Bunty ludności przeciwko podatkom

Rebel

komunizm warstwowy
679
789
Czytam sbie na angielskie wiki o oporze przeciw podatkom i pojawiają się swojsko brzmiące nazwiska.np

In 2009, Randy Nowak of Mulberry, Florida, was convicted and sentenced to 30 years in prison for attempting to hire a hitman to murder the IRS agent doing his audit.

In 1972, the U.S. District Court for the Eastern District of Pennsylvania used the term tax "protestor" (protester) in United States v. Malinowski. This case, however, involved a taxpayer who was a member of the Philadelphia War Tax Resistance League who was protesting the use of tax money in the Vietnam War.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 674
21 135
To ja wrzucę coś ze wczesnego średniowiecza...

Powstanie Nika
Powstanie Nika (gr. Στάση του Νίκα) – konstantynopolitańskie powstanie ludowe z 532 roku, będące reakcją na brak zgody cesarza Justyniana I na zmniejszenie podatków, ukrócenie nadużyć i usunięcie skorumpowanych urzędników. Zostało stłumione przez Belizariusza i zakończone masakrą ok. 30 tys. powstańców w hipodromie.

Przyczyny
W starożytnych cesarstwach rzymskim i bizantyjskim istniały stronnictwa cyrkowe, dobrze rozwinięte grupy obywateli kibicujących różnym zespołom (drużynom), w których barwach występowali zawodnicy określonych dyscyplin sportowych, przede wszystkim wyścigów rydwanów. Były cztery główne zespoły wyścigowe różniące się kolorami ubiorów, w jakich występowali zawodnicy; takie same barwy przywdziewali ich kibice. Byli więc Niebiescy, Czerwoni, Zieloni i Biali, jednak w czasach bizantyjskich jedynymi liczącymi się zespołami (i ugrupowaniami kibiców) byli Niebiescy i Zieloni. Cesarz Justynian I kibicował Niebieskim.

Owe ugrupowania kibiców stały się polem dla rozwiązywania wszelkich społecznych i politycznych problemów, dla rozwiązywania których społeczeństwo Bizancjum nie zdołało wykształcić innych form organizacji. Były mieszaniną gangów ulicznych i partii politycznych, zajmując stanowisko we wszelkich ważnych sprawach i wtrącając się w spory pomiędzy kandydatami do tronu. Często starali się wywierać wpływ na politykę cesarzy, głośno skandując swe żądania polityczne pomiędzy gonitwami na hipodromie. Ani siły cesarskie, ani straż miejska nie były w stanie zapanować nad porządkiem w mieście bez współdziałania tego ugrupowania kibiców, które akurat miało przewagę w cyrku i poparcie wpływowych rodzin arystokratycznych; w tym wypadku rodzin, które uważały, że mają większe prawa do tronu niż Justynian.

Bezpośrednią przyczyną wybuchu powstania było aresztowanie kilku Niebieskich i Zielonych oskarżonych o morderstwo podczas zamieszek, do jakich doszło po ostatnich wyścigach rydwanów. Takie zamieszki, podobne do bójek pseudokibiców po lub w trakcie meczów piłkarskich w czasach dzisiejszych, nie były niczym nadzwyczajnym. Tym razem było podobnie; mordercy zostali rozpoznani wśród aresztowanych i powieszeni, ale nie wszyscy. 10 stycznia 532 roku dwaj oskarżeni - jeden Niebieski i jeden Zielony - uciekli z więzienia i znaleźli azyl w kościele, wokół którego zgromadził się rozdrażniony tłum.

Justynian był w kłopocie: toczył właśnie trudne pertraktacje pokojowe z Persami, w kraju rosło niezadowolenie z wysokich podatków, a teraz stanął wobec nieprzewidywalnego w skutkach kryzysu w mieście. Mimo to ogłosił, że następne wyścigi odbędą się 13 stycznia i kazał schwytać i powiesić uciekinierów. Niebiescy i Zieloni zażądali dla nich ułaskawienia.

