A
Anonymous
Guest
Avx napisał:Mike Smith napisał:Mam dla Ciebie jedno słowo: socjopata.
Nie spełniam całkowicie definicji tego pojęcia.
Może jednak masz po prostu aspergera, oni nie pojmują pewnych gier językowych, np ironii.
Avx napisał:Mike Smith napisał:Mam dla Ciebie jedno słowo: socjopata.
Nie spełniam całkowicie definicji tego pojęcia.
Mike Smith napisał:Wydaje mi się, że nie pojmujesz, co to znaczy współczuć, współczucie nie dotyczy wybranych grup, jest egalitarne, jeśli zakazuję Ci mówić komuś, że mu śmierdzi skądś, to nie dlatego, że mu współczuję, tylko, że uważam, to mu sprawia większe cierpienie. No i oczywiście zapominasz, że ja zasadę współczucia, czy jak ją nazwać, nie zaproponowałem jako jedynej, tylko jako sposobu rozstrzygnięcia tych problemów, które zasadą uszanowania autonomii każdego się nie da rozstrzygnąć. jeśli ktoś nie okrada kogoś w ogóle nie ma problemu czy ten co ma powinien dać. Ale jeśli banda śmierdzących skłotersów zajmuje pustostan - jest. Heh, właśnie wyszło na to, że rozdział na działanie i niedziałanie może i mnie się przydać.
qatryk napisał:Mike Smith napisał:Wydaje mi się, że nie pojmujesz, co to znaczy współczuć, współczucie nie dotyczy wybranych grup, jest egalitarne, jeśli zakazuję Ci mówić komuś, że mu śmierdzi skądś, to nie dlatego, że mu współczuję, tylko, że uważam, to mu sprawia większe cierpienie. No i oczywiście zapominasz, że ja zasadę współczucia, czy jak ją nazwać, nie zaproponowałem jako jedynej, tylko jako sposobu rozstrzygnięcia tych problemów, które zasadą uszanowania autonomii każdego się nie da rozstrzygnąć. jeśli ktoś nie okrada kogoś w ogóle nie ma problemu czy ten co ma powinien dać. Ale jeśli banda śmierdzących skłotersów zajmuje pustostan - jest. Heh, właśnie wyszło na to, że rozdział na działanie i niedziałanie może i mnie się przydać.
Wydaje mi się Jasiu że pewne towarzystwo zaimponowało ci chuj wie czym i wcisneło spłuczke w twoim mózgu w którym miałes zawsze nasrane ale teraz to masz tam zamiast fermentujacej kupy jakąś mdławą papkę. Ja kumam o co Ci chodzi z tym współczuciem tyle że to jest fajne jak się kurna spotkasz z samotnym wędrowcem w górach. Tam te twoje oparte na subiektywizmie, relatywizmie, emaptii, i domysłach co komu jest fajnie i co kumu robi krzywde relacje są dośc proste do zastosowania.
Natomiast w swiecie w któym codzienne zalezności międzyludzkie to pewnie pare ładnych tysięcy ogniw które w pośredni bądź bezpośredni sposób maja wpław na twoje życie, takie ustalanie na chuj wie jakiej subiektywnej podstawie, podlegające kryterium chwili, intuicji bierze w łeb. Zawsze ktoś się znajdzie silniejszy kto tą twoją debilną wiarę w świat oparty na współczuciu i empatii (czyli rzeczach zupenie nie mierzalnych) wykorzysta i bez wazyliny zwyczajnie będzie ruchał zastępy przyzwoitych ludzi bo jasio i jemu podobni wymyslili sobie że te realcje mają się opierać na takich a nie innych zasadach.
