Czytelnik.
New Member
- 146
- 0
SzabloZębny napisał:Uśmiałem się... większości zwykłych ludzi... większość rzecz względna.![]()
Jednak sprawy poruszane przez @społecznych są bliższe zwykłym ludziom niż gadanie akapów o cnotliwych i szczodrych bogaczach.
SzabloZębny napisał:Uśmiałem się... większości zwykłych ludzi... większość rzecz względna.![]()
SzabloZębny napisał:Pierdu-pierdu ...
żeby było oddzielne miejsce na polemikę @kapów i @społecznych w temacie założeń obydwu systemów. pojawia się ona w zbyt wielu dyskusjach (szczególnie na liberalis.pl).DysKordian napisał:To po co w ogóle założyłeś ten topik?
co nie znaczy, że żaden reprezentant jednej ze stron nie zmieni nigdy zdania. dyskutować zawsze warto.DysKordian napisał:Skoro koncepcje wolności @kapów i @społecznych nie pokrywają się, to oczywistym jest, że jednej stronie propozycje drugiej będą pachnieć zamordyzmem (i vice versa)!
cieszy mnie, że są otwarte - oznacza to, że istnieje sporo anarchistów, którzy odrzucają argumentację @społecznych.DysKordian napisał:Ale widzę, że Ty lubisz wyważać otwarte drzwi.
chcesz wprowadzić zasady swoje i Twoich kumpli na ziemiach wszystkich ludzi i nazywasz to miękkim despotyzmem. frajerów szukasz?DysKordian napisał:Różnica między @kapami i @społecznymi polega na tym, że pierwsi proponują twardy despotyzm, z quasi-monarchiczną władzą właściciela ustanawiania dowolnych reguł na swojej posesji, podczas gdy drudzy miękki despotyzm, z własnością jako pochodną społecznych negocjacji prowadzonych w ramach uczestniczącej i bezpośredniej demokracji.
gówno, a nie "pozostawiono by w spokoju". przedstawiono by im zasady, których muszą cały czas przestrzegać, żeby zostawiono ich w spokoju.DysKordian napisał:samodzielnych producentów pozostawiono by w spokoju
nie wbije mi na posesję, ale swoje reguły ustanowi. w państwowym kapitalizmie mogłem nie zatrudniać najemnej siły roboczej, a jak nastanie @społeczny, jego zwolennicy i tak ustanowią na mojej ziemi zakaz najmowania siły roboczej.DysKordian napisał:Jeśli nie zatrudniasz najemnej siły roboczej, nie produkujesz szkodliwych dla otoczenia eksternaliów (rzecz, za którą również w @kapistanie zostałbyś podciągnięty do odpowiedzialności karnej), to możesz mieć pewność, że żaden "kolektyw" nie wbije Ci się na posesję i nie zacznie ustanawiać swoich reguł. Jeśli dalej sądzisz, że konfabuluję, to - jeszcze raz - udowodnij to stosownymi cytatami.
równie dobrze mogę go odnieść do lewicowych anarchistów - oni też ustanawiają ład słusznej własności. ja postuluję regulowanie własności oddolnymi umowami. @społeczny neguje to rozwiązanie, ponieważ umowy gówno znaczą w tym systemie - jeśli ktoś zdecyduje się złamać umowę, jakiś sztucznie utworzony kolektyw będzie głosował nad tym, czy mógł on ją złamać. w @kapie, jeśli strony się na coś umawiają, mogą wybrać sąd lub/i policję, które dopilnują wypełnienia tej umowy - nikt nie będzie się mógł odwołać do komunalnego zgromadzenia i z jego pomocą starać się wykpić od poczynionych zobowiązań.DysKordian napisał:Nie, misiu. Nazwa ta, wymyślona przez krytycznych względem @kapitalizmu anarchistów społecznych (zdaje się, że Iain McKay jako pierwszy zaproponował to określenie), odnosi się wyłącznie do „prawicowych” libertarian, definiujących „wolność” przez pryzmat ustanowienia jakiegoś ładu „słusznej” własności."Propertianie" czyli własnościowcy. I zdaję się, że jednak większość "coś" posiada lub chce posiadać.
zanim wyrwałeś moją wypowiedź z kontekstu, brzmiała ona tak:DysKordian napisał:W przeciwieństwie? Anarcho-kapitalizm pewne zasady - quasi-monarchiczna władza właściciela, pozwalająca ustanawiać dowolne reguły na swojej posesji - również wprowadza odgórnie, skoro dopuszcza stosowanie przemocy przy egzekwowaniu "słusznych" praw własności. I mają one równie uznaniowy charakter, co @społecznych postulat powszechnej demokracji w sferze społecznej produkcji.Barcisz napisał:w przeciwieństwie do @społecznego, który pewne (słabo uargumentowane - o czym piszę od początku tego tematu) zasady wprowadza odgórnie.
każdy będzie zarządzał swoim terytorium tak, jak mu się podoba - możesz to nazywać wprowadzoną odgórnie "quasi-monarchiczną władzą właściciela" - ale to jest właśnie brak odgórnych zasad zarządzania własnością.Barcisz napisał:"poza tym, dzięki swojej otwartości, zachęca do rozwiązania problemu własności oddolnie - dobrowolnymi umowami, dzięki czemu wszelkie kolektywy mogą dogadać się z indywidualistami i każdy będzie zarządzał swoim terytorium tak, jak mu się podoba."
w przeciwieństwie do @społecznego, który pewne (słabo uargumentowane - o czym piszę od początku tego tematu) zasady wprowadza odgórnie.
DysKordian napisał:Nie ćpaj/nie chlej przed pisaniem postów, bo to ewidentnie rzutuje na Twoją intelektualną formę.
kolejny samobój chłopie! tak często odwołujesz się do empirii, a sam właśnie przyznałeś, że mylisz ją z domysłamiDysKordian napisał:Nom - czytam Twoje posty.Barcisz napisał:empiria?
wytłumaczyłem Ci krok po kroku, w jaki sposób ideologia @społecznego promuje sztuczne kolektywy - i odczuwanie wolności przez większość "zwykłych ludzi" nic w tej kwestii nie zmienia. oczywiście nie odniosłeś się do mojego rozumowania, mimo że specjalnie dla Ciebie wyjaśniłem je do granic przejrzystości, tylko wyłapałeś jedną wypowiedź, która pozwoliła Ci powtórzyć Twoją mantrę.DysKordian napisał:Tak się ma, że ich podejście może być o wiele bliższe odczuwaniu wolności przez większość "zwykłych ludzi". Co w zasadzie obala całą Twoją "krytykę", a zwłaszcza tezę, jakoby @społeczny promował "sztuczne, niedobrowolne kolektywy".
