Katalonia - referendum niepodległościowe

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 902
25 515

Rosyjski dyplomata Nikołaj Sadownikow zaoferował władzom Katalonii ogromne sumy pieniędzy i pomoc wojskową, ale z wszystkich obietnic katalońscy działacze zobaczyli tylko jednego bitcoina i jedno zdjęcie. Tak wynika z dochodzenia przeprowadzonego przez rosyjskich i europejskich dziennikarzy śledczych w sieci OCCRP.
Wczoraj, 23:23
  • Rosyjski dyplomata zaproponował Katalończykom astronomiczne pieniądze oraz wsparcie rosyjskiego wojska — jeśli ogłoszą niepodległość od Hiszpanii
  • Katalończycy nigdy nie zobaczyli obiecanych pieniędzy
  • Grupa dziennikarzy śledczych ustaliła, że wysłannik Kremla, który z nimi rozmawiał, rzeczywiście przez wiele lat pełnił ważne misje w rosyjskim MSZ — naprawiał m.in. relacje Moskwy z Teheranem
  • Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu The Moscow Times
Informacje o próbach finansowania katalońskich separatystów przez Rosję pojawiły się w prasie po raz pierwszy w 2020 r. Według śledczych to właśnie Sadownikow zajmował się tym tematem i był nazywany w Katalonii wysłannikiem Putina.

Victor Terradellas, współpracownik byłego premiera Katalonii Carlesa Puigdemonta, powiedział dziennikarzom, że Nikołaj Sadownikow zaoferował Puigdemontowi 500 mld dol. i 10 tys. rosyjskich żołnierzy. W zamian Rosjanin poprosił władze Katalonii, by po uzyskaniu niepodległości uczyniły ze swego kraju miejsce swobodnej produkcji kryptowalut.
Zostało to omówione — twierdzą dziennikarze — na spotkaniu 26 października 2017 r., czyli już po tym, jak 1 października 2017 r. ponad 90 proc. głosujących Katalończyków zagłosowało za odłączeniem się od Hiszpanii, choć w referendum wzięło udział tylko 43 proc. mieszkańców regionu. 27 października lokalny parlament proklamował nawet niepodległość Republiki Katalonii. Władze Hiszpanii nie uznały wyniku referendum, ale zwolennicy niepodległości Katalonii nie rezygnują z walki.
Według Victora Terradellasa 26 października 2017 r. Puigdemont i Sadownikow nie osiągnęli jeszcze wyraźnego porozumienia, ale szef katalońskiego rządu poprosił Terradellasa o utrzymywanie kontaktu z Rosjanami. Później działacz ów korespondował z tłumaczem Sadownikowa na temat przekazania Katalończykom 56 bitcoinów (w tamtym czasie wartych prawie 525 tys. dol.), ale Terradellas otrzymał ostatecznie tylko jeden bitcoin. Rosjanin miał mu również przekazać zdjęcie innego katalońskiego działacza niepodległościowego, który miał trzymać w ręku certyfikat depozytowy o wartości 500 mld dol. w szwajcarskim banku Union Bank of Switzerland.
Śledczy zwracają uwagę, że transakcja opiewająca na astronomiczną kwotę pół biliona dolarów brzmi bardzo wątpliwie, gdyż w 2017 r. wszystkie roczne dochody państwa rosyjskiego wyniosły 219 mld dol. Taką kwotę podała jednak sama strona rosyjska — dziennikarze mają na to dowody w postaci SMS-ów i zdjęć przysłanych Katalończykom przez rosyjskich dyplomatów.
Autorzy publikacji zwrócili się do Sadownikowa z prośbą o komentarz, ale ten odpowiedział, że nie ma żadnych powiązań z rosyjskimi władzami i nie oferował niczego Katalończykom. Według niego, w 2017 r. pojechał do Barcelony z "przyjacielem", który rzekomo zabrał go na jakieś spotkanie, ale Sadownikow nie rozumiał jego przebiegu, bo nie zna języka hiszpańskiego.
Katalonia ostatecznie nie stała się niepodległa. Niektórzy przywódcy separatystów, w tym sam Puigdemont, uciekli z kraju. Ci, którzy zostali, byli skazywani za defraudację i podburzanie do niepokojów.
Według dziennikarskiego śledztwa Sadownikow rozpoczął karierę jako dyplomata we Włoszech w latach 80. i pracował dla rosyjskiego MSZ co najmniej do 2010 r. W 2007 r. był doradcą w ministerialnym departamencie planowania. Przez pewien czas pracował nad wzmocnieniem relacji między Rosją i Iranem, ale pod koniec 2010 r. zajął się kwestią katalońską.
Włoski lobbysta Piergiorgio Bass, który pomógł Sadownikowowi w uzyskaniu wizy w 2016 r., powiedział dziennikarzom, że Rosjanin był doradcą Siergieja Ławrowa ds. strategicznej polityki zagranicznej w latach 2016-2017. Zachodnie agencje wywiadowcze uważały, że dyplomata miał bezpośredni dostęp do Putina — rzekomo formalnie reprezentował Ministerstwo Spraw Zagranicznych, ale w rzeczywistości "odpowiadał tylko przed głową państwa, z którą, jak twierdził, łączyła go bliska znajomość".
Źródło: The Moscow Times
 