qatryk napisał:Ja kumam że mierzalność nie jest najlepszym kryterium - w końcu cały ten parszywy system opiera się na rzeczach mierzalnych. Sęk w tym że pozbycie sie takich kryteriów zupełnie zwyczajnie prędzej musi przynieść jakiegoś pojeba co zbuduje w umysłach ludzi jakaś totalniacką wizje swiata w zamian za gówno warte pinaty z tytułu poparcia jego parszywych pomysłów. I tak jak napisał Jacek - to właśnie brak konkretnych mierzalnych kryteriów, a tysiące zbędnych reguł, regulaminów, kodeksów postępowania etc powoduje że ludzie opierając się jedynie na emocjach dają się zwodzić i uwierzyć w wojne z naroktykami, przymusowy zus, czy w terrorystów którzy czychają na nich na każdym kroku.
qatryk napisał:Smiem nawet twoeirdzić że obecny system niczym zasadniczo nie rózni się od świata zbudowanego na tym o czym bredzisz. Bo durne przepisy nie zostaną wprowadzone póki kroczek po kroczku nie osiągnie się stanu w umysłach odpowiedniej masy ludzkiej w którym stanie się to bądź to emocjonalnie obojetne bądz przede wszystkim nie będzie wzbudzało odpowiednio negatywnych emocji.
qatryk napisał:Jasiu kurna, prosta sprawa emocjami mozna grać, mogę sprawić że jedną i ta sama kobiete będziesz uważał za miłośc swojego życia, oddasz dla niej wszystko ale można zrobić też tak że jej widok będzie napawał cie odrazą bo dajmy na to w odpowiedni sposób wiarygodnie, przedstawie ci fakt że widziałem jak ktoś jej nasrał na klate (ja wiem że tobie to może akurat imponować, ale to ma słuzyć jako przykład).
qatryk napisał:I automatycznie jak we łbia otrzymasz odpowiednią dawke takich negatywnych informacji, a w zasadzie emocjonalnie nacechowanych informacji to robi sie ta papka w mózgu którą aktualnie posiadasz.
qatryk napisał:Jeżeli teraz chcesz aby w zbiorowisku dajmy na to 2 mln ludzi czyli takim sobie mieście jak Warszawa reguły maja sie opierać na takich relatywnych, subiektywnych pierdołach to ja dziękuję. Strzel mi najpierw w łeb bo nie mam ochoty tego oglądać.
qatryk napisał:1. Nie gadałem tu u Rothbardzie, bo pewnie i bym się po części zgodził, a o tym co widzę że od dłuższego czasu wypisujesz. Ogólnie akurat dobry cytat twój mi sie przytrafił który pieknie zamykał całośc mojego odbioru twojej "wrażliwości".
qatryk napisał:2. Naucz się że w pewnych zdaniach stosuje sie pewne figury retoryczne - to że ty akurat nie ulegniesz jakiemuś wulgarnemu mieszaniu we łbie nie oznacza że inni na to nie są podatni. Przykład z twoją osobą był tylko przykładem któy miał cos pokazać a nie stwierdzić że jesteś głupi i smierdzisz. I smiem twierdzić że jest właśnie tak że prostackim manipulacją ulega znaczna część populacji.
qatryk napisał:3. I tak: wsadzanie gościa za milionową grama gandzi jest konsekwencją własnie takiego opierania systemu na empatii, na uczuciach, instynktach mas. Bo zasady można zmieniać wtedy gdy poczuje się strach w takim systemie.
qatryk napisał:4. Co do ostatniego punktu - nie nie opierają się na jakiś płynnych bliżej nieokreslonych, subiektywnych pierdołach.
qatryk napisał:Zresztą gadamy o dwóch rożnych rzeczach, czego ani ty ani anarchole z któymi się spierałem na liberalis nie dostrzegają.
qatryk napisał:Co innego dochodzenie do konsensusu, co innego opieranie się na intuicji, zaufaniu w relacjach jeden do jednego; a co innego zasady które rządzą daną społecznością takie jak własnie podejście do własności, do integralności własnego ciała, zasady które rozstrzygają komu w ostateczności społeczność przyznaje racje w razie konfliktu. Mi nie przeszkadza gdy te zasady są rózne w danej społeczności od moich - zwyczajnie chciałbym mieć prawo do nie bycia wciąganym w takie układy - czy to "demokratyczne państwo sprawiedliwości społecznej", czy to wegańska komuna, czy inne anarchokomusze zgromadzenia - wy natomiast rościcie sobie prawo do tego aby każdego człowieka na tej planecie wciągnąć do tej swojej emaptycznej, wrażliwej, anarchokomuszej utopii. To jest najperfidniejsza forma totalitaryzmu - rządy kurwa miłości.
