Podatki - co wywalić, co zostawić.

NeroPlays

New Member
4
4
Witam. Z tej strony Nero. Jestem YouTuberem (niedługo jak znajdę czas to coś nagram) małego formatu. Jako że wiadomo iż podatki są z reguły formą okradania/wywłaszczania jeśli nie robimy tego z głową (jak wiele takich w polsce) to są też tzw. podatki dobre, które działają pozytywnie na np. Polską Armię czy obronę granic. i teraz moja prośba. Piszę dokument o nazwie Ustawa regulująca prawo podatkowe i społeczne w Polsce. prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf. Jest to strona gdzie są wszystkie akty prawne które kiedykolwiek ujrzały światło dzienne jako działające prawo. Zachęcam do udziału w poszukiwaniach absurdalnych podatków i praw, które można a nawet trzeba za przeproszeniem - wypierdolić - z Polskiego systemu legislacyjnego.
 
OP
N

NeroPlays

New Member
4
4
Sługa szatana... A kto cię bronił w 39-tym? kto walczył mimo podboju RP? kto zdobył niemiaszki i ruskich w 16-tym wieku? Polska Armia.
 

mikioli

Well-Known Member
2 679
5 020
Sługa szatana... A kto cię bronił w 39-tym? kto walczył mimo podboju RP? kto zdobył niemiaszki i ruskich w 16-tym wieku? Polska Armia.
No właśnie... przed hitleryzmem polaków obroniła w sumie armia czerwona, która pogoniła niemców... nie WP z podatków... A po drugie podatki zawsze są formą kradzieży/wywłaszczenia bo nie są dobrowolne.

Co do wywalania... najpierw określ co chcesz zrobić i co uzyskać... bo aktualny system to w sumie ani wydajny etatyzm, ani dobry liberalizm... to taka knajacka republika niczego.
 
OP
N

NeroPlays

New Member
4
4
Mikioli. Tak:
1. Usunięcie przymusowych szczepień ( jestem pro - ale rozumiem że inni chcą prawo nie szczepić swoich dzieci, dlatego)
2. Zmniejszenie podatku dochodowego na 10 i 15%
3. Wywalić z 100 niepotrzebnych podatków,
4. Wywalić z jakieś 25 conajmniej umów które są niekorzystne
5. http://fileshare.link/e9a8dc7ee43e583f/Konwencja_Libertariańska_1.docx
6. http://fileshare.link/54b162e5f153ef2e/Konstytucja_IV-tej_RP.pdf - nowa konstytucja. Libertarianom się spodoba
7. Reforma NFZ
8. POLExit
 

Eli-minator

zdrajca świętych dogmatów
698
1 598
Mikioli. Tak:
1. Usunięcie przymusowych szczepień ( jestem pro - ale rozumiem że inni chcą prawo nie szczepić swoich dzieci, dlatego)
2. Zmniejszenie podatku dochodowego na 10 i 15%
3. Wywalić z 100 niepotrzebnych podatków,
4. Wywalić z jakieś 25 conajmniej umów które są niekorzystne
5. http://fileshare.link/e9a8dc7ee43e583f/Konwencja_Libertariańska_1.docx
6. http://fileshare.link/54b162e5f153ef2e/Konstytucja_IV-tej_RP.pdf - nowa konstytucja. Libertarianom się spodoba
7. Reforma NFZ
8. POLExit

10 i 15?

A nie lepiej 0 i 10? Czyli prawdziwa (czyli dla każdego, więcej, nie tylko każdej osoby fizycznej, DLA każdego podmiotu) kwota wolna w wysokości takiej, jak w Anglii (w Anglii dla osób fizycznych), a wszystko więcej 10. W zasadzie jest to liniowy z kwotą wolną.

Nawiasem. Trudno będzie znaleźć innego stałego użytkownika tego forum, który w ogóle by poparł istnienie podatku dochodowego. Być może jestem jedyny. Może Redrum? On różne "głupoty" (rzeczy niepopularne) tu wypisuje, więc może by mi w tym potowarzyszył.

