Propertarianie z Denver postrzelili pijaną blondynkę

D

Deleted member 427

Guest
Tak wygląda niewinna ofiara propertarian:



Zoey Ripple, 22 lata, będąc pod wpływem alkoholu/środków odurzających (świętowała ukończenie uniwerku w Denver, Kolorado) pomyliła chaty i weszła do jednego z niezamkniętych domów w dzielnicy 425 College Avenue. Kiedy chciała przemknąć do sypialni, na jej drodze stanęli właściciele domu, małżeństwo Timothy Justice i Doreen Orio. Mężczyzna poprosił dziewczynę, żeby opuściła ich posesję, ale ta była tak pijana, że nawet nie zareagowała. Koleś wyciągnął więc broń i strzelił jej w biodro. Już po fakcie w rozmowie z policją ofiara propertarian powiedziała, że nic nie pamięta z tego, co się wydarzyło.

http://www.denverpost.com/nationalp...ulder-da-zoey-ripple-continue-plea-talks-home

Dziewczyna została uznana winną wtargnięcia na teren cudzej posesji i choć w Kolorado grozi za to 5 lat więzienia, sąd złagodził wyrok i dziewczyna będzie musiała swoje odpracować w ośrodku odwykowym. Tutaj opowiada o tym, jak ważna jest świadomość tego, co się robi, i zarzeka się, iż nigdy więcej się nie upije:


Morał?
Wracasz do domu na piechotę w propertariańskiej okolicy - NIE PIJ :)
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 147
4 706
A u nas możesz być trzeźwym pudzianem w kominiarce i jak wejdziesz komuś na chatę, to wg prawa mogą cię co najwyżej postraszyć, że zadzwonią na policję.
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 572
6 362
Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale propertarianizm, podobnie jak libertarianizm, jest postawą etyczną, a więc określa OGRANICZENIA, które jednostka stawia sobie w relacjach z otoczeniem. Innymi słowy - na to, czy ktoś jest propertarianinem/libertarianinem. wskazuje sposób, w jaki traktuje cudzą własność, a nie "własną własność". Nie każdy, kto strzela do dziewczyn łażących po jego posesji, jest propertarianinem/libertarianinem i nie każdy propertarianin/libertarianin strzela do dziewczyn łażących po jego posesji.

To tak gwoli wyklarowania oczywistości.
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
Imo libertarianinem/propertarianinem przestajesz być, jak zaczynasz wpierdalać ryja (wraz z korpusem) w nie swoje sprawy.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 660
21 069
Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale propertarianizm, podobnie jak libertarianizm, jest postawą etyczną, a więc określa OGRANICZENIA, które jednostka stawia sobie w relacjach z otoczeniem. Innymi słowy - na to, czy ktoś jest propertarianinem/libertarianinem. wskazuje sposób, w jaki traktuje cudzą własność, a nie "własną własność". Nie każdy, kto strzela do dziewczyn łażących po jego posesji, jest propertarianinem/libertarianinem i nie każdy propertarianin/libertarianin strzela do dziewczyn łażących po jego posesji.

To tak gwoli wyklarowania oczywistości.
Cytat z samego siebie.


Czy możemy pokusić się o jakieś zgrabne podsumowanie etyki ip? Czy podobnie jak w przypadku (braku) standardu apropriacji, należałoby uznać, że jest to stanowisko całkowicie bazujące na amoralizmie, odrzucające kategorycznie wszelkie normy moralne? W końcu moralność dotyczy domeny publicznej, a ip suwerennością właścicieli skutecznie odgranicza się od wpływów takowej, uniemożliwiając nominalnie jej zaistnienie. Co więcej, należy zauważyć, że każda moralność postuluje istnienie jakichś czynów zabronionych, a co za tym idzie, ogranicza produkcję pewnej liczby produktów, do których produkcji te czyny byłyby niezbędne. Aby więc uzyskać maksymalną liczbę dostępnych do wyboru produktów, należałoby zrezygnować z każdej moralności, prawda?