qatryk napisał:Nie rozumiem kompletnie o czym do mnie piszesz. Czepiasz sie pierduł udając wiece delikatnego jasia - daj se luz. Reguły gaduł są takie że chce sie żeby moje było na wierzchu i ja w tym nic nie widze złego, a tym swoim prezentowaniem się jako ofiara na która jakobym napadał jest raczej smieszne bo nie wiem co miałoby miec na celu.
qatryk napisał:Odniosę sie do jednego zdania które napisałes i wydaje mi się jakos merytoryczne:
"Ale wiesz, że uwiezienie kogoś jest dla niego przykre? Chcesz, żeby Ci wytłumaczył, na czym polega współczucie?"
Tylko że w dychotomii przykrości wartościujesz na zasadzie komu jest bardziej przykro, i zdaje się że głównym argumentem wszelkich anarchistów jest ilość osób którym jest przykro. Czlyli ogólnie kierowanie się uczuciem przykrości, empatii polega z tego co rozumiem na tym że jak jest jakis konflikt to jedynym argumentem oceny tego konfliktu jest dla ciebie skala i ilośc osób którym jest przykro. I w ten oto sposób gówno warte jest współczucie dla jednego wyizolowanego przez społeczeństwo bidaka bo wazniejsze okazuje się poczucie przykrości iluś tam innych ludków.
qatryk napisał:Nie ma tak żeby kazdy konflikt mozna było rozwiązać konsensusem tak aby wszystkim było fajnie. A ty w jakiejś fantasmagorii sie obracasz.
qatryk napisał:Co więcej na jakiej podstawie oceniasz czy komus jest przykro słusznie czy nie słusznie? Na jakiej podstawie uważasz jasiu że ważniejsze jest to że przykro jest gosciowi który jara zioło niż poczucie przykrości osób które stykały się z tym człowiekiem i z powodu takiego czy innego poglądu na rzeczywistość, strachu który w nich wzbudza łatoewe ich poczucie dyskomfortu, strachu, przykrości jest gorsze?
qatryk napisał:Dlaczego jesteś empatyczny w stosunku do takiego goscia a nie w stosunku do osób które czuja strach i cierpią psychiczne katusze będąc narażonymi na kontakt z takowym osobnikiem? Czyżby jakis obiektywizm tu się wkradał?
qatryk napisał:W każdym razie zawsze jeżeli chcesz zaprowadzić jakis ład musisz opierać go na przemocy - czy to ład rothbiego, czy to twój ład oparty na empatii. Kwestia po prostu zasad pierwotnych - z dwojga ZŁEGO wole rothbiego niż opieranie się na emocjach. Bo tu mam jakieś przynajmniej stałe punkty odniesienia a nie opieranie się na mglistych i nieprzewidywalnych emocjach ludzi.
qatryk napisał:Acha i jeszcze jedno pytanie, nie wiem w jakim ty świecie zyjesz ale w moim świecie wystepuje znaczna ilość osobników pozbawionych tak elementarnej cechy ludzkiej jak empatia - powiedz jak niby nalezałoby ich tego nauczyć, naprawdę byłbym wniebowziety jakbyś mi udzielił takiej lekcji a podązył bym za tobą w ogień... hmmm...
qatryk napisał:jasio, jasio, jasio. I znów wracamy do wyswiechtanego przykładu anarcholi jak to gruby kapitalista tuczy sobie brzucho podczas gdy biedny prol nie ma co do gara włorzyć. Takie sytuacje to w książkach dla dzieci są gdzie możesz postawic jednoznaczna ocene moralna jakiegos człowieka. Bo ty oceniasz moralnie.