I likwidacja NFZ. Tu nie ma czego reformować, rynek niech się rozwija.
 
C

Cngelx

Guest
6. http://fileshare.link/54b162e5f153ef2e/Konstytucja_IV-tej_RP.pdf - nowa konstytucja. Libertarianom się spodoba
8. POLExit
Jak już zabawa w fantazjowanie to nie lepiej przy okazji zmienić nazwę kraju na Kaganat Lechicki, czy coś takiego?

Poza tym jak już robisz "nową" konstytucje zmieniając na szybko kilka słów w konstytucji solidaruchów-komuchów z 1997 roku to przynajmniej byś się postarał i zmodyfikował chociaż Art. 22...

POLExit, czyli co, wejście w skład Federacji Rosyjskiej, czy może zamiana tych terenów w kordon sanitarny, żeby zachód z rosją miał gdzie się napierdalać, bez robienia syfu u siebie?
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

mikioli

Well-Known Member
2 679
5 020
Mikioli. Tak:
1. Usunięcie przymusowych szczepień ( jestem pro - ale rozumiem że inni chcą prawo nie szczepić swoich dzieci, dlatego)
2. Zmniejszenie podatku dochodowego na 10 i 15%
3. Wywalić z 100 niepotrzebnych podatków,
4. Wywalić z jakieś 25 conajmniej umów które są niekorzystne
5. http://fileshare.link/e9a8dc7ee43e583f/Konwencja_Libertariańska_1.docx
6. http://fileshare.link/54b162e5f153ef2e/Konstytucja_IV-tej_RP.pdf - nowa konstytucja. Libertarianom się spodoba
7. Reforma NFZ
8. POLExit
To są postulaty... często mgliste, a nie kierunek zmian. Szczepienia? Temat zupełnie nie istotny. Zmiana PIT na 10/15% już zupełnie uczyni ten podatek bezsensownym, bo koszty i tak już duże zostaną na tym samym poziomie, a zyski prawdopodobnie spadną. Skazować gówno. 3. Jakich podatków. 4. Jakich umów 7. Jaka reforma. 8. Qui bono?
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 819
13 798
Podatki są głupim tematem dyskusji. Druga strona bilansu rządu jest istotna. Tak jak pan Janusz często powtarza - wszystkie podatki są przerzucalne. Czy to PIT, czy to VAT czy akcyza albo opłaty za emisje CO2.

Jeśli rząd wydaje 100 miliardów to jest w zasadzie obojętne, w które miejsce krwioobiegu społeczeństwa wkręci sobie kurek, którym będzie ściągał z organizmu te 100 miliardów. Organizm się zaadaptuje. Jeśli krew bedzie sciągana z palca serdecznego lewej ręki, to organizm stworzy tam większe naczynia krwionośne. Rząd, zeby uniknąć zatorów i efektywnie ściągać krew, stara się wkręcac wiele małych kurków w rózne miejsca, ale generalnie efekt sumaryczny jest taki sam. Dyskusje o tym, czy obniżyć VAT na pieluszki w zamian podnosząc akcyze na energię elektryczną... no bez jaj. Taka dyskusja to rozmyślanie, w jaki sposób rząd może być bardziej efektywny w grabieży. Jeśli podatek jest "szkodliwy dla gospodarki" i chcemy go zrestrukturyzować by był bardziej "nieszkodliwy", tzn. by nie powodował szkód w "bazie podatkowej" to tak naprawdę dyskutujemy o tym, w jaki sposób pomóc rządowi rosnąć w efektywny sposób.

Co prawda rząd próbuje przy użyciu systemu podatkowego stymulować jedne organy kosztem drugich, ale te próby są skuteczne co najwyżej na krótką metę.