Hanki

Secessionist
1 487
4 961

Rosyjski dyplomata Nikołaj Sadownikow zaoferował władzom Katalonii ogromne sumy pieniędzy i pomoc wojskową, ale z wszystkich obietnic katalońscy działacze zobaczyli tylko jednego bitcoina i jedno zdjęcie. Tak wynika z dochodzenia przeprowadzonego przez rosyjskich i europejskich dziennikarzy śledczych w sieci OCCRP.
Wczoraj, 23:23
  • Rosyjski dyplomata zaproponował Katalończykom astronomiczne pieniądze oraz wsparcie rosyjskiego wojska — jeśli ogłoszą niepodległość od Hiszpanii
  • Katalończycy nigdy nie zobaczyli obiecanych pieniędzy
  • Grupa dziennikarzy śledczych ustaliła, że wysłannik Kremla, który z nimi rozmawiał, rzeczywiście przez wiele lat pełnił ważne misje w rosyjskim MSZ — naprawiał m.in. relacje Moskwy z Teheranem
  • Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu The Moscow Times
Informacje o próbach finansowania katalońskich separatystów przez Rosję pojawiły się w prasie po raz pierwszy w 2020 r. Według śledczych to właśnie Sadownikow zajmował się tym tematem i był nazywany w Katalonii wysłannikiem Putina.

