Służby w Polsce i na świecie

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 585
6 805
Pewnie jest już taki temat, ale nie mogłem znaleźć.

Krzysiu napisał swego czasu następującą rzecz;

Są obok w miarę normalne Czechy, są obok w miarę praworządne Niemcy, jest pełno miejsc na świecie, gdzie zasrane gówno nie występuje w takiej ilości jak tu. Nie trzeba się użerać. Nie trzeba oglądać tych zasranych komuszych ryjów.

https://libertarianizm.net/threads/...ologia-libertarianska.5515/page-2#post-125485
I tak się teraz zastanawiam. Z jednej strony udało mi się wymyślić kilka potencjalnych zalet demokracji z punktu widzenia władców, ale z drugiej strony "demokracja" jako kurtyna, za którą się ukrywają faktyczni monarchowie pociągający za sznurki, też ma sporo sensu (może nawet więcej).

Jeśli jest więc tak, że rządzą nami niewybieralne służby, to dlaczego w innych krajach miałoby być inaczej? Jakie znaczenie ma fakt, że są to byli ZOMOwcy albo eSBecy? W czym oni są gorsi od młodego narybku?

Jak dla mnie "rządy służb" wydają się bardziej wynikać z natury władzy i demokracji, niż z takich czy innych uwarunkowań historycznych.
 

tolep

five miles out
8 441
15 201
Cała biurokracja jest niewybieralna. Tajne służby są jej częścią - o tyle potężniejszą od reszty biurokracji, że do pewnego stopnia autonomiczną, wyposażoną w wyjątkowe uprawnienia i środki.
Celem "politycznym" biurokracji jest zachowanie status quo, czyli utrzymanie lub powiększanie spokojnego żerowiska dla siebie. To nie jest rządzenie, to raczej opór przeciwko jakimkolwiek realnym działaniom rządzących.

Jeżeli hipotetycznie jakiś generał który nigdy nie nosi munduru, chciałby włączyć się w aktywne kierowanie Polską w jakimś kierunku, tzn. stawiać i realizować jakieś cele polityczne, tym samym przestałby być de facto człowiekiem tajnych służb, a stałby się ich wrogiem.
 
OP
OP
pampalini

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 585
6 805
Cała biurokracja jest niewybieralna. Tajne służby są jej częścią - o tyle potężniejszą od reszty biurokracji, że do pewnego stopnia autonomiczną, wyposażoną w wyjątkowe uprawnienia i środki.
Celem "politycznym" biurokracji jest zachowanie status quo, czyli utrzymanie lub powiększanie spokojnego żerowiska dla siebie. To nie jest rządzenie, to raczej opór przeciwko jakimkolwiek realnym działaniom rządzących.

Jeżeli hipotetycznie jakiś generał który nigdy nie nosi munduru, chciałby włączyć się w aktywne kierowanie Polską w jakimś kierunku, tzn. stawiać i realizować jakieś cele polityczne, tym samym przestałby być de facto człowiekiem tajnych służb, a stałby się ich wrogiem.
A co z celami politycznymi powiększającymi żerowisko?
 

Rebel

komunizm warstwowy
679
822
Według Michalkiewicza służby w polsce nigdy nie były polskie. Za prl były radzieckie a po "upadku komuny" zaczeli szukać nowych pracodawców. Część została u rosjan, a część zatrudniła się na zachodzie. To całkiem sensownie może tłumaczyć podejście służb w polsce do ludu okupowanego.
Takie służby nie będą działały w celu np rozwoju gospodarczego kraju bo ich pracodawcom to się nie opłaca.
 

GAZDA

EL GAZDA
7 687
11 054
przecie od początku istnienia polskie państewko było wasalem świętego cesarstwa/watykanu i ino strefą buforową do rusi...
 

Denis

Well-Known Member
3 825
8 460
W sprawie służb podzielam zdanie @Avx z innego forum. Wszystko w kontekście służb dawnego Związku Sowieckiego, ale na realia Polski można przenieść.
Na czele Rosji i niektórych byłych kawałków Związku stoją funkcjonariusze KGB, ponieważ jak już pisałem, wzorowali się na modelu "Meksykańsko-Sycylijskim", nie na praworządnym.

KGB miało, w założeniu, chronić komunizm. Obecnie nie chroni komunizmu, a chroni - podobnie jak Cosa Nostra - swoje pieniądze i wpływy.
Pod wpływem zachodu straciło resztkę ideologii komunistycznej, a zamieniło się w organizację czysto przestępczą.
Stara Gwardia była jak najbardziej ideowa.