qatryk napisał:Mnie to martwi z kilku powodów - i w sumie z czysto egoistycznych - w twoim swiecie nie moglbym sobie pojechac na weekend gdzies za granice i rozpieprzyc dajmy na to 2 tysie na panienki. Bo twoje myslenie prowadzi wlasnie do tego ze powinni mnie na granicy zatrzymac, albo ktos powinien mi kontrolowac kase cobym przypadkiem nie przezarl bo ktos bardziej cierpiacy potrzebuje.
qatryk napisał:Tyle ze nie widzisz tego ze zebym wyjebal te 2 tysie ja tez musialem pracowac iles tam miesiecy i byc moze dla tej chwili uciechy rezygnuje z obiadów przez kolejne pół roku. Co wiecej w tym twoim swiecie taki cwaniak jak ja cichcem tak czy inaczej by przepieprzyl ta kase liczac na to ze przez kolejne pol roku w zasadzie nie bede mial sie czym martwic bo bede biedny i mi jasio obiad da. Naprawde nie dostrzegasz w tym równi pochylej?
qatryk napisał:Twoje podejscie oczywiscie jest mi bliskie, ale pod warunkiem że jest ono nie wymuszone i indywidualistyczne.
qatryk napisał:Ludzie jak celnie zauważasz mają wrodzone rózne rzeczy w psychikę ale zdaje mi się że zapominasz że na równi z empatia, miłoscia i tymi wszystkimi fajnymi rzeczami maja też wbudowane nieniawiść, zawiść i kilka innych mniej pozytywnych rzeczy pozwalających w niektórych warunkach przetrwać.
qatryk napisał:Rothbi o ile go rozumiem
proponuje pewne rozwiązanie techniczne a nie system etyczny.
qatryk napisał:Rozwiazanie techniczne które na gruncie logiki próbuje udowadniać że jest w prawdopodobne że to rozwiazanie będzie stabilne.
qatryk napisał:Ja moze i nie do konca sie z nim zgadzam w pewnych kwestiach albo zwyczajnie go nie rozumiem ale z tym trupem mozna dyskutowac.
qatryk napisał:Ty jak i reszta anarcholi uczepiliscie sie jakies emocjonalno relatywistycznych pierdół nie dajac de facto nic w zamian.
qatryk napisał:A na każdą niezgodność z logiką reagujecie obelgami albo w najlepszym wypadku twierdzeniami sprowadzajacymi sie do tego ze jakos to bedzie, rozstrzygnie sie to poprzez oddolna demokratyczna decyzje kolektywu, popierajac to jakimis krótkimi anarchistycznymi epizodami to tu to tam.
qatryk napisał:Pieperze takie rozwiazanie techniczne bo w nim nie widze zadnej perspektywy - jak tylko na dzisiaj ustalonych zasadach zaczne zyskiwac kolektyw mi stwierdzi za rok ze nie to nie o to chodzilo jestes paskudny, wyzyskujesz, na taczce cie wywieziemy bo dorabiasz sie na naszym nieszczesciu. Nie albo sie kurna na cos umawiamy albo nie pertraktuje z terrorystami... emocjonalnymi.
Trigger Happy napisał:jeżeli to jest konstruktywna krytyka Rothabrda, to wygląda na to że stary Rothbi miał rację ...
Nie opowiadam się. Dla mnie nie jest istotna moja ocena moralna, nie jest istotne czy mi się coś podoba czy nie - ale czy mogę być pewny że zasad które wokół mnie panują są niezmiennicze. Oczywiście osobiście moge oceniac coś za złe, niemoralne itd i to kwestionować, ale nie zmienia to faktu że jestem swego rodzaju legalistą, jakby to głupio nie brzmiało. Respektuje ustalone zasady społeczne choćby nie wiem jak mnie uwierały i ważniejsze od mojego dobrego samopoczucia jest to abym był pewien że te zasady nie ulegają od tak sobie jakims zmianą, które spowodują że z dnia nadzień stane się Józefem K.Mike Smith napisał:No bo przecież gdy Ty opowiadasz się za określonymi zasadami współżycia ludzi z ludźmi, to nie opowadasz się za oceną moralną (tak, jeśli wydaje Ci się, że ja robię coś więcej niż Ty, to się mylisz). Wytłumaczysz mi treść swoje zarzutu, bo go nie widzę?
