Konstytucja Liberlandu

Hanki

Secessionist
1 525
5 089
Dzięki zaangażowaniu członków Stowarzyszenia Libertariańskiego oraz Polskiego Przedstawicielstwa Wolnej Republiki Liberlandu powstało polskie tłumaczenie konstytucji tego mikropaństwa:



Zapraszam do lektury i komentarzy.

PS. Nieco poprawiona i doszlifowana wersja ukaże się również drukiem.
 

kompowiec

freetard
2 570
2 628
po chuj komu tłumaczenie jak i tak nikt nie wyjeżdzie bez znajomości jakiegokolwiek języka obcego...

Prawo jest wyłącznie narzędziem w rękach autora i jako takie może służyć do znie-
wolenia, ale może być również użyte, aby wyzwalać. Wierzę, że ta Konstytucja nigdy nie posłuży jako narzędzie autorytarnej polityki dążącej do zniewolenia jednostki.
buahahaha

Władzę w Wolnej Republice Liberlandu sprawuje Administracja Pu-
bliczna i zabronione jest tworzenie jakiejkolwiek innej formy rządu.
Bardzo wolnościowe, nieprawdaż. A mimo to powstają mafie i mafijski ale państwowa musi być tą grubą rybą c'nie. W efekcie i tak trzeba będzie się bronić przed wszelkimi komuchami ;]

po chuj komu tłumaczenie jak i tak nikt nie wyjeżdzie bez znajomości jakiegokolwiek języka obcego...
 
Ostatnia edycja:

kompowiec

freetard
2 570
2 628
że co? miałem na myśli po prostu to że trudno GDZIEKOLWIEK wyjechać bez znajomości chociażby międzynarodowego angielskiego, i robienie researchu wobec kraju który chcemy wyjechać wypadałoby też przeczytać nie tylko polskojęzyczne opinie. Nie rozumiem skąd ty to wziąłeś i w zasadzie o czym ty teraz mówisz?
 

Alu

Well-Known Member
4 629
9 679
Facet zajął ziemię, zdaje się, niczyją, więc ustala sobie zasady jakie chce.
"Zajął" tzn co właściwie z nią zrobił? Nie wystarczy chyba ogłosić się właścicielem jakiegoś terenu żeby być jego właścicielem (a jeśli tak, to ja ogłaszam się właścicielem wszystkich nie zajętych terenów Antarktydy).
 
Ostatnia edycja:

kompowiec

freetard
2 570
2 628
(a jeśli tak, to ja ogłaszam się właścicielem wszystkich nie zajętych terenów Antarktydy).
Antarktyda jest ziemią niczyją na podstawie międzynarodowej umowy ;)

Facet zajął ziemię, zdaje się, niczyją, więc ustala sobie zasady jakie chce.
No nie do końca, zajął obszar na terenie spornym między Chorwacją i Słowenią. Pewnie jak już ustalą czyj to to liberland się wypierdoli na nogach.

Co ciekawe, OSM już chyba ustaliło kto będzie tym właścicielem :p https://www.openstreetmap.org/?mlat=45.768333&mlon=18.871389&zoom=15#map=11/45.7943/18.8594
 
Ostatnia edycja:
OP
OP
Hanki

Hanki

Secessionist
1 525
5 089
"Zajął" tzn co właściwie z nią zrobił? Nie wystarczy chyba ogłosić się właścicielem jakiegoś terenu żeby być jego właścicielem (a jeśli tak, to ja ogłaszam się właścicielem wszystkich nie zajętych terenów Antarktydy).
Już wyjaśniam: dokonał zajęcia w zgodzie z lockeańską zasadą pierwotnego zawłaszczenia (homestead).
 

GAZDA

EL GAZDA
7 687
11 143
(a jeśli tak, to ja ogłaszam się właścicielem wszystkich nie zajętych terenów Antarktydy).
za późno, istnieją już roszczenia do całej antarktydy... oczywiście możesz je olać hehe
Antarktyda jest ziemią niczyją na podstawie międzynarodowej umowy
no ale to zobowiązali sie przestrzegać ci co tą umowe podpisali... ja nic nie podpisywałem, ani aluzci
dokonał zajęcia w zgodzie z lockeańską zasadą pierwotnego zawłaszczenia (homestead).
nie jestem taki pewny czy było to pierwotne zawłaszczenie... raczej jak skłotersi, o nikogo nimo i nikt nie używa to jest do zajęcia hehe
ale jako że okolica jest zaludniona od tysięcy lat raczej jest to część czyjejś działki odcięta od reszty zmianą biegu rzeki a potem na dodatek granicy państwowej...
 
OP
OP
Hanki

Hanki

Secessionist
1 525
5 089
ale jako że okolica jest zaludniona od tysięcy lat raczej jest to część czyjejś działki odcięta od reszty zmianą biegu rzeki a potem na dodatek granicy państwowej...
Onus probandi spoczywa na tym, kto twierdzi, że może udowodnić istnienie wcześniejszego tytułu własności do ziemi. Jeśli takiego nie ma albo nie jest w stanie tego udowodnić, to ziemia należy do tego takich, jak Jedlicka.
 