Ilość ściąganych podatków odpowiada wydatkom rządowym, po prostu. Nie można obniżyć podatków nie redukując wydatków. Rząd sobie stworzy deficyt tak czy inaczej, przerzucając spłatę na następne kadencje i pokolenia.

Trzeba skupić się na tym, ze rząd nie musi hodowac koni arabskich, produkować nawozów sztucznych, transmitować meczy piłkarskich i wozić pasażerów z miasta do miasta. Dlatego też warto unikac dyskusji nt. "kto bedzie budował drogi" w debatach z nielibertarianami. Trzeba taktu i taktyki. Trzeba argumentować na poziomie "rząd nie musi finansować chłopa przebierającego się za babę (kanał TVP Rozrywka transmituje głównie kabarety)
 
Ostatnia edycja:

mikioli

Well-Known Member
2 679
5 020
Podatki są głupim tematem dyskusji. Druga strona bilansu rządu jest istotna. Tak jak pan Janusz często powtarza - wszystkie podatki są przerzucalne. Czy to PIT, czy to VAT czy akcyza albo opłaty za emisje CO2.

Jeśli rząd wydaje 100 miliardów to jest w zasadzie obojętne, w które miejsce krwioobiegu społeczeństwa wkręci sobie kurek, którym będzie ściągał z organizmu te 100 miliardów. Organizm się zaadaptuje. Jeśli krew bedzie sciągana z palca serdecznego lewej ręki, to organizm stworzy tam większe naczynia krwionośne. Rząd, zeby uniknąć zatorów i efektywnie ściągać krew, stara się wkręcac wiele małych kurków w rózne miejsca, ale generalnie efekt sumaryczny jest taki sam. Dyskusje o tym, czy obniżyć VAT na pieluszki w zamian podnosząc akcyze na energię elektryczną... no bez jaj. Taka dyskusja to rozmyślanie, w jaki sposób rząd może być bardziej efektywny w grabieży. Jeśli podatek jest "szkodliwy dla gospodarki" i chcemy go zrestrukturyzować by był bardziej "nieszkodliwy", tzn. by nie powodował szkód w "bazie podatkowej" to tak naprawdę dyskutujemy o tym, w jaki sposób pomóc rządowi rosnąć w efektywny sposób.

Co prawda rząd próbuje przy użyciu systemu podatkowego stymulować jedne organy kosztem drugich, ale te próby są skuteczne co najwyżej na krótką metę.

Ilość ściąganych podatków odpowiada wydatkom rządowym, po prostu. Nie można obniżyć podatków nie redukując wydatków. Rząd sobie stworzy deficyt tak czy inaczej, przerzucając spłatę na następne kadencje i pokolenia.

Trzeba skupić się na tym, ze rząd nie musi hodowac koni arabskich, produkować nawozów sztucznych, transmitować meczy piłkarskich i wozić pasażerów z miasta do miasta. Dlatego też warto unikac dyskusji nt. "kto bedzie budował drogi" w debatach z nielibertarianami. Trzeba taktu i taktyki. Trzeba argumentować na poziomie "rząd nie musi finansować chłopa przebierającego się za babę (kanał TVP Rozrywka transmituje głównie kabarety)
Nie zawsze podatki są przerzucalne, to zależy od wielu czynników. Stymulowanie i podcinanie pewnych branż jak najbardziej działa też na dłuższą metę... tylko z efektami negatywnymi o których rząd nie pamięta.
 

Eli-minator

zdrajca świętych dogmatów
698
1 598
Podatki są głupim tematem dyskusji. Druga strona bilansu rządu jest istotna. Tak jak pan Janusz często powtarza - wszystkie podatki są przerzucalne. Czy to PIT, czy to VAT czy akcyza albo opłaty za emisje CO2.