Mike Smith napisał:O, znowu twoje niepohamowana fantazja szaleje. Polecam jednak, żebyś zapoznał się z tym, jak wyobrażali sobie życie na zasadach anarchistycznych anarchiści.
Acha czyli napisałem tylko i wyłącznie o równi pochyłej? Nie uzasadniłem tego poglądu wcześniej i wcale a wcale uderzanie w "równie pochyłą" nie jest z twojej strony retoryką i nie brak Ci kontrargumentu na moje wcześniej opisane widzenie tego procesu?Mike Smith napisał:Równie pochyłą można dostrzec dokładnie wszędzie. Dlatego jeśli ktoś odwołuje się do argumentu równi pochyłej, od razu można pojąć, że facet nie ma argumentó i odwołuje się do retoryki.
Mike Smith napisał:O, to ciekawe, jak to godzisz z etyką rothbardiańską, której zasady nie muszą być przyjęte dobrowolne, by kogoś obowiązywać.
Mike Smith napisał:Pogadamy na temat? Zwłaszcza, że jak pewnie nie zauważyłeś, oprócz umiejętności współczucia cenie egoizm. Najzwyczajniej - najbardziej godnym mojego współczucia jestem ja.
Mike Smith napisał:No i kiepsko mu to udowadnianie stabilności wychodzi, bo opiera się o twierdzenia ekonomiczne wybitnie wątpliwe (np. korzysta z tautologicznej w zasadzie koncepcji użyteczności) oraz ostatecznie stwierdza, że nawet gdyby zasady libertariańskie były ekonomicznie nieoptymalne, to nie byłby problem, bo byłyby słuszne. Serio - fajnie się mówi o tekstach jakiś dopiero wtedy, jak się je przeczyta.
Mike Smith napisał:Pisząc o dyskusji masz na myśli to, że można wykazać, że Rothbard opierał się na metafizyce z dupy i teorii ekonomicznej, na gruncie której nie można jednoznacznie stwierdzić, że coś dla kogoś jest korzystne (co Rothbardowie zresztą umknęło, a co zauważył Machaj)? No to serio, dyskusyjne jak cholera.
Mike Smith napisał:Srakto-defakto. Mam przez to rozumieć, że masz coś do powiedzenia o licznych propozycjach tego, jak mają wyglądać zasady w wolnościowym społeczeństwie, cyz po prostu ich nie znasz i nie pojmujesz, że to żenujące, gdy ktoś coś krytykuje i nei ma pojęcia co? .
Podniecanie się na sucho szkodzi.Mike Smith napisał:Zaraz Ci powiem ciulu tępy, na co reaguje przekleństwami: na ciulów, którzy nie wiedzą, w jakich kontekstach poprawnie używa się słowa logika.
Jak nie masz ochoty nikt Cię tu siłą nie uwiązuje cobyś ze mną polemizował. A co do kwestii podobania się - czyż własnie wszystko do tego się nie sprowadza?Mike Smith napisał:Aha, czyli twój argument wygląda tak, że Tobie nie podoba się? Super, ale czemu zajmujesz mój czas?
