Gotujemy :D

kr2y510

konfederata targowicki
12 502
22 969
Wodzionka

Właśnie załapałem jakąś grypę (temperatura, gardło, łeb napierdala, wszystkie ręce i nogi mają zakwasy i podobne klimaty) i nie chce mi się gotować. Jednak na takie przeziębienia i grypy zjadam tradycyjną śląską wodzionkę, która dobrze mi robi.

1. Stawiamy wodę do zagotowania.
2. 2-3 ząbki czosnku (na porcję) rozcieramy z solą (na desce, w moździerzu) i wrzucamy do talerza od zupy.
3. Do talerza dajemy dużą łyżkę masła.
4. Do talerza wrzucamy pokrojony lub połamany suchy chleb
5. Jak woda się zagotuje to zalewamy talerz.
6. Maggi i inne dodatki do smaku.

A tu inny przepis na wodzionkę. Ale idea wodzionki jest zawsze taka sama: tłuszcz, chleb, czosnek, sól i woda.
 
Ostatnia edycja:

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 148
4 752
Hm, przepis był, że tak powiem, w moim zasięgu i preferencji czasowej. Ale po prostu dałem masło, sól, czosnek i trochę cebuli (bardziej żeby wypchnęła resztki cennego czosnku z wyciskarki) i na to zupkę chińską. Efekt: taka lepsza zupka chińska XD. Może kiedyś zrobię oryginał z tym chlebem (sąsiedzi wystawiają suchy chleb, więc jakby co koszty maleją XD).
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 148
4 752
Jajka - wersja najprostsza (prostsze jest tylko wpierdolenie na surowo)

Do małego rondla nalać wody, dać jajka (ja najczęściej daję 3) i wstawić na gaz. Wody ma być tylko tyle, by zakrywać te jajka, może być nawet trochę mniej. Żeby nikt nie lał nie wiadomo ile.
Po jakimś czasie jajka ugotują się na miękko. Nie wiem ile to trwa, ja kieruję się tylko tym, kiedy woda zaczyna wrzeć (najmniejszy palnik). Jeśli przyjdziesz do kuchni za wcześnie, to można w tym czasie przygotować talerz i chleb. Tyle kromek ile jajek, jeśli jesteś burżujem i smarujesz chleb margaryną albo masłem, to kromek może być więcej, bo łatwiej idą. Możesz zaoszczędzić gaz, wyłączając go jakiś czas przed wrzeniem wody, ale i tak jajka muszą swoje odsiedzieć w gorącej wodzie.
Gdy uznamy, że już się zrobiły, to jajka studzimy w zimnej wodzie, ale nie za długo, tylko tak by nie parzyły.

Je to się małą łyżką. Jeśli początek się wylewa, to trzeba go jakby zassać prosto z jajka. Wiem, że głupio to zabrzmiało, ale śmiać się ze świętych jajek to grzech XD
 

fafkulec

Member
61
2
Jak oglądam jakiś program kulinarny to tak właśnie go widzę.
[video=youtube]http://www.youtube.com/watch?v=RMUDw4_e93Y[/video]
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 576
6 446
Ja zrobiłem ostatnio zajebistyczne kotlety. Najlepsza część - sos.

- smażysz na maśle dwie pokrojone dymki (cebula + szczypiorek) i łyżkę posiekanych świeżych igieł rozmarynu (pachnie to genialnie)
- wlewasz 1/2 szklanki bulionu (ja miałem prawdziwy, a nie jakieś gówno w kostce)
- redukujesz do połowy (czytaj - gotujesz aż odparuje)
- wlewasz 1/2 szklanki wina i znowu gotujesz
- jeszcze gotuj (ja za szybko wrzuciłem mięso i zrobiło się twarde)
- na koniec możesz wrzucić jakieś mięso (wcześniej zrobione). ja miałem schabowe smażone bez panierki

W ogóle mam ostatnio fazę na gotowanie. Najbardziej mnie jarają skomplikowane przepisy, w których trzeba zrobić najpierw inne danie, żeby uzyskać składnik kolejnego dania (tutaj robiłem jednego dnia bulion wołowy, żeby następnego dnia użyć go do powyższego sos; wcześniej też trzeba usmażyć kotlety).
 