Jeśli rząd wydaje 100 miliardów to jest w zasadzie obojętne, w które miejsce krwioobiegu społeczeństwa wkręci sobie kurek, którym będzie ściągał z organizmu te 100 miliardów. Organizm się zaadaptuje. Jeśli krew bedzie sciągana z palca serdecznego lewej ręki, to organizm stworzy tam większe naczynia krwionośne. Rząd, zeby uniknąć zatorów i efektywnie ściągać krew, stara się wkręcac wiele małych kurków w rózne miejsca, ale generalnie efekt sumaryczny jest taki sam. Dyskusje o tym, czy obniżyć VAT na pieluszki w zamian podnosząc akcyze na energię elektryczną... no bez jaj. Taka dyskusja to rozmyślanie, w jaki sposób rząd może być bardziej efektywny w grabieży. Jeśli podatek jest "szkodliwy dla gospodarki" i chcemy go zrestrukturyzować by był bardziej "nieszkodliwy", tzn. by nie powodował szkód w "bazie podatkowej" to tak naprawdę dyskutujemy o tym, w jaki sposób pomóc rządowi rosnąć w efektywny sposób.

Co prawda rząd próbuje przy użyciu systemu podatkowego stymulować jedne organy kosztem drugich, ale te próby są skuteczne co najwyżej na krótką metę.

Ilość ściąganych podatków odpowiada wydatkom rządowym, po prostu. Nie można obniżyć podatków nie redukując wydatków. Rząd sobie stworzy deficyt tak czy inaczej, przerzucając spłatę na następne kadencje i pokolenia.

Trzeba skupić się na tym, ze rząd nie musi hodowac koni arabskich, produkować nawozów sztucznych, transmitować meczy piłkarskich i wozić pasażerów z miasta do miasta. Dlatego też warto unikac dyskusji nt. "kto bedzie budował drogi" w debatach z nielibertarianami. Trzeba taktu i taktyki. Trzeba argumentować na poziomie "rząd nie musi finansować chłopa przebierającego się za babę (kanał TVP Rozrywka transmituje głównie kabarety)

Idea główna Twojego wystąpienia (zastanawiać się, jak poobcinać WYDATKI państwa) jest bardzo słuszna, ale przykłady na koniec podałeś raczej słabe. Różne sprawy takie jak produkowanie nawozów sztucznych nie tylko nie są finansowane z podatków, ale też BARDZO sprzyjają obniżaniu podatków. Po pierwsze, nawozy są potrzebne, jest na nie autentycznie rynkowy popyt. Po drugie, działalność taka przynosi zysk, w ogóle nie jest finansowana z podatków (mówię ogólnie, poszczególne lata rozliczeniowe, fabryki, itd. mogą mieć swoją specyfikę). Po trzecie, tego typu działalność jest bardziej zyskowna, gdy prowadzi ją państwo (tak (!), oczywiście nie wynika to z tego, że państwo lepiej gospodaruje, ale stąd, że prywatny biznes nie chce generować oficjalnego zysku, bo nie w smak mu jego opodatkowanie). Po czwarte, w tym systemie - bez obniżonych podatków, którą to obniżkę kontestujesz - państwo produkując umowne "nawozy" wygrywa na każdym kroku, bo może opodatkować własną aktywność (pozorny bezsens, w rzeczywistości podatek od zysku jest płacony, a nie byłby płacony przez prywatny biznes), a następnie czerpać zysk właścicielski JUŻ PO opodatkowaniu, ponadto zachowuje władzę, kontrolę i siłę sprawczą (to ono może zmuszać firmę do różnych nietypowych działań, tak jak mógłby to robić też prywatny właściciel, który - zdarza się - miewa też nietypowe pasje, a nie tylko pomnażanie zasobów materialnych).

Biorąc to pod uwagę, nie przekonasz tą drogą w miarę bystrego zwykłego "janusza" który chce spokojnie odbierać 500+ lub jest bezdzietnym emerytem lub młodym policjantem.

Istota problemu ukryje się przed nim, gdy jest tylko w miarę bystry, a tą istotą jest degradacja społeczeństwa związana z niewłaściwym wykorzystaniem zasobów, utrata szans związanych ze zdrowym, trwałym boomem oraz rozbestwienie lewiatana.