a państwo cieszy się (i zawsze cieszyło) jeszcze większym społecznym poparciem niż lewicowy anarchizm, co nie znaczy, że państwowcy proponują ludziom wolność.DysKordian napisał:I śmiem twierdzić, że tak właśnie na ogół jest - historycznie rzecz biorąc, jedyne odłamy anarchizmu, którym udało się przyciągnąć masy pod swoje sztandary, a nawet wzniecić kilka społecznych rewolucji, zaliczają się właśnie do nurtu socjalnego. Współcześnie @społeczni również cieszą się bez porównania większym społecznym poparciem, niż @kapy, nawet jeśli to tylko cień niegdysiejszej popularności.
respektuje wiele punktów widzenia, ale ciężko, żeby obejmowała wszystkie istniejące. jeśli w centrum stawia wolność jednostki, to nie obejmuje tych punktów widzenia, które dopuszczają przemoc grupy względem jednostki.DysKordian napisał:Wbrew Twoim deklaracjom, bardzo daleko @kapowi do "otwartej" teorii, zdolnej objąć inne punkty widzenia.
ale mi dopiekłeś!DysKordian napisał:Pokorę zachowaj dla siebie, jak klęczysz przed Twoją Starą.
naprawdę? to po jaki chuj przytaczasz mi oczywiste prawidła geometrii, o które nawet nie pytałem, takim tonem, jakbyś objawiał mi jakąś wiedzę tajemną?DysKordian napisał:Tu dyskutujemy jak równy z równym.
nie pisałeś tego do mnie, ale się wtrącę.DysKordian napisał:I to jest fakt, empirycznie łatwy do zweryfikowania (wskaż np. choć jedno demo zorganizowane w Polsce przez @kapów, w celach innych niż autopromocyjne - wątpię, czy nawet takie się znajdzie), z którego @kapy niewiele sobie zresztą robią. Ważniejsze jest przecież wypracowanie "idealnie spójnego światopoglądu", co nota bene dowodzisz swoim "aktywizmem" w całej jego rozciągłości
Barcisz napisał:żeby było oddzielne miejsce na polemikę @kapów i @społecznych w temacie założeń obydwu systemów. pojawia się ona w zbyt wielu dyskusjach (szczególnie na liberalis.pl).
Barcisz napisał:chcesz wprowadzić zasady swoje i Twoich kumpli na ziemiach wszystkich ludzi (???) i nazywasz to miękkim despotyzmem. frajerów szukasz?
odczuwanie wolności przez większość "zwykłych ludzi" nic w tej kwestii nie zmienia (!!!)
na luzaku.DysKordian napisał:Ja pasuję w związku z tym.
na tym forum są dwie osoby, którym blisko jest do @społecznego. nie zadeklarowali się wprost jako anarchiści społeczni może dlatego, że ta ideologia jest niespójna, więc w rozmowach z innymi lepiej sobie zostawić pewien margines, a nie podpisywać się pod wszystkim, co @społeczny postuluje.Giga napisał:Szkoda tylko, że nie ma tu żadnych @społecznych...
Barcisz napisał:nawet DysKordian jak przeczytał mój przedostatni post, w którym rozwinąłem swoje tezy, przestał mi zarzucać, że nie rozumiem czegoś w ich ideologii
gdybyś przeczytał moją wypowiedź uważnie, kilka lub kilkanaście razy, zrozumiałbyś w jakiej kwestii odczuwanie "zwykłych ludzi" nic nie zmienia.
napisałem szczegółowo, co rozumiem przez sztucznie utworzone kolektywy i w jakich sytuacjach są one promowane kosztem dobrowolnych umów.
a Ty przewidywalny - byłem pewien, że zachęcony postem SzabloZębnego i ukłuty moim powołaniem się na Ciebie w odpowiedzi na ten post, wrócisz do swojego oczernianiaDysKordian napisał:Dalej uważam, że nie rozumiesz. Po prostu odechciało mi się poprawiać Twoje błędy i przeinaczenia. Jesteś pod tym względem kompletnie niereformowalny.
nic nie zmienia, drogi DysKordianie.DysKordian napisał:Gdybyś załapał założenia mojej krytyki Twojej krytyki to zrozumiałbyś, że cholernie dużo zmienia.
najzabawniejsze jest w tym miejscu to, uważny i krytyczny obserwatorze moich sików, że ja nawet nie podchodzę pod podaną przez Ciebie definicję propertarianina. zaiskrzyły Ci w głowie moje odpowiednie wypowiedzi, czy mam Ci je pokazać palcem?DysKordian napisał:olewanym przez Ciebie sikiem prostym z wysokości obłoków propertariańskiej abstrakcji.
smutne i nieadekwatne do tematu banały prawisz. dla mnie oczywiste jest to, że wynajmując komuś pokój rezygnuje z części swojej wolności. co nie oznacza, że nie czyni tego dobrowolnie.DysKordian napisał:Żeby nie być gołosłownym, rozumienie "wolności" staruszki z Twojego przykładu mogłoby obejmować sytuację, gdy ma wszystkie pokoje wyłącznie do swojej dyspozycji (np. jest typem samotniczki, nie lubi bliskiego towarzystwa nieznajomych osób itp) i pomimo biedy nie wyraża entuzjazmu na myśl o wynajęciu któregoś z nich, nawet za pieniądze - robi to tylko ze względu na opłakaną sytuację materialną i odczuwa to jako ograniczenie wolności.
jeśli chcę latać, a nie mam skrzydeł, to nie jestem wolny, choćbym był tłustym, skurwysyńskim, wyzyskującym kapitalistą.DysKordian napisał:Tylko ktoś pozbawiony zdolności wielowymiarowej/wieloaspektowej analizy - np. propertarianie ze swoją wąziutką i płytką jak kałuża definicją wolności - mógłby utrzymywać, że ludzie ci pozostają wolni przed, w trakcie i po dokonaniu swoich wyborów.
a znając idee innych (niż komunistyczni) anarchistów społecznych, wiem, że z drugiej strony by nie mogła, autentyczny ignorancieDysKordian napisał:Te sytuacje są tak księżycowe i oderwane od propozycji @społecznych, że trzeba być autentycznym ignorantem odnośnie ich koncepcji, żeby posiłkować się nimi na potrzeby krytyki. Gdybyś rzeczywiście znał np. idee Kropotkina, to wiedziałbyś, że uboga staruszka mogłaby zwyczajnie wziąć sobie dobra potrzebne do podreperowania domowego budżetu, z tego co wytworzyło społeczeństwo. Bez płacenia komukolwiek ("każdemu według potrzeb" - jak myślisz, skąd się wzięło to hasło u @komów?)..
pierwsza opcja rozwiązywania problemów - komuny pracownicze - odpada, mam nadzieję, w przykładzie ze squattersami, bo już kompletną paranoją byłoby, gdyby tylko ludzie pracujący zyskiwali prawo decydowania o "moim" domu.DysKordian napisał:Jeśli myślisz, że @społeczni chcą odgórne wyznaczać, komu wolno przychodzić na zgromadzenia, a komu nie (piję do przykładu ze skłotersami), to chyba się ze swoim Wacławem na łby pozamieniałeś, zanim przystąpiłeś do przyswajania ich koncepcji.
