Wolnościowa ekologia

  • Thread starter Deleted member 427
  • Rozpoczęty
D

Deleted member 427

Guest
Jesus Huerta de Soto:

Teoretycy „enwironmentalizmu wolnorynkowego” (Anderson oraz Leal) pokazali, że najlepszym sposobem na ochronę środowiska jest rozciągnięcie kreatywności przedsiębiorców oraz zasad wolnego rynku na wszystkie bogactwa naturalne, które wymagają całkowitej prywatyzacji oraz efektywnej definicji i ochrony praw własności. W sytuacji ich braku kalkulacja ekonomiczna staje się niemożliwa, nie następuje odpowiednia alokacja zasobów do najbardziej pożądanych celów oraz powstają bodźce do nieodpowiedzialnych zachowań, takich jak nieuzasadniona konsumpcja i zniszczenie wielu bogactw naturalnych.

Jednak teoretycy enwironmentalizmu wolnorynkowego przeoczyli inną znaczącą przyczynę błędnego wykorzystania surowców naturalnych: ekspansję kredytową zaaranżowaną przez banki centralne wstrzykujące płynność do obiegu gospodarczego poprzez prywatny system bankowy, wykorzystujący przywilej rezerwy cząstkowej. Istotnie, środki fiducjarne napędzają stadium bańki spekulacyjnej, w którym istnieje „irracjonalny entuzjazm”. Owo stadium skutkuje nieuzasadnionym obciążeniem realnej gospodarki poprzez uczynienie wielu nierentownych inwestycji pozornie rentownymi (Huerta de Soto 2009). Rezultatem tego jest niepotrzebna presja na całe środowisko naturalne: drzewa, które nie powinny być ścięte, są ścinane; powietrze jest zanieczyszczane; rzeki skażone; góry niszczone, minerały, gaz, ropa itp. wydobywane celem realizacji zbyt ambitnych projektów, na które w rzeczywistości konsumenci nie zgłaszają popytu itd.

W końcu rynek wyda wyrok konsumentów i wiele dóbr kapitałowych pozostanie bez zatrudnienia — okaże się zatem, że były one wyprodukowane niepotrzebnie (tj. dystrybuowane nieodpowiednio co do miejsca i czasu), ponieważ przedsiębiorcy pozwolili oszukać się przez łatwe warunki uzyskania kredytu oraz niskie stopy procentowe ustalane przez władze monetarne. Rezultatem będzie zaś to, że środowisko naturalne ucierpi niepotrzebnie, a standard życia konsumentów nie podniesie się wcale. Przeciwnie, staną się oni biedniejsi wraz z błędnymi inwestycjami i tak niewielkich oszczędności społecznych w nierentowne, nadmiernie ambitne projekty (np. w Hiszpanii milion domów pozostaje bez nabywców). W związku z tym ekspansja kredytowa utrudnia trwały wzrost gospodarczy i niepotrzebnie degraduje środowisko.

Ta krótka analiza wskazuje na prosty wniosek: miłośnicy natury powinni bronić wolnego systemu pieniężnego bez banku centralnego; systemu, w którym prywatni bankierzy posługują się 100-procentową rezerwą, wymaganą w stosunku do depozytów na żądanie i ich ekwiwalentów; systemu, który opiera się na parytecie złota. Jest to jedyna droga do wyeliminowania powtarzających się etapów sztucznego boomu, kryzysu i gospodarczej recesji, które czynią tyle złego gospodarczemu środowisku, ludzkości oraz procesowi międzyludzkiej współpracy.
Więcej w: http://www.ksiegarnia-mm.pl/sprawiedliw ... ,p6306.htm - rozdział "Przedsiębiorczość i teoria wolnorynkowego enwironmentalizmu"

Co myślicie o wolnorynkowym odłamie ekologii? Dobre to jest w sensie: przekonuje was?
 

Lukasevic

Member
145
4
kawador napisał:
Jesus Huerta de Soto:

Teoretycy „enwironmentalizmu wolnorynkowego” (Anderson oraz Leal) pokazali, że najlepszym sposobem na ochronę środowiska jest rozciągnięcie kreatywności przedsiębiorców oraz zasad wolnego rynku na wszystkie bogactwa naturalne, które wymagają całkowitej prywatyzacji oraz efektywnej definicji i ochrony praw własności. W sytuacji ich braku kalkulacja ekonomiczna staje się niemożliwa, nie następuje odpowiednia alokacja zasobów do najbardziej pożądanych celów oraz powstają bodźce do nieodpowiedzialnych zachowań, takich jak nieuzasadniona konsumpcja i zniszczenie wielu bogactw naturalnych.