Ostatnia edycja:

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 587
11 220
Przepis na suszoną polędwicę (wędlinę - samojebkę), którą często ostatnio robię:

Składniki:
mięso 1kg (może być właściwie każde, ja najczęściej używam schabu bez kości).
sól,
cukier puder
przyprawy (np. czosnek, pieprz, majeranek, słodka i ostra papryka)
metr nieelastycznej gazy z apteki (najszerszej, chyba 20cm).

Dzień 1:
Mięso myjemy, możemy odciąć błonki, ale nie jest to konieczne, ja lubię jak jest gdzieniegdzie poprzerastane. Osuszamy ręczniczkiem, wsadzamy do plastykowego pojemnika, najlepiej z pokrywka, ale można też otwarty przykryć później np. folią. Sypiemy na to ok 1/2 kubka cukru pudru i nacieramy. Zamykamy pojemnik i wstawiamy do lodówki na 24h.

Dzień 2:
Odlewamy wodę z pojemnika, myjemy mięso, osuszamy, zasypujemy 1/2 kubka soli, wstawiamy do lodówki na 24h.

Dzień 3:
Mięso powinno być już twarde, jego objętość zmniejszyła się o około 1/3. Odlewamy wodę z pojemnika, myjemy mięso, osuszamy. Wyciskamy czosnek (ja daję ze 4-5 ząbków), rozgniatamy go z solą i nacieramy mięso czosnkiem, majerankiem, odstawiamy do lodówki na kilka godzin (to nie jest warunek konieczny).

Dzień 4 (albo 3):
Sypiemy na talerz spora ilość słodkiej papryki, dosypujemy ostrej i pieprzu, mieszamy. Całe mięso panierujemy w tym jak kotleta, tak, żeby było całe pokryte warstwą przyprawy. Gotowe mięso zawijamy w gazę, chodzi o to, by mięso było owinięte z każdej strony, ale nie trzeba robić wielu warstw, wystarczy raz z grubsza. Zawinięte wieszamy w suchym, w miarę przewiewnym miejscu, ja wieszam w garażu na wyciągu bramy.

Czekamy od 4 (będzie wtedy różowa w środku) do 7 dni (cała brązowa).

Gotowe.

Rezultatem jest coś w tym stylu, bardzo smaczne i bardzo tanie, jak schab jest w promocji to wychodzi 20 zł za kg znakomitej wędliny. Taka wędlina może leżeć w lodówce bardzo długo, byle była otwarta (ja stawiam na drewnianej desce). Nie starzeje się, nie robi się śliska jak te kupne. Po tygodniu jest równie smaczna jak dopiero zdjęta z suszenia, może nawet bardziej. Dłużej niż tydzień u mnie nigdy nie przetrwała, więc nie wiem jak długo może leżeć.



Zdjęcie zinfoanarchizowane z
http://wedlinydomowe.pl/
który to serwis bardzo polecam.
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 148
4 752
@Ciek, ja się tam nie znam, ale na przykład boczek to można kupić całkowicie surowy albo jakoś z grubsza podwędzany, czy tam z wstrzykniętą solanką (raczej do dalszej obróbki), a jaki ma być ten schab?
 
Ostatnia edycja:

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 587
11 220
Zwykłe, surowe mięso ze sklepu. Schab będzie najlepszy na początek, bo ma mało tłuszczu i jest zwarty.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 587
11 220
Nie wiem, nie używałem nigdy mrożonego. Ogólnie to jest wędlina surowa, a zatem warto dbać o jakość podstawowego składnika, jakim jest mięso. Ja uważam, że rozmrażane zawsze jest trochę gorsze niż świeże. Taką wędlinę powinno się robić z jednolitego kawałka mięsa, a coś takiego zamarza wolniej. Zamrażanie ma to do siebie, że im wolniej przebiega, tym gorzej dla właściwości produktu spożywczego:

http://wedlinydomowe.pl/mieso/wszystko-o-miesie/884-zmiany-zachodzace-w-miesie-podczas-zamrazania

Rozmrażane mięso robi się też takie szarawe, czyli nie będzie już tak cieszyć oka jak świeże, różowiutkie.
 

simek

Well-Known Member
1 367
2 010
Przepis na suszoną polędwicę:
Składniki:
mięso 1kg (może być właściwie każde, ja najczęściej używam schabu bez kości).
Albo schab albo polędwica, to dwie różne części świnki :)

Rezultatem jest coś w tym stylu, bardzo smaczne i bardzo tanie, jak schab jest w promocji to wychodzi 20 zł za kg znakomitej wędliny.
Eh, a ja za takie suszone wędliny płacę po 50-60 zł/kg :/ no ale jakoś nie miałem nigdy zaparcia, żeby coś samemu zrobić. Przetwory z owoców, czy warzyw jak najbardziej, ale jakoś mięsa się zawsze bałem ruszać i na własny użytek coś kombinować.
 
