Rekonstrukcja twarzy chrystusa - całun turyński

D

Deleted member 427

Guest
Zaczyna się od 8:45



Co myślicie? Dla mnie to brzmi i wygląda niesamowicie. Z początku jak pokazuje odbicia na klatce piersiowej i plecach Jezusa, średnio mnie przekonał, ale potem składa poszczególne zdjęcia w jedną całość i efekt finalny powala.
 

mikioli

Well-Known Member
2 770
5 377
Zaczyna się od 8:45



Co myślicie? Dla mnie to brzmi i wygląda niesamowicie. Z początku jak pokazuje odbicia na klatce piersiowej i plecach Jezusa, średnio mnie przekonał, ale potem składa poszczególne zdjęcia w jedną całość i efekt finalny powala.

Bez żartów. Naciągane w chuj... A to i tak odbicie z oviedo nadaje życie końcowemu efektowi... a złożenie go z całunem to staroć.
 
Ostatnia edycja:
OP
OP
D

Deleted member 427

Guest
Ja tam ekspertem od całunu nie jestem, więc jak naciągane w chuj, to zakop :)
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 902
25 750
Ja tam chyba jestem jednym z tych, o których napisali:
"Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach - aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana [tajemnica]"

No bo patrzę, ale nie za bardzo rozumiem co mam widzieć. Zawsze byłem słaby w kumaniu różnych pareidolii, może mam w mózgu trochę zjebany moduł rozpoznawania twarzy, bo tam gdzie inni potrafią się dopatrzyć buzi w tym tęczu, tam ja czuję się zawsze pominięty.


Cały etap wypatrywania twarzy Maryi w całunie turyńskim był dla mnie totalnie nieczytelny i con-artowy a narracja tego typa oparta na kolejnych coraz bardziej wątpliwych przebłyskach intuicji oraz skojarzeniach źródeł i cytatów, zalatywała tanią ściemą wymyślaną na bieżąco. Mógł chociaż ten element poprawić.

Nakładanie obrazów na siebie może dawać różne ciekawe efekty i temu nie da się zaprzeczyć. Tym bardziej, jeżeli powiąże się to z jakąś mitologią.
$

Jeżeli nałożymy na siebie zdjęcia z twarzami wszystkich osób zajmujących się nierządem i je uśrednimy, na pewno wyjdzie nam twarz Wielkiej Nierządnicy Babilonu, bo każda z dziwek zachowuje nawet w urodzie część potencjału takiego archetypu. True story. Nie zgadzasz się? A udowodnij, że nie...

Chrześcijaństwo trochę już czasu istnieje, w związku z czym wyprodukowało w cholerę jakichś przedstawień Jezusa. Statystycznie na pewno są wśród nich jakieś, które dają ciekawe efekty jeżeli się je razem połączy. Ale jakie są powody, aby łączyć właśnie te, a nie inne? Czy są to dobre, uzasadnione powody? Czy może bierze się to wszystko i miesza, bo akurat to nam z jakiegoś powodu pasuje i daje estetyczny efekt, który nam pasuje?


Przy okazji kawador przypomniał mi o kolejnym powodzie, dla którego nie poważam chrześcijaństwa. A jest to kwestia dość prozaiczna: polega na cyrkowym traktowaniu relikwii. Sensowna wiara broni się samą swoją treścią, jakiej nie trzeba już bardziej uwiarygodniać za pomocą tego całego materialnego szmelcu. Świętość polega na osiągnięciu wzorca wyznaczonego w naukach; zazwyczaj polega na zadośćuczynieniu jakimś normom etycznym w praktyce społecznej, osiągnięciu idealnego modelu zachowania, który służy ukonstytuowaniu takiego rodzaju wspólnoty, jaką chce osiągnąć dana religia.

Jeżeli spora (jeśli nie większa) część energii wierzących idzie na samo uwiarygadnianie religii - szukania dobrych powodów, aby się jej dalej trzymać - albo zwątpić, w zależności czy całe te poszukiwania dają odpowiedni efekt, to jest to bardzo poważna słabość. Tym bardziej, jeśli weźmiemy rynek relikwii, o których wiemy, że były często-gęsto fejkowane. Jeżeli wiara ludu zależy po części od jakichś zgromadzonych barbetli, to krótkoterminowo można ją wzmocnić, wynajdując sobie jakąś cudowną figurę, strzępy serca ludzkiego lub zwierzęcego, drzazgi z krzyża, itp, ale w długim terminie każde debunkowanie kolejnych przedmiotów, w tę wiarę będzie godzić. Po co więc w ogóle zaczynać takie zabawy?

