Dobrze udokumentowane ciekawostki związane z bronią palną (i białą)

kawador

Merchant of Death
Członek Załogi
13 255
20 094
Zaczynam.
  • W XVI wieku, statystycznie rzecz ujmując, żeby zabić podczas walki z ówczesnej broni palnej jednego żołnierza, trzeba było oddać średnio 10.000 wystrzałów.
  • W 1706 roku pod Wschową spotkały się wojska szwedzkie i rosyjsko-saskie. Na jednego zabitego Szweda przypadało około 300 strzelających do niego rosyjskich muszkieterów!
  • Jeszcze w drugiej połowie XIX wieku teoretycy wojenni podawali podobne liczby - w celu zabicia jednego nieprzyjaciela trzeba było strzelić do niego od 3.000 do 10.000 razy.
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2011/02/24/jaka-byla-skutecznosc-nowozytnej-broni-palnej/
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 150
4 639
Same świszczące kule i świadomość bycia pod ostrzałem czy w zasięgu strzału działała porażająco. Pojedyncze celne strzały powodowały mało szkód materialnych, ale widok trafionego przez niewidoczną kulę kompana robił duży efekt psychiczny i atak mógł się załamać. Kilka nieudanych szarż i jazda mogła stracić ochotę do jej powtarzania, bo każda kolejna, to szansa na bycie zabitym. Chodziło o to, kto pierwszy wymięknie. Piechota miała gorzej, bo po odparciu jazdy nie mogła jej ścigać, a jak sama zaczęła uciekać, to była wyrzynana i jakoś przed tym nikt nie miał zachamować psychicznych (dlatego m.in. nie wierzę w umyślne pudłowania).
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 624
13 269
Hmm, strzelałem repliką długiej broni palnej z 19 wieku. Bez problemu trafiałem w tarczę 15x15 cm na dystansie 50 m z pozycji stojącej. Nie potrzebowałbym na tym dystansie 3 tysi strzałów, aby trafić człowieka.
 
OP
kawador

kawador

Merchant of Death
Członek Załogi
13 255
20 094
Ale strzelałeś na strzelnicy czy na wojnie? Bo to są statystyki dotyczące działań wojennych.
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 150
4 639
W XIX to mogła być już broń gwintowana, z której strzelano na większe odległości.
 

NoahWatson

The Internet is serious business.
947
2 071
Z tego co słyszałem w Wietnamie by zabić jedną osobę, szacuje się że, trzeba było zużyć od 3 tysięcy do 30 tysięci sztuk amunicji.
 
OP
kawador

kawador

Merchant of Death
Członek Załogi
13 255
20 094
Pragnę przypomnieć, że tytuł wątku brzmi "Dobrze udokumentowane ciekawostki", a nie "Zasłyszane gdzieś ciekawostki" ;)
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 305
21 435
Z tego co słyszałem w Wietnamie by zabić jedną osobę, szacuje się że, trzeba było zużyć od 3 tysięcy do 30 tysięci sztuk amunicji.
To prawda. Tylko należy dodać, że statystyki psuły karabiny M-15 i broń maszynowa na burtach Huey. Te statystyki posłużyły do badań nad skutecznością broni palnej. Okazało się, np. że ~80% nowych żołnierzy nie potrafi zabijać i strzela obok przeciwnika. Dziś statystyki są lepsze, bo żołnierze USA są uczeni zabijać (a nie strzelać celnie). Na jakość statystyk wpłynął też sposób użycia broni. Dziś praktycznie nie używa się ognia ciągłego. Użycie ognia ciągłego z broni ręcznej dziś, to zaledwie 1%-2% (w przeliczeniu na amunicję). W Wietnamie strzelcy po prostu kryli ogniem ciągłym wszystko co się rusza, psując statystyki i amunicję.
Wystarczyło tylko zmienić szkolenie żołnierzy i statystyki się poprawiły.
 

