Studia kulturowe - intelektualne zaplecze lewicy

Piter1489

libnetoholik
2 072
1 936
O studiach humanistycznych sporo już tu powiedziano, są filologie i inne neutralne dziedziny są też tzw. nauki społeczne dosyć mocno upolitycznione. Kawador pisał wiele razy o neomarksizmie jako o marszu lewackich intelektualistów przez instytucje publiczne, widać, że szczególnie upodobali sobie uniwersytety. Największą wylęgarnią komuchów są studia kulturowe czyli tzw. kulturoznawstwo, w mniejszym stopniu socjologia i psychologia społeczna ("samo patrzenie na broń palną wzmaga agresję" itp.).

Rothbard pisał, że państwo potrzebuje swoich nadwornych intelektualistów, żeby sankcjonowali jego istnienie, akurat tutaj jestem z nim zgodny w 100%.

Kulturoznawstwo zdecydowanie przoduje jeśli chodzi o przekaz polityczny, z tego powodu niektórzy odmawiali temu kierunkowi miana nauki. Już samo to, że studia kulturowe są najmocniej zakorzenione w marksizmie i feminizmie III fali (gender i te sprawy) mówi samo za siebie + inne lewaczące typy pokroju Michela Foucaulta (teoria dyskursu dziwko). Kulturoznawcy poprzez analizę mediów masowych zajmują się szukaniem wykluczonych, postrzegają media jako arenę walki klasowej, oczywiście media wszędzie głoszą neoliberalizm i stosunki kapitalistyczne, przejawiają niekiedy patologiczną niechęć do kapitalizmu i kultury zachodu na której się wybili, bo w innej raczej ciężko by im było głosić swoje mądrości. Sam Noam Chomski, który może kulturoznawcą nie jest ale w ton cultural studies wpisuje się idealnie twierdzi, że współczesne media uprawiają neoliberalną propagandę i wmawiają ludziom, że nie ma lepszego systemu (czyli ja zwykle winny liberalizm

Do czego zmierzam? Chodzi o to, że dosyć mocną bronią lewactwa jest to, że przedstawiają siebie jako siłę polityczną złożoną z intelektualistów, która ma oparcie w naukach społecznych i empirycznych badaniach (kiedy ich przeciwnicy polityczni opierają się na przesądach i dogmatach)! Wystarczy spojrzeć na Krytykę Polityczną, wydają książki, organizują wykłady znanych socjologów, filozofów, większość tych naukowców ma oczywiście poglądy mniej lub bardziej socjalistyczne. Jak na to odpowiadać? Czy odpowiadanie na argumenty lewaków, że ich naukami można sobie tyłek podetrzeć nie jest aby słabe? A może konsekwentnie odmawiać takiemu np. kulturoznawstwu miana nauki i wyśmiewać ideę finansowania z budżetu studiów gdzie banda hipsterów analizuje teleturnieje i seriale w poszukiwaniu neoliberalnej propagandy i wykluczeń?
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 647
11 732
No cóż, trzeba się starać dostrzegać też jakieś pozytywy. Te studia mają taką zaletę, że na dłuższą metę eliminują swoich absolwentów z życia gospodarczego bo nie ma dla nich roboty. Miałem w ogólniaku jakiś znajomych co poszli na egzotyczne kierunki po jakiś wydziałach społecznych i z tego co widzę to albo poszli na eksport albo klepią biedę. Właściwie to można powiedzieć, że się ludzie sami odjebali :)
 

Voy

Active Member
386
241
nie pamiętam skąd ten tekst: "dzięki studentom kulturoznastwa jeszcze przez długie lata będziemy mogli zamawiać sos do kebabu po polsku". Zasadniczo to tacy ludzie skończą na kasie w makdonaldzie, albo wykładając towar w tesko, zagrożenie z ich strony jest zerowe.
 
D

Deleted member 427

Guest
Jak na to odpowiadać?

A co to jest kulturoznawstwo? Nauka o kulturach? Czemu "nauka o kulturach" ma zagrażać wolności jednostki? Jak lewacy wykorzystują kulturoznawstwo do zniewalania ludzi? Serio pytam, bo dla mnie to kompletna magia.
 
OP
Piter1489

Piter1489

libnetoholik
2 072
1 936
Kulturoznawstwo w sensie szerszym to jest właśnie taka nauka o kulturze, w sensie węższym to są cultural studies czyli całe lewackie pierdololo, dyskursy, "rzeczywistość nie istnieje", "neoliberalna hegemonia w mediach" itp. (z tego co wiem to też istotny element uniwersyteckiego kulturoznawstwa).