Zamieszki



Plan dzielnicy Konstantynopola z hipodromem

13 stycznia trybuny hipodromu wypełnił rozwścieczony i nieprzyjazny cesarzowi tłum. Hipodrom przylegał do cesarskiego pałacu, więc Justynian mógł oglądać wyścigi ze swej bezpiecznej loży. Od samego początku tłum wykrzykiwał w stronę loży cesarskiej obelgi, a pod koniec dnia, podczas 22 gonitwy, w miejsce zwyczajowych okrzyków "Niebiescy!" i "Zieloni!", zaczęto skandować jedno słowo "Nika" (co oznacza "Zwyciężaj!" lub "Naprzód!"), po czym tłum rzucił się do ataku na pałac. Przez następne pięć dni pałac był oblężony. Pożar, jaki wybuchł podczas zamieszek, doprowadził do zniszczenia bazyliki[1] Hagia Sophia.

Część senatorów, którzy uważali ostatnio wprowadzone podatki za zbyt wysokie oraz że cesarz za mało uwagi poświęca sprawom arystokracji, uznała zamieszki za dogodny moment by obalić Justyniana. Powstańcy, teraz już uzbrojeni i prawdopodobnie po kryjomu dowodzeni przez swych zwolenników w Senacie, żądali by Justynian zdymisjonował prefekta Jana z Kapadocji, którego obwiniano o podniesienie podatków oraz kwestora Triboniana, odpowiedzialnego za zmianę przepisów prawa karnego. Następnie obwołali nowym cesarzem Hypatiusza, bratanka byłego cesarza Anastazjusza I.

Zrozpaczony Justynian chciał szukać ratunku w ucieczce, ale jego żona Teodora miała rzekomo przywołać go do opamiętania słowami: "Ci, którzy noszą koronę, nigdy nie powinni przeżyć jej utracenia. Nie chcę dożyć dnia, w którym przestaną mnie tytułować cesarzową"[2]. Oświadczyła, że wprawdzie cesarz ma otwartą drogę ucieczki statkiem, ona ma zamiar zostać w mieście, bowiem "purpura jest najlepszym całunem"[3].

Justynian porzucił więc plan ucieczki. Opracował plan, w którym kluczowe role odegrać mieli eunuch Narses i generałowie Belizariusz i Mundus. Justynian dał Narsesowi worek złota. Szczupły, drobny eunuch wszedł na teren pełnego złaknionego krwi tłumu hipodromu sam, bez broni i skierował się wprost do sektora Niebieskich. Najważniejszym z nich przypomniał, że cesarz Justynian był zawsze kibicem ich klubu oraz że Hypatiusz, którego obwołali cesarzem, należy do stronnictwa Zielonych. Po czym wręczył im złoto. Przywódcy Niebieskich przedyskutowali sprawę między sobą, a następnie przekonali swych zwolenników i w chwili koronacji Hypatiusza większość Niebieskich opuściła hipodrom. Zdezorientowani Zieloni zostali. W tym momencie wojska cesarskie, dowodzone przez Belizariusza i Mundusa wdarły się do cyrku dokonując rzezi powstańców.

Zgodnie z relacją Prokopiusza na hipodromie zabitych zostało około 30 tysięcy rebeliantów. Justynian kazał również uśmiercić Hypatiusza i skazał na wygnanie senatorów, którzy wspierali powstanie. Następnie odbudował Konstantynopol i nakazał wzniesienie nowej bazyliki Hagia Sophia.

Przypisy

  1. Bazylika - po grecku słowo to oznacza "kościół króla", "kościół królewski". Toteż właśnie Hagia Sophia padła ofiarą wściekłego tłumu.
  2. C.Diehl, s.87
  3. Prokopiusz, Wojny 1,24, 32-37
Bibliografia
  • Charles Diehl: Theodora, Empress of Byzantium, Frederick Ungar Publishing, Inc., 1972
Linki zewnętrzne
Donald matole, Twój rząd obalą kibole! chciałoby się wykrzyknąć. Może odjebki na Narodowym jednak nie będzie...