simek

Well-Known Member
1 372
1 959
Maszynówki w Wietnamie idzie zrozumieć przypominając sobie granie w jakikolwiek FPS - jeśli amunicji nie brakuje, to palec na spust i może w coś się trafi, ale przyczyn tej XVI wiecznej statystyki nie ogarniam, przecież tamte bronie miały jakieś celowniki, żołnierze byli jakoś tam szkoleni, ale 10 000 pocisków, żeby zabić? Ja chyba po pijaku, bez żadnego celowania trafiłbym w człowieka oddalonego kilkanaście, czy kilkadziesiąt metrów dalej szybciej niż w 10 000. próbie.
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 150
4 639
Ja przypuszczam (chodzi o te bitwy w XVII-XIX wieku), że piechota, czyli główna część wojsk, ostrzeliwała się głównie na skraju skutecznego zasięgu, po to, żeby nie wejść sama w ten zasięg. W terenie zabudowanym czy przez jakieś umocnienia można było walczyć z bliższej odległości, ale też teren dawał osłonę i zabójczość ostrzału mogła nie wzrosnąć.

Te strzały jak to napisali w artykule "zazwyczaj w bitwie strzelano z 20 kroków" to wg mnie rzadkość, i wymagało to szarży co najmniej jednej ze stron lub walki za osłoną terenową. W bitwie pod Wschową Rosjanie stanowili najgorzej wyszkoloną cześć walczących, a jednak było to 300 strzelających ludzi na jednego zabitego Szweda, a nie kilka tysięcy. Zakładam, że te 300/1 to dotyczy tylko sytuacji jednej szarży kilkuset Szwedów na 2000 Rosjan, i każdy Rosjanin wytrzelił raz (tylko czy policzono naprawdę strzały, czy po prostu liczbę muszkieterów?). Szarża to sytuacja, w której właśnie chyba najbardziej wychodzi poziom wyszkolenia i morale wojsk. Potrzebny byłby szerszy fragment opisu tego, na czym opierał się autor artykułu.
 
Ostatnia edycja:

kr2y510

konfederata targowicki
12 305
21 435
Ja chyba po pijaku, bez żadnego celowania trafiłbym w człowieka oddalonego kilkanaście, czy kilkadziesiąt metrów dalej szybciej niż w 10 000. próbie.
Ja przypuszczam, że chodzi o coś innego. W momencie wprowadzania ręcznej broni palnej, rajtarnia była lepiej opancerzona niż husaria. Stąd skuteczność broni palnej rajtar vs. rajtar była niewielka. Celne trafienie w osłonę, nie powodowało nawet siniaka.
Moim zdaniem te statystyki mają swe źródło głównie w propagandzie. W tamtym czasie wielu wojskowych uważało, że zabijanie przeciwnika z broni działającej pośrednio jest haniebne. Woleli krwawe starcia z bronią białą, gdzie można wrogowi spojrzeć w twarz.
Innymi przyczynami wpływającymi na te statystyki mogły być takie czynniki jak, złe użycie strzelców na polu walki (przy 4 salwach na minutę w terenie przeciwnik zdąży się ukryć lub dojść do strzelca), brak powtarzalności broni (złe skalibrowanie kul i luf, różne stopy kul itd.), czy brak powtarzalności siły miotającej pociskiem (proch - wilgotność - odmierzanie ilości prochu).
 
Ostatnia edycja:

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 624
13 269
Moja uwaga odnosiła się do tego, że nie jest kwestia broni nowożytnej czy nie. Broń z 19 wieku była już całkiem celna, więc technicznie dawało się nią zabijać całkiem sprawnie.

Natomiast faktem jest, że żołnierze strasznie marnują amunicję i nie chcą zabijać. I ten problem eliminuje się szkoleniem (praniem mózgu także) oraz technologią (zdalne zabijanie).
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 150
4 639
Chcą zabijać, tylko pod ostrzałem nie pozwala im adrenalina. Strzelanie to czynność precyzyjna, gdzie trzeba mieć spokojny umysł i ciało, a w sytuacji zagrożenia nasz organizm robi wszystko jakby na przekór precyzyjności. Do tego dochodzi strach.
 