Inna sprawa, że chrześcijanie nie mają większego wyboru - dla nich bowiem ważniejsza od samej treści nauk Chrystusa jest jego postać, pochodzenie i zmartwychwstanie oraz potwierdzanie tego czymkolwiek, co się im tylko napatoczy do rąk. Tak jest zresztą prościej: lepiej zajmować się opowieściami niesamowitymi, zdobywającymi czyjąś wyobraźnię, niż pracować nad sobą, tak jak wymaga tego religia - chociaż i tak nie wymaga ona tak wiele...
 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 913
7 920
Fat,
Islam tępi bałwochwalstwo (czyli oddawania boskiej czci jakimkolwiek przedmiotom) i niewiele z tego wynika.
Z całunem jest jeden problem. Powstał w średniowieczu. Z wiki:
W 1988 roku za zgodą kardynała Anastasio Ballestrero mikrobiolog Giovanni Riggi wyciął z całunu próbkę o powierzchni 8 cm² i przekazał jej fragmenty trzem niezależnym zespołom badawczym (Zurich, Oxford, University of Arizona w Tucson). ... Stosując metodę datowania opartego o radioizotop węgla 14C, wszystkie trzy zespoły określiły datę powstania całunu na lata 1260-1390.
 

mikioli

Well-Known Member
2 770
5 377
Fat,
Islam tępi bałwochwalstwo (czyli oddawania boskiej czci jakimkolwiek przedmiotom) i niewiele z tego wynika.
Z całunem jest jeden problem. Powstał w średniowieczu. Z wiki:
W 1988 roku za zgodą kardynała Anastasio Ballestrero mikrobiolog Giovanni Riggi wyciął z całunu próbkę o powierzchni 8 cm² i przekazał jej fragmenty trzem niezależnym zespołom badawczym (Zurich, Oxford, University of Arizona w Tucson). ... Stosując metodę datowania opartego o radioizotop węgla 14C, wszystkie trzy zespoły określiły datę powstania całunu na lata 1260-1390.
No tak ale tutaj problemem jest miejsce pobrania próbki + "Przeżycie" pożaru przez całun, co może świadczyć o jego ogromnym zanieczyszczeniu... Co oczywiście niczego nie dowodzi, bo trza by pobrać inne próbki by zweryfikować.
Ja tam ekspertem od całunu nie jestem, więc jak naciągane w chuj, to zakop :)
Wolę się po pastwić, bo rzadko się zdarza aby ktoś tak merytoryczny, zachwycił się czymś tak nieracjonalnym i romantycznym :D

A już uduchowiony styl opowieści + narracja: "I nagle przypomniał mi się fragment ewangelii... przymierzam negatyw i... o kurwa pasuje!", chyba dopełniają obraz w pełni.
Ja tam chyba jestem jednym z tych, o których napisali:
"Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach - aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana [tajemnica]"

No bo patrzę, ale nie za bardzo rozumiem co mam widzieć. Zawsze byłem słaby w kumaniu różnych pareidolii, może mam w mózgu trochę zjebany moduł rozpoznawania twarzy, bo tam gdzie inni potrafią się dopatrzyć buzi w tym tęczu, tam ja czuję się zawsze pominięty.


Cały etap wypatrywania twarzy Maryi w całunie turyńskim był dla mnie totalnie nieczytelny i con-artowy a narracja tego typa oparta na kolejnych coraz bardziej wątpliwych przebłyskach intuicji oraz skojarzeniach źródeł i cytatów, zalatywała tanią ściemą wymyślaną na bieżąco. Mógł chociaż ten element poprawić.

Nakładanie obrazów na siebie może dawać różne ciekawe efekty i temu nie da się zaprzeczyć. Tym bardziej, jeżeli powiąże się to z jakąś mitologią.
$

Jeżeli nałożymy na siebie zdjęcia z twarzami wszystkich osób zajmujących się nierządem i je uśrednimy, na pewno wyjdzie nam twarz Wielkiej Nierządnicy Babilonu, bo każda z dziwek zachowuje nawet w urodzie część potencjału takiego archetypu. True story. Nie zgadzasz się? A udowodnij, że nie...