Ty, w takim fragmencie: "These assemblies will be general meetings open to all citizens in every neighbourhood, town, and village", największą uwagę przywiązujesz do słówka "open" i cieszysz pewnie puchę, że spotkania mają być otwarte.Anarchy FAQ napisał:Other anarchists counterpoise neighbourhood assemblies to workers' councils. These assemblies will be general meetings open to all citizens in every neighbourhood, town, and village, and will be the source of and final "authority" over public policy for all levels of confederal co-ordination. Such "town meetings" will bring ordinary people directly into the political process and give them an equal voice in the decisions that affect their lives.
nie dziwię Ci się. bo nie mylę.DysKordian napisał:Pomijam już to, że cały czas mylisz demokrację większościową z uczestniczącą.
nie chcesz, ale musisz. to jest silniejsze od Ciebie - taki los, chłopieDysKordian napisał:Zaczynasz łapać, czemu nie chce mi się z Tobą dyskutować?
które to założenia są takie poronione? że wszystkie stosunki międzyludzkie powinny być dobrowolne? bo to w zasadzie moje jedyne założenie, reszta z niego wynika.DysKordian napisał:Dotrze w końcu, że wychodzisz z kompletnie poronionych założeń, pasujących do myśli @społecznych jak pięść do nosa?
Barcisz napisał:ani razu nie udowodniłeś mi, że się mylę (...) jedyny fragment, co do którego długo żywiłeś jakieś nadzieje, to ten o "sztucznych kolektywach", ale jak wytłumaczyłem, o co mi chodziło, powściągnąłeś język. teraz, jak rozmowa zeszła na inny tor, wracasz ze swoim oszczerstwem, bo liczysz na to, że w świetle nowych wypowiedzi, uda Ci się je przemycić bez podawania argumentów
analogicznie, jeśli nazwę własność intelektualną sztucznym tworem i podam stosowną argumentację, to nic nie zmieni w tej kwestii fakt, że większość ludzi tę własność popiera (...) i że pasuje ona do ich wizji wolności.
ja nawet nie podchodzę pod podaną przez Ciebie definicję propertarianina.
smutne i nieadekwatne do tematu banały prawisz. dla mnie oczywiste jest to, że wynajmując komuś pokój rezygnuje z części swojej wolności. co nie oznacza, że nie czyni tego dobrowolnie.
przymus ekonomiczny (...) nie czyni ludzi bezwolnymi.
zresztą, moim zdaniem tylko rozmowa o tym, czy jeden człowiek generuje przymus względem drugiego, ma sens, bo to, że świat nie jest doskonały i że nie zapewnia wszystkim tego, czego by chcieli, a niektórzy nie mają nawet minimum niezbędnego do przeżycia, to rzecz powszechnie wiadoma (...) dlatego nie rozmawiajmy o innej wolności niż wolność w stosunkach międzyludzkich
a znając idee innych (niż komunistyczni) anarchistów społecznych, wiem, że z drugiej strony by nie mogła, autentyczny ignorancie![]()
pierwsza opcja rozwiązywania problemów - komuny pracownicze - odpada, mam nadzieję, w przykładzie ze squattersami, bo już kompletną paranoją byłoby, gdyby tylko ludzie pracujący zyskiwali prawo decydowania o "moim" domu.
to zdanie jest chujowo skonstruowane
ja wolę ustalić z jak największą ilością osób sprawiedliwe kryteria zajmowania ziemi i np. chronić swojej własności nawzajem albo żeby chętni płacili za ochronę najemnikom, to już mniej ważne - w każdym razie, chcę, aby jak najwięcej osób przystąpiło do paktu wzajemnego poszanowania własności i wypracowało możliwie najprecyzyjniejsze zasady zanim konflikty się narodzą. i to właśnie nazwałbym oddolnym kolektywem.
uważam, że @społeczni chcą odgórne wyznaczać, komu wolno przychodzić na zgromadzenia, a komu nie.
nie mylę
które to założenia są takie poronione? że wszystkie stosunki międzyludzkie powinny być dobrowolne? bo to w zasadzie moje jedyne założenie, reszta z niego wynika.
a że @społecznym to nie pasuje, to już zauważyłem. oni chcą, żeby były równorzędne za wszelką cenę, nawet za cenę wolności. oni oczywiście wolnością nazwą co innego, ale to już ich problem.
jak sam piszesz, przy odpowiednich założeniach można "udowodnić" wszystko (Ty wprawdzie nie wstawiasz słowa "udowodnić" w cudzysłów, ale przy pomyłkach, jakie non stop popełniasz, czepianie się takich szczegółów byłoby kopaniem leżącego).
może Ty mi lepiej napisz, czemu miałbym przyjąć założenia @społecznych?
napisałem przecież, że ich argumenty są żenujące, z czym nawet nie próbowałeś polemizować.
DysKordian napisał:Po drugie, współcześnie @komunizm niemal całkowicie zdominował ruch @społecznego. Tak bardzo że nawet ci, którzy stawiają na taktyki wypracowane przez starsze "szkoły", jako ostateczny cel wymieniają właśnie wolnościowy komunizm [@mutualizm, syndykalizm i kolektywizm stanowią po prostu kolejne etapy społecznej r-ewolucji w tym kierunku].
gdybyś umiał czytać ze zrozumieniem, to dotarłoby do Ciebie, że zarzucam Ci, iż Twoje "argumenty" wynikają z nieumiejętności czytania ze zrozumieniem (poproś kogoś, żeby przetłumaczył Ci to zdanieDysKordian napisał:Możesz nie zgadzać się z tym, co piszę - Twoje święte prawo - ale jeśli twierdzisz, że nie podaję żadnych argumentów, to jest to nic innego, jak zwykłe oszczerstwo którym tak się oburzasz.
wrzucaj.DysKordian napisał:Jak już zapowiedziałem, mogę zmienić zdanie i wrzucić pełny bieg w dyskusji. Zwłaszcza, że aż się o to prosisz swoją ignorancją
ale ja nigdy nie twierdziłem, że moje sądy są obiektywne. są w ogóle jakieś obiektywne sądy (nie chodzi mi o "obiektywne" według 99,99% ludzi, tylko naprawdę obiektywne)?DysKordian napisał:Zmieni, gdyż ukaże subiektywny i konwencjonalny charakter Twoich sądów.
to nie jest nawet pierdolenie, tylko już pierdolenie o pierdoleniu. jakiej konwencji byśmy nie przyjęli, to wszystkiego ona nie obejmie.DysKordian napisał:Tym niemniej zawężasz przymus i wolność do problematyki inicjowania bezpośredniej, fizycznej agresji, co stawia Cię niemal w jednym rzędzie z propertarianami. Proponujesz podobnie sztywną, mocno sformalizowaną konwencję.
