Zniewolony umysł

A

Anonymous

Guest
Widziałem ten temat tego samego dnia kiedy powstał(kazusy propertariańskie), ale poszedłem wcześnie spać i nie było mnie trzy dni, wiec go nie przeczytałem bo ma 19 stron i nie wiem czy przeczytam. Odniosę się tylko do pierwszej strony, którą przeczytałem parę dni temu. Ogólnie do idei która zaciążyła przy powstaniu tamtego wątku.

Moim zdaniem nie ma sensu zajmować się kazuistyką, czyli odpowiedzieć libertariańskim prawem na jakąś sytuację, bo to nieefektywne! Należy odpowiedzieć w sposób ogólny; "mój dom to moja twierdza", "wolność Tomku w swoim domku", "chcącemu krzywda się nie dzieje", "własność prywatna jest święta", etc. Łapiecie o co mi chodzi? Jeżeli dwóch kolesi ma problem ze sobą, to jest to tylko ich problem! W libertarianizmie nie ma problemów z ustawkami kibiców i bojówek, bo albo ulica i stadion są prywatne, bądź niech wynajmą sobie pole, zbudują stadion i niech tam się napierdalają! Nikomu nic do tego, do momentu póki nie łamią aksjomatów!

Następnie te tematy o tym samym tylko męczą i wkurwiają! Przecież po tylu dyskusjach doszliśmy już do jakichś wniosków! Praktycznie podział u nas przebiega tylko w jednym przypadku, czy ludzie stanowią własność od urodzenia i czy jest to ograniczona własność? Ma to fundamentalne znaczenie, kolosalne konsekwencje... Niezorientowani niech sobie poczytają wątki od początku tego roku.

Według mnie te dyskusje wynikają z tego, że przez powszechną edukację, media i państwową tresurę, wielu z nas nie jest w stanie sobie wyobrazić życia bez masy przepisów i procedur... Że wszystko musi być uregulowane...

Co z tym można zrobić?

Jak zawsze są dwie szkoły. Jedni twierdzą, że w ogóle nie ma problemu, bo wkład kapitału społecznego w rozwój jest znikomy, a będzie jeszcze mniejszy. Ich teza jest z grubsza taka, że kapitał społeczny miał może znaczenie w XIX w., ale teraz wchodzimy w epokę proceduralną, w której prywatne relacje między ludźmi nie mają już znaczenia. Wystarczą procedury. Zwłaszcza rozbudowana kontrola.

Kontrola zamiast zaufania.


A zamiast szacunku i otwartości - równość wobec prawa. Symbolem tej postawy jest prezydent Kwaśniewski, któremu na lotnisku w Kanadzie kazali zdjąć buty. Wobec procedur wszyscy są w równym stopniu podejrzani. Procedury wszystkich tak samo rozliczają i każdy jest tak samo traktowany. Tu nie ma miejsca nie tylko na zaufanie, ale nawet na indywidualny szacunek. Proceduraliści tacy jak Russell Hardin uważają, że nie ma co płakać za znikającym kapitałem społecznym, hierarchiami, więziami, bo każdego można poddać procedurom, które uniemożliwią mu naruszenie zasad.

http://www.polityka.pl/kraj/287610,1,polska-smuta.read
Libertarianizm to zaufanie społeczne, on będzie je nakręcał, to gościnność i stare obyczaje.

Mimo prawa, policji i innych służb, mogę bez problemu kogoś zaciukać, jeśli mi tylko przyjdzie taka ochota :). A z procedurami jest taki problem, że wystarczy znać tego kto je ustala, tego kto pilnuje ich przestrzegania i można naginać prawo do woli i tak powstają równi i równiejsi.

Procedury to dehumanizacja i regres kultury. W Azji zależnie od keiretsu, zaibatsu czy czebolu, przepisy i procedury się różnią! Nie tworzy ich państwo, ale korporacje( procedury w zakładach pracy nie są złe, ja piszę o społeczeństwie)!

Jak ktoś się boi, że go zaciukają i nie będzie kary, nie zostanie pomszczony, to niech wykupi sobie ubezpieczenie u lokalnych mafiozów, lub zorganizuje się z sąsiadami, bądź niech dba o relacje z rodziną, by po jego tragicznej śmierci prowadzili vendettę! Z resztą to jego problem. Ja wolę odpowiadać za siebie, co ja bym zrobił w danej sytuacji, niż za kogoś.
 

Piter1489

libnetoholik
2 075
1 838
Widzisz, jak byłem młodszy to myślałem, że libertarianizm tym się różni od stanu obecnego, że my home is my castle i nie można wchodzić na czyiś teren bez pozwolenia pod groźbą zastrzelenia. A teraz się okazuje, że reakcja właściciela musi być proporcjonalna do tego co mi chce zrobić intruz i w ogóle... czyli zupełnie tak jak teraz ;) .
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 574
13 051
No patrz, jaki ten Rothbard głupi. Nie czytał naszego forum, to by się tu wszystkiego dowiedział.
 
OP
A

Anonymous

Guest
tosiabunio napisał:
No patrz, jaki ten Rothbard głupi. Nie czytał naszego forum, to by się tu wszystkiego dowiedział.
Nie rozumiem, można jaśniej?
 

kawador

Merchant of Death
Członek Załogi
13 235
19 910
tosiabunio napisał:
No patrz, jaki ten Rothbard głupi. Nie czytał naszego forum, to by się tu wszystkiego dowiedział.
No na pewno dowiedziałby się od Trikstera, że własność to monopol, a zasada samoposiadania jest wewnętrznie sprzeczna, gdy dochodzi do morderstwa. Rothbi nie był święty, wiele spraw musiałby wyjaśnić i w sumie szkoda, że go już nie ma wśród żywych. Jest za to Hoppe, może on da się namówić i się wypowie tu na forum w temacie strzelania do ludzi leżących na cudzym trawniku :)

Premislaus napisał:
wiec go nie przeczytałem bo ma 19 stron i nie wiem czy przeczytam.
Już 22 :)
 
Do góry Bottom