Synowie i władza nad światem

D

Deleted member 427

Guest
Czytam aktualnie mega zajebistą książkę - "Synowie i władza nad światem". Autorem jest Gunnar Heinsohn. Gabiś tak o nim pisze:

W publicystyce Heinsohna poświęconej teraźniejszości i przyszłości Niemiec oraz Europy, odświeżające intelektualnie jest to, że skupia swoją uwagę wyłącznie na realnych procesach demograficznych i ekonomicznych, konsekwentnie unikając ideologiczno-moralistycznej nowomowy tak rozpowszechnionej w niemieckich kręgach intelektualno-medialnych. Liczy się dla niego tylko jedno: rozpoznanie położenia i jego skutków. Co oczywiste, kapłani niemieckiego Kościoła Postępu atakują go jako „faszystę” i „socjaldarwinistę”, a tym, co szczególnie ich rozjusza, jest jego chłodny realizm, jego zimny ton; niezmiernie irytuje ich, że swoje najbardziej „apokaliptyczne” proroctwa przedstawia tak, jakby na zebraniu Rady Wydziału referował podział grantów. On zaś bezlitośnie kpi z fantasmagorycznych pomysłów niemieckich „dobro ludzi”, twierdząc, że chcą realizować projekty społeczne, które jeszcze nigdy w historii ludzkości się nie udały. Nie da się ukryć, że pobłażliwe szyderstwa, jakimi obdarza różne humanitarystyczno-sentymentalne infantylizmy „dobroludzi” rzeczywiście mogą ich nieco denerwować.

O co chodzi? Heinsohn na przykładach ze współczesności i historii dowodzi,że podstawową przyczyną niepokojów, terroru i wojny, aż po wzloty i upadki całych narodów, był nieproporcjonalnie duży udział pozbawionych perspektyw życiowych młodych mężczyzn w populacji społeczeństwa. Celem jego analizy jest pokazanie, że w przyszłości nadmiar młodych mężczyzn prawie zawsze będzie prowadził do krwawych ekspansji oraz powstawania i zagłady państw. Wybuch spowodują młodzi mężczyźni, którzy wprawdzie mają dostęp do miejsca, żywności i kwalifikacji, ale na których jednak nie czeka wystarczająca liczba cieszących się uznaniem pozycji społecznych.

Naprawdę polecam!

synowie-i-wladza-nad-swiatem-terror-we-wzlotach-i-upadkach-narodow-bprod59378520.jpg
 
A

Anonymous

Guest
Dobre! Bodajże na historycy.org czytałem kiedyś jakąś dyskusję, z której wynikało, że Cortez i Pizarro udali się na podbój państw Azteków i Inków, nie tylko dla bogactw i przygody ale głównie dlatego, że chcieli dostąpić awansu społecznego!
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 770
24 751
Ameryki nie odkrył. Tyle że z Twego opisu już widzę pobieżność przyczynowej analizy autora, co mnie niepokoi jako, że Niemcy zazwyczaj perfekcyjnie i sumiennie analizowali wszelkie zjawiska. Ja bym to inaczej ujął, ale bym musiał przeczytać książkę, by się dokładnie odnieść.

Stąd wiecie dlaczego wywalono milion Polaków w 80/81 i potem kolejny milion najpracowitszych do UK...
I z tego powodu w UK jest zwyczaj, by najzdolniejszych "wyciągać w górę" za uszy. Boją się riotów, boją...
A na wolnym rynku te problemy nie występują. 10 milionów "czerwonych pokurwieńców bez perspektyw" nie zmoże miliona libertarian, bez wsparcia z zewnątrz.

Przy okazji. Rewolucja Październikowa byłaby niemożliwa bez "wsparcia z zewnątrz", pomocy kasty prawosławnych popów i wsparcia okupowanych ASCII-języcznych narodów.
 
Do góry Bottom