Szumlewicz oraz inne lewackie przypały

workingclass

Well-Known Member
1 965
3 906
Obawiam się, że takie dramy jakie spotyka się w środowiskach lewicowych, nie mają konkurencji nigdzie indziej.

Teraz Okraska {autokorekta zmienia na Okradła} podsumowuje Witkowskiego, tego co swego czasu napisał długi fajny artykuł o Braunie.

Link do artykułu o Braunie nie działa.
 

tolep

five miles out
8 327
14 711
Link do artykułu o Braunie nie działa.
 

Hanki

Secessionist
1 407
4 498

Ale tutaj Żukowska ma rację, na co wskazuje na swoim blogu @sierp:
 

Slavic

Wolnorynkowiec
554
1 533
Ale tutaj Żukowska ma rację, na co wskazuje na swoim blogu @sierp:
Tylko, że bierzemy pod uwagę "Biologiczny mężczyzna" a nie jakiegoś X-mena z zaburzeniem
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 452
23 826

Skoro UE nie ma problemu z wdrażaniem rygorystycznych norm spalania, efektywnie eliminujących najbardziej spektakularne silniki spalinowe, a zgodnie z obawami motoryzacyjnych ekspertów docelowo silniki spalinowe w ogóle. Skoro usiłuje regulować zużycie surowców naturalnych. I skoro jak mantrę powtarza gadkę o neutralności emisyjnej, to chyba warto być konsekwentnym, prawda?

A pewnie, że warto. Ale żeby być konsekwentnym, to trzeba pójść za moją radą:

Reglamentacja to zbyt mało odważne posunięcie - trzeba mieć w życiu fantazję i pójść w zakładanie komitetów kolejkowych albo nawet wyłonienie trójek dokonujących kontroli sklepów komputerowych, aby żadni kopacze się nie wepchali gejmingoletariatowi miast i wsi.​
Zresztą, nie ma się co szczypać, najlpiej od razu edyktem UE dokonać nacjonalizacji wszystkich kart graficznych i ich całą moc przeznaczyć na Wielką Chmurę Europejskiego Postępowego Gamingu. Nie może być tak, że obszarnicy mają swoje komputery i decydują na co przeznaczać moc GPU. Bo co jeśli kopią kryptowaluty albo renderują konserwatywne treści? Zresztą zdolności obliczeniowe komputerów są dziś środkami produkcji i powinny zostać uspołecznione.​
Najlepiej, żeby Unia Europejska wykupiła wszystkie karty graficzne a prosty lud składał podania rozpatrywane później przez światłych urzędników, decydujących, czyje zastosowanie są zgodne z interesem władzy a następnie przydzielających petentowi - najlepiej na kartki - jakąś porcję GPU power. Można zresztą dołożyć do tego pomysł chińskiego kredytu społecznego a nieposłusznych odciąć od chmury i niech sobie aspołecznie kopią kryptowaluty na analogowych liczydłach.​
A teraz na serio:​
Klient kupujący dane dobro w celach rekreacyjnych na dłuższą metę zawsze przegra z tymi, co kupują to samo dobro w ramach poważnej inwestycji, która intencjonalnie ma się im zwrócić z nawiązką. Rozrywka w hierarchii ludzkich potrzeb stoi po prostu niżej od potrzeby zapewnienia sobie bytu czy awansu społecznego. zatem ludzie też są mniej skłonni, aby poświęcać dla niej tyle, ile zdeterminowani ciułacze.​
Reglamentacja nie ma sensu na bardzo wielu poziomach. Nie tylko z tego czysto ludzkiego podejścia opartego o analizę hierarchii potrzeb, według której błędem jest stawianie przeszkód ludziom, którzy chcą poprawić sobie byt przez takie inwestycje. Ale też z zupełnie praktycznego: trudno jakkolwiek udowodnić do czego zamierzasz kupić kartę i jak będziesz ją wykorzystywać.​
Z kolei wprowadzenie ograniczenia w sprzedaży kart na głowę też niewiele zmienia, bo jeśli ktoś ma poważne plany zakładania kopalni kryptowalut, może zwyczajnie zainwestować w ludzi-słupy, których wynajmie do zakupu na swoją gębę kart, jakie zostaną mu później przekazane. To jest przecież klasyczny sposób omijania większości takich restrykcji, wykorzystywany w historycznych czasach na wielu bazarach, kantorach czy sklepach albo na granicach przy przemycie, w których sprytna, zdeterminowana mniejszość potrafiła się zorganizować, skoordynować działania i obejść takie pozorne przeszkody.​
Wymaga to więcej wysiłku, trochę podnosi cenę, ale jeżeli będzie trzeba, to sie to zrobi - ubierze jak fellow kids gamers, stanie w kolejce albo zatrudni trochę "mrówek". Jeżeli ten trud zwróci się przy kopaniu kryptowalut, to można go ponieść. Zwłaszcza jeśli jest to bardziej opłacalne niż rekreacyjne granie w gierki bez motywacji zarobkowych.​
Dlatego koniec końców najbardziej naturalnym podejściem powinno być:​
"Nie twoja za...smarkana sprawa, co będę robił z GPU, które chcę nabyć. Moje motywacje są wyłącznie moje i nic ci do tego, czy będę na tym grał, czy kopał. Mogę robić jedno w dni parzyste, a drugie w nieparzyste, bo tak mi się podoba, a tobie nic do tego."​
Nie należy dawać się podpuszczać politykom i pozwalać, aby zaglądali nam przez ramię, co robimy ze swoimi prywatnymi dobrami i tego, czy zamierzamy je wykorzystywać zarobkowo, czy nie. Tym bardziej, że jeśli nakręcają krytykę wykorzystywania mocy GPU do kopania kryptowalut w świetle globalnego ocieplenia. Co do zasady: jeżeli mogą się przyczepić takiego zastosowania, to mogą też każdego innego. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by zaczęli się czepiać również graczy, marnujących prund do swoich hedonistycznych celów.​
Ostatecznie, czy karta rozwiązuje bitcoinowe zagadki matematyczne dla czyjegoś zysku finansowego, czy stara generować jakiś ray-tracing dla estetycznej przyjemności, z punktu widzenia emisji CO2 nie ma żadnego znaczenia i wszystkim można udzielić moralnej zjebki od eko-Grety.​
Komputerowcze kochany: jeśli chcesz mieć spokój od politycznego jojczenia i kwestionowania swoich wyborów, nie dawaj się dzielić na żadne kategorie użytkowników kart graficznych. Dzielić i rządzić to podstawa warsztatu pracy polityka od starożytności. Gest Kozakiewicza możesz pokazać im, prezentując postawę wzajemnego zrozumienia i akceptacji dla wszelkich zastosowań GPU. To intymna sprawa jak kto się bawi komputerem, i tak jak nie ma co komu wchodzić do łózka, tak samo i do mainframe'u.​
A niech im rośnie bulwers, że nic na to nie poradzą, co robimy w zaciszu swoich domów... :)

Zobaczymy, ile przetrwa ten komentarz. Raz już został usunięty, w sumie nie wiem za co...
 

tolep

five miles out
8 327
14 711
Znany dostawca bekowego kontentu towarzysz Michał postuluje nacjonalizację burdeli i ustanowienie rotacyjnego obowiązku pracy w nich niezamężnych kobiet.
No to już posunął się za daleko.


Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała podejrzanego o propagowanie totalitaryzmu Michała N. Śledztwo w tej sprawie wszczęto po zawiadomieniu skierowanym do prokuratury przez szefa Agencji.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział w środę, że zatrzymany prowadzi na jednym z portali społecznościowych kanał o charakterze ekstremistycznym.


 
Do góry Bottom