Barcisz napisał:policja wobec mnie również takowej nie stosuje (w tym momencie przynajmniej), a uważam ich za agresorów.DysKordian napisał:Chociaż nie zainicjował bezpośrednio wobec mnie fizycznej agresji.
itp.Barcisz napisał:czyli złamał aksjomat o nieagresji wobec CiebieDysKordian napisał:Już nie doskwiera mi tylko przymus ekonomiczny (np. głód), ale też przymus podporządkowania się jego regułom.jeśli nie uznajesz jego własności, to tak to wygląda moim zdaniem.
oj, człowieku, jeśli uważasz, że pod wpływem przymusu ekonomicznego tracą swoją własną wolę, to Ty powinieneś uzasadnić taką rewelację. to Twoje zdanie na ten temat jest wzięte z dupy (podobnie @społecznych, jeśli rzeczywiście wysuwają aż tak daleko idący wniosek, w co jednak wątpię).DysKordian napisał:Uważam dokładnie na odwrót, podobnie @społeczni. Wypadałoby więc, żebyś swoje zdanie jakoś uzasadnił.Barcisz napisał:przymus ekonomiczny (...) nie czyni ludzi bezwolnymi.
co do pierwszego zdania - to jest oczywiste. tyle, że, jak już ustaliliśmy, każdy ustrój wprowadza przymus związany z własnością. świat nie jest idealny. dlatego proponowałem skupić się na przymusie w relacjach międzyludzkich - a pod niego podchodzi również przymus, który jest "pochodną określonych relacji międzyludzkich, zwłaszcza o charakterze własnościowym". to przecież tautologiaDysKordian napisał:Tylko że przymus ekonomiczny może być - i często jest - pochodną określonych relacji międzyludzkich, zwłaszcza o charakterze własnościowym. Właśnie ten rodzaj przymusu ekonomicznego biorą pod uwagę @społeczni, więc poruszając wątek grawitacji kolejny raz dowodzisz, jak słabą masz wiedzę na ich temat - to na marginesie.
zacytuję polecanego przez Ciebie FAQa:DysKordian napisał:Po pierwsze, wskaż mi wypowiedzi tych teoretyków i aktywistów @mutualizmu, @syndykalizmu oraz @kolektywizmu, którzy explicite coś takiego stwierdzili - podkreślam, explicite, a nie na zasadzie domysłów.
założę najbardziej pesymistyczny, z punktu widzenia staruszki wariant.Anarchy FAQ napisał:On this question there is some disagreement. Some anarchists, particularly communist-anarchists, argue that the lazy should not be deprived of the means of life. Social pressure, they argue, would force those who take, but do not contribute to the community, to listen to their conscience and start producing for the community that supports them. Other anarchists are less optimistic and agree with Camillo Berneri when he argues that anarchism should be based upon "no compulsion to work, but no duty towards those who do not want to work." ["The Problem of Work", in Why Work?, Vernon Richards (ed.), p. 74] This means that an anarchist society will not continue to feed, clothe, house someone who can produce but refuses to. Most anarchists have had enough of the wealthy under capitalism consuming but not producing and do not see why they should support a new group of parasites after the revolution.
i jeśli nie ma wokół niej anarchokomunistów, to by nie mogła [zwyczajnie wziąć sobie dóbr potrzebnych do podreperowania domowego budżetu, z tego co wytworzyło społeczeństwo].Anarchy FAQ napisał:The sick, children, the old, pregnant women and so on will be looked after by their friends and family (or by the commune, as desired by those involved).
jeśli nie poznałeś wszystkich, którzy uważają się za anarchistów społecznych i nie doczekałeś się ich jasnej deklaracji w tej sprawie, to Twoje twierdzenie nie ma dla mnie żadnej wartości poznawczejDysKordian napisał:Po drugie, współcześnie @komunizm niemal całkowicie zdominował ruch @społecznego.
Ty mnie przeproś, ignorancie, ja Ci Twoją ignorancję udowodniłemDysKordian napisał:A teraz grzecznie przeproś za ignoranta.
nie postulowałeś. jesteś tak zaszczuty, bidulo, że każde zdanie odbierasz jako atak.DysKordian napisał:A postulowałem gdzieś takie prawo? Nie? To po co o tym wspominasz?
jeśli anarchiści społeczni rzeczywiście mają takie założenia, to gdyby konsekwentnie się do nich stosowali, to nie zaproponowaliby żadnej konwencji, pozostawiając ludziom pełną swobodę, i ograniczyliby się tylko do krytyki obecnych oraz występujących w historii stosunków międzyludzkich.DysKordian napisał:Co do dwuznaczności, to nie widzę powodu, żeby traktować to jako zarzut. Właśnie o to chodzi @społecznym, żeby proponować tak otwarte meta-konwencje, jak tylko się da. Oferujące możliwie najszersze pole do swobodnej interpretacji i tworzenia "pomniejszych" konwencji - tak wielu ludziom, jak to tylko możliwe.
całkiem się nie zgodzę. @kap nie daje żadnej jednostce ani grupie możliwości ustalania swoich zasad na posesji innych jednostek/grup.DysKordian napisał:Oczywiście, takie podejście nie eliminuje ryzyka wystąpienia konfliktów interesów, ergo relacji władzy. Co zresztą wielu @społecznych przyznaje bez ogródek, ale równocześnie podkreśla, że absolutna wolność jest iluzją i władzy nie da się całkowicie wyeliminować (za to można działać w kierunku jej jak największej decentralizacji, a także łagodzenia dotkliwości nakładanych przez nią sankcji - myślę, że prawie-powszechna, bezpośrednia i uczestnicząca demokracja stwarza ku temu dogodne warunki). Jak już ustaliliśmy, @kap nie jest wolny od tej przypadłości, wręcz wzmacnia określone relacje władzy (np. właściciela swojej posesji nad przebywającymi na niej ludźmi), tak więc miej świadomość, że każdy Twój zarzut odnoszący się do tej kwestii można bezproblemowo obrócić przeciwko @kapowi.
mi nie zależy na tym, żeby to była jakaś jedna konkretna droga, tylko na tym, żeby to się zawiązało oddolnie i dobrowolnie. może być jak dla mnie bezpośrednia, uczestnicząca demokracja, byle była wprowadzona na mocy dobrowolnej umowy.DysKordian napisał:Fajno. Tylko że dokładnie to samo można zrobić na drodze bezpośredniej i uczestniczącej demokracji. Ba, śmiem twierdzić, że nie ma innej drogi, zważywszy na różne pojmowanie wolności, granic swojej i innych swobody, przymusu itp wśród ludzi, a także z uwagi na fakt, że istniejące hierarchie i skoncentrowana w nich władza mogą skutecznie rzutować na wybory osób z mniejszą siłą przetargową, czy wręcz na samą możliwość wyrażania ich woli.
bo ostateczna decyzja należy do "większości".DysKordian napisał:Po co w takim razie montujesz zarzut w oparciu o nierówne proporcje na zgromadzeniu?
już Ci to napisał Kamil na liberalis.pl:DysKordian napisał:Nie mam czasu sprawdzać, czy rzeczywiście napisałem bez cudzysłowu, ale nawet jeśli, to niby czemu miała by to być pomyłka?