T

Tralalala

Guest
Przesadzasz z tym internetem. Internet to komunikacja obustronna, a nie jednostronna jak w przypadku gazety wyświetlanej w tym telewizorze.
 

Grzechotnik

Well-Known Member
989
2 014
Plus to, że wykluczenie z walki nie zawsze jest następstwem zgonu. Zapewne w tamtych czasach, zgon był kilkunastokrotnie rzadszą przyczyną wykluczenia z walki niż obecnie.
 

workingclass

Well-Known Member
1 835
3 004
http://pulk12.pl/rekonstrukcja/szko...osc-broni-palnej-w-czasach-napoleonskich.html

Pierwsze próby "laboratoryjnej" analizy skuteczności broni dokonali Prusacy (gen. Scharnhorst). Miało to miejsce w 1810. Próbkę testową pobierano poprzez oddanie salwy karabinowej kompanii grenadierów w kierunku płóciennego prześcieradła/płachty. Salwy oddawano z różnych dystansów, w warunkach, które możemy określić za idealne: zadbana i czysta broń, brak stresu i innych okoliczności pola bitewnego, wypoczęci żołnierze.
 
OP
kawador

kawador

Merchant of Death
Członek Załogi
13 255
20 094
Pierwsze oficjalne państwowe regulacje normujące produkcję broni palnej na ziemiach polskich pochodzą z 1818 roku. Zostaje wtedy wydany Kodex karzący Królestwa Polskiego i artykuł 350 stanowi (pisownia oryginalna z epoki):

Ten, kto broń zakazaną lub podejrzaną robi, jeżeli kto takową bronią śmiertelnie rannym lub zabitym został, zamknięciem w domu aresztu publicznego od dni 8 do miesięcy 3 ukaranym zostanie.

Czyli karano nie tylko sprawców, ale również wytwórców.

Kodeks ten zabraniał wytwarzania broni poza koncesjonowanymi zakładami rusznikarskimi - taka broń miała status nielegalnej. Za broń zakazaną uznano jednostki będące na wyposażeniu armii. Do kategorii broni "podejrzanej", a zatem nielegalnej zaliczano także broń ukrytą w laskach oraz wszelkich innych przedmiotach codziennego użytku.

Kodeks kar głównych i poprawczych z 1845 roku w artykule 676 stanowił:

Kto by wyrabiał broń, której wyrabianie jest prawem zabronionem lub wyłącznie Rzadowi pozostawionem, nie mniej kto by, bez osobnego na to zezwolenia Rządu, proch, bomby, granaty lub inne tego rodzaju artyleryjskie potrzeby wygotowywał, ten - jeśli ilość wygotowanej przez niego broni nie jest bardzo znaczną - ulegnie: osadzeniu w wieży od trzech do sześciu miesięcy, a w razie przeciwnym osadzeniu w twierdzy od roku do lat dwóch. Wyrobiona przez niego zakazana broń, bomby, granaty itp, jak nie mniej przygotowane do tego materiały, w każdym przypadku skonfiskowane zostaną.

Jerzy Kasprzak, "Nielegalne wytwarzanie broni palnej i amunicji"
 
OP
kawador

kawador

Merchant of Death
Członek Załogi
13 255
20 094
W 1584 roku dokonano pierwszego na świecie zabójstwa na tle politycznym używając do tego celu broni palnej. Trzy kule odpalone z pistoletu z zamkiem kołowym powaliły holenderskiego księcia Wilhelma Milczącego na schodach wiodących do jego pałacu w Delfcie. Po trwających trzy dni torturach zabójca został poćwiartowany.

W reakcji na męczeńską śmierć zamachowca ówczesny król Hiszpanii, Filip II, nieprzejednany wróg Wilhelma, nadał szlachectwo rodzinie odjebkowicza i obdarował ich złotem oraz majątkiem ziemskim.

Jerzy Kasprzak, j/w
 
Do góry Bottom