GAZDA

EL GAZDA
7 687
11 143
oczywiście, nie zmienia to jednak faktu że nie jest to zawłaszczenie pierwotne...
 

Alu

Well-Known Member
4 629
9 679
Onus probandi spoczywa na tym, kto twierdzi, że może udowodnić istnienie wcześniejszego tytułu własności do ziemi. Jeśli takiego nie ma albo nie jest w stanie tego udowodnić, to ziemia należy do tego takich, jak Jedlicka.
A on ma jakiś tytuł? Bo przejechał się tam motorówką?

Skoro już odwołujesz się do Locke'a
„Jak dalece człowiek uprawia grunt, obsiewa go, doskonali, kultywuje, tak dalece może skorzystać z jego plonów, tak dalece stanowi on też jego własność”- J. Locke, Drugi traktat o rządzie

Jeśli Jedlicka wybuduje tam np. dom, fabrykę albo kopalnię albo zasieje pole to oczywiście uznam jego prawo do tych obiektów (i nienaruszalności ziemi, na której stoją). A póki co to Jedlicka bawi się w państwo, których ja nie uznaję.
 
Ostatnia edycja:

kompowiec

freetard
2 570
2 628
no ale to zobowiązali sie przestrzegać ci co tą umowe podpisali... ja nic nie podpisywałem, ani aluzci
A no niby tak, ciekawe tylko co by komuchy zrobiły gdyby ich "międzynarodowy" teren użytkował.. hmm ;)
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 736
4 704
Chwileczkę, istnieją zapisy w prawie międzynarodowym wg jakiejś konwencji, iż jeśli do danego terenu nie ma roszczeń lub umów nie ma przeszkód byś ogłosił tam własne państwo, co on zrobił i stara sie to udowodnić na arenie międzynarodowej twierdząc, że oba graniczne państwa nie roszczą sobie nic do tej ziemi. O ile Serbia odpuściła, Chorwaci zastanawiają sie co zrobić w tej sytuacji i stoją w rozkroku. Jeśli któreś ""poważane"" państwo uznałoby Liberland, Chorwaci mogą odpuścić.
Antarktyda oczywista sie tu nie wlicza, gdyż jest umędzynarodowiona oficjalnie, według umów. Choć niektóre jego idee mogą mi sie nie podobać, jego rybki i jego akwarium. Życzę szczerze powodzenia i tak robi na rzecz wolności wiecej niż tzw przeciętny lib. Już za pomysł ma propsy. Sam pomysł założenia pańśtwa i ewentualne pokazanie jak doprowadzić do jego powstania, tak żeby reszta sie od tego odpiedoliła i dała placet to jest naprawde coś. Gdyby to wyszło będzie świeto, co w tym pańśtwie powstanie to już sprawa absolutnie trzeciorzędna.
 

GAZDA

EL GAZDA
7 687
11 143
Chwileczkę, istnieją zapisy w prawie międzynarodowym wg jakiejś konwencji, iż jeśli do danego terenu nie ma roszczeń lub umów nie ma przeszkód byś ogłosił tam własne państwo
A no niby tak, ciekawe tylko co by komuchy zrobiły gdyby ich "międzynarodowy" teren użytkował..
no to już inna sprawa... nawet te ich ustalenia i umowy są gówno warte, przykład minerwy, przed 1972 roku atole nie leżały ani na terytorium ani też w strefie wód przybrzeżnych czy też wyłącznej strefie ekonomicznej jakiegokolwiek kraju...
po tym jak oliver ogłosił tam swoje państwo, i nawet zbudował tam coś, na początku 1972 roku tonga ogłosiła roszczenia do terenu poparte przez wszystkich w czerwcu wylądowało na minerwach tongijskie wojsko i zatknęło tam flage...
do terytorium antarktydy zresztą roszczenia ma sporo państw i myśle że jak sie tam by co niezgodnego z ich standartami odbyło to by nastąpiła natychmiastowa interwencja...

na ich warunkach nigdy nie bedzie wolności...
 
Ostatnia edycja:

MaxStirner

Well-Known Member
2 736
4 704
Ty chyba śnisz, jesli myślisz, ze jakiekolwiek państwo może istnieć bez zgody USA, a już na pewno nie może zaistniec takie w którym będą w miare warunki do zycia, bo jakbyś sie amerykańscom sprzeciwił zamiast biznesu będziesz miał rozpierduche na dziesieciolecia i pies z kulawą noga tam nie zamieszka. Do listy dołożyłbym jeszcze moze ruskich i chińczyków ale w sumie chociażby pasywna akceptacja amerykańców starczy.
Zaden lib nie będzie walczył w obronie takiego państwa, jak widać z praktyki starczy trzech otyłych chorwackich gliniarzy, żeby im sie odechciało "walki" i wrócili w domowe pielesze. Noc na dołku skutecznie odbiera chęci i siły bojownika.
I ty mi mówisz o bezwarunkowej wolności? Duzo gadasz, ale wątpie czy byś wytrzymał gdyby trzeba było otwarcie coś naruszyć " w imie wolności".
 
Do góry Bottom