Same nauki społeczne szczególnie wolności nie zagrażają, ale chyba nie uchodzi waszej uwadze, że ogromna część uznanych naukowców zajmujących się społeczeństwem i kulturą to komuchy do potęgi. Współczesne lewactwo w stylu KP chce bazować na tym, że ich poglądy mają naukowe podstawy i poparcie intelektualistów, sami sobie stworzyli swoje czerpiące z marksizmu pitu-pitu (kto normalny wymyśli coś takiego jak gender studies czy relacje człowiek-zwierzę laboratoryjne [sic!]?) gdzieś tak w latach 60. i do dzisiaj różne Środy się pałętają po telewizjach. Ja myślę, że między innymi dlatego, że lewactwo wkręciło się w uniwersytety jest traktowane poważnie a np. my nie.

To jest zagrożenie, totalne wkręcenie się ideologii lewicowej w nauki społeczne, które cieszą się poważaniem wśród "młodych wykształconych z dużych miast". Ja zauważyłem, że spora część libertarian prezentuje postawę antyintelektualisty, ja sam często tak robię, ale zacząłem się zastanawiać czy to jest dobra droga, stąd ten temat :) .
Czy libertarianie powinni mieć lepsze intelektualne zaplecze? Wystarczy austriacka szkoła ekonomii? Bardziej ją popularyzować? A może wystarczy konsekwentne zlewanie "nauk społecznych", odwoływanie się do mądrości ludowych w stylu "wynocha z mojej miedzy bo psami poszczuję" i real life :) ?
 

Nene

Koteu
1 094
1 652
A socjologia? Socjologia to dopiero pierdoła. Miałam socjologię pracy jako przedmiot i jedyne o czym ciągle słyszałam to "szklany sufit" i "ruchome schody", a kobieta się chwaliła, że jeździ na kongresy kobiet.
 
D

Deleted member 427

Guest
spora część libertarian prezentuje postawę antyintelektualisty, ja sam często tak robię, ale zacząłem się zastanawiać czy to jest dobra droga

"Wybór jednej drogi nie oznacza rezygnacji z innych" -- Paulo Coelho

A serio, Piter, to nie wiem, co ci odpowiedzieć :)
 
OP
Piter1489

Piter1489

libnetoholik
2 072
1 936
Nene napisał:
A socjologia? Socjologia to dopiero pierdoła.

Temat nazwałem studia kulturowe, bo one nie ukrywają nawet swojej lewicowości ale jak najbardziej dotyczy to też innych dziedzin nauk społecznych z socjologią na czele. Większość znanych mi socjologów to zreformowane komuchy i etatyści, większość czołowych socjologów po latach 60. XX wieku zajmowało się krytyką kapitalizmu i miała prokomusze sympatie, przynajmniej ja nie kojarzę za bardzo socjologów którzy by pozytywnie pisali o wolnym rynku (nie wiem nie studiowałem socjologii :D ).

Wspominałem też o psychologii społecznej, tu są ciekawe rzeczy. Czytałem ostatnio książkę Elliota Aronsona (z kimś tam jeszcze) właśnie o psychologii społecznej i można z niej wywnioskować, że libertarianie i liberałowie klasyczni "chcą zrobić to wszystko źle" dosłownie :D ! Pisałem o tym trochę w temacie o skuteczności kar, według psychologów społecznych np. łagodne kary dla morderców takie jak w Skandynawii są najbardziej skuteczne, dostęp do broni jest niedopuszczalny bo ludzie są przez to agresywni, przemoc rodzi przemoc, rodzice, którzy nie chcą kilometrami wozić dzieci do integracyjnych szkół to kryptorasiści , multikulti w szkołach tak naprawdę działa, tylko trzeba zrobić to według zaleceń psychologów (czyli trzeba więcej kasy na państwową edukację). To wszystko potwierdzone empirycznymi badaniami, pozamiatane, socjaliści górą, libertarianie nie mają czego zbierać ;) .