Chruszczow, Andropow, Breżniew... Ci ludzie nigdy by się nie podpisali pod zezwoleniem na prywatny handel, nawet gdyby odmowa miała kosztować ich dużo. Nie chcieliby też przekazania sobie fabryk na własność prywatną.

W 1991 ostali się z takich tylko nieliczni, pucz Janajewa nie miał poparcia służb, a i on sam nie był tak naprawdę gotów na wojnę domową. Nawet on był zdemoralizowany, w sensie "moralności" komunistycznej. Lenin prędzej utopiłby Eurazję we krwi, niż zezwolił na kontrrewolucję; ale era Lenina się skończyła, era Stalina się skończyła...

Era mafii się zaczęła.
Efekt? Państwa nie mają żadnej kontroli nad służbami.

I mała uwaga - Chruszczow pod koniec życia nie był ideowym komunistą.
 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 907
7 812
Lenin prędzej utopiłby Eurazję we krwi, niż zezwolił na kontrrewolucję
Przypominam, że to w czasach Lenina wrowadzono NEP, który był częściowym powrotem do gospodarki rynkowej
http://pl.wikipedia.org/wiki/Nowa_Polityka_Ekonomiczna
Z tego artykułu wynika, że Lenin nie był takim skrajnym komunistą jakby się wydawało:
NEP był wzorowany na pierwotnej, leninowskiej polityce ekonomicznej, tj. „kapitalizmie państwowym”[12] zakładającym nacjonalizację banków, przymusową syndykalizację oraz monopol państwowy w dziedzinie ekonomicznych stosunków zagranicznych oraz w poszczególnych gałęziach przemysłu ciężkiego. Lenin nie wspominał o nacjonalizacji rolnictwa, wycofaniu pieniądza i zniesieniu własności prywatnej w takim stopniu, jak zostało to przeprowadzone w latach komunizmu wojennego 1918-1921. Lenin w sprawach ekonomicznych był raczej konserwatystą, a koncepcja jego opierała się w dużej mierze na systemie racjonowania zastosowanym np. w Niemczech w czasie I wojny światowej
Jednak na głosowaniu w kwietniu 1918 r. Lenin został przegłosowany przez lewicę bolszewicką, ... Skutkiem 30 miesięcy funkcjonowania komunizmu wojennego była całkowita ruina gospodarki sowieckiej, co udowodniło wyższość taktyki Lenina.
Państwa nie mają żadnej kontroli nad służbami.
Państwo czyli kto?

Chruszczow pod koniec życia nie był ideowym komunistą.
A który był?
 
Ostatnia edycja:

kr2y510

konfederata targowicki
12 770
24 562
A który był?
Gensek kom-partii Związku Sowieckiego. Ateista który wierzył w istnienie duszy i pośrednio odwoływał się do Boga. Ten który walił butem w mównicę na forum ONZ, chciał wprowadzić taki pokój na Ziemi, że "nic nie zostanie", a wszystkich imperialistów i kapitalistów chciał wysłać "tam gdzie raki zimują". Miał ksywę Szalony Niki. Został wymazany z historii Związku Sowieckiego na 20 lat. Za samo wymówienie jego imienia i nazwiska w najlepszym wypadku można było mieć skończoną karierę, a w gorszym razie zostać zesłanym do krainy białych niedźwiedzi. Ruskie służby musiały go obalić.
KkBDOln.jpg


Za kołnierz nie wylewał.
Nikita_Khrushchev_in_1959.jpg


A tu przykład jego ekspresji:
 
Ostatnia edycja:

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 907
7 812
Oglądam teraz na Planette+ "Historię USA" O.Stone'a. Mocno lewicowe oczywiście, ale i mocno krytyczne wobec rządzących.
I tam Chruszczow jest wychwalany za pokojowe nastawienie (wycofanie się z Kuby itp). Może za to go tak radzieckie służby znienawidziły?
 
Ostatnia edycja:

kr2y510

konfederata targowicki
12 770
24 562
I tam Chruszczow jest wychwalany za pokojowe nastawienie (wycofanie się z Kuby itp)
Ale nie jest wychwalany za to, że wpierw tam wlazł czym sprowokował Amerykanów.
I to jest właśnie cała zasrana czerwona zaraza. Z łańcucha przyczynowo skutkowego potrafią wybrać korzystne dla siebie fakty i zakrzykiwać innych, że to właśnie te fakty są najważniejsze.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 861
25 418
I tak się teraz zastanawiam. Z jednej strony udało mi się wymyślić kilka potencjalnych zalet demokracji z punktu widzenia władców, ale z drugiej strony "demokracja" jako kurtyna, za którą się ukrywają faktyczni monarchowie pociągający za sznurki, też ma sporo sensu (może nawet więcej).