Kamil napisał:To sie chyba zwie wnioskowaniem dedukcyjnym, ale przy tym zalozenia, z ktorych wyprowadzamy, musza byc prawdziwe, jesli chcemy otrzymac prawdziwe wnioski. No i nie mozemy popelnic bledy w trakcie. Wiec to nie dziala tak, ze “przy odpowiednich zalozeniach” mozemy udowodnic “co chcemy”, z dwojga zlego powiedzenie, ze “kazde twierdzenie poczatkowe mozemy tak skorygowac, by otrzymac taki wniosek, jaki chcemy, bylo by dopuszczalne, ale jednak to troszke co innego.
to nie tyczy się przypadku, kiedy mamy do czynienia z krytyką założeń właśnie.DysKordian napisał:Przewiń sobie dyskusję do tyłu i poczytaj, co pisałem o krytyce wychodzącej z odmiennych założeń, jakiej analogii użyłem.
oj, człowieku, jeśli uważasz, że pod wpływem przymusu ekonomicznego tracą swoją własną wolę, to Ty powinieneś uzasadnić taką rewelację. to Twoje zdanie na ten temat jest wzięte z dupy (podobnie @społecznych, jeśli rzeczywiście wysuwają aż tak daleko idący wniosek, w co jednak wątpię).
SzabloZębny napisał:Zatem, jeśli dobrze kminię obie koncepcje, to pierwsza opowiada się raczej za wymianą barterową i potępia pośrednią, z udziałem jakiegokolwiek pieniądza, bo uważa, iż pieniądz psuje więzi międzyludzkie; zaś druga przeciwnie, dopuszcza używanie pośredników w różnych wymianach i nie widzi w tym nic niebezpiecznego dla człowieka, mówiąc klasycznie, jako osoby?
Barcisz napisał:gdybyś umiał czytać ze zrozumieniem, to dotarłoby do Ciebie, że zarzucam Ci, iż Twoje "argumenty" wynikają z nieumiejętności czytania ze zrozumieniem (poproś kogoś, żeby przetłumaczył Ci to zdanie)
ale ja nigdy nie twierdziłem, że moje sądy są obiektywne
jakiej konwencji byśmy nie przyjęli, to wszystkiego ona nie obejmie.
i zlituj się, ja gdzieś ograniczam przymus do inicjowania bezpośredniej, fizycznej agresji?
oj, człowieku, jeśli uważasz, że pod wpływem przymusu ekonomicznego tracą swoją własną wolę, to Ty powinieneś uzasadnić taką rewelację.
rzeczywiście, anarchiści społeczni lubią, sądząc po ich argumentacji, wpierdalać się w czyjeś życie i decyzje, twierdząc, że póki świat nie jest idealny, to oni wiedzą lepiej od danego człowieka, że nie jest on odpowiedzialny za swoje decyzje i nie mogą one być dla nikogo wiążąca
proponowałem skupić się na przymusie w relacjach międzyludzkich - a pod niego podchodzi również przymus, który jest "pochodną określonych relacji międzyludzkich, zwłaszcza o charakterze własnościowym". to przecież tautologia![]()
zacytuję polecanego przez Ciebie FAQa (...)
założę najbardziej pesymistyczny, z punktu widzenia staruszki wariant
jeśli nie poznałeś wszystkich, którzy uważają się za anarchistów społecznych i nie doczekałeś się ich jasnej deklaracji w tej sprawie, to Twoje twierdzenie nie ma dla mnie żadnej wartości poznawczej![]()
poza tym, nawet jeśli anarchistom społecznym uda się wprowadzić swój ustrój na jakimś terenie, to nie będzie to oznaczało, że wszyscy mieszkańcy tego terenu to automatycznie anarchiści społeczni, więc ilość @komów wśród mieszkańców może być całkiem niewielka.
Ty mnie przeproś, ignorancie, ja Ci Twoją ignorancję udowodniłem![]()
jesteś tak zaszczuty, bidulo, że każde zdanie odbierasz jako atak.
jeśli anarchiści społeczni rzeczywiście mają takie założenia, to gdyby konsekwentnie się do nich stosowali, to nie zaproponowaliby żadnej konwencji
całkiem się nie zgodzę. @kap nie daje żadnej jednostce ani grupie możliwości ustalania swoich zasad na posesji innych jednostek/grup.
skoro ziemia jest podzielona pomiędzy jednostki i grupy, to jest to najlepsze rozwiązanie, bo najbardziej decentralizuje i rozprasza władzę.
mi nie zależy na tym, żeby to była jakaś jedna konkretna droga, tylko na tym, żeby to się zawiązało oddolnie i dobrowolnie.
to, co mam do zarzucania @społecznemu, to zamykanie się (przez awersję do najmu i pracy najemnej, nawet po zdemontowaniu aparatu ucisku, oraz kwestionowanie mocy dobrowolnych umów) na inne zasady niż oni proponują oraz inne metody osiągania konsensusu niż oni proponują - w skrócie, stawianie demokracji ponad dobrowolną umową dorosłych, samodzielnych ludzi.
bo ostateczna decyzja należy do "większości".DysKordian napisał:Po co w takim razie montujesz zarzut w oparciu o nierówne proporcje na zgromadzeniu?
już Ci to napisał Kamil na liberalis.pl:
Kamil napisał:To sie chyba zwie wnioskowaniem dedukcyjnym, ale przy tym zalozenia, z ktorych wyprowadzamy, musza byc prawdziwe, jesli chcemy otrzymac prawdziwe wnioski. No i nie mozemy popelnic bledy w trakcie. Wiec to nie dziala tak, ze “przy odpowiednich zalozeniach” mozemy udowodnic “co chcemy”, z dwojga zlego powiedzenie, ze “kazde twierdzenie poczatkowe mozemy tak skorygowac, by otrzymac taki wniosek, jaki chcemy, bylo by dopuszczalne, ale jednak to troszke co innego.
