uznać ogólnej reguły, że im mniej przemocy, tym lepiej. Natomiast z całą pewnością, jeśli mamy ustanowiony monopol na przemoc, to będzie jej nadprodukcja, albo niedobór, albo będzie skierowana w niewłaściwą stronę lub nie będzie występowała w odpowiedniej jakości. W przypadku państwowego monopolu nie masz ani kontroli, ani pewności, czy do gazu nie pójdzie taka czy inna grupa etniczna, którą rzeczywiście ludzie chcieliby wyeliminować i byli skłonni dobrowolnie za to płacić.

Kiedyś zresztą pisaliśmy z Ciekiem o wojnie na Kickstarterze i to jest ten sam przypadek. Pisałem tamto wprawdzie pół-żartem i z przekąsem, ale z drugiej strony też pół-serio.

Harris dalej argumentuje, że fakt, iż państwo posiada monopol na przemoc, zwalnia cywilów ze stosowania przemocy.
Ale to jest właśnie problem. Bo nie tylko zwalnia ze stosowania przemocy, co przede wszystkim z decydowania o tym wobec kogo tę przemoc, w jakiej formie i ilości stosować. Przez to świat z państwem stoi w sprzeczności ze stanem oczekiwań społecznych, bo społeczeństwo nie ma nad tym kontroli.

To jest zresztą argumentacja przeciw Kelthuzowi, który też za państwem obstaje w podobny sposób, przemocy nie traktując w formie potencjalnego dobra ekonomicznego. Ja nie widzę powodu, by na jakieś byty przyjmować zupełnie inną logikę. Tym bardziej, że to jest nieuzasadnione.
 
Do góry Bottom