Mike Smith napisał:I ja mam generalne pytanie: skąd wzięło się przekonanie przekonanym, ze prawo musi być bardzo precyzyjne i ścisłe? Nikt wam nigdy nie powiedział, że to w zasadzie jest mrzonka, bo musiałoby być systemem aksjomatycznym? A, czekaj...
qatryk napisał:Nie opowiadam się. Dla mnie nie jest istotna moja ocena moralna, nie jest istotne czy mi się coś podoba czy nie - ale czy mogę być pewny że zasad które wokół mnie panują są niezmiennicze. Oczywiście osobiście moge oceniac coś za złe, niemoralne itd i to kwestionować, ale nie zmienia to faktu że jestem swego rodzaju legalistą, jakby to głupio nie brzmiało. Respektuje ustalone zasady społeczne choćby nie wiem jak mnie uwierały i ważniejsze od mojego dobrego samopoczucia jest to abym był pewien że te zasady nie ulegają od tak sobie jakims zmianą, które spowodują że z dnia nadzień stane się Józefem K.Mike Smith napisał:No bo przecież gdy Ty opowiadasz się za określonymi zasadami współżycia ludzi z ludźmi, to nie opowadasz się za oceną moralną (tak, jeśli wydaje Ci się, że ja robię coś więcej niż Ty, to się mylisz). Wytłumaczysz mi treść swoje zarzutu, bo go nie widzę?
A zarzut mój polega właśnie na tym że tworząc "system" który opiera się na emocjonalnych relacjach miedzyludzkich, pewnego dnia będę obudzony przez jakąs bojówkę proli którym nie będzie się coś tam podobało bo ktoś im nasrał do mózgownic jakieś pierdoły a przecież ważniejsze od zasad są wydumane krzywdy (sorry krzywdy ozasadnione empatycznością jasiów).
qatryk napisał:Mike Smith napisał:O, znowu twoje niepohamowana fantazja szaleje. Polecam jednak, żebyś zapoznał się z tym, jak wyobrażali sobie życie na zasadach anarchistycznych anarchiści.
Ta komunizm to też piekna sprawa... w teorii. Słuchaj mi wystarczy poczytać i podyskutowac z anarchistami. Wystarczy że słysze bajki o tym jak to przedsiębiorcy na krzywdach proli się dorabiają, jakie to słuszne wywieżć na taczce kapitaliste, jak to istotny jest kontekst społeczny w którym żadnemu anarchiście nie przeszkadza odebranie owoców pracy całego zycia człowiekowi przez bande roszczeniowo nastawionych cwaniaków. Wystarczy że usłysze jak to anarchiści pałają nienawiścią do wrogów ich definicji wolności, jak pieknie zamieniają sie w totalitarystów gdy ktoś się z nimi nie zgadza i gdy kogoś uważają za wroga. Sorry ale to wszystko pieknie pokazuje jak pod płaszczykiem wolności ukrywają sie pokrzywdzeni przez własną głupote debile którzy uważają że za sam fakt istnienia należą im się jakieś niewiaygodne pinaty i najlepiej pewnie coby ktoś im biedaczką po prostu dał bo tak w ich percepcii będzie sprawiedliwie. W końcu równośc żoładków i te sprawy.
qatryk napisał:Acha czyli napisałem tylko i wyłącznie o równi pochyłej? Nie uzasadniłem tego poglądu wcześniej i wcale a wcale uderzanie w "równie pochyłą" nie jest z twojej strony retoryką i nie brak Ci kontrargumentu na moje wcześniej opisane widzenie tego procesu?Mike Smith napisał:Równie pochyłą można dostrzec dokładnie wszędzie. Dlatego jeśli ktoś odwołuje się do argumentu równi pochyłej, od razu można pojąć, że facet nie ma argumentó i odwołuje się do retoryki.
qatryk napisał:Mike Smith napisał:O, to ciekawe, jak to godzisz z etyką rothbardiańską, której zasady nie muszą być przyjęte dobrowolne, by kogoś obowiązywać.
Nie wiem gdzie napisałem że uważam rothbardiańską etykę za jedyną słuszną i gdzie napisałem że się w pełni z Rothbardem zgadzam. Co najwyżej dałem znać że jego koncepcje sa mi bliższe niż te anarchospołeczne. I tak przy okazji wytłumacz mi na jakiej to niby zasadzie koncepcje anarchistyczne muszą zostać przeze mnie przyjęte dobrowolnie aby mnie obowiązywały? Bo zdaje się że w jakiejś dyskusji z anarcholem na liberalis jakoś ów miał w dupie moje przyjęcie dobrowolne zasad.
qatryk napisał:Mike Smith napisał:Pogadamy na temat? Zwłaszcza, że jak pewnie nie zauważyłeś, oprócz umiejętności współczucia cenie egoizm. Najzwyczajniej - najbardziej godnym mojego współczucia jestem ja.
