Zasoby ziemi

Szymonn

New Member
8
0
Cześć
Próbując dyskutować z ludźmi często słyszę argumenty o zużywaniu zasobów itp. itd. Z racji, że jestem "świeżakiem" prosiłbym was o kontrargumenty dotyczące kwestii z linku, jak i wyjaśnienie tego problemu.

 

cyklista

Well-Known Member
445
294
14% najbogatszych eksploatuje połowę tego co reszta, ale te 14% może daje pracę całej reszcie świata?

Najwięcej wody zużywamy do produkcji żywności, może nie będziemy jeść mięsa i oszczędzimy wodę?
A co z opakowaniami?
W czasach PRL pakowali kiełbasę w gazety i było ok. A dziś co się dzieje? Zawijają dziesięć razy w folię, nalepki walą na to, a kurczaka pieczonego na plastikową tackę rzucą, owinięty w folię chyba z pięć razy. I po co to, żeby soki z niego nie wyciekły?;) I takich rzeczy jest wiele innych. Planeta tego wszystkiego nie wytrzyma. Co możemy zrobić dla dobra przyszłych pokoleń.? Może ograniczyć rozmnażanie, wstrzemięźliwość seksualna?
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 859
14 369
Próbując dyskutować z ludźmi często słyszę argumenty o zużywaniu zasobów itp. itd. Z racji, że jestem "świeżakiem" prosiłbym was o kontrargumenty dotyczące kwestii z linku, jak i wyjaśnienie tego problemu.

Ale kontrargumenty do czego konkretnie? Bo te 14% zużywające 52% zasobów to fakt (o ile to prawda, rzecz jasna).

Jak zrozumiałem ten tekst, to zużywają, bo ich na to stać, a reszta ludności nie może sobie pozwolić na taką rozpasaną konsumpcję i to jest złe. W sumie liczę, że jednak łapię się do tych 14% i generalnie wolałbym utrzymać swój poziom konsumpcji.
 

Non Serviam

Well-Known Member
823
2 149
Przy obecnej populacji Ziemi te 14% to jakiś miliard ludzi, jakkolwiek lubię narzekać na ten kurwidołek sklejony z kartonu obsranego gównem, to jednocześnie muszę przyznać, że Polska znajduje się co najmniej w top20% najlepszych krajów do życia. Jest więc duże prawdopodobieństwo, że większość Polaków zalicza się do tego magicznego miliarda osób 'nadkonsumpcyjnych'. Więc w sumie nie rozumiem jaki jest sens omawiania tego w gronie państw rozwiniętych. Co ludzie podnoszący ten fakt chcą zapostulować? Czy oni na prawdę są tak głupi, żeby uderzać również w swój własnych poziom życia?
 

kompowiec

Open Source Boy
2 079
1 947
Typowe komusze łee 1% bogatych żre za swoje a 99% zapierdala za miskę ryżu. A fakt o istnieniu mobilności dochodowej całkowicie ignorują jako nieistotny.
 

tolep

five miles out
8 169
14 542
m. in. do tezy, że jak tak dalej pójdzie to zasoby się skończą i będzie lipa, albo nie możemy myśleć o sobie a musimy myśleć o przyszłych pokoleniach.

Jakie konkretnie zasoby się skończą? Drewno do budowy i ogrzewania domów? Ziemia uprawna?
 

Zbyszek_Z

Well-Known Member
1 011
2 398
Może ograniczyć rozmnażanie, wstrzemięźliwość seksualna?
Podobno tworzywa sztuczne ograniczają płodność, więc jest to system samoregulujący. Im więcej plastiku, tym mniejsza płodność, a więc mniej ludzi. Szarlatani ograniczający użycie tworzywa zaburzają ten delikatny proces. :)

Wyrzuć butelkę do oceanu - Uratuj planetę!
Szynkę w folię pakuję - Przyszłość planety ratuję!
 

Alu

4 373
8 796
Podobno tworzywa sztuczne ograniczają płodność, więc jest to system samoregulujący. Im więcej plastiku, tym mniejsza płodność, a więc mniej ludzi.

Nie bardzo samoregulujący, bo plastik nie znika wraz ze zmniejszającą się płodnością.
Tzn. rozkłada się, ale przez setki a nawet tysiące lat.
 
Ostatnia edycja:
111
63
np. "zmniejszanie się powierzchni lasów, degradacja gleby, kurczenie się zasobów wody pitnej"
To coś było o tym z tym że nie wiem czy te pomysły są do końca trafne:
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 859
14 369
np. "zmniejszanie się powierzchni lasów, degradacja gleby, kurczenie się zasobów wody pitnej"

I znów, gdzie? Bo w Polsce np. powierzchnia lasów rośnie. Zasoby wody pitnej technologicznie można zwiększać np. poprzez odsalania wody, więc to jest zasób, który rozwój cywilizacyjny i techniczny może wręcz powiększyć. Podobnie z problemem degradacji gleby - technika może przecież przyjść z pomocą, jeśli to stanie się problem.