Jednak teoretycy enwironmentalizmu wolnorynkowego przeoczyli inną znaczącą przyczynę błędnego wykorzystania surowców naturalnych: ekspansję kredytową zaaranżowaną przez banki centralne wstrzykujące płynność do obiegu gospodarczego poprzez prywatny system bankowy, wykorzystujący przywilej rezerwy cząstkowej. Istotnie, środki fiducjarne napędzają stadium bańki spekulacyjnej, w którym istnieje „irracjonalny entuzjazm”. Owo stadium skutkuje nieuzasadnionym obciążeniem realnej gospodarki poprzez uczynienie wielu nierentownych inwestycji pozornie rentownymi (Huerta de Soto 2009). Rezultatem tego jest niepotrzebna presja na całe środowisko naturalne: drzewa, które nie powinny być ścięte, są ścinane; powietrze jest zanieczyszczane; rzeki skażone; góry niszczone, minerały, gaz, ropa itp. wydobywane celem realizacji zbyt ambitnych projektów, na które w rzeczywistości konsumenci nie zgłaszają popytu itd.

W końcu rynek wyda wyrok konsumentów i wiele dóbr kapitałowych pozostanie bez zatrudnienia — okaże się zatem, że były one wyprodukowane niepotrzebnie (tj. dystrybuowane nieodpowiednio co do miejsca i czasu), ponieważ przedsiębiorcy pozwolili oszukać się przez łatwe warunki uzyskania kredytu oraz niskie stopy procentowe ustalane przez władze monetarne. Rezultatem będzie zaś to, że środowisko naturalne ucierpi niepotrzebnie, a standard życia konsumentów nie podniesie się wcale. Przeciwnie, staną się oni biedniejsi wraz z błędnymi inwestycjami i tak niewielkich oszczędności społecznych w nierentowne, nadmiernie ambitne projekty (np. w Hiszpanii milion domów pozostaje bez nabywców). W związku z tym ekspansja kredytowa utrudnia trwały wzrost gospodarczy i niepotrzebnie degraduje środowisko.

Ta krótka analiza wskazuje na prosty wniosek: miłośnicy natury powinni bronić wolnego systemu pieniężnego bez banku centralnego; systemu, w którym prywatni bankierzy posługują się 100-procentową rezerwą, wymaganą w stosunku do depozytów na żądanie i ich ekwiwalentów; systemu, który opiera się na parytecie złota. Jest to jedyna droga do wyeliminowania powtarzających się etapów sztucznego boomu, kryzysu i gospodarczej recesji, które czynią tyle złego gospodarczemu środowisku, ludzkości oraz procesowi międzyludzkiej współpracy.
Więcej w: http://www.ksiegarnia-mm.pl/sprawiedliw ... ,p6306.htm - rozdział "Przedsiębiorczość i teoria wolnorynkowego enwironmentalizmu"

Co myślicie o wolnorynkowym odłamie ekologii? Dobre to jest w sensie: przekonuje was?
Czytałem to na stronce instytutu i pierwsza myśl: "Powiązał degradację środowiska z ekspansją kredytu, wow niezły odlot" Mimo, że wszystko opisał i wygląda spójnie to coś mi tu nie pasuje, ale ja za cienki jestem w uszach żeby z takim autorytetem się spierać. :D
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 579
11 186
Wygląda mi to na postulat ograniczenia konsumpcji, z czym zgadzam się prywatnie, natomiast globalnie ciężko mi coś takiego sobie wyobrazić. Dzisiejsze systemy gospodarcze opierają się na produkcji szybko zużywalnych dóbr oraz kreowaniu potrzeb, dodatkowo faktycznie napędzając ten mechanizm kredytami oraz, co nie jest wspomniane, inflacją. Biorąc za przykład słynną 50 - calową plazmę, która czasem się pojawia na szajsboxie - gdyby chcieć utrzymać się "na topie" to co rok musielibyśmy wymieniać telewizor bo pojawiają się kolejne "rewolucyjne" technologie, poza tym sprzęt nie jest projektowany w ten sposób by być zbyt trwałym. Gdyby produkować telewizory, które starczałyby ludziom na całe życie to fabryki szybko nie miałyby co robić, w rezultacie miejski plebs szybko straciłby zajęcie, co rodziłoby pewne problemy. Na mój gust alternatywą dla gospodarki konsumpcyjnej jest tylko model oparty głównie o własność ziemi zapewniającej mniejszą lub większą samowystarczalność połączony z produkcją przemysłową w ograniczonym zakresie (niewielkie potrzeby – niewielka produkcja), ale niestety wiązałby się on najprawdopodobniej ze znacznym ograniczeniem pogłowia ludzików (brak zajęcia, brak zasobów ziemi), tym bardziej, że w takim modelu nie widzę specjalnie miejsca na zbytni rozrost sektora usług. Ewentualną alternatywą dla ograniczania pogłowia byłby … komunizm / socjalizm :) czyli dostarczanie środków utrzymania osobnikom nie przejawiającym aktywności zawodowej, co na dłuższą metę dotychczas nigdy się nie sprawdziło ale kto wie ;)