No więc jasiu troszczmy się sami o siebie a o wszystkich bedzie zatroskane.
qatryk napisał:Mike Smith napisał:No i kiepsko mu to udowadnianie stabilności wychodzi, bo opiera się o twierdzenia ekonomiczne wybitnie wątpliwe (np. korzysta z tautologicznej w zasadzie koncepcji użyteczności) oraz ostatecznie stwierdza, że nawet gdyby zasady libertariańskie były ekonomicznie nieoptymalne, to nie byłby problem, bo byłyby słuszne. Serio - fajnie się mówi o tekstach jakiś dopiero wtedy, jak się je przeczyta.
Raz fajnie wiedzieć że filozof się zna na ekonomiiDwa to co sobie Rothbi stwierdza mnie nie wiele interesuje. Bardziej przykładam wage do jego właśnie ekonomicznych analiz aniżeli Rothbarda jako filozofa, etyka czy moralisty. I tu se możesz jezdzić po nim jak po łysej kobyle, g mnie to interesuje póki nie pokrywa się to z moim widzeniem świata. Zatem jeżeli chcesz ze mną dyskutowac o ekonomii to poprosze konkrety a nie jakies luźne popiardułki.
qatryk napisał:Mike Smith napisał:Pisząc o dyskusji masz na myśli to, że można wykazać, że Rothbard opierał się na metafizyce z dupy i teorii ekonomicznej, na gruncie której nie można jednoznacznie stwierdzić, że coś dla kogoś jest korzystne (co Rothbardowie zresztą umknęło, a co zauważył Machaj)? No to serio, dyskusyjne jak cholera.
Możesz zapodać link bo znów nie za bardzo wiem o czym do mnie piszesz...
qatryk napisał:Mike Smith napisał:Srakto-defakto. Mam przez to rozumieć, że masz coś do powiedzenia o licznych propozycjach tego, jak mają wyglądać zasady w wolnościowym społeczeństwie, cyz po prostu ich nie znasz i nie pojmujesz, że to żenujące, gdy ktoś coś krytykuje i nei ma pojęcia co? .
Zacznijmy od początku. Co to jest wolność i wolnosciowe koncepcje bo zdaje się chyba nam sie definicje nie pokrywają. Jeżeli chodzi o te anarchospołeczne to swoje zdanie zawarłem jasno powyżej i zresztą zawieram je w całej tej dyskusji i ani razu merytorycznie nawet nie próbowałeś zbić moich obaw i wniosków jakie być może mylnie wysnówam. Same czepianie się słówek i głupie podchody niczym byc kurwa z telewizyjnych debat polityków brał przykład.
qatryk napisał:Podniecanie się na sucho szkodzi.Mike Smith napisał:Zaraz Ci powiem ciulu tępy, na co reaguje przekleństwami: na ciulów, którzy nie wiedzą, w jakich kontekstach poprawnie używa się słowa logika.
qatryk napisał:Jak nie masz ochoty nikt Cię tu siłą nie uwiązuje cobyś ze mną polemizował. A co do kwestii podobania się - czyż własnie wszystko do tego się nie sprowadza?Mike Smith napisał:Aha, czyli twój argument wygląda tak, że Tobie nie podoba się? Super, ale czemu zajmujesz mój czas?
qatryk napisał:Mike Smith napisał:I ja mam generalne pytanie: skąd wzięło się przekonanie przekonanym, ze prawo musi być bardzo precyzyjne i ścisłe? Nikt wam nigdy nie powiedział, że to w zasadzie jest mrzonka, bo musiałoby być systemem aksjomatycznym? A, czekaj...