to nie tyczy się przypadku, kiedy mamy do czynienia z krytyką założeń właśnie.
a rozumiesz znaczenie słowa "bezwolny"? odróżniasz określenie "bezwolny" od np "posiadający ograniczony wybór, ale dokonujący go wedle własnej woli"?SzabloZębny napisał:Dla swojego własnego dobra, przyjmij do wiadomości, iż wolność nie sprowadza się tylko do sfery tzw. wolności wewnętrznej, która de facto trwa i jest ukonstytuowana w bytowej strukturze człowieka, lecz także do sfery wolności zewnętrznej, i to właśnie ta sfera może być ograniczana przez różne czynniki środowiskowe, fizyczne.. i prawdopodobnie pozbawienie kogoś tej wolności jest najbardziej dotkliwe dla tej osoby, bo choć wewnętrznie może wybierać, to na zewnątrz jest pozbawiona możliwości realizacji swoich wyborów, celów. Takie rozwiązanie, tzn. podział na dwa rodzaje wolności, jest dosyć rozsądnym rozwiązaniem, polecam.
bo w poście, do którego się odniosłem, próbowałeś przemycić ją bez podawania argumentów. nie napisałem, że zawsze tak robiłeś. Twoje rozumienie języka polskiego to niekończąca się tragedia.DysKordian napisał:Gdy stwierdziłem, że popełniłeś tyle błędów, że musiałbym trzasnąć elaborat, żeby się z nimi wszystkimi rozprawić, napisałeś: "wracasz ze swoim oszczerstwem, bo liczysz na to, że w świetle nowych wypowiedzi, uda Ci się je przemycić bez podawania argumentów" - nic a nic o "argumentach", które biorą się z niezrozumienia Twojego tekstu pisanego.
kilkakrotnie Cię do tego zachęcałem, nie wiem, czy zauważyłeś odpowiednie zdania, a już kompletną zagadką dla mnie jest, jak je zinterpretowałeś.DysKordian napisał:Nie próbuj ze mną brzydko pogrywać odwracając kota ogonem, bo się jednak rozmyślę i zostaniesz sam ze swoim prześmiesznym topikiem.
a ja nie napisałem explicite, że Ty twierdzisz kategorycznie, że ja tak twierdzę. napierdalamy dalej?DysKordian napisał:A ja nie stwierdziłem kategorycznie, że Ty tak twierdzisz.
cieszę się, że prawie mnie zrozumiałeś.DysKordian napisał:Dziękuję, że po tylu postach jałowego pierdolenia, w końcu przyznałeś mi rację, że @kap nie ma "otwartego" charakteru i uwzględnia tylko niektóre punkty widzenia (a więc na tej, najbardziej mnie interesującej płaszczyźnie niczym nie różni się - ani na plus, ani na minus - od @społecznego; ewentualnie na minus, jeśli przyjmiemy ilościowe kryterium oceny). O coś takiego mi właśnie chodziło.
czyli jednak się zgadzamy w tej kwestii. cieszę się, że się poprawiłeś.DysKordian napisał:Ściśle rzecz biorąc, nie tracą całkowicie, ale np. pod wpływem ogromnego dyskomfortu fizjologicznej natury czyjaś wola może ulec na tyle silnemu ukierunkowaniu, że taki ktoś de facto nie jest w stanie myśleć o niczym innym, tylko o usunięciu rzeczonego dyskomfortu (np. heroinista na "głodzie").
wybaczam, bo się z tym zgadzam. niczego nie próbuję udowodnić. piszę tylko, czemu nie zgadzam się ani z wizją @społecznych, ani z wizją tych libertarian, których nazywasz "propertarianami". przeczytaj, co napisałem SzabloZębnemu, na początku mojego postu, a zrozumiesz, że niczego nie chcę udowodnić, a jedynie proponuję inne rozwiązanie.DysKordian napisał:Nie bardzo zresztą rozumiem, co chcesz udowodnić. Że wola ani trochę nie podlega wpływom środowiskowym czy jak? No wybacz, ale to strasznie pocieszna bzdura, którą wyśmiałby każdy spec od neuro-nauk.
skoro może podlegać głosowaniu, to nie jest dla nikogo wiążąca. jeśli ktoś postanowi nie wypełnić zawartej umowy, to dopiero opinia innych zdecyduje, czy jednak musi ją wypełnić.DysKordian napisał:To już sam sobie dośpiewałeś. Oni uwarunkowania środowiskowe traktują raczej jako (ewentualne!) "okoliczności łagodzące", a nie pretekst do zdjęcia odpowiedzialności z jednostki, zawsze i wszędzie.
teraz to ja mam wątpliwości (to już drugi taki sygnał), czy przeczytałeś tego FAQa w całości. gdybyś przeczytał od początku do końca przynajmniej podlinkowany przeze mnie rozdział, może zrozumiałbyś, jak wygląda sprawa tej staruszki według anarchistów społecznych. nigdy nie napisałem, że jest ona zniedołężniała ani nie potrafi "produkować". wiele staruszek wciąż dobrze gotuje, piecze itp - czyli jakieś usługi mają społeczności do zaoferowania.DysKordian napisał:W tym fragmencie mowa jest o leniu/próżniaku ("lazy (...) who can produce but refuses to"). Co to ma kurwa wspólnego ze zniedołężniałą staruszką? Doucz się angielskiego i wtedy bierz się za czytanie tekstów pisanych w tym języku.
i dodałem, jaki wariant postępowania komuny wobec tej samotnej staruszki obieram.Anarchy FAQ napisał:The sick, children, the old, pregnant women and so on will be looked after by their friends and family (or by the commune, as desired by those involved).
co nie czyni z Ciebie jakiegoś nadzwyczajnego konfiguratora.DysKordian napisał:Który to bez problemu mogę skonfigurować tak, żeby dowodził skurwysyństwa @kapów.
a ja napisałem, czemu nie obchodzi mnie, czy zdominował (i czy całkowicie), czy nie zdominował, póki nie przedstawią jednoznacznego stanowiska w tej sprawie.DysKordian napisał:Nie pisałem o całym ruchu - "niemal całkowicie zdominował", czyli istnieje w nim margines zwolenników starszych "szkół".
dzięki, nie skorzystam. rozmawiam z Tobą, a sam się na tego FAQa powołujesz.DysKordian napisał:Z tymi pretensjami kieruj się również, czy raczej przede wszystkim, do autorów AFAQa.