I jeszcze taki bonus:

 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 855
6 963
Kończę czytać fantastyczną książkę Charlesa Adamsa "For Good and Evil: the Impact of Taxes on the Course of Civilization".
W zasadzie jest to książka o buntach podatkowych. Jak będę miał siłę to opiszę więcej, a na początek zaintrygował mnie Karl Hess (najbardziej znany z książki "Kapitalizm dla dzieci"). Z wiki:

... pracował także jako redaktor w The Fisherman i w Newsweeku, skąd został wyrzucony po tym, jak odmówił napisania nekrologu prezydenta Franklina D. Roosevelta

W książce Dear America Hess napisał, że ateistą został po doświadczeniach pracy w prosektorium w wieku 15 lat. Patrząc na zwłoki zrozumiał, że człowiek to tylko ciało i krew i nic poza tym

Jako autorowi przemówień senatora Goldwatera przypisuje mu się autorstwo powiedzenia „Ekstremizm w obronie wolności nie jest zbrodnią; umiar w dążeniu do sprawiedliwości nie jest cnotą”.

był jednym z nielicznych białych przyjętych do Czarnych Panter

Demokratyczny prezydent Johnson niezadowolony z krytyki i faktu, że Hess wcześniej udzielał się w Partii Republikańskiej, polecił IRS (Internal Revenue Service – amerykański urząd skarbowy) skontrolowanie tego zdeklarowanego przeciwnika podatków. Podczas audytu kontroler skarbowy udowadniał, że nieważne, czy w deklaracjach wszystko jest w porządku, ważne, czy jest niezgodne z prawem. Hess w odpowiedzi wysłał do IRS kopię Deklaracji Niepodległości wraz z listem, w którym oświadczył, że nie zamierza więcej płacić podatków.

Urząd skarbowy skonfiskował mu majątek i zajął na poczet zaległych podatków przyszłe zarobki. Gdy Hess w liście zapytał, z czego w takim razie ma żyć, IRS odpowiedział, że jest to już jego problem. Wtedy Hess nauczył się spawać i zatrudnił się w jednej z waszyngtońskich firm w zamian za żywność i miejsce do spania. Obok pracy "zarobkowej" wykonywał też artystyczne rzeźby, z których część trafiła w ręce wytrawnych kolekcjonerów.

W 1969 roku opublikował w Playboyu artykuł Zmierzch polityki, uważany za jeden z najważniejszych manifestów libertariańskich, który jak żaden inny przyczynił się do powstania współczesnego ruchu wolnościowego.
Pisał w nim: "Siła i władza będące substytutami zdrowego rozsądku są potworami jakie nękają współczesny świat. Są duchami groźnej i przesądnej przeszłości. A polityka jest ich siostrą. Na przestrzeni czasu była ona zinstytucjonalizowanym zaprzeczeniem zdolności człowieka do wykorzystania jego własnych zdolności dla własnego przetrwania. Istnieje ona wyłącznie dzięki dobrom które w imię wątpliwych celów i tzw. zasad moralnych zdołała skraść kreatywnym i produktywnym ludziom."
Twierdził, że politycy robią od czasu do czasu dobre rzeczy, ale dopiero wówczas gdy wszystkie wcześniej stosowane przez nich środki zawiodły.
Filmy:
Toward Liberty – film dokumentalny, który zdobył w 1981 roku Oscara za najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny.
Anarchism in America 1983
 
Ostatnia edycja:

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 855
6 963
O Marvin Heemeyer były już wzmianki:
https://libertarianizm.net/threads/spoko-ludzie.1197/page-6#post-52785
https://libertarianizm.net/threads/bunty-ludnosci-przeciwko-podatkom.1665/#post-47100
Ale jest nowy artykuł i film w WP:

Ostatni wolny mechanik. Człowiek, który buldożerem wypowiedział wojnę Ameryce
Marvin Heemeyer zatrzasnął właz swojego buldożera. Zapewne nie przypuszczał, że stanie się bohaterem, choć wiedział, że żywy nie opuści swojej maszyny. Nic dziwnego: Marvin wyruszył na wojnę z Ameryką.


