D
Deleted member 427
Guest
źródło: http://boskawola.blogspot.com/2012/03/i ... octis.html (poniższy tekst stanowi copy-paste treści wpisu + komentarza pod nim)
Jak do tej pory nikomu nie udało się w ogóle dowieść, że coś takiego jak ius primae noctis kiedykolwiek i gdziekolwiek istniało. Jest to efekt jakiegoś błędu lub wręcz żartu z XVI wieku – powtórzonego potem, zwielokrotnionego i wyolbrzymionego w toku XVIII-wiecznych polemik z "ciemnym feudalizmem", od czego mit ten utrwalił się w kulturze popularnej, aż w filmie "Braveheart" doczekał się ekranizacji. Nie zna tego prawa Europa barbarzyńska, przedchrześcijańska – jakim cudem miałoby istnieć w chrześcijańskim średniowieczu?
Praźródłem tej "miejskiej legendy" jest komentarz francuskiego prawnika Jeana Papon, zawarty w wydanej w 1556 roku książce "Receuil d’arrests notables", do dekretu paryskiego Parlamentu w sprawie sporu między biskupem Amiens a mieszczanami tego zacnego grodu, który to spór autor (prawdopodobnie błędnie) datuje na rok 1401 (nie odnaleziono takiego dekretu, znany jest za to z 1409). Komentarz, BEZ ZWIĄZKU Z TREŚCIĄ ORZECZENIA, brzmi (znalazłem na szybko tylko angielskie tłumaczenie):
It is execrable that in some places of this kingdom, and even in Auvergne, we can find the custom observed and tolerated, that the lord of the place had the right to lie the first night with the bride. This is not far from what Diodorus Scilus wrote in the sixth book of his history, that in some places in Sicily a girl marrying for the first time was prostituted to several unmarried young men and remained with the one who knew her last. These are barbaric and brutal acts, unworthy not only Christians but men.
Potem ta sama plotka powtarzana jest raz na jakiś czas (w roku 1580, potem 1680) w książkach prawniczych korzystających ze zbioru Papona. Sprawa nabiera rozgłosu wraz z Voltairem, który nie tylko umieścił takie hasło w swoim "Słowniku filozoficznym" – ale i napisał sztukę teatralną o "prawie pierwszej nocy".
Kłopot w tym, że nie udało się odnaleźć żadnych dokumentów wcześniejszych niż ten fragment z Papona. A przecież, gdyby taki zwyczaj istniał – niemożliwym jest, żeby nie wynikły z tego powodu jakieś spory sądowe. Już pomijając fakt, że milczą o tym zgodnie wszystkie zbiory kazań (a solidny katalog grzechów i grzeszków można tam znaleźć), kroniki, roczniki, orzeczenia synodów i dekrety soborowe. Archiwa pękają w szwach od sporów sądowych między panami a ich poddanymi. W Polsce przyjmowania skarg na panów zakazał sądom królewskim dopiero Zygmunt Stary – to stanowczo zbyt późno, żeby nie powstały całe tomy wyroków o "prawo pierwszej nocy", gdyby takie prawo kiedykolwiek w Polsce istniało. W wieku krajach europejskich – np. właśnie we Francji – poddani nigdy prawa skargi nie utracili – a w wieku XVI byli już praktycznie wolni osobiście! Również żadne ze znanych źródeł do dziejów prawa barbarzyńskiego (tu polecam nieocenioną "Barbarzyńską Europę" Karola Modzelewskiego) nic o tym nie wspomina.
Wniosek: Paponowi najprawdopodobniej się to "prawo pierwszej nocy" przyśniło. Pisał skądinąd pod z góry założoną tezę: jako postępowy prawnik, zwolennik absolutyzmu i supremacji prawa rzymskiego nad barbarzyńskim prawem zwyczajowym – dowodził gdzie mógł i jak mógł, że poddani króla Francji to dzikusy, których władza musi wziąć za twarz i ucywilizować.
Jak do tej pory nikomu nie udało się w ogóle dowieść, że coś takiego jak ius primae noctis kiedykolwiek i gdziekolwiek istniało. Jest to efekt jakiegoś błędu lub wręcz żartu z XVI wieku – powtórzonego potem, zwielokrotnionego i wyolbrzymionego w toku XVIII-wiecznych polemik z "ciemnym feudalizmem", od czego mit ten utrwalił się w kulturze popularnej, aż w filmie "Braveheart" doczekał się ekranizacji. Nie zna tego prawa Europa barbarzyńska, przedchrześcijańska – jakim cudem miałoby istnieć w chrześcijańskim średniowieczu?
Praźródłem tej "miejskiej legendy" jest komentarz francuskiego prawnika Jeana Papon, zawarty w wydanej w 1556 roku książce "Receuil d’arrests notables", do dekretu paryskiego Parlamentu w sprawie sporu między biskupem Amiens a mieszczanami tego zacnego grodu, który to spór autor (prawdopodobnie błędnie) datuje na rok 1401 (nie odnaleziono takiego dekretu, znany jest za to z 1409). Komentarz, BEZ ZWIĄZKU Z TREŚCIĄ ORZECZENIA, brzmi (znalazłem na szybko tylko angielskie tłumaczenie):
It is execrable that in some places of this kingdom, and even in Auvergne, we can find the custom observed and tolerated, that the lord of the place had the right to lie the first night with the bride. This is not far from what Diodorus Scilus wrote in the sixth book of his history, that in some places in Sicily a girl marrying for the first time was prostituted to several unmarried young men and remained with the one who knew her last. These are barbaric and brutal acts, unworthy not only Christians but men.
Potem ta sama plotka powtarzana jest raz na jakiś czas (w roku 1580, potem 1680) w książkach prawniczych korzystających ze zbioru Papona. Sprawa nabiera rozgłosu wraz z Voltairem, który nie tylko umieścił takie hasło w swoim "Słowniku filozoficznym" – ale i napisał sztukę teatralną o "prawie pierwszej nocy".
Kłopot w tym, że nie udało się odnaleźć żadnych dokumentów wcześniejszych niż ten fragment z Papona. A przecież, gdyby taki zwyczaj istniał – niemożliwym jest, żeby nie wynikły z tego powodu jakieś spory sądowe. Już pomijając fakt, że milczą o tym zgodnie wszystkie zbiory kazań (a solidny katalog grzechów i grzeszków można tam znaleźć), kroniki, roczniki, orzeczenia synodów i dekrety soborowe. Archiwa pękają w szwach od sporów sądowych między panami a ich poddanymi. W Polsce przyjmowania skarg na panów zakazał sądom królewskim dopiero Zygmunt Stary – to stanowczo zbyt późno, żeby nie powstały całe tomy wyroków o "prawo pierwszej nocy", gdyby takie prawo kiedykolwiek w Polsce istniało. W wieku krajach europejskich – np. właśnie we Francji – poddani nigdy prawa skargi nie utracili – a w wieku XVI byli już praktycznie wolni osobiście! Również żadne ze znanych źródeł do dziejów prawa barbarzyńskiego (tu polecam nieocenioną "Barbarzyńską Europę" Karola Modzelewskiego) nic o tym nie wspomina.
Wniosek: Paponowi najprawdopodobniej się to "prawo pierwszej nocy" przyśniło. Pisał skądinąd pod z góry założoną tezę: jako postępowy prawnik, zwolennik absolutyzmu i supremacji prawa rzymskiego nad barbarzyńskim prawem zwyczajowym – dowodził gdzie mógł i jak mógł, że poddani króla Francji to dzikusy, których władza musi wziąć za twarz i ucywilizować.