nie czaisz. napisałem, że wśród @społecznych mogłaby mieć tak samo przesrane jak wśród @kapów, bo obydwie ideologie nie postulują przymusowej filantropii ani redystrybucji. to, że wśród @społów istnieją @komuniści, to taki sam argument jak to, że wśród @kapów istnieją ludzie zobowiązujący się wspierać filantropię.DysKordian napisał:Ale Ty się misiu miotasz. "Jak nie kijem go, to pałką". Jak nie możesz jednoznacznie udowodnić, że ubogie i zniedołężniałe staruszki miałyby wśród @społecznych przesrane, to wyjeżdżasz z "argumentem", że przecież nie wszyscy ludzie muszą nawrócić się na społeczny anarchizm.
to już jest kwestia eliminowania przestępstw w @kapie - jak Cię to interesuje, znajdź/załóż taki temat. tu skupmy się na @społecznym.DysKordian napisał:Bądźmy poważni. Na tej samej zasadzie ja mogę zacząć argumentować, że @kap zostawia otwartą furtkę dla rozwoju prywatnych obozów pracy, Fritzlów posuwających swoje córki i czego tam jeszcze jakiś patologiczny umysł może zapragnąć. Bo przecież nie każdy właściciel swojej posesji musi z automatu stać się @kapem i uznać aksjomat nieagresji.
DysKordian napisał:Takie, to znaczy jakie?
jeśli mają być tak otwarte, jak tylko się da, to znaczy, że ich treść powinna dążyć do zera. jeśli chcieliby być konsekwentni, nie mieliby problemów z osiągnięciem tego zera.DysKordian napisał:Właśnie o to chodzi @społecznym, żeby proponować tak otwarte meta-konwencje, jak tylko się da.
nie, to Ty sobie przeczyszDysKordian napisał:Piszesz tak, jakby postulowali odrzucenie konwencji w ogóle, co a) nie jest prawdą (chcą dyskursu tak otwartego, jak tylko się da - a nie jego braku) b) samo w sobie stanowi propozycję kolejnej (meta)konwencji. Od konwencji/narracji nie da się uciec, bez całkowitego odrzucenia języka symbolicznego. Ale @społeczni nie są prymitywistami.
zrozumiałem. napisałeś:DysKordian napisał:Całkiem nie zrozumiałeś, co napisałem. Było "@kap (...) wzmacnia określone relacje władzy (np. właściciela swojej posesji nad przebywającymi na niej ludźmi)", a nie "@kap daje jednostce i grupie możliwości ustalania swoich zasad na posesji innych jednostek".
od jakiej przypadłości nie jest wolny @kap? od tego, że "nie eliminuje ryzyka wystąpienia konfliktów interesów, ergo relacji władzy". w odniesieniu do jakiej kwestii każdy mój zarzut "można bezproblemowo obrócić przeciwko @kapowi"? do tej, że "nie eliminuje ryzyka wystąpienia konfliktów interesów, ergo relacji władzy", a nie do tego, co dodałeś w nawiasie.DysKordian napisał:Oczywiście, takie podejście nie eliminuje ryzyka wystąpienia konfliktów interesów, ergo relacji władzy. (...) Jak już ustaliliśmy, @kap nie jest wolny od tej przypadłości, wręcz wzmacnia określone relacje władzy (np. właściciela swojej posesji nad przebywającymi na niej ludźmi), tak więc miej świadomość, że każdy Twój zarzut odnoszący się do tej kwestii można bezproblemowo obrócić przeciwko @kapowi.
owszem.DysKordian napisał:Twierdzisz tym samym, że bojkot/ostracyzm społeczny nie daje żadnych możliwości "jednostce ani grupie (...) ustalania swoich zasad na posesji innych jednostek/grup". Ani trochę?
słyszałeś kiedyś o geolibertarianizmie? jestem niemal pewien, że odpowiesz, że tak, zadam zatem drugie pytanie: czemu ignorujesz możliwości oparte na podobnych, co geolibertarianizm, założeniach? czy po prostu nie masz wyobraźni i nie widzisz, że da się tę kwestię rozwiązać jeszcze lepiej niż proponują @społeczni?DysKordian napisał:Nom. Zwłaszcza w przypadkach dzieci właścicieli rozparcelowanych gruntów, ale tylko jak się "rozproszą" poza granice tych posesji.
pisz do słupa, a słup dupa.DysKordian napisał:Nawet pod zawężeniu znaczenia "przymusu" do zaproponowanych przez Ciebie granic okazuje się, że @kap w dłuższej perspektywie nie gwarantuje uniknięcia "kontraktowego niewolnictwa" i nie decentralizuje władzy do pożądanego przez @społecznych poziomu, czyli pojedynczej jednostki (trawestując XaViera). W dłuższej perspektywie, czyli uwzględniając przyrost populacji danej społeczności w czasie. Piękny strzał w stopę, nie ma co
rozwiązanie z powszechną umową, jakie proponuje, bardziej mi jednak podchodzi pod geolibertarianizm niż @społeczny.DysKordian napisał:Oczywiście mógłbyś odparować, że przecież właściciele nie muszą być despotami, mogą negocjować ze swoimi dziećmi i uznać je za współ-decydentów. Jasne! Tylko że to - wypisz, wymaluj - propozycja uczestniczącej i bezpośredniej demokracji, a więc @społeczny bardziej, niż @kap
czyli jeśli będzie demokracja pośrednia albo nawet jeden przywódca, który o wszystkim decyduje, to jeśli każdy dobrowolnie się zgodził na takie warunki, to ja nie widzę w tym nic złego.DysKordian napisał:Czyli?Barcisz napisał:mi nie zależy na tym, żeby to była jakaś jedna konkretna droga, tylko na tym, żeby to się zawiązało oddolnie i dobrowolnie.
DysKordian napisał:Dobrowolną umową, czyli...?
teraz odnieś sobie tę wypowiedź do obecnego tematu. jeśli zaczniemy takie umowy tworzyć jeszcze w obecnym systemie, jako ludzie poddani na takich samych zasadach, choć w różnym stopniu, przymusowi państwowemu i ekonomicznemu, to nazwę to dobrowolną umową.Barcisz napisał:smutne i nieadekwatne do tematu banały prawisz. dla mnie oczywiste jest to, że wynajmując komuś pokój rezygnuje z części swojej wolności. co nie oznacza, że nie czyni tego dobrowolnie.
przymus ekonomiczny pomijam, bo on nie czyni ludzi bezwolnymi. zresztą, moim zdaniem tylko rozmowa o tym, czy jeden człowiek generuje przymus względem drugiego, ma sens, bo to, że świat nie jest doskonały i że nie zapewnia wszystkim tego, czego by chcieli, a niektórzy nie mają nawet minimum niezbędnego do przeżycia, to rzecz powszechnie wiadoma.
ano.DysKordian napisał:Aha. I twierdzisz, że nie mylisz bezpośredniej, uczestniczącej demokracji z większościową?
napisałem, nie chcę się tego czepiać, bo to byłoby kopanie leżącego.DysKordian napisał:Co mi napisał? Gdzie tu widzisz wytknięcie błędu?