A to w takim razie lepiej jak nie jest precyzyjne i scisłe i nieznasz dnia ani godziny? Poza tym jakby nie było anarcholskie zasady też opierają się na jakis aksjomatach i zdaje się że cały czas próbuje z toba o tym gadać - któreż to ach któreż sa aksjomaty fajniejsze takie które pozwalaja na pełną dowolność i żydowskie budowanie tysiecy wyjątków od reguł tak aby w końcu przez sam fakt urodzenia być skazanym na los grzesznika, czy też takie które określają konkretne granice i nie pozwalają na kompromisy przez co pozwalają czuć się pewnym i móc przewidywać jakie działania w przyszłości będą obdarzone jakim konkretnym ryzykiem.
qatryk napisał:Jak mam ochotę poddać się temu pierwszemu to wole se popływać po morzu - ono przynajmniej nie uważa co to dobro a co zło podczas gdy społecznośc takich moralizatorów jak ty prędzej czy póxniej skazywałoby ludzi za walenie konia bądź tez jego niewalenie. Innej opcji nie widzę i całą tą gadułą i brakiem jakiejkolwiek polemiki z twojej strony, a jedynie doszukiwaniem się w moich wypowidziach lapsusów językowych i zdań wyrwanych z kontekstu do których się przyczepiasz jak sztuczna szczęka do szczerbatego, mnie tylko w tym utwierdzasz.
qatryk napisał:Jestem skacowany i nie za bardzo chce mi sie rozkminiać po kolei twoje wywody. Zatem po krótce o czy jest moim zdaniem spór: tak mi sie wydaje że w sensie globalnym rozumiemy podobnie - wszelkie rzeczy materialne ich ststus, ich przynalezność jest kwestią tego jak dana społecznośc do tego podchodzi. W sensie ogolnym to społeczność decyduje o tym w jaki sposób dobra materialne maja być wykorzystywane. I tu się zaczyna nasz spór - ja uważam że fajniej jest gdy ta społecznośc ustala sobie taka zasade że na zasadach wymiany, konkurencji będzie uznawała że konkretna rzecz przynależy do konkretnej osoby/grupy osób.
qatryk napisał:I to jest ta naczelna zasada o która fajnie uważam że by było gdyby obowiązywała wśród ludzi. Koncepcja anarchospołeczna jest nieco inna. Po mojemu wygląda to tak że tu nie ma zasady dystrybucji tych dóbr ustalonej "na zawsze" - tu od emocji, od nastroju społecznego, zalezy czym akurat ktoś/dana grupa osób ma dysponować. I to jest dla mnie nie fajne bo zwyczajnie w mojej opinii prowadzi to do tego że będę okradany. Dlaczego tak sądze próbowałem powyżej uzasadniać - jak widać nieskutecznie. Zresztą wszystko powyższe jest pochodną właśnie tego konfliktu.
qatryk napisał:I to jest część zasadnicza - reszta to pierdoły. Ale na temat tej masturbacji sie wypowiem - widzisz ja nie postrzegam świata jako tu i teraz - wszystko co się na nim dzieje jest konsekwencją czegoś tam - wszystko jest jakimś wielkim pprocesem którego nie da rady konkretnie dookreślić - natomiast można kusić się o podanie jakiś tam podstaw takiego procesu - i wracajac do masturbacji a czy przypadkiem do tej pory na świecie się za nią nie karze? I czy przypadkiem nie jest tak że systemy które to robią nie sa mocno związane z religia ta czy ową która popatrz, popatrz głownie opiera sie na ludzkich emocjach i wszelkie zasady, jak chocby kara za masturbacje, w ogólności wynikaja z jakis tam strachów, emocji, współczucia?
Beznadziejny zarzut biorąc pod uwagę, że rozmawiamy o czymś tak nieścisłym jak etyka, nie wymagającym od uprawiającej ją człowieka odpowiedzi, które obowiązywałyby nawet przez jakiś okres czasu wszędzie. Przecież nawet fizyka (dziedzina wiedzy, której metody uprawiania są wzorcowe) nie pozwala na pełną jednomyślność fizyków,