Pierwsze oznaki drastycznych zmian - jakie?

Norden

Well-Known Member
722
875
Rothbard w książce "Wielki Kryzys w Ameryce" (książa dostępna za free online na marginesie jakby ktoś nie wiedział) na początku pisze (dalej nie przeczytałem jeszcze) że za pompowanie bańki prowadzącej do boomu, a później do depresji odpowiadają niskie stopy procentowe. Oczywiście chodzi mu o zwiększanie podaży kredytów poprzez interwencje państwa. Powoduje to błędne lokowanie środków przez inwestorów. Jednym z wyznaczników, a może efektów (mogę trochę przekłamywac, bo to jednak książka ekonomiczna i nie czyta się jej super łatwo) takiego pompowania rynku jest napędzanie inflacji.
Prawda, aczkolwiek żeby być bardziej szczegółowym to chodzi o Bank Centralny (niezależny od rządu) i banki komercyjne. Stopy procentowe ustala Bank Centralny.
Kiedy bańka pęka następuje deflacja, czyli ceny idą w dół, czyli produkty tracą swoją wartość rynkową. Przy czym Rothbard uważa jak na liba przystało, że to jest proces mimo, że dotkliwy DOBRY i oczyszczający. Po prostu powrót do równowagi.
Lib powinien krytykować odpowiedzialnych za ten proces.

Dodam tutaj, że w Polsce mamy od jakiegoś czasu chyba najniższe stopy procentowe od początku transformacji, a inflacja przyspieszyła :D Rozwój gospodarczy jest też stosunkowo wysoki. Czy jesteśmy w takim razie w czasie pompowanej bańki? Ja oczywiście mówię to na wyrost i z pewnym przemrużeniem oka, poza tym, jak wspomniałem nie przeczytałem jeszcze calek książki. Jednak, jak ceny nagle zaczną gwałtowanie spadać, to zacząłbym się martwić :D Oczywiście to musi być w kombinacji z jakimś wzrostem bezrobocia. Wartość produktów na rynku spada, ale nie za bardzo ludzie mają hajs żeby je kupować itd.
Dokładnie tak. Moim zdaniem następny kryzys rozmiarami będzie przypominał ten z 1929 r.
Z dużym prawdopodobieństwem przypuszczam, że tak to będzie wyglądało w Polsce:
W przypadku wzięcia kredytu hipotecznego w USA pod zakup domu (dom obciążony hipoteką), kredytobiorca w przypadku np. utraty pracy może odmówić dalszych spłat przy czym wtedy bank zajmuje jego dom. I na tym kończy się przygoda z bankiem - wiele osób w USA tak zrobiło w 2007 - 2008 r.
W Polsce oprócz tego, że bank przejmuję dom to dodatkowo pod egzekutywę przechodzi cały majątek kredytobiorcy.
W przypadku globalnej dekoniunktury pracę z automatu może straci 25% ludzi. Biorąc pod uwagę wzrost stóp procentowych optymistycznie 10x względem obecnych wartości do 20-30% (ok. 20% było nawet w 2000r. więc nie jest to nic nierealnego tylko optymistyczne założenie).
W praktyce będzie to oznaczało 2-3 krotny wzrost rat kredytów.
Wiele osób przestanie być wypłacalnych, dodatkowo w czasie kryzysu nieruchomości tanieją. Czyli w dużym uproszczeniu, przykładowo: dom wybudowany za kredyt 300 tys. w chwili przejęcia przez bank może być warty 100 tys. Taka osoba po pozbawieniu majątku kończy z długiem -200 tys. zł. Podobnie będzie z firmami.
To nie jest "zdrowy i oczyszczający proces" tylko przejmowanie kapitału przez bankierów i dużych graczy.
Podobny proces w Polsce miał miejsce w latach 90' przy czym dotyczyło to państwowych firm sprzedawanych za drobne.

Na potwierdzenie, że taka jest polityka i scenariusz przewidziany przez górę systemu finansowego:
żaden bank nie udzieli długoterminowego kredytu na stałą stopę procentową. Podobnie jak żaden bank nie udzieliłby kredytu w odwróceniu do ceny franka w latach 2000-2007. Można iść sprawdzić.
Tu już każdemu powinna zapalić się czerwona lampka.
 
OP
OP
A

Antoni Wiech

Guest
Prawda, aczkolwiek żeby być bardziej szczegółowym to chodzi o Bank Centralny (niezależny od rządu) i banki komercyjne. Stopy procentowe ustala Bank Centralny.
Tak, jednak Bank Centralny należy do struktury państwa. Oczywiście można tutaj spekulować na ile on jest "prywatny", niemniej dla mnie to jest część tej struktury. Nawet jeśli jest niezależny formalnie od jednej ze struktur państwa, czyli rządu, w znaczeniu ściśle rządu, czyli ministrów (Na marginesie, skoro RPP Banku Centralnego jest powoływana przez sejm to naciski formalne i nieformalne też muszą być chociażby właśnie sejmu).

A banki komercyjne to koniec tego łancucha, ale wg mnie one po prostu korzystają z tego systemu, nie mają jednak na niego wpływu kluczowego.

Lib powinien krytykować odpowiedzialnych za ten proces.
Oczywiście. Jednak nie powinien walczyć z samym procesem.