Dlatego moim zdaniem zamiast bawić się w próby przeniesienia się w czasie z powrotem do XIXw. lepiej wypada postulat uderzenia w fundamenty państwa. Problemem ludzkości jest to, że jej ekspansja terytorialna została przerwana. Państwa uzgodniły sobie monopol na zagospodarowanie przestrzeni globu i eksplorację kosmosu nie zostawiając prawie wcale miejsca na prywatną inicjatywę, a środki, które powinny iść na ekspansję idą na realizację partykularnych interesów państw – konflikty, zbrojenia, socjal itp. itd. Problemem jest zatem państwo - to forma nowotworu na ciele ludzkości. To państwo odpowiada za bariery stworzone rozwojowi, to państwo doprowadza do nieefektywnej alokacji zasobów. Uważam, że rozwojowi technicznemu na dłuższą metę musi odpowiadać również ekspansja terytorialna, jeśli jej brak to logiczne, że ciśnienie wzrasta :)

Gdyby nie durne ograniczenia i próby złapania własnego ogona, tfu, polityka państw, to pewnie latalibyśmy sobie już dawno w kosmos albo osiedlali się na dnie mórz i gospodarka miałaby zupełnie inny wymiar bo inne byłyby potrzeby. Za niewłaściwą alokację dóbr odpowiada socjalizm, czyli państwo – ludzie się nudzą bo nie pracują albo wykonują pracę polegającą na przelewaniu z pustego w próżne – usługi, administracja. Człowiek, który się nudzi ma inne potrzeby niż człowiek, który pracuje. Osoba nudząca się stawia na konsumpcję, zabawki, używki. Osoba pracująca potrzebuje narzędzi.

Na marginesie można dodać, że przykład z milionem pustych domów w Hiszpanii jest chybiony. Akurat na nieruchomości zawsze jest popyt bowiem rynek nigdy nie jest nawet "wstępnie nasycony" - nie wszystkie rodziny mają swoje własne "m". Po fazie wstępnego nasycenia dopiero powinna nastąpić faza zaspokojenia właściwego – posiadania lokum satysfakcjonującego dla użytkowników. Tu nie ma kreowania potrzeb, bo potrzeby faktycznie są. Jeśli ludzie tego nie kupują to cena jest zbyt wysoka lub państwo stworzyło warunki niesprzyjające życiu i ludzie boją się osiedlać. Pusta nieruchomość generuje koszty, co na dłuższą metę będzie nie do udźwignięcia dla developerów i powinni zacząć padać. Wtedy ceny pójdą w dół. Państwo zapewne cementuje patową sytuację poprzez jakieś idiotyzmy w stylu programu Developer Na Swoim czy tam coś. Dla mnie to jest bardziej kwestia zakłócania mechanizmów rynkowych niż niewłaściwej alokacji. Jak cena spadnie do kilu tysięcy eurasów za mieszkanie w sensownej lokalizacji to może sobie kupię ze dwa by mieć na wakacje, i wsio.
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
Zielona energia jest bardzo ważna. Nie wszystko, co tanie jest dobre, czasami rzeczy drogie są niezbędne. Tak jest, jeżeli się myśli w kategoriach większych ram czasowych, a przede wszystkim myśli się o przyszłości.
http://wyborcza.biz/biznes/10,100970,12 ... nawet.html

Cięcie, następna scena:

Po 2020 r. wszystkie nowe budynki muszą być energooszczędne - tak głosi unijna dyrektywa. To dobrze, bo w przyszłości rachunki za prąd i gaz będą niższe. Ale najpierw więcej zapłacimy za domy. Nawet do 40 proc.
http://biznes.interia.pl/budownictwo/ne ... sc,1821287

Ja pierdole taką ekologię.
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 147
4 741
"w przyszłości rachunki za prąd i gaz będą niższe"
Typowa GW-Правда choć tu akurat z interii.
 

T.M.

antyhumanista, anarchista bez flagi
1 287
3 983
W SKLEPIE CARREFOUR STANĄŁ AUTOMAT DO NAPEŁNIANIA BUTELEK KOSMETYKAMI

Ale zaraz, jak to, przecież nie było jeszcze ustawy, najpierw trzeba zakazać, jaki wolny wybór?

Automat do napełniania butelek kosmetykami znajduje się w sklepie Carrefour BIO przy ul. Pełczyńskiego. Sieć przekonuje, że zmniejszenie ilości wykorzystywanego plastiku to teraz priorytet firmy. Jednak nic nie dzieje się błyskawicznie, Carrefour chce w ten sposób uświadomić klientów, że to ich codzienne wybory wpływają na ilość produkowanego plastiku. To dopiero pierwszy tego typu automat w Carrefour. Można do niego wlać kosmetyki marki Yope: naturalny żel pod prysznic Yunnan, naturalne mydło w płynie Werbena, naturalny szampon Mleko Owsiane i naturalne łagodne mydło antybakteryjne. Kupione w automacie kosmetyki są tańsze o 15 proc.
Jak jeszcze jest przy tym taniej, to jadę napełniać menażki szamponem. A tak serio, to bardzo fajna, sprzyjająca ograniczeniu zużycia plastiku inicjatywa motywowana chciwością kampania marketingowa.
 
Do góry Bottom