Killdozer - zmodyfikowany buldożer Marvina Heemeyera (Youtube.com)
Amerykański sen kontra lokalne władze
Początkowo nic nie zwiastowało dramatu. W 1994 roku Marvin Heemeyer przybył do prowincjonalnego miasteczka Granby w stanie Kolorado. Jako wyspecjalizowany w naprawie i wymianie tłumików samochodowych mechanik mógł przypuszczać, że nie będzie miał problemów z zarobieniem na utrzymanie i przez kilka lat tak właśnie było.

Problem pojawił się, gdy lokalny przedsiębiorca wraz z władzami miasta doprowadzili do zmiany przeznaczenia okolicznej działki – tuż obok działki Heemeyera miałapowstać fabryka cementu, która zablokowałaby jedyną drogę dojazdową do warsztatu, skazując go na pewne bankructwo.

Mechanik próbował walczyć z planami lokalnych władz, szukał sprawiedliwości w sądzie, ale poza stratą majątku na prawników doczekał się jedynie szykan.

Doszło do tego, że miejscowa administracja nakazała mu przyłączenie się do miejskiej kanalizacji. Aby to zrobić, Marvin musiałby przekopać się przez trzy metry działki sąsiada, z którym z powodu budowy cementowni był w sporze, i który nie wyrażał na to zgody. Dla władz miasta nie miało to znaczenia i regularnie karały Marvina za brak podłączenia do kanalizacji.

Działania sąsiada i lokalnych władz były jasne: decyzjami administracyjnymi chcieli wykurzyć kłopotliwego mechanika z jego własnej ziemi. Brała w tym udział również lokalna policja, która – wzywana przez Heemeyera w związku z nieprawidłowościami przy budowie cementowni – karała go pod różnymi pretekstami mandatami.

Widząc, że nie wygra z lokalnym układem, Marvin Heemeyer zrezygnował.

Sprzedał swoją ziemię firmie, która miała zbudować tam składowisko odpadów. Zgodnie z umową Marvin miał sześć miesięcy na opuszczenie terenu. Spędził je bardzo pracowicie, choć – wbrew pozorom – wcale nie pakował się do przeprowadzki.

Tuningowany buldożer
Kupił za to buldożer Komatsu D335A – potężną maszynę cenionego, japońskiego producenta i zajął się jej tuningiem. Wyposażył go w dodatkowe płyty pancerne i obłożył betonowymi blokami. Marvin zmodyfikował również wejście do pojazdu, tworząc pozbawiony uchwytów właz o wadze 900 kilogramów.


Buldożer został wyposażony w dodatkową klimatyzację, kamery pozwalające kontrolować sytuację na zewnątrz, a także w kilka sztuk broni, z której można było strzelać z wnętrza pojazdu. Same kamery zostały osłonięte pancernymi obudowami, a pomysłowy konstruktor doprowadził do nich wężyki, którymi mógł tłoczyć sprężone powietrze, oczyszczające obiektywy z kurzu.

Wewnątrz pojazdu znalazło się miejsce na zapasy żywności i wody oraz środki opatrunkowe. Tak wyposażony Marvin Heemeyer był gotowy, by ruszyć do walki o sprawiedliwość. 4 czerwca 2004 roku wsiadł do swojego Komatsu, oblewając wcześniej maszynę mieszaniną oleju i smaru, przez co betonowe bloki stały się zbyt śliskie, by ktokolwiek mógł się na nie wspiąć.