Blisko, ale jednak nieprawda. Byłoby tak, gdyby abstrahować od własności. Indywidualistyczny propertarianizm można jednak ująć w pewnej normie moralnej. Brzmi ona: środki uświęcają cele. Jakie środki? Prywatne, rzecz jasna. Czegokolwiek byś nie robił, jeśli czynisz to wyłącznie środkami prywatnymi, a cudze pozostawiasz swoim działaniem nienaruszone, jest to działanie dozwolone. Możesz dołączyć czyjeś środki, o ile wyrazi on na to zgodę lub jeśli zostanie przez Ciebie zawłaszczony – w wyniku naruszenia Twojej własności, przykładowo. Każdy cel zrealizowany w oparciu o swoje zasoby staje się więc słuszny. Jest to oczywiście stanowisko skrajnie odmienne od dziś powszechnie przyjmowanych, niekompatybilne zwłaszcza z substancjalnym podejściem twierdzącym, że jakiś czyn jest moralnie zły bądź dobry, bez względu na środki, jakimi nie byłby osiągnięty, prezentowanym przez konsekwencjalistów: stąd na przykład pomoc chorym można świadczyć zarówno przez państwo jak i poprzez charytatywność, natomiast zabijać nie wolno nigdy, dlatego morderstwo,
samobójstwo czy eutanazja są niemoralne. Indywidualistyczny propertiarianizm jednak nie zakłada popularności wśród opinii publicznej jako swojego priorytetu, bo tym jest wolność, postrzegana jako stan, w którym największa liczba ludzi może wybierać spośród najliczniejszego zbioru celów, największą ich liczbę, mając zapewnioną możliwość symultanicznego dążenia do ich realizacji.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 660
21 069
No masz w tej treści wskazane ograniczenia. Nie każdy kto zachowa się po propertariańsku/libertariańsku, określa się tym mianem, nawet jeśli się tak zachowa. Racja. Ale to o co pytasz, to w zasadzie kryteria stosowania nazewnictwa.

Kontekst się tu liczy. Kawador zakładając ten temat najprawdopodobniej pił do przepisów polskich, w świetle których ludzie sami nie mogą określać kiedy spotykają się z agresją i za coś takiego poszliby siedzieć, bo byłaby to nieproporcjonalna odpowiedź i przekroczenie granicy obrony koniecznej.

Propertarianami nazwał ludzi, którzy zadziałali tak, jak mogliby działać w anarchokapitalizmie, gdzie sami decydowaliby kiedy spotykają się na swojej ziemi z agresją i jak na nią odpowiedzieć. Nie miałoby znaczenia czy do domu wchodzi im trzeźwy osiłek czy napruta nastolatka i co sądzi na ten temat opinia publiczna, bo na danym terenie liczyłaby się wyłącznie opinia właściciela. W tym wypadku sąd stanął po stronie właścicieli, legitymizując ich reakcję, a agresorce, której agresja polegała na znalezieniu się nieproszoną u kogoś i nie reagowanie na jego polecenia, dowalił jeszcze wyrok od siebie.

Wiadomo, że ten temat jest pisany pół-żartem, więc nie za bardzo rozumiem czego w nim nie łapiesz.
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 572
6 362
Tak, nie mylisz się.
To było trochę retoryczne. Chciałem wytknąć Kawadorowi, że mówi o tych ludziach "propertarianie", mimo że ma zerową wiedzę co do ich "propertariańskości". Wiem, że to było w żartach, ale chyba coś jest na rzeczy, bo czasem tutaj latają teksty w stylu "propertarianie zrobiliby to, czy tamto" (np. w propertariańskiej dzielnicy akwizytor byłby najniebezpieczniejszym zawodem albo każdy propertarianin zbudowałby sobie wysoki mur i zasieki wokół domu). A oczywistym jest, że nie wiadomo, co poszczególny propertarianin/libertarianin by robił. Wiadomo tylko, czego by nie robił (nie naruszałby cudzej własności).