Victor Terradellas, współpracownik byłego premiera Katalonii Carlesa Puigdemonta, powiedział dziennikarzom, że Nikołaj Sadownikow zaoferował Puigdemontowi 500 mld dol. i 10 tys. rosyjskich żołnierzy. W zamian Rosjanin poprosił władze Katalonii, by po uzyskaniu niepodległości uczyniły ze swego kraju miejsce swobodnej produkcji kryptowalut.
Zostało to omówione — twierdzą dziennikarze — na spotkaniu 26 października 2017 r., czyli już po tym, jak 1 października 2017 r. ponad 90 proc. głosujących Katalończyków zagłosowało za odłączeniem się od Hiszpanii, choć w referendum wzięło udział tylko 43 proc. mieszkańców regionu. 27 października lokalny parlament proklamował nawet niepodległość Republiki Katalonii. Władze Hiszpanii nie uznały wyniku referendum, ale zwolennicy niepodległości Katalonii nie rezygnują z walki.
Według Victora Terradellasa 26 października 2017 r. Puigdemont i Sadownikow nie osiągnęli jeszcze wyraźnego porozumienia, ale szef katalońskiego rządu poprosił Terradellasa o utrzymywanie kontaktu z Rosjanami. Później działacz ów korespondował z tłumaczem Sadownikowa na temat przekazania Katalończykom 56 bitcoinów (w tamtym czasie wartych prawie 525 tys. dol.), ale Terradellas otrzymał ostatecznie tylko jeden bitcoin. Rosjanin miał mu również przekazać zdjęcie innego katalońskiego działacza niepodległościowego, który miał trzymać w ręku certyfikat depozytowy o wartości 500 mld dol. w szwajcarskim banku Union Bank of Switzerland.
Śledczy zwracają uwagę, że transakcja opiewająca na astronomiczną kwotę pół biliona dolarów brzmi bardzo wątpliwie, gdyż w 2017 r. wszystkie roczne dochody państwa rosyjskiego wyniosły 219 mld dol. Taką kwotę podała jednak sama strona rosyjska — dziennikarze mają na to dowody w postaci SMS-ów i zdjęć przysłanych Katalończykom przez rosyjskich dyplomatów.
Autorzy publikacji zwrócili się do Sadownikowa z prośbą o komentarz, ale ten odpowiedział, że nie ma żadnych powiązań z rosyjskimi władzami i nie oferował niczego Katalończykom. Według niego, w 2017 r. pojechał do Barcelony z "przyjacielem", który rzekomo zabrał go na jakieś spotkanie, ale Sadownikow nie rozumiał jego przebiegu, bo nie zna języka hiszpańskiego.
Katalonia ostatecznie nie stała się niepodległa. Niektórzy przywódcy separatystów, w tym sam Puigdemont, uciekli z kraju. Ci, którzy zostali, byli skazywani za defraudację i podburzanie do niepokojów.
Według dziennikarskiego śledztwa Sadownikow rozpoczął karierę jako dyplomata we Włoszech w latach 80. i pracował dla rosyjskiego MSZ co najmniej do 2010 r. W 2007 r. był doradcą w ministerialnym departamencie planowania. Przez pewien czas pracował nad wzmocnieniem relacji między Rosją i Iranem, ale pod koniec 2010 r. zajął się kwestią katalońską.
Włoski lobbysta Piergiorgio Bass, który pomógł Sadownikowowi w uzyskaniu wizy w 2016 r., powiedział dziennikarzom, że Rosjanin był doradcą Siergieja Ławrowa ds. strategicznej polityki zagranicznej w latach 2016-2017. Zachodnie agencje wywiadowcze uważały, że dyplomata miał bezpośredni dostęp do Putina — rzekomo formalnie reprezentował Ministerstwo Spraw Zagranicznych, ale w rzeczywistości "odpowiadał tylko przed głową państwa, z którą, jak twierdził, łączyła go bliska znajomość".
Źródło: The Moscow Times

Katalońskie władze byłyby skończonymi idiotami i ostatecznie uśmierciłyby projekt niepodległości regionu, gdyby zgodziły się na jakiekolwiek propozycje ze strony reżimu Putina.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 902
25 515
Oj tam, oj tam - najprawdziwsi z prawdziwych anarchosyndykalistów powinni być w stanie wznieść się ponad takie błahostki, by zawrzeć sojusz ponad podziałami z mentalnymi post-komuchami przeciw całemu temu burżuazyjnemu globalizmowi.

Bądź co bądź, faszyzm nie przejdzie a Putin powiedział, że na Ukrainie faszyści.

Secesja Katalonii się na razie nie udała, ale z pomocą militarną Moskwy na pewno wszystko by wypaliło. :)

Dawno nie było wojny domowej w Hiszpanii a teraz pojawia się dobra okazja.
 

Hanki

Secessionist
1 487
4 961
Oj tam, oj tam - najprawdziwsi z prawdziwych anarchosyndykalistów powinni być w stanie wznieść się ponad takie błahostki, by zawrzeć sojusz ponad podziałami z mentalnymi post-komuchami przeciw całemu temu burżuazyjnemu globalizmowi.

Bądź co bądź, faszyzm nie przejdzie a Putin powiedział, że na Ukrainie faszyści.

Secesja Katalonii się na razie nie udała, ale z pomocą militarną Moskwy na pewno wszystko by wypaliło. :)

Dawno nie było wojny domowej w Hiszpanii a teraz pojawia się dobra okazja.

Historia lubi się powtarzać, tudzież ludzie, a w tym przypadku anarchosyndykaliści i innej maści sympatycy idei komunistycznych, lubią popełniać te same błędy...
 
Do góry Bottom