Jeśli jest więc tak, że rządzą nami niewybieralne służby, to dlaczego w innych krajach miałoby być inaczej? Jakie znaczenie ma fakt, że są to byli ZOMOwcy albo eSBecy? W czym oni są gorsi od młodego narybku?

Jak dla mnie "rządy służb" wydają się bardziej wynikać z natury władzy i demokracji, niż z takich czy innych uwarunkowań historycznych.
Innymi słowy, udało Ci się po hipstersku głosić, że za fasadą demokracji rządzą mafie, służby i loże, zanim stało się to modne.

Ale ja bym chętnie poznał przykładową rozpiskę schematu, nawet jeśli nie z Polski, to z innego demokratycznego państwa, może nawet jego przeszłości, która opisałaby jak wygląda układ sił i jakie są realne, chociaż nieformalne ośrodki decyzyjne, kto ma w jakich kwestiach najsilniejszy głos i co się dzieje z tymi, co się za bardzo zagalopują ze swoimi organizacjami. No i jak w tych ośrodkach rekrutowani są kolejni rządzący - skąd przychodzą, co kładzie się im do łbów, etc. Kto ich popycha do odpowiednich środowisk albo zaprasza do współpracy?

Też nie wydaje mi się, aby demokratyczny teatr był prawdziwym, ostatecznym światem polityki. Decyzje podejmowane są gdzieś indziej, ale ponieważ muszą być jakoś objawione, generowane jest odpowiednie widowisko, w którym widzimy tych obieranych figurantów na sznurkach. Demokracja jest więc czymś w rodzaju zmyślonej opowieści uzasadniającej, pochodzącej z interpretatora świata w mózgu.

Bądź co bądź, skoro cała ta banda jest wymienna, a państwa jednak mają w miarę stałe interesy i nie mogą pozwalać sobie na ciągłe wolty wynikłe z możliwych przetasowań na "scenie politycznej", ktoś tym musi rządzić.
 

simek

Well-Known Member
1 367
2 113
Ja tylko przypomnę, bo ci sami autorzy (Żakowski wytoczył im proces?)
Ale to chyba za to, że na okładce są osoby, które wcale, nawet według treści książki, tymi resortowymi dziećmi nie są, wkleili ich (nie pamiętam o kogo dokładnie chodziło) twarze, coby się lepiej sprzedawała.
 

kalvatn

Well-Known Member
1 315
2 112
Tak jak w przypadku książek Sumlińskiego tak i też Resortowych Dzieci ( media i służby ) o wiele ekonomiczniej i prościej jest po prostu obejrzeć spotkanie autorskie ( jest ich kilka na you tube ) i wysłuchać co mówią autorzy tych książek o swojej pracy. Skupiają się na wątkach głównych, dosyć precyzyjnie. Mi to wystarcza. Kupno książki i czytanie to zbędne szczegóły, zbyt wiele informacji, które i tak zapomnę po kilku chwilach. Jak ktoś jest pasjonatem życiorysów niektórych postaci z establishmentu III RP niech kupuje, mi wystarcza, że tak to ujmę ogólny zarys ich "wybitnych" sylwetek.
 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 907
7 812
Pytlakowski o konfidentach w Polsce. - Policyjni informatorzy kim są jak żyją.
...
Co drugi gangster z grupy pruszkowskiej miał w życiorysie epizod współpracy albo z policją, albo (jak Pershing) ze służbami specjalnymi. Albo i z policją, i ze służbami. Późniejszy świadek koronny Jarosław S. ps. Masa od 1994 r. przez sześć lat był OZI słynnego warszawskiego policjanta Piotra Wróbla. W zamian przymykano oczy na jego sprawy, a on mógł opowiadać wspólnikom, że ma newsy z pierwszej ręki, czyli od własnego psa. W gruncie rzeczy były to informacje kontrolowane, czyli dezinformacje. Gangsterzy zostają konfidentami głównie, aby móc korzystać z bezkarności, a przy okazji topić konkurencyjne gangi. Niektórzy, jak Masa, twierdzą, że od dziecka marzyli o pracy w policji i tylko zły przypadek pokierował ich losem w przeciwną stronę. Teraz nadrabiają zaległości.