Zawsze przecież można powiedzieć: dlaczego to kabaretowa przebrana za babę mężczizna nie miałaby raczej FINASOWAĆ (duża oglądalność kiczu i walący za nią reklamodawcy...) popisów szydło, morawieckiego i rachonia - zamiast podatnika, na przykład mnie?

To, czy państwo prowadzi działalność gospodarczą, jest kwestią stosunkowo drugorzędną. Istotne są wydatki, które nie są działalnością gospodarczą. Np. na straż miejską, na składkę do budżetu Unii Europejskiej, na członkostwo w ONZ, na zakup hiper drogich systemów obrony przeciwrakietowej od naszego tak nas kochającego przyjaciela USA, na telewizory, sprzęt sportowy i inne miłe rzeczy dla więźniów, na refundowanie in vitro (nawet jeśli robi to miasto, a nie ministerstwo), na stypendia dla studentów (dlaczego nie dla forumowiczów? chyba dział ekonomia na libnecie jest lepszy niż zajęcia z ekonomii na Wyższej Szkole Pierdomarketinku Humanistycznego w Kutnie czy Pile), na uczelnie i instytuty prowadzące badania pseudonaukowe (choćby teologia), na mnóstwo innych jeszcze, nierzadko kosztownych rzeczy.

Większość z tych rzeczy powinna przestać istnieć jako wydatek państwa. Połączone - to gigantyczny wydatek. Jeśli jakoś przekonać zwykłego, bystrego człowieka, to tym, że on z własnej kieszeni naprawdę ponosi ten wydatek. Jeśli miła mu teologia, to szybko należy to wyczuć i w to miejsce wstawić gender studies.
 

libertarianin.tom

akapowy dogmatyk
2 638
6 187
Nie zawsze podatki są przerzucalne, to zależy od wielu czynników. Stymulowanie i podcinanie pewnych branż jak najbardziej działa też na dłuższą metę... tylko z efektami negatywnymi o których rząd nie pamięta.
Podatki oczywiscie sa przerzucane ale w tyl (praca i renta gruntowa) a nie w przod (ceny gotowych produktow). Prowadzi to do obnizenia poziomu produkcji, ten powoduje zwyzke cen i tym samym obniza sie poziom zycia. Gdyby to dzialalo jak mowi Korwin (przerzucanie cen na odbiorcow koncowych) to by podatki wogole niczego by nie zmienialy w produkcji ino ceny nominalne i place nominalne by sobie rosly w nieskonczonosc i dzialalo by to sobie jak jak perpetuum mobile. No bzdura totalna.
Podatki prowadza do zmniejszenia produkcji i dlatego sa takie zle.
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 819
13 798
Po pierwsze, nawozy są potrzebne, jest na nie autentycznie rynkowy popyt.
Także paliwo jest potrzebne, i dlatego rząd kupił sobie rafinerię w Możejkach.
Natomiast rząd MOŻE prowadzić zyskowny biznes tylko pozornie, jeśli ograniczy sobie konkurencję. Wówczas zawyżona cena produktów wytwarzanych przez rząd będzie jeszcze jednym ukrytym podatkiem płaconym przez konsumenta.
 
Ostatnia edycja:

tolep

ChNiNK! ChP!
7 819
13 798
@libertarianin.tom @alfacentauri

Podatki są przeczucalne w przód w takim stopniu, w jakim popyt na opodatkowane dobro jest nieelastyczny cenowo (bo, na przykład, nie ma na rynku dóbr substytucyjnych). Stąd właśnie akcyza i VAT (naliczany PO akcyzie) na paliwo, nałogi czy energię są tak bardzo lubiane przez rządy.