Rajd Killdozera
Pierwszym celem Marvina Heemeyera były zabudowania sąsiedzkiej cementowni. Jej właściciel widząc, co się dzieje, usiłował bronić swojej fabryki przy pomocy wielkiej ładowarki, ale dla Killdozera – jak później nazwano maszynę Marvina – nie było to wielkim wyzwaniem. Buldożer zniszczył ładowarkę, a następnie zaczął równać z ziemią dom sąsiada i zabudowania cementowni. Gdy skończył, ruszył w stronę miejskiego ratusza.
Na miejscu były już zarówno oddziały zwykłej policji, jak i jednostka SWAT, jednak szybko okazało się, że amerykańscy stróże prawa są bezradni. Mimo użycia amunicji przeciwpancernej i grantów nie byli w stanie wyrządzić Killdozerowi żadnej krzywdy. W desperacji próbowali wspinać się na maszynę, czy nawet wrzucić granat do rury wydechowej, ale nie przyniosło to żadnego efektu poza tym, że jeden z nich, spadając ze śliskiego buldożera, o mało nie wylądował pod jego gąsienicami.

Policjanci zarejestrowali za to padające w ich kierunku strzały, jednak – jak się później okazało – choć Heemeyer mógł ich z łatwością pozabijać, celowo strzelał nad ich głowami. Po zrównaniu z ziemią ratusza skierował się w stronę siedziby wspierającej lokalne władze gazety, a w międzyczasie wygrał pojedynek z wielkimi zgniatarkami, które skierowano przeciwko buldożerowi. Zniszczył również dom sędziego, odpowiedzialnego za serię skazujących go wyroków.

Nie został żaden ślad
W sumie Marvin Heemeyer zniszczył 13 budynków i kilka pojazdów, nie raniąc przy tym nikogo. Rajd Killdozera zakończył się, gdy po awarii chłodnicy maszyna na dobre utknęła w ruinach jednego ze zniszczonych domów. Zgromadzeni wokół policjanci usłyszeli wówczas z wnętrza jeden strzał, ale nie byli w stanie dostać się do środka pojazdu.

Obawiając się, że buldożer może być zaminowany, wywieźli go z miasta, gdzie dopiero po kilkunastu godzinach udało się przepalić pancerne płyty. Gdy w końcu otwarto kabinę, okazało się, że Marvin Heemeyer popełnił samobójstwo.

Zgodnie z życzeniem rodziny pochowano go w nieujawnionym miejscu. Killdozer został rozebrany na części, które rozesłano do różnych złomowisk i zniszczono tak, aby nie pozostał po nim żaden ślad.

http://tech.wp.pl/ostatni-wolny-mechanik-czlowiek-ktory-buldozerem-wypowiedzial-wojne-ameryce-6111497051203713a
 

Antoni Wiech

paranacjonalista
Członek Załogi
3 667
4 972
A czy on zniszczył własność tylko tych co mu bruździli? Bo coś mi się wydaję, że rozpierdolił też prywatną własność niewinnych ludzi.
After his death, authorities found lists in Heemeyer's home that included people who sided against him in his disputes and named 14 buildings. The lists included the mayor, the county manager, several business owners, the 13 buildings Heemeyer hit and the Catholic church, which was not damaged.

http://www.thedenverchannel.com/news/crews-begin-dismantling-granby-bulldozer

--
Wynikałoby z tego, że rozwalił tylko budynki tych, którzy byli przeciwko niemu tyle, że kościół się ostał. Przy założeniu, że te 13 budynków to były dokładnie te z listy.
 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 855
6 963
Ciekawa lista:
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_historical_acts_of_tax_resistance

Najbardziej mi się podoba, że zrównali płacenie podatków z haraczami dla mafii:
In 2006, after the arrest of Mafia boss Bernardo Provenzano, 100 shopkeepers in Palermo, Italy declared publicly that they would stop paying taxes to the Sicilian Mafia. They encouraged consumers to support the resisters by buycotting their stores.