Kamil napisał:Wiec to nie dziala tak, ze “przy odpowiednich zalozeniach” mozemy udowodnic “co chcemy”, z dwojga zlego powiedzenie, ze “kazde twierdzenie poczatkowe mozemy tak skorygowac, by otrzymac taki wniosek, jaki chcemy, bylo by dopuszczalne, ale jednak to troszke co innego.
Barcisz napisał:w poście, do którego się odniosłem, próbowałeś przemycić ją bez podawania argumentów. nie napisałem, że zawsze tak robiłeś. Twoje rozumienie języka polskiego to niekończąca się tragedia.
cieszę się, że prawie mnie zrozumiałeś.
teraz to ja mam wątpliwości (to już drugi taki sygnał), czy przeczytałeś tego FAQa w całości. gdybyś przeczytał od początku do końca przynajmniej podlinkowany przeze mnie rozdział, może zrozumiałbyś, jak wygląda sprawa tej staruszki według anarchistów społecznych.DysKordian napisał:W tym fragmencie mowa jest o leniu/próżniaku ("lazy (...) who can produce but refuses to"). Co to ma kurwa wspólnego ze zniedołężniałą staruszką? Doucz się angielskiego i wtedy bierz się za czytanie tekstów pisanych w tym języku.
nigdy nie napisałem, że jest ona zniedołężniała
czepiasz się tylko szczególnego przypadku w podanym przeze mnie przykładzie - a i tu jesteś w błędzie. napisałem przecież:
i dodałem, jaki wariant postępowania komuny wobec tej samotnej staruszki obieram.Anarchy FAQ napisał:The sick, children, the old, pregnant women and so on will be looked after by their friends and family (or by the commune, as desired by those involved).
co nie czyni z Ciebie jakiegoś nadzwyczajnego konfiguratora.DysKordian napisał:Który to bez problemu mogę skonfigurować tak, żeby dowodził skurwysyństwa @kapów.
odpowiednio skonstruowana umowa, o jakiej cały czas piszę, mogłaby prędzej tę kwestię rozwiązać niż wszelkie łady "słusznej własności" proponowane przez @społecznych i wielu @kapów. jeśli się z tym zgadzasz, to właściwie bliżej nam do siebie niż dalej, jeśli chodzi o pogląd na tę sprawę.
dzięki, nie skorzystam. rozmawiam z Tobą, a sam się na tego FAQa powołujesz.DysKordian napisał:Z tymi pretensjami kieruj się również, czy raczej przede wszystkim, do autorów AFAQa.
nie czaisz. napisałem, że wśród @społecznych mogłaby mieć tak samo przesrane jak wśród @kapów, bo obydwie ideologie nie postulują przymusowej filantropii ani redystrybucji.
to, że wśród @społów istnieją @komuniści, to taki sam argument jak to, że wśród @kapów istnieją ludzie zobowiązujący się wspierać filantropię.
AFAQ napisał:In an anarchist society, no one will be forced to join a commune simply because they do not have access to the means of production and/or land required to work alone. Unlike capitalism, where access to these essentials of life is dependent on buying access to them from the capitalist class (and so, effectively, denied to the vast majority), an anarchist society will ensure that all have access and have a real choice between living in a commune and working independently. This access is based on the fundamental difference between possession and property -- the commune possesses as much land as it needs, as do non-members. The resources used by them are subject to the usual possession rationale -- they possess it only as long as they use it and cannot bar others using it if they do not (i.e., it is not property).
inna sprawa, że, podobnie jak teraz w państwie funkcjonują anarchiści, a również sami państwowcy są często niezadowolenia z panującego ładu, tak samo w anarchizmie mogą funkcjonować nieanarchiści (lub w @kapie @społeczni, a w @społecznym @kapy), więc odwoływanie się do dobrej woli anarchistów (jak również przewagi @komów w obecnym ruchu anarchistów społecznych, który zrzesza niewielką część populacji ludzkiej), to pomyłka.
anarchia to niekoniecznie stan, w którym wszyscy ludzie są anarchistami, to może być również sytuacja (i taki obrót spraw jest niemal pewny, o ile kiedykolwiek zapanuje ład anarchistyczny), w której nieanarchistom nie udaje się wprowadzić swojego ładu.
to już jest kwestia eliminowania przestępstw w @kapie
nie, to Ty sobie przeczysz![]()
zrozumiałem. napisałeś:
od jakiej przypadłości nie jest wolny @kap? od tego, że "nie eliminuje ryzyka wystąpienia konfliktów interesów, ergo relacji władzy". w odniesieniu do jakiej kwestii każdy mój zarzut "można bezproblemowo obrócić przeciwko @kapowi"? do tej, że "nie eliminuje ryzyka wystąpienia konfliktów interesów, ergo relacji władzy", a nie do tego, co dodałeś w nawiasie.DysKordian napisał:Oczywiście, takie podejście nie eliminuje ryzyka wystąpienia konfliktów interesów, ergo relacji władzy. (...) Jak już ustaliliśmy, @kap nie jest wolny od tej przypadłości, wręcz wzmacnia określone relacje władzy (np. właściciela swojej posesji nad przebywającymi na niej ludźmi), tak więc miej świadomość, że każdy Twój zarzut odnoszący się do tej kwestii można bezproblemowo obrócić przeciwko @kapowi.
jak widać, nie umiesz czytać ze zrozumieniem nie tylko moich, ale również swoich własnych postów.
naprawdę, daruj sobie, bo jesteś "za cienki w uszach" na takie rozmowy.
sam bojkot/ostracyzm może wpływać na właściciela, żeby dostosował się do jednostek/grup, które go stosują, ale to cały czas będzie decyzja wynikająca z jego własnej woli
słyszałeś kiedyś o geolibertarianizmie? jestem niemal pewien, że odpowiesz, że tak, zadam zatem drugie pytanie: czemu ignorujesz możliwości oparte na podobnych, co geolibertarianizm, założeniach?
czy po prostu nie masz wyobraźni i nie widzisz, że da się tę kwestię rozwiązać jeszcze lepiej niż proponują @społeczni?
rozwiązanie z powszechną umową, jakie proponuje, bardziej mi jednak podchodzi pod geolibertarianizm niż @społeczny.
ano.DysKordian napisał:Aha. I twierdzisz, że nie mylisz bezpośredniej, uczestniczącej demokracji z większościową?
skoro drążysz ten temat to podpowiem. jeśli przyjąłeś błędne założenia, to niczego nie udowodnisz. "każdy matematyk i metodolog nauki Ci to powie."