Dokładnie tak. Moim zdaniem następny kryzys rozmiarami będzie przypominał ten z 1929 r.
Z dużym prawdopodobieństwem przypuszczam, że tak to będzie wyglądało w Polsce:
W przypadku wzięcia kredytu hipotecznego w USA pod zakup domu (dom obciążony hipoteką), kredytobiorca w przypadku np. utraty pracy może odmówić dalszych spłat przy czym wtedy bank zajmuje jego dom. I na tym kończy się przygoda z bankiem - wiele osób w USA tak zrobiło w 2007 - 2008 r.
W Polsce oprócz tego, że bank przejmuję dom to dodatkowo pod egzekutywę przechodzi cały majątek kredytobiorcy.
W przypadku globalnej dekoniunktury pracę z automatu może straci 25% ludzi. Biorąc pod uwagę wzrost stóp procentowych optymistycznie 10x względem obecnych wartości do 20-30% (ok. 20% było nawet w 2000r. więc nie jest to nic nierealnego tylko optymistyczne założenie).
W praktyce będzie to oznaczało 2-3 krotny wzrost rat kredytów.
Wiele osób przestanie być wypłacalnych, dodatkowo w czasie kryzysu nieruchomości tanieją. Czyli w dużym uproszczeniu, przykładowo: dom wybudowany za kredyt 300 tys. w chwili przejęcia przez bank może być warty 100 tys. Taka osoba po pozbawieniu majątku kończy z długiem -200 tys. zł. Podobnie będzie z firmami.
To nie jest "zdrowy i oczyszczający proces" tylko przejmowanie kapitału przez bankierów i dużych graczy.
Podobny proces w Polsce miał miejsce w latach 90' przy czym dotyczyło to państwowych firm sprzedawanych za drobne.

Na potwierdzenie, że taka jest polityka i scenariusz przewidziany przez górę systemu finansowego:
żaden bank nie udzieli długoterminowego kredytu na stałą stopę procentową. Podobnie jak żaden bank nie udzieliłby kredytu w odwróceniu do ceny franka w latach 2000-2007. Można iść sprawdzić.
Tu już każdemu powinna zapalić się czerwona lampka.

Przemyślę co napisałeś w wolnej chwili bo to ciekawe :)

Pozdr
 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 891
7 473
Czy jesteśmy w takim razie w czasie pompowanej bańki?

Najprostsza definicja bańki to wzrost ilości pieniądza (kredytów) szybszy niż PKB. Średnio w PL kredyty rosły po 12% rocznie czyli kilka razy szybciej. W systemie FIAT poza krótkimi okresami mamy w zasadzie nieustaną bańkę. W krajach zachodnich nawet jak występowały kryzysy to wartość kredytów nigdy nie spadała znacząco (poza wielkim kryzysem).
goldcore_chart4_14-05-15.png

Głównym kierunkiem gdzie te pieniądze idą to aktywa finansowe i nieruchomości. Choć mogą być też bańki inwestycyjne. Te rzeczy nie są wliczane do oficjalnej inflacji. Więc możemy mieć bańkę przy niskiej inflacji.

Bańki mają tendencje do pojawiania się w różnych segmentach. W 2000r był to rynek firm internetowych i telekomów. W 2005r surowce. W 2008r nieruchomości. W różnych krajach w różnym stopniu i o różnej amplitudzie.

Nie ma prostej reguły pozwalającej przewidywać gdzie kiedy i jak wysoko.

Deflacja obejmie przede wszystkim aktywa finansowe. (Wyobraźmy sobie spadek giełd np o 90%).

żaden bank nie udzieli długoterminowego kredytu na stałą stopę procentową.

W Stanach hipoteczne chyba są standardem. W Europie są rzadkością. Ja się wcale nie dziwię. Przy skali manipulacji przez Banki Centralne kto jest w stanie zaplanować na parę lat do przodu inflację.
 

tolep

five miles out
8 327
14 690
A to taka rozmowa a propos modeli. Z wybitnym matematykiem, który rzucił naukę i zajął się tworzeniem takowych modeli. Dziś jest wart kilkanaście miliardów dolców.

Jest też pełna dłuższa wersja, ponad godzina.
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 148
4 884
Hitler ruszył bez zimowych smarów i olejów.
Nawiążę do starych postów z tego tematu o Barbarossie. Hitler przede wszystkim ruszył bez wystarczającej logistyki, która by dowiozła ubrania zimowe i inne rzeczy na front wschodni do większości jednostek. Do tego olbrzymie niedoszacowanie rosyjskiego potencjału.
 

Max J.

Well-Known Member
414
437
Oni chyba w ogóle nie myśleli o ubraniach zimowych, bo mieli zwyciezyc przed zimą. Tak samo podzielenie armi na trzy grupy osłabiło ofensywę.
 

tolep

five miles out
8 327
14 690
IMO to jest objaw bańki która już nie ma gdzie puchnąć. Wydrukowane biliony z QE nie mają się gdzie podziać i taki jest efekt

 

ckl78

Active Member
123
59
Starlink, czyli system satelitarny firmy SpaceX umożliwiający połączenie z siecią z dowolnego miejsca wchodzi do Polski.

SpaceX rozszerza działanie kosmicznego internetu Starlink na kolejne kraje. W drugim etapie do krajów objętych usługą dołączyła także Polska.

Żeby móc korzystać z usługi Elona Muska, trzeba będzie zapłacić miesięcznie aż 449 złotych. To jednak nie koniec wydatków. Aby odebrać usługę wysyłaną przez konstelacje satelitów, potrzebny jest sprzęt przypominający ten, który kiedyś masowo montowany był na domach i blokach i służył do odbioru telewizji satelitarnej. Za niewielki „talerz” i resztę niezbędnego sprzętu należy zapłacić 2269 zł... i doliczyć przesyłkę w kwocie 276 zł.


Ciekawy jestem, czy Polacy podróżują tam, gdzie nie ma zasięgu operator komórkowy i czy akurat w takim miejscu potrzebują dostęp do neta?
 
Do góry Bottom