Ostatnia edycja:

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 587
11 220
Faktycznie, masz rację. Mięso może być jakiekolwiek. Ja wybieram sobie kawałki o średnicy około 10 cm i ze 20-25 cm długości (czyli w zasadzie standard na tacce). Większe pewnie dłużej trzeba byłoby przygotowywać., a takie małe robią się szybko i dobrze schną. Robiłem też z karkówki i również jest znakomita, ale uważam, że to mięso jest trudniejsze w obróbce bo jest mocniej poprzerastane i nie jest tak zwarte. Poza tym ciężej znaleźć dobrą karkówkę niż schab, zarówno jeśli chodzi o jakość, jak i kształt.

Swoją drogą, mam w domu również szynkowar i takie jakby foremki - prasy do pieczenia wędlin, może w któryś dzień coś napiszę, ale to są rzeczy, z którymi jest więcej zabawy niż z taką suszonką, przy której robocizna to z 10 minut na całość.
 

simek

Well-Known Member
1 367
2 010
Ja bym zrobił po prostu z polędwicy, to moje ulubione wieprzowe (w sumie to inne części jadam bardzo rzadko), tam średnicę masz kilka cm, więc pewnie najszybciej by się zrobiła. Ceny w promocjach to 20 zł, bez 25-30.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 587
11 220
Spróbuj, warto :)

Jeszcze taka drobna uwaga - mięso w przyprawach będzie pachnieć intensywnie w trakcie suszenia, więc wieszanie czegoś takiego w środku mieszkania / domu nie każdemu może odpowiadać. W większości przepisów jest mowa o wieszaniu w ciepłym miejscu, ja próbowałem i w kotłowni przy piecu c.o., i w chłodnym garażu i nie widziałem różnicy. Ogólnie powinno być sucho i w miarę przewiewnie, co nie oznacza w przeciągu, tylko zwyczajnie by nie kisło gdzieś w kącie. Jak ostatnio suszyłem w garażu to ani razu nie otwierałem w trakcie bramy i było ok.

Ten pstrąg Maćka mnie zainteresował.

A nie można kupić tzw. świeżego w jakimś markecie? Czy już rzeczywiście spadek jakości smaku?

Nie wiem jak w Warszawie, ale w niektórych innych miastach przy siedzibach Polskiego Związku Wędkarskiego prowadzi się sprzedaż rybek z odłowów "kontrolnych" ;) i np. w Poznaniu to są również żywe ryby ze zbiorników. Ryby na tackach z marketów o duży syf.
 
T

Tralalala

Guest
Ser w panierce.

Co potrzeba:
3 kawałki sera ( porcja dla 3 osób )
2 jajka
bułka tarta
frytki
sos tatarki, majonez, ketchup ( co kto lubi )

Idziemy do sklepu i mówimy aby pokroili ser ( na maszynie bo zjeby nożami czasami chcą kroić i potem krzywo jest ) na plastry, tak na oko około 1cm.
Następnie rozbijamy jaja do głębokiego talerza obok mamy talerz z bułką tartą. Ser wpierw maczamy w jajku potem w bułce tartej, potem znowu w jajku i znowu w bułce tartej. Ser taki wrzucamy na rozgrzaną patelnię z dużą ilością oleju. Robi się to tak na oko, można sobie zerknąć pod ser, ma być kurwa brązowy lekko ( czy jak kto tam lubi ), na drugą stronę i na talerz.
Najlepiej do tego pasuje ser królewski.
Do tego oczywiście frytki z piekarnika, frytkownicy jak kto lubi oraz sos tatarski, majonez, ketchup.
Mi takie coś smakuje, tylko uważajcie na tych od krojenia bo czasami wciskają jakieś syfy ( krzywo pokrojone ) i zazwyczaj coś pod nosem pierdolą.

Mało roboty, a można się solidnie najeść.
 

workingclass

Well-Known Member
1 875
3 675
Pierwszy raz jadłem taki kiedyś na Słowacji, tam nawet mieli w sklepach specjalna odmianę sera do smażenia ale potem sprawdziłem, że inne też się świetnie nadają.
 
Do góry Bottom