Chrześcijaństwo trochę już czasu istnieje, w związku z czym wyprodukowało w cholerę jakichś przedstawień Jezusa. Statystycznie na pewno są wśród nich jakieś, które dają ciekawe efekty jeżeli się je razem połączy. Ale jakie są powody, aby łączyć właśnie te, a nie inne? Czy są to dobre, uzasadnione powody? Czy może bierze się to wszystko i miesza, bo akurat to nam z jakiegoś powodu pasuje i daje estetyczny efekt, który nam pasuje?


Przy okazji kawador przypomniał mi o kolejnym powodzie, dla którego nie poważam chrześcijaństwa. A jest to kwestia dość prozaiczna: polega na cyrkowym traktowaniu relikwii. Sensowna wiara broni się samą swoją treścią, jakiej nie trzeba już bardziej uwiarygodniać za pomocą tego całego materialnego szmelcu. Świętość polega na osiągnięciu wzorca wyznaczonego w naukach; zazwyczaj polega na zadośćuczynieniu jakimś normom etycznym w praktyce społecznej, osiągnięciu idealnego modelu zachowania, który służy ukonstytuowaniu takiego rodzaju wspólnoty, jaką chce osiągnąć dana religia.

Jeżeli spora (jeśli nie większa) część energii wierzących idzie na samo uwiarygadnianie religii - szukania dobrych powodów, aby się jej dalej trzymać - albo zwątpić, w zależności czy całe te poszukiwania dają odpowiedni efekt, to jest to bardzo poważna słabość. Tym bardziej, jeśli weźmiemy rynek relikwii, o których wiemy, że były często-gęsto fejkowane. Jeżeli wiara ludu zależy po części od jakichś zgromadzonych barbetli, to krótkoterminowo można ją wzmocnić, wynajdując sobie jakąś cudowną figurę, strzępy serca ludzkiego lub zwierzęcego, drzazgi z krzyża, itp, ale w długim terminie każde debunkowanie kolejnych przedmiotów, w tę wiarę będzie godzić. Po co więc w ogóle zaczynać takie zabawy?

Inna sprawa, że chrześcijanie nie mają większego wyboru - dla nich bowiem ważniejsza od samej treści nauk Chrystusa jest jego postać, pochodzenie i zmartwychwstanie oraz potwierdzanie tego czymkolwiek, co się im tylko napatoczy do rąk. Tak jest zresztą prościej: lepiej zajmować się opowieściami niesamowitymi, zdobywającymi czyjąś wyobraźnię, niż pracować nad sobą, tak jak wymaga tego religia - chociaż i tak nie wymaga ona tak wiele...

A) Ładna laska wyszła z tej pumy i texas mimo, że one same tak średnio.
B) Rozdzieliłbym chrześcijaństwo, a raczej katolicyzm ludowy od kurialnego. Ten będący oficjalną skodyfikowaną nauką kościoła, nie potrzebuje ludowych przaśności... ale dla zwykłego plebsu spory doktorów kościoła to jakaś abstrakcja, a obraz w kościele to widoczny złoty cielec, którego się czci.
 
Ostatnia edycja:

Non Serviam

Well-Known Member
834
2 249
No koleś se ponakładał obrazki na siebie i co z tego? Pomijając już fakt, że całun pochodzi gdzieś z XIII wieku.
 
OP
OP
D

Deleted member 427

Guest
pawel-l napisał:
Z całunem jest jeden problem. Powstał w średniowieczu.

Powstał albo nie powstał w średniowieczu. Spory ciągle trwają:

https://en.wikipedia.org/wiki/Radio...oud_of_Turin#Criticisms_of_the_dating_results

Dobrym rozstrzygnięciem tego flejma mogłoby być kolejne badanie, tym razem jakiejś innej próbki z innej części całunu, bo analiza wszystkich dowodów "za" i "przeciw" to robota na minimum dwa tygodnie. Mamy tu jakiegoś eksperta od tych spraw z najbardziej świeżą wiedzą w temacie?
 
Do góry Bottom