Jeśli chodzi o zgodność programu politycznego ze współczesną nauką (albo "nauką" jak kto woli) to lewactwo wygrywa 1:0. Ja myślę, że w prawdziwym życiu (a nie kontrolowanych eksperymentach) poglądy wolnościowców się bronią bez problemu, ale jak z tym dotrzeć do ludzi? Czas na libertariańskich intelektualistów na uniwerkach? ;)

EDIT:

Taki bonus. Przykładowy tekst przykładowego lewicowego intelektualisty ;) :

Po pierwsze, zwraca uwagę na procesualność kultury (jakby logiczną konsekwencją tej procesualności jest kryzys pojęcia kultury - niby nic nowego, bo i też tekstualiści o tym pisali, ale widocznie niedostatecznie dużo). W rozumieniu Hannerza, człowiek nigdy nie jest zawieszony w tym samym systemie znaków, jego kompetencje semiologiczne stale się zmieniają, co więcej dwie osoby należące do tej samej "kultury" w ujęciu tradycyjnym, nie należą do tej samej kultury u Hannerza. Wspólnych płaszczyzn są tysiące, ale też inne może być ich (płaszczyzn) znaczenie, przez co w rzeczywistości nie rozumiemy się w ogóle (oczywiście przyjmując tę niepraktyczną absolutystyczną definicją rozumienia). Hannerzowski człowiek jest strasznie samotny, świat skreolizowany wydaje się nieogarnionym chaosem, a jednak jest to jedyna broń przeciwko groźnym praktykom dyskursywnym - ksenofobicznemu idiolektowi, orientalizmowi itd.

http://irracjonalne.blogspot.com/2009/1 ... wojny.html
 
L

lebiediew

Guest
a kto powiedział, że cultural studies muszą być lewicowe?
a dlaczego nie mielibyśmy wykorzystywać analizy dyskursu Foucaulta w celu obnażania dyskursu państwa?
dlaczego nie dekonstruować propaństwowej narracji?
dlaczego nie poddać krytycznej analizie instytucji państwowych i nie pokazać np. w jaki sposób fakt istnienia państwowej nauki degeneruje humanistykę?
dlaczego nie pokazać, w jaki sposób władza wykorzystuje różne dyskursy, by ukazywać, że jedynym właściwym systemem jest system socjaldemokratyczny, w jaki sposób dyskredytuje inne dyskursy i spycha je na ubocze? dlaczego nie badać tych mechanizmów np. w historii ekonomii?
można by wymyślić tysiąc tematów, w których można by wykorzystać narzędzia CS do popchnięcia agendy libertariańskiej do przodu.

to co tu wypisujecie, to tradycyjne prawicowe wylewanie dziecka z kąpielą i bezmyślne gnojenie wszystkiego tego, czego nie rozumiecie. narzędzia, które proponują te dyscypliny są "uniwersalne" i można jest stosować równie dobrze do "naszych" celów. trzeba tylko rozumieć, że przyległość nie jest przyczynowością: to, że większość badaczy spod znaku badań kulturowych to lewicowcy, nie znaczy, że te badania muszą takie być. a krytyka nauk humanistycznych w duchu - to nie są nauki, bo prawdziwą nauką to jest fizyka - jest po prostu śmieszna i w ogóle nie zasługuje na polemikę.
 
M

MichalD

Guest
Czy libertarianie powinni mieć lepsze intelektualne zaplecze? Wystarczy austriacka szkoła ekonomii? Bardziej ją popularyzować? A może wystarczy konsekwentne zlewanie "nauk społecznych", odwoływanie się do mądrości ludowych w stylu "wynocha z mojej miedzy bo psami poszczuję" i real life
Libertarianie nie mają w Polsce ŻADNEGO zaplecza, poza forami, ułamkoprocentową partią skompromitowanego pana JKM i niszowym stowarzyszeniem KoLiber, nie do końca zgodnym z ideami libertariańskimi.

Słowo "libertarianin", to dla przeciętnego Polaka egzotyka większa niż nazwy plemion amazońskich.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 647
11 732
lebiediew napisał:
a kto powiedział, że cultural studies muszą być lewicowe?

Na takich studiach nie mogą postulować niczego innego bo przecież żyją z tego, że jest komuszyzm i etatyzm. Myślisz, że ktoś z kadry dowolnego WNS garnie się do spróbowania sił wydziału na wolnym rynku?
 
OP
Piter1489

Piter1489

libnetoholik
2 072
1 936
lebiediew napisał:
a kto powiedział, że cultural studies muszą być lewicowe?
a dlaczego nie mielibyśmy wykorzystywać analizy dyskursu Foucaulta w celu obnażania dyskursu państwa?
dlaczego nie dekonstruować propaństwowej narracji?
dlaczego nie poddać krytycznej analizie instytucji państwowych i nie pokazać np. w jaki sposób fakt istnienia państwowej nauki degeneruje humanistykę?
dlaczego nie pokazać, w jaki sposób władza wykorzystuje różne dyskursy, by ukazywać, że jedynym właściwym systemem jest system socjaldemokratyczny, w jaki sposób dyskredytuje inne dyskursy i spycha je na ubocze? dlaczego nie badać tych mechanizmów np. w historii ekonomii?