Nie każdy kto zachowa się po propertariańsku/libertariańsku, określa się tym mianem, nawet jeśli się tak zachowa.
No i właśnie - uważam, że nie ma czegoś takiego jak "zachowanie się po propertariańsku" w "pozytywnym" sensie. Zachować się "po propertariańsku" oznacza np. - nie przeszkadzać tym kolesiom, kiedy strzelają do pijanej panny zataczającej się po ich ogródku. Ale nie oznacza - strzelać do pijanej panny, która zatacza się po Twoim ogródku. To się ma nijak do propertariańskości / libertariańskości. Sposób Twojego zachowania na Twojej własnej posesji jest zupełnie bez znaczenia, jeśli idzie o "propertariańskość" czy "libertariańskość". Chyba że propertarianizm jest zdefiniowany "pozytywnie", ale to by było głupie i wewnętrznie sprzeczne.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 660
21 069
A oczywistym jest, że nie wiadomo, co poszczególny propertarianin/libertarianin by robił. Wiadomo tylko, czego by nie robił (nie naruszałby cudzej własności).
No i właśnie dlatego, że nie wiadomo, można sobie żartobliwie spekulować, "że propertarianie zrobiliby to, czy tamto".
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
FatBantha napisał:
Kawador zakładając ten temat najprawdopodobniej pił do przepisów polskich, w świetle których ludzie sami nie mogą określać kiedy spotykają się z agresją i za coś takiego poszliby siedzieć, bo byłaby to nieproporcjonalna odpowiedź i przekroczenie granicy obrony koniecznej.
Tak było.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 452
22 397
A morał z tej bajki jest taki, że trzeba umieć pić. Czego Jaś się za młodu nie naumie, tego stary Jan nie będzie umiał. A w USA ustawili granicę wieku uprawniająca do picia alkoholu na 21 lat i to właśnie są efekty traktowania narodu jak bydło. Amerykanie jako naród nie umieją pić. U nas młódź regularnie podpija ukradkiem alkohol za młodu, poznaje swe możliwości i jako naród, jako tako umiemy pić.
 

Hitch

3 149
4 481
Myślisz, że amerykańska młodzież nie podpija ukradkiem alkoholu? Od kiedy to regulacje odnośnie wieku uprawniającego do spożywania czegokolwiek wpływają na rzeczywisty stan rzeczy? :)
 

father Tucker

egoista, marzyciel i czciciel chaosu
2 330
5 773
Tu działa pewnie coś takiego jak w przypadku narkomanii: W Portugalii gdy zdepenalizowano narkotyki, ich spożycie wzrosło, ale za to spadła liczba uzależnionych. Za to kraje o ostrej polityce antynarkotykowej mają największy problem z narkomanią. Po prostu społeczeństwo oddolnie radzi sobie z jakimś problemem. W Polsce, dzięki liberalnej postawie alkoholowej, rozwinęła się kultura picia, tak więc nawet jakby się laska spiła, to nikt by jej nie wypuścił bez obstawy. I w ogóle młodzież zna granice własnych organizmów. Parę razy widziałem, jak piją młodzi Szwedzi i Hiszpanie. Polega to na jak najszybszym obaleniu całego posiadanego alkoholu ( najlepiej na wyścigi ) i jebnięciu na ryj w mniej niż godzinę. No po prostu bydło.
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 688
13 612
Wiecie, mnie w naszym kraju, w którym przecież pije się niemalże od dziecka, też zdarzyło się, że wlazł mi na chatę pijaczek i chciał się przespać. Nie wnioskowałbym więc, że to brak praktyki - bo ten na pewno był bardzo doświadczony w tej materii.
 

simek

Well-Known Member
1 367
1 990
I w ogóle młodzież zna granice własnych organizmów. Parę razy widziałem, jak piją młodzi Szwedzi i Hiszpanie. Polega to na jak najszybszym obaleniu całego posiadanego alkoholu ( najlepiej na wyścigi ) i jebnięciu na ryj w mniej niż godzinę. No po prostu bydło.
Że niby w Hiszpanii jest jakiś problem z dostępnością alkoholu i dlatego młodzież nie umie pić? Twierdzenie, że Polacy piją kulturalniej jest wzięte z kosmosu, może i mamy mocniejsze głowy, ale skłonność do najebki jest taka sama jak na praktycznie całym świecie, a poznanie ograniczeń własnego organizmu to rzadkie zjawisko. Mi samemu nie udało się tych ograniczeń dobrze oszacować, więc zrezygnowałem jakiś czas temu z picia mocnych trunków, polecam :)
 
Do góry Bottom