Ale to jakaś lipa:
Lech Walesa in 1995
In 1995, Poland's president Lech Walesa called for people to refuse to pay any higher income tax rates.

Jest też obszerna książka:
Burg, David F. A World History of Tax Rebellions

I pomnik "Szabrownik i szantażysta. Z dedykacją dla urzędu skarbowego"

Loot and Extortion. Statues at Trago Mills (nearLiskeard, Cornwall), poking fun at the UK Inland Revenue Service.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 674
21 135
Kilka dni temu znowu przypomniano akcję Marvina Heemeyera z Killdozerem...

Konstruktor monumentalnego buldożera zrównał z ziemią 13 budynków. Rzucił rękawicę władzom miasta, które bezdusznie go represjonowały. Po wszystkim popełnił samobójstwo. Przez jednych nazywany szaleńcem, przez drugich bohaterem narodowym. Jak wyglądała historia Marvina Heemeyera?
W 1992 roku Marvin kupił za 42 tysiące dolarów działkę w mieście Granby (stan Kolorado) i postawił na niej warsztat specjalizujący się naprawą i wymianą tłumików. Mechanik przez kilka dobrych lat utrzymywał się z niego bezproblemowo. Wśród miejscowych miał opinię fachowca, który nie wykonuje nawet jednego zbędnego ruchu podczas swojej pracy.
Pod koniec lat 90. zaczęły się problemy Heemeyera. Miasto zmieniło plany zagospodarowania przestrzeni miejskiej. Na sąsiedniej działce miała powstać cementownia, która odcięłaby jedyną drogę dojazdową do warsztatu Marvina - czyniąc go bezużytecznym. Mimo wielu protestów, apelacji i odwołań planów nie zmieniono, a wytwórnia cementu powstała.
Działka Heemeyera została również odcięta od kanalizacji, ponieważ ta przebiegała przez teren fabryki. Sąsiedzi zaproponowali mechanikowi 250 tysięcy dolarów za kupno ziemi, jednak ten odmówił. Później zaczął ubiegać się o zbudowanie nowej drogi na terenie fabryki - niestety bezskutecznie.
Równie bezskutecznie skończyły się zabiegania Marvina o budowę linii kanalizacyjnej pod gruntem cementowni. W końcu Heemeyer postanowił, że zbuduje drogę na własny koszt. Zakupił buldożer Komatsu D355A i... nie dostał pozwolenia na budowę.
Mechanik próbował wszystkiego. Za każdym razem był represjonowany i wyśmiewany przez lokalne władze. W dodatku zaczął dostawać kary za m.in. brak podłączenia do kanalizacji. Marvin przesłał miastu czek w wysokości 2,5 tysiąca dolarów na pokrycie grzywien z dopiskiem "tchórze". Następnie sprzedał działkę firmie śmieciarskiej.
Killdozer przemierzający po ulicach stanu Kolorado /CATHY HARMS/Associated Press /East News
Killdozer przemierzający po ulicach stanu Kolorado /CATHY HARMS/Associated Press /East News
Heemeyer miał pół roku na wyprowadzkę. Czas ten poświęcił na wzmocnienie i zmodyfikowanie swojego buldożera, które rozpoczął już rok wcześniej. Pancerz maszyny wykonał z 30 cm betonu wylanego między arkuszami stali narzędziowej, był on niemalże niezniszczalny i odporny na różnego rodzaju materiały wybuchowe.
Maszyna posiadała również kilka kamer zapewniających doskonałą widoczność. Każda z nich była zabezpieczona trzycalową osłoną z kuloodpornego plastiku, a obok nich znajdowały się dysze ze sprężonym powietrzem, które wydmuchiwały ewentualny pył ograniczający widoczność. Kamery były połączone z dwoma monitorami znajdującymi się we wnętrzu pojazdu.