Ale w ogóle, dlaczego status quo jest stanem pożądanym? Skąd przekonanie, że jakiś zastany stan zasobów jest korzystniejszy niż sytuacja, gdy się z tych zasobów korzysta? 1000 lat temu było więcej lasów, wody pitnej oraz lepsza gleba, a nie był to czas, do którego chcieliby wrócić ci wszyscy, którzy narzekają na "nadmierne" wykorzystywanie zasobów. Wykorzystywanie zasobów jest naturalnym procesem w rozwoju cywilizacyjnym.
 

tolep

five miles out
8 169
14 542
np. "zmniejszanie się powierzchni lasów, degradacja gleby, kurczenie się zasobów wody pitnej"
Powierzchnia lasów się zwiększa w jednych miejscach a zmniejsza w innych. To i tak nie ma znaczenia jako zasób. BTW. Tlen jest produkowany w procesie fotosyntezy, czyli zasadniczo gdy roślina rośnie. Stare lasy produkują żadnego tlenu, netto. Robią to w największym stopniu rośliny które generują duże przyrosty biomasy, niekoniecznie same muszą być dużego rozmiaru. I niekoniecznie dzikie.

Degradacja gleby nie jest problemem - i tak rośliny uprawne wymagają nawożenia. A nawozów nie zabraknie, dopóki mamy energię. Nie trzeba ich nawet wykopywać z ziemi, bo w morzach pływa więcej niż kiedykolwiek zużyjemy.

Wody pitnej możemy mieć ile chcemy, kwestia dostępności energii. I tu dochodzimy do sedna. Jedynym zasobem poza własnym intelektem, którego naprawdę potrzebujemy, jest energia. A tej nie zabraknie dopóki słońce świeci. Co prawda od pewnego poziomu zużycia energii problemem staje się jej odprowadzenie z Ziemi, ale jeszcze kilka rzedów wielkości nam brakuje do tego momentu.,
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 639
11 706
Jestem zwolennikiem poglądu, że konsumpcja zasobów ziemi sprzyja szansom przetrwania gatunku. Wyczerpywanie łatwiej dostępnych złóż przy utrzymaniu popytu podnosi cenę surowca i stymuluje postęp techniki pozyskiwania ze złóż trudniejszych. W pewnym momencie, zapewne całkiem niedługo, zacznie się opłacać pozyskiwać je z przestrzeni kosmicznej, a od tego jest tylko krok do ekspansji w nieskończone przestrzenie Kosmosu, gdzie zasoby energii, masy i przestrzeni są właściwie niewyczerpalne. Wszelkiego rodzaju zegiści, ekolodzy i inni nawiedzeni postulujący ograniczenie konsumpcji, a często wręcz powrót do prymitywizmu, w rzeczywistości nawołują do popełnienia zbiorowego samobójstwa, ponieważ życie żeby przetrwać musi się rozprzestrzeniać. Jeśli tego nie robi to prędzej czy później coś walnie i koniec.

Warto też zwrócić uwagę na okoliczność, że ekologia to system samoregulujący się; jeśli faktycznie zasoby wody pitnej oraz ziemi nadającej się pod uprawy spadają, to w pewnym momencie nie będzie co pić i co jeść, co spowoduje dostosowanie pogłowia konsumentów. Tylko nic nie wskazuje żeby tak miało być.
 

Alu

4 373
8 796
Tlen jest produkowany w procesie fotosyntezy, czyli zasadniczo gdy roślina rośnie. Stare lasy produkują żadnego tlenu, netto.

„Jeden duży buk produkuje tyle tlenu, co mniej więcej tysiąc siedemset 10-letnich, małych buków. To właśnie duże drzewa tak naprawdę są potrzebne w miastach, a nie ich małe sadzonki” - podkreśla w rozmowie z PAP dr Dominik Drzazga z Katedry Zarządzania Miastem i Regionem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego.


Ja się nie znam. Komu wierzyć?
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 277
23 304
DP3MooeVoAAboJW.jpg:large


Płonące lasy to sporo emisji CO2.
Ryzyko pożarów, czyli emisji CO2 jako niezerowe jest niedopuszczalnie wysokie.
Dlatego najbardziej ekologicznie wszystkie lasy wyciąć i przerobić na meble. :)
 

Slavic

Wolnorynkowiec
546
1 474
I znów, gdzie? Bo w Polsce np. powierzchnia lasów rośnie. Zasoby wody pitnej technologicznie można zwiększać np. poprzez odsalania wody, więc to jest zasób, który rozwój cywilizacyjny i techniczny może wręcz powiększyć. Podobnie z problemem degradacji gleby - technika może przecież przyjść z pomocą, jeśli to stanie się problem.

Ale w ogóle, dlaczego status quo jest stanem pożądanym? Skąd przekonanie, że jakiś zastany stan zasobów jest korzystniejszy niż sytuacja, gdy się z tych zasobów korzysta? 1000 lat temu było więcej lasów, wody pitnej oraz lepsza gleba, a nie był to czas, do którego chcieliby wrócić ci wszyscy, którzy narzekają na "nadmierne" wykorzystywanie zasobów. Wykorzystywanie zasobów jest naturalnym procesem w rozwoju cywilizacyjnym.
Jedyni co chcieliby wrócić do tamtych czasów to anarcho-prymitywiści. Wiadomo...dla nich zasiekanie mamuta i ruchanie w jaskini to wielki dobytek
 
Do góry Bottom