Wyższość Linuksa nad Windowsem

kompowiec

freetard
2 345
2 389

Poza tym, twój problem jest ciut skomplikowany. Tzn. wynika z otwartości GNU/linuksa, czyli masz wiele różnych menadżerów pakietów w linuksie. .deb jest jednym z większych, choć nie jedynym (najwięcej oprogramowania ma arch, mimo że liczby bezwzględne się nie zgadzają z powodu innego podejścia do zależności):

package managers.png

Kiedyś z ciekawości zrobiłem sobie małe tourne po distrowatch w poszukiwaniu distr które posiadają własny menadżer pakietów. No i tak na oko wychodzi z 32 z czego jedyne jakie się faktycznie liczą to promowany przez Red Hat RPM, flatpak i DEB.

Próbowano ten problem rozwiązać już w 2004 pod nazwą appimage, jest już on wbudowany w jądro i wsparcie dla niego powinno mieć teraz praktycznie każde distro GNU/linuksa, ale niestety nie ma wsparcia marketingowego jak flatpak od redhat i większość devów może go mieć w dupie.

Na ten moment, jedyne rozwiązanie tego problemu to nie używanie menadżera pakietów wcale i ręczna kompilacja aplikacji ze źródeł z tarballi. Takie coś oferuje slackware, tzn. jest najbliżej tej idei, posiada menadżera pakietów ale bez zależności, dzięki temu możesz wpierdalać dowolny artefakt, wliczając to pakiety RPM i wciąż sprawnie zarządzać aplikacjami w systemie. W systemach które narzucają Ci konkretną metodę paczkowania, pozostaje ręczna kompilacja + GNU stow. To jest IMO dobry kompromis między wolnością a wygodą.
 
Ostatnia edycja:

Frosty2

Wincej socjalu, wincej!
291
146

Poza tym, twój problem jest ciut skomplikowany. Tzn. wynika z otwartości GNU/linuksa, czyli masz wiele różnych menadżerów pakietów w linuksie. .deb jest jednym z większych, choć nie jedynym (najwięcej oprogramowania ma arch, mimo że liczby bezwzględne się nie zgadzają z powodu innego podejścia do zależności):

View attachment 9333

Kiedyś z ciekawości zrobiłem sobie małe tourne po distrowatch w poszukiwaniu distr które posiadają własny menadżer pakietów. No i tak na oko wychodzi z 32 z czego jedyne jakie się faktycznie liczą to promowany przez Red Hat RPM, flatpak i DEB.

Próbowano ten problem rozwiązać już w 2004 pod nazwą appimage, jest już on wbudowany w jądro i wsparcie dla niego powinno mieć teraz praktycznie każde distro GNU/linuksa, ale niestety nie ma wsparcia marketingowego jak flatpak od redhat i większość devów może go mieć w dupie.

Na ten moment, jedyne rozwiązanie tego problemu to nie używanie menadżera pakietów wcale i ręczna kompilacja aplikacji ze źródeł z tarballi. Takie coś oferuje slackware, tzn. jest najbliżej tej idei, posiada menadżera pakietów ale bez zależności, dzięki temu możesz wpierdalać dowolny artefakt, wliczając to pakiety RPM i wciąż sprawnie zarządzać aplikacjami w systemie. W systemach które narzucają Ci konkretną metodę paczkowania, pozostaje ręczna kompilacja + GNU stow. To jest IMO dobry kompromis między wolnością a wygodą.
Trochę mi to rozjaśnia w jakiej czarnej d... jestem, ale niestety moje umiejętności jeszcze są za słabe, aby coś samemu kompilować, brak mi podstawowej wiedzy. Sporo nauki przede mną.
 

myname

Active Member
210
170
Linux to koszmarek w porównaniu do Winodwsa pod względem odpalania bardziej złożonego oprogramowania z rozbudowanymi bibliotekami.Jak taki jest fajny to spróbujcie zainstalować na przykład Fallouta 4 czy BF, CLF, Far Cry 5 o tak bezproblemowo.Nie ma nic za darmo coś za coś.Prywatność za obsługę oprogramowania.Instalujesz coś i zawsze coś nie gra w nim.Nawet zainstalowanie zwykłego Worda to mega dłubanie.Poza tym ten system to nisza i producenci mają go gdzieś.
 
Ostatnia edycja:
Do góry Bottom