Tylko jeden z naszych rozmówców, niski szczeblem w grupie wyłudzającej kredyty i samochody leasingowane, ujawnił, że głównym powodem, dla którego zgodził się donosić, były pieniądze. – Co tu owijać w bawełnę, bez kasy milczałbym jak grób, człowiekowi musi się opłacać, żeby zostać kablem – oświadczył.
http://matusiakj.blogspot.com/2015/09/wspolczesni-tajni-wspolpracownicy.html
 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 907
7 812
„Tajne eksperymenty CIA”

Parę dni temu w TVP2 (!) był francuski film z 2015 r. dot. tajnych eksperymentów CIA o zbiorczej nazwie MKUltra.

Jedną z ciekawszych informacji jest zastosowanie LSD na mieszkańcach francuskiego(!) miasteczka w 1951 r.
Z opisu filmu:
W sierpniu 1951 r. mieszkańcy małego, uroczego, francuskiego miasteczka Pont-Saint- Esprit zostali zszokowani przez serię gwałtownych halucynacji. Wielu ludzi widziało lwy i tygrysy, zamierzające ich pożreć. Jeden z mieszkańców wyskoczył z okna, myśląc, że jest motylem. Co najmniej siedem osób zmarło, dziesiątki zostały przewiezione do miejscowego zakładu specjalnego, a setki odczuwały wyraźne skutki tajemniczego zdarzenia.
Przez lata lokalne i ogólnonarodowe media snuły dywagacje o powodach tych zaskakujących wydarzeń i ich skali: zatrucie mąki, zanieczyszczenie wód, a nawet czary. Jednak prawda okazała się dziwniejsza niż najdziwniejsze z teorii: to CIA dodała LSD do lokalnego jedzenia w ramach eksperymentów, prowadzonych u szczytu zimnej wojny w celu zyskania kontroli nad umysłem ludzkim.

Dowody i potwierdzenie przyszły z samych Stanów Zjednoczonych, gdzie w latach 90. upubliczniono część dokumentów CIA z lat 50. i 60., sklasyfikowanych wcześniej jako ściśle tajne. Prezydent Clinton został zmuszony do oficjalnych przeprosin obywateli USA, Kanady i innych, którzy padli ofiarą zakrojonych na szeroką skalę i prowadzonych przez ok. 20 lat podczas zimnej wojny, badań nad umysłem. Porwania ludzi, przetrzymywanie w klatkach, rażenie prądem i wstrzykiwanie najprzeróżniejszych substancji psychoaktywnych rzeczywiście występowały, a zyskały całkowite potwierdzenie przez pomyłkę urzędniczą i przekazanie niesprawdzonych raportów do domeny publicznej. Film ukazuje sposoby w jakie CIA wykorzystywała ludzi bez ich zgody, w tysiącach różnych, ściśle tajnych eksperymentów.

Z wiki:
MKUltra (czasem MK-Ultra) – kryptonim kontrowersyjnego, początkowo ściśle tajnego projektu badawczego prowadzonego w latach 50. i 60. przez Centralną Agencję Wywiadowczą Stanów Zjednoczonych. Projekt został ujawniony i oprotestowany przez dziennikarzy i komisje śledcze Prezydenta i Kongresu USA (Komisję Rockefellera i Komitet Churcha). Na podstawie ustaleń śledztwa, celem projektu MKUltra było zbadanie możliwości sterowania pracą ludzkiego mózgu i kontroli umysłu z wykorzystaniem substancji chemicznych (w tym środków psychodelicznych, m.in. LSD), bodźców elektrycznych, analizy fal mózgowych i form percepcji podprogowej. Według wielu relacji, badania były często brutalne i odbywały się także na nieświadomych ich celu obywatelach USA, czasem z tragicznymi skutkami.
Pokrewnymi projektami z okresu zimnej wojny były między innymi Bluebird (badania nad tworzeniem fałszywych wspomnień i zamazywaniem pamięci, przeprowadzane także z udziałem dzieci) oraz Artichoke (metody przesłuchań wykorzystujące hipnozę, substancje narkotyczne, itp). Podobne prace prowadzone były też przez wywiady Kanady, Wielkiej Brytanii, Związku Radzieckiego i innych krajów.

Parę artykułów:
http://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,12486862,CIA_wlamuje_sie_do_mozgow.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomo...zalenstwa_w_Pont_Saint_Esprit__CIA_uzylo.html
http://nt.interia.pl/technauka/news-zly-trip-cia-czyli-tajne-eksperymenty-z-lsd,nId,1679304
http://strefatajemnic.onet.pl/teorie-spiskowe/supertajne-badania-cia-orgazm-o-polnocy/13t3f

Poniżej inny film o tym samym temacie z polskim lektorem:
http://www.cda.pl/video/626015b8
 
Do góry Bottom