Heh o tym samym pomyślałem, czy nie uderzać w lewaków ich własną intelektualną bronią :) . Problem w tym, że cultural studies domyślnie SĄ LEWICOWE, to był jeden z głównych zarzutów przeciwko nim, że są ideologiczne i nieobiektywne, czerpią garściami z marksizmu. Chyba, że wracamy do zmieniania definicji lewicowości ;) .

lebiediew napisał:
o co tu wypisujecie, to tradycyjne prawicowe wylewanie dziecka z kąpielą i bezmyślne gnojenie wszystkiego tego, czego nie rozumiecie.

No ja się staram tak całkowicie nie gnoić, właśnie po to ten temat, czy antyintelektualistyczne podejście części libertarian to dobra droga.
 
L

lebiediew

Guest
Piter1489
"Problem w tym, że cultural studies domyślnie SĄ LEWICOWE, to był jeden z głównych zarzutów przeciwko nim, że są ideologiczne i nieobiektywne, czerpią garściami z marksizmu."

daj jakieś konkrety, np. wytłumacz, czemu narzędzi stworzonych przez Foucaulta np. nie można zastosować do wspierania libertarianizmu? w moim przekonaniu, te narzędzia są niemalże stworzone do atakowania obecnego systemu z pozycji wolnościowych. a że większość humanistów to lewicowcy, to już inna sprawa. w ogóle libertarian jest mało, więc czemu miałoby ich być dużo wśród zwolenników CS? to tak jakbyście mówili, że kinematografia albo dziennikarstwo są bez sensu, bo większość filmowców i dziennikarzy to lewaki. być może tak jest, ale nie wynika to z natury medium, ale z dominującego paradygmatu...

Ciek
"Na takich studiach nie mogą postulować niczego innego bo przecież żyją z tego, że jest komuszyzm i etatyzm. Myślisz, że ktoś z kadry dowolnego WNS garnie się do spróbowania sił wydziału na wolnym rynku?"

oczywiście, że się nie garną, ale to nie jest w żaden silny sposób powiązane z tym, czym są cultural studies. historycy też się nie garną, a przecież takich zarzutów przeciwko historiografii nikt nie stawia. mało kto ma na tyle silny kręgosłup moralny, by domagać się zniesienia przywilejów, z których żyje. oczywiście w długim trwaniu uprywatnienie nauki wyszłoby jej na dobre, ale moment zmiany mógłby być szokiem dla wielu naukowców, a jak wiadomo każdy organizm dąży przede wszystkim do równowagi w określonym układzie, nawet jeśli ten układ wcale nie jest dla niego korzystny.

na takim antyintelektualizmie libertarianizm daleko nie zajedzie.
 

Voy

Active Member
386
241
o tak jakbyście mówili, że kinematografia albo dziennikarstwo są bez sensu, bo większość filmowców i dziennikarzy to lewaki.

dziennikarz ma za zadanie dostarczenie informacji, twórca filmowy - rozrywki. Jakie niby zadanie potrzebne społeczeeństwu ma kulturoznawca?

na takim antyintelektualizmie libertarianizm daleko nie zajedzie.
lewicowe, nowoczesne pierdololo to gówno jakieś, dla niepoznaki nazywane intelektualizmem, tak jak "sztuka nowoczesna" nazywana jest sztuką, pomimo że z artyzmem jako takim w większości przypadków nie ma nic wspólnego.
 
D

Deleted member 427

Guest
lebiediew ma rację co do sedna sprawy. narzędzia stworzone przez Foucaulta można spokojnie zastosować do wspierania libertarianizmu. Zauważyłem nawet, że lewica zaczęła robić podśmiechujki w stronę tych, którzy korzystają z metod Foucaulta obnażających dyskursy władzy, bo zaczęli je stosować "prawicowcy". Foucault już nie jest tak cool na lewicy jak był jeszcze 30 lat temu. U lewaków możecie teraz poczytać zarzuty, że "naczytał się prawak Foucaulta i wszędzie widzi dyskursy władzy. Świr."
 
L

lebiediew

Guest
voy
"dziennikarz ma za zadanie dostarczenie informacji, twórca filmowy - rozrywki. Jakie niby zadanie potrzebne społeczeeństwu ma kulturoznawca?"

rozumiem, że Ty wyznaczasz, co jest społeczeństwu potrzebne, a co nie. bardzo to libertariańskie...

"tak jak "sztuka nowoczesna" nazywana jest sztuką, pomimo że z artyzmem jako takim w większości przypadków nie ma nic wspólnego."

o, i widzę również, że Ty decydujesz, co jest sztuką, a co nie jest. wspaniale. może powołamy jakiś urząd określający artyzm danego dzieła sztuki, a Ty będziesz mu przewodniczył?
 
