Samochody, wozidła i rakietowozy - główny temat motoryzacyjny. Elektromobilność vs spalinogród

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 581
24 469
We Francji możemy dostrzec już chyba nowy, jeszcze bardziej jadowity trend. Okazuje się, że samochód jako ostateczny produkt eko-grzechu dostanie w ogóle bana a z kolei ludzi zacznie się przyuczać, że jego posiadanie to wstydlwy temat.

Jeśli jesteś petrolheadem, w dzisiejszych czasach zechcą cię postawić w jednym szeregu z innymi alkoholikami czy uzależnionymi od hazardu utracjuszami.

Materiały promocyjne samochodów w telewizji będą wkrótce we Francji przypominać promocję alkoholu czy hazardu. Na tym jednak absurdy się nie kończą, bowiem Francuzi mają już plan… całkowitego zakazu reklamy samochodów.
Opublikowano
55 sekund temu
w dniu
1 stycznia 2022
Kacper Zimek

To nie żart, a kary są bolesne

To nie żart. Francuskie władze przyjęły właśnie przepisy, przez które od marca 2022 r. reklamodawcy i media muszą dodawać do reklam samochodów… dodatkowe treści zachęcające ludzi do korzystania ze spacerów, jazdy na rowerze, transportu publicznego czy współdzielenia samochodu z innymi.
Złamanie nowych przepisów może być całkiem kosztowne. Kara wynosi bowiem do 50 000 euro za każdy indywidualny przypadek naruszenia na dowolnym kanale. W innym polskim serwisie możecie przeczytać, że dla wielu marek to niewiele, ale to bzdura. Chodzi o każde pojedyncze wykroczenie, a chyba wszyscy mamy świadomość jak często i na wielu kanałach reklamują się producenci samochodów.
W momencie wyemitowania takiej reklamy można więc mówić o powyższej kwocie pomnożonej razy kilkaset albo kilka tysięcy. Dodatkową kwestią pozostaje oczywiście dokumentacja złamania tych absurdalnych przepisów. Co ważne, dotyczy to nie tylko telewizji, ale także radia, prasy czy reklam w kinie.

Jak to będzie wyglądało?

Jak cała sytuacja będzie wyglądała w rzeczywistości przekonamy się już wkrótce, ale możemy domyślić się, że tak jak przy reklamach bukmacherów w Polsce zawsze pojawia się wymagane prawem podkreślenie, że dana firma jest legalnym, polskim bukmacherem, na podobnej zasadzie będzie to pewnie działać tutaj. Spodziewamy się krótkich komunikatów na końcu reklamy w stylu „W przypadku niewielkich odległości wybierz spacer”, „Pomyśl o współdzieleniu samochodu”, „Transport publiczny jest najtańszą formą komunikacji” i podobnych.
Czy naprawdę musimy tłumaczyć, że to absurdalne? Rower jest zupełnie innym środkiem transportu od samochodu i wskazywanie ludziom, że po bułki do najbliższej Biedronki mają jechać rowerem, a nie samochodem wydaje nam się niedorzeczne. Rozumiemy tok myślenia, który jest też spowodowany pewnie niezbyt dobrą oceną społeczeństwa jako całości (to jednak oczywiście zupełnie inna historia), ale dlaczego przedstawiać samochód jako coś złego? Poza tym czy naprawdę ciągle musimy robić coś dla tych najbardziej podatnych na takie przekazy? To pozorne „ułatwianie” życia i „pomoc” przy podejmowaniu decyzji to droga, która prowadzi całą ludzkość tylko i wyłącznie w złą stronę.
Samochód to praktyczna rzecz, która co do zasady usprawnia funkcjonowanie społeczeństwa jako całości. Ułatwia przecież czy to życie rodzinne czy zawodowe i jest najbezpieczniejszym środkiem indywidualnego transportu lądowego. I nagle samochód jest zły? Naprawdę trzeba wskazywać, że lepiej wybrać autobus dojeżdżając do pracy?

To dopiero pierwszy krok

Francuzi są jednak śmiertelnie poważni i pójdą znacznie dalej. Ostatecznym celem jest całkowity zakaz promocji samochodów, a kolejny ważny krok w tym kierunku nastąpi w 2028 roku. Właśnie wtedy nie będzie możliwe promowanie samochodów o emisji CO2 wyższej niż 123 gramy na kilometr. Tak, to nie jest ograniczenie promocji mocnych spalinowych modeli z wielkimi silnikami, a tych malutkich „samochodzików” ze spalaniem 5 litrów benzyny na 100 kilometrów.
Można się więc spodziewać, że reklamowane wtedy będą prawie wyłącznie samochody elektryczne, do których przecież zmierza większość producentów w Europie. Dalsze dokręcanie śrub ma następować stopniowo, choć nie są znane dokładne daty. Co jeszcze można dodać? Kilka lat temu taka informacja doskonale sprawdziła by się jako żart na prima aprilis, a dzisiaj jest faktem.
 
Do góry Bottom