W przypadku VAT na pozostałe produkty, oczywiście także płaci go konsument. Podniesienie powszechnego i równego VAT o punkt procentowy może zmienić strukturę popytu (bo ta elastyczność jest różna dla różnych dóbr) i stąd taka podwyżka może zmniejszyć dochody jednej branży produkcji, a innej wręcz zwiększyć.
 

Eli-minator

zdrajca świętych dogmatów
698
1 598
Także paliwo jest potrzebne, i dlatego rząd kupił sobie rafinerię w Możejkach.
Nie popieram, ale problem jest drugorzędny i mało poręczny w edukacji społeczeństwa. Jestem za wycofaniem się państwa (aby możliwie jak najdrożej - całkowicie transparentnie) z akcjonariatu Orlenu. Automatycznie będzie to koniec Jasińskich, starych PZPR-owców, Obajtków od robienia kampanii dla Szydło znanych jako "radny z Pcimia" (cokolwiek to jest ta "Pcimia"), itd.
 

Eli-minator

zdrajca świętych dogmatów
698
1 598
Natomiast rząd MOŻE prowadzić zyskowny biznes tylko pozornie, jeśli ograniczy sobie konkurencję. Wówczas zawyżona cena produktów wytwarzanych przez rząd będzie jeszcze jednym ukrytym podatkiem płaconym przez konsumenta.

Polemika z wersją po edycji:
To dogmatyczna teza bez pokrycia w rzeczywistości. Broni Ci ktoś postawić rafinerię do benzyny albo fabrykę nawozów? W jaki sposób rząd Cię ogranicza w tej sprawie? Każdy w starciu z dużym potentatem (choćby jak najbardziej sterylnie prywatnym, a szczerze mówiąc nawet prędzej sterylnie prywatnym, bo państwowy może trochę lekceważyć swoje interesy) będzie miał problemy.

W jaki sposób rząd francuski poza Francją ograniczał konkurencję dla Orange albo dla samochodów renault? A może dofinansowywał sprzedaż usług orange i samochodów renault poza Francją? To bzdury. Nawet jak państwo francuskie miało pozycję podobną do państwa polskiego w orlenie w tych francuskich firmach, to przynosiły one zysk ze sprzedaży za granicą mimo że rząd francuski w żaden sposób nie ograniczał dla nich konkurencji.
 

libertarianin.tom

akapowy dogmatyk
2 638
6 187
@libertarianin.tom @alfacentauri

Podatki są przeczucalne w przód w takim stopniu, w jakim popyt na opodatkowane dobro jest nieelastyczny cenowo (bo, na przykład, nie ma na rynku dóbr substytucyjnych). Stąd właśnie akcyza i VAT (naliczany PO akcyzie) na paliwo, nałogi czy energię są tak bardzo lubiane przez rządy.

W przypadku VAT na pozostałe produkty, oczywiście także płaci go konsument. Podniesienie powszechnego i równego VAT o punkt procentowy może zmienić strukturę popytu (bo ta elastyczność jest różna dla różnych dóbr) i stąd taka podwyżka może zmniejszyć dochody jednej branży produkcji, a innej wręcz zwiększyć.
Skoro konsumenci sa gotowi zaplacic wiecej za dany produky to dlaczego firmy nie podnosza cen przed podwyzka podatku?

Podwyzka ceny spowoduje zmniejszenie sie popytu na dany produkt (np. alternatywa dla kupienia benzyny i pojechania autem na wies na weekend jest nie kupowanie benzyny i zostanie w domu na kanapie). Po co wiec utrzymywac taki sam poziom produkcji i wyzsze ceny skoro doprowadzi to ino do zmniejszenia zysku? Logicznym rozwiazaniem jest wlasnie obnizenie poziomu produkcji i obciecie pensji robotnikom/zwolnienie czesci zalogi.

Tak wiec Rothbard (i ogolnie ASE) ma tutaj racje (zreszta poswiecil on na wytlumaczenie tego zjawiska caly dlugi rozdzial w swoim 3 tomowym dziele o ekonomii).
 
Do góry Bottom