OP
Piter1489

Piter1489

libnetoholik
2 072
1 936
lebiediew napisał:
daj jakieś konkrety, np. wytłumacz, czemu narzędzi stworzonych przez Foucaulta np. nie można zastosować do wspierania libertarianizmu?

Nie mówię, że nie można, Foucault to jedno, ale nie zapominaj też o marksizmie i feminizmie końcówki II i całej III fali. Chodzi mi tylko o to, że to, kierunek od początku prowadzony przez lewicowców i zagarnięty przez nich, krytykował zachodni neoliberalizm cała tzw. nowa lewica (zwana też różową ;) ) ma oparcie w studiach kulturowych. Ciężko będzie to zmienić.
Na razie podobno wszędzie rządzą skrajnie wolnorynkowe dogmaty i to one są przez intelektualistów dzielnie obnażane :) .
 
L

lebiediew

Guest
Piter1489
feminizm ma - w mojej ocenie - dwa nurty. pierwszy z nich - nazwijmy go kulturowym - dostrzega to, że w naszej kulturze, przez dużą część historii, kobieta była postrzegana jako coś gorszego od mężczyzny. przekonanie o tej gorszości przejawiało się na różne sposoby: w prawie (np. wykluczenie z życia publicznego) czy w obyczajach. było to chujowe i bardzo dobrze, że ludzie się spostrzegli, że tak dalej być nie może. prawo przestało różnicować mężczyzn i kobiety, a zmiany w mentalności sprawiły, że ludzie przestali dzielić ludzi na lepszych i gorszych ze względu na płeć. pod tym względem feminizm był wspaniałym ruchem i - co więcej - ruchem jak najbardziej wolnościowym.

drugi nurt feminizmu to feminizm, powiedzmy, socjalistyczny, a więc taki, który walczyć o prawa kobiet chce nie poprzez likwidację dyskryminującego prawa i poprzez zaproponowanie niewykluczającej kultury, ale poprzez stworzenie nowego prawa, które będzie na społeczeństwie wymuszało odpowiednie zachowania. ten obszar feminizmu jest chujowy, bo wprowadza siłowo to, co powinno być wprowadzane na zasadzie wspólnotowej zgody.

jeśli więc ktoś pisze pracę w stylu CS, w której demaskuje patriarchalny dyskurs, który wyznacza kobietom podrzędną rolę w społeczeństwie, to wykonuje bardzo dobrą robotę.
a jeśli ktoś kończy taką pracę stwierdzeniem, że powinniśmy wprowadzić parytety, wyrównywać pensje itd. to robi złą robotę.

ale znów, w samym feminizmie nie widzę niczego - z punktu widzenia libertarianizmu - złego. chyba, że ktoś wierzy w głupoty w stylu: kobieta powinna ładnie wyglądać, siedzieć w kuchni itp. ale to nie ma z libertarianizmem nic wspólnego.
 

Voy

Active Member
386
241
rozumiem, że Ty wyznaczasz, co jest społeczeństwu potrzebne, a co nie. bardzo to libertariańskie...
siła argumentu aż mi urwała dupe. Prosze, oświeć mnie, biednego, ścisłego ingnoranta: co komukolwiek może dać kulturoznawca (za wyjątkiem sosu do kebabu) w normalnej gospodarce.

i widzę również, że Ty decydujesz, co jest sztuką, a co nie jest. wspaniale. może powołamy jakiś urząd określający artyzm danego dzieła sztuki, a Ty będziesz mu przewodniczył?

Skończyłeś studia hujmanistyczne i nauczyli Cię wyciągać bezsensowne wnioski z głębi wypowiedzi, która nie ma głębi, czy po prostu masz wrodzony dar ignorowania sensu wypowiedzi? Znów czekam na argumenty za artyzmem nowej sztuki. Cytat za tym że chce stworzyć jakikolwiek urząd - z dowolnego wątku na forum - też by się przydał na poparcie Twoich argumentów.

-----------------------------------------------------
a'porops sztuki nowoczesnej mam taką małą anegdotkę: w mieście mym oglosili pare lat temu konkurs wiersza dla "młodych twórców" - chodziło po prostu o licealistów. Mój kumpel wysłał tam wiersz, który został napisany dla jaj i wygrał konkurs. Jury doszukało sie wielkiej głębi w wierszu o "psach srających na ulicach" (to jest dosłowny cytat z pierwszego wersu)
 
Do góry Bottom