W buldożerze znajdowały się także trzy otwory strzelnicze, w których umieszczone były karabiny Barrett M82 i Ruger AC556 oraz pistolet Kel-Tec P11. Do tego wszystkiego klimatyzacja, zapasy żywności, opatrunki, rewolwer jak również brak możliwości samodzielnego wyjścia z pojazdu po zamknięciu niemal tonowego włazu.
Przez cały okres tuningowania maszyny Marvin dokumentował swoje postępy za pomocą notatek i kaset magnetofonowych. Napisał m.in. "Zawsze byłem skłonny do rozsądku, dopóki nie musiałem być nierozsądny" oraz "Czasami rozsądni ludzie muszą robić nierozsądne rzeczy".
W międzyczasie w marcu 2004 roku zmarł mu ojciec, a on sam zerwał zaręczyny po przyłapaniu swojej dziewczyny na zdradzie. Skomentował to słowami "Bóg zbudował mnie do tego zadania". Uważał, że brak żony i rodziny to część planu bożego, aby był wstanie przeprowadzić atak.
Czwartego czerwca 2004 roku 53-letni Marvin John Heemeyer wysłał kasety swojemu bratu, a potem udał się na teren swojego sklepu, gdzie trzymał swój cud inżynieryjny. Przed wejściem do pojazdu oblał go jeszcze mieszaniną olejów i smarów, aby zapobiec ewentualnym próbom wspięcia się na maszynę.
Rozpoczął się atak. 61-tonowe monstrum ruszyło przez ścianę budynku, w którym się znajdowało. Pierwszym celem była oczywiście sąsiadująca cementownia. Właściciele fabryki próbowali chronić swój dobytek za pomocą ładowarki, lecz bezskutecznie. Cała wytwórnia cementu i dom właścicieli zostały zrównane z ziemią. Marvin ruszył dalej.
W międzyczasie na miejscu pojawiły się oddziały policji i jednostki SWAT, które próbowały powstrzymać maszynę Heemeyera. Amunicja przeciwpancerna i granaty okazały się bezskuteczne, a funkcjonariusze mogli jedynie bezradnie przyglądać się poczynaniom mechanika. Następnie legły w gruzach ratusz, domy burmistrza oraz sędziego, lokalne biuro prasowe, departament policji, biblioteka miejska, bank, pobliski sklep z narzędziami i niezliczona liczba samochodów. Wszystkie budynki należały do osób uwikłanych w spór.
Władze próbowały jeszcze zatrzymać pojazd za pomocą zgarniarki, jednak jej moc okazała się niewystarczająca i została bezproblemowo zepchnięta na bok. W końcu podczas taranowanie kolejnego budynku uległa awarii chłodnica, a gąsienica buldożera zapadła się w płytką piwnicę, z której maszyna nie mogła się wydostać. Usłyszano jeden strzał.
Marvin Heemeyer popełnił samobójstwo. Przed śmiercią zniszczył łącznie 13 budynków, powodując szkody w wysokości siedmiu milionów dolarów. Podczas ataku, który trwał przez dwie godziny i siedem minut, nikt nie zginął. Wiadomo, że Marvin mógł z łatwością zabić wielu policjantów próbujących go powstrzymać, lecz celowo strzelał nad nimi.
Po całym zajściu buldożer, w obawia przed możliwym zaminowaniem, został wywieziony z dala od miasta. Ciało zostało z niego wydobyte i pochowane. Zgodnie z wolą rodziny miejsca pochówku nie podano do wiadomości publicznej. Killdozer, jak później została okrzyknięta maszyna, został rozebrany i zezłomowany, a jego resztki rozwieziono na wiele wysypisk, aby zniechęcić wszystkich do zbierania pamiątek po nim.
Do dzisiaj toczy się dyskusja między zwolennikami a przeciwnikami Marvina Heemeyera. Dla jednych jest zwykłym terrorystą, dla drugim symbolem walki z obojętnym i skorumpowanym rządem.
 
Do góry Bottom