Patenty

  • Thread starter Deleted member 427
  • Rozpoczęty
D

Deleted member 427

Guest
Czytam sobie blog Cynika9 i wpis "Jumające humanoidy". Zaczęło się od IP, a zeszło na patenty i tak już zostało. Dlatego w tym wątku chciałbym się skupić wyłącznie na prawie patentowym.

Wśród zwolenników prawa patentowego dominuje wyłącznie jeden argument: Stworzenie jednej tylko gry, Starcraft II, kosztowało 100 mln dolców. Gry niezwykle dopracowanej, za którą idzie wsparcie całego battle netu, który jest utrzymywany ze sprzedaży tej gry. Cos takiego nigdy by nie powstało bez patentu. Nikt by nie wydał 100 baniek, żeby bele smark mógł to kopiować. W imię czego? wolności?

Co myślicie? Mocna ta argumentacja obrońców prawa patentowego ?
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
Jest szansa, że w najbliższym czasie ukaże się polski przekład tego rozdziału?
 

s00lis

Member
211
5
Ja sądzę, że patenty mogą wpływać zdecydowanie negatywnie na ilość nowych wynalazków. Wystarczy wyobrazić sobie świat, w którym każdy kolejny nawet najdrobniejszy wynalazek był patentowany. Po pewnym czasie tworzenie czegokolwiek stałoby się niemal niemożliwe, bo ciężko skonstruować coś, co nie zawierałoby w swej złożoności elementów przez kogoś już opatentowanych.
Patenty grały kluczową rolę w rozwoju przemysłów urządzeń elektronicznych, komunikacyjnym i chemicznym. To głównie dzięki patentom udało się General Electric i Westinghouse rozrosnąć się i zdominować rynek produktów elektrycznych na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. W 1906 ograniczyły wzajemne pozywanie się dzieląc się patentami.
To mi wygląda raczej na antyargument, który raczej na tym forum nie wymaga komentarza.
Natomiast argumenty z rzekomej użyteczności patentów zupełnie do mnie nie przemawiają. Według mnie głównym czynnikiem decydującym o sukcesie firmy jest bycie pierwszym przy wynalezieniu nowej technologii. Prestiż i reklama z tego tytułu nie dość, że znacząco wpływają na zyski, to do tego motywują do dalszej pracy na konkurencyjnym rynku i zwiększania jakości swoich produktów.

Co do Star Crafta:
http://www.gamikaze.pl/PC/Aktualnosci/StarCraft_II_koszty_i_sprzedaz.aspx

kawador napisał:
Podobno nawet Open Source rozwija się dzięki finansowaniu przez potentatów (IBM, Sun). Gdyby nie patenty, technologia Open Source nigdy by nie powstała.
Open Source to nie technologia, tylko ruch i nie mam pojęcia w jaki sposób mogłyby go napędzać prawa patentowe.
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
Autorzy wieszają psy na prawie autorskim i jednocześnie zabraniają tłumaczyć tekst zasłaniając się prawem autorskim?
Sweet.
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 693
13 640
kawador napisał:
Autorzy wieszają psy na prawie autorskim i jednocześnie zabraniają tłumaczyć tekst zasłaniając się prawem autorskim?
Sweet.
A skąd taki wniosek? Ja tam żadnych copyrightów nie widzę. Chcesz, to przetłumacz.
 

Forek

pan
35
1
Są dwie rzeczy: jeden to ochrona konkretnych bitów: programu, tekstu, zdjęcia, druga to patenty które są sprawą groźniejszą i niesprawiedliwością. Jeżeli chodzi o zwykłą własność intelektualną to jest jeszcze jakiś wybór, można użyć wolnych programów, jedynym problemem będzie to by znalazł się ktoś kto poświęci swój czas na wytworzenie i rozda za darmo konkurując z koncernami mającymi miliardy. Niestety nie ma wyboru jeśli chodzi o muzykę.
Gorzej jest z patentami na algorytmy - to jakieś horrendum. Algorytm jest to sposób na rozwiązanie jakiegoś problemu który istnieje pozaczasowo, wieki przed narodzeniem odkrywcy. Tak jak liczba pi czy zbiór Mandelbrota. Jeżeli własność jest potrzebna (występuje nawet w świecie zwierząt) gdy mamy pewne zasoby które mogą należeć do jednego lub drugiego, to sposób rozwiązania problemu może być użyty przez wiele osób jednocześnie. Zamiast korzystać z tego wspaniałego faktu, patenty _sztucznie_ sprawiają że jest on niedostępny. I to znacznie bardziej niż to się dzieje z rzeczami materialnymi, bo jeżeli chodzi o materię to istnieje wiele kopii rzeczy pewnego rodzaju. Ten sposób istnieje może istnieć tylko jeden, inne sposoby mogą być znacznie mniej wydajne. I jeżeli można napisać wolne oprogramowanie zastępujące płatne, to nie wyczaruje się innego sposobu rozwiązania danego problemu, jeżeli taki inny sposób nie istnieje. Argumentem za patentami jet to że w ten sposób mamy większy rozwój bo inaczej nie chciało by się nikomu wymyślać algorytmu. Błąd, pewna idea staje się własnością kogoś, i ktoś drugi nie może w wolny sposób jej używać nawet gdyby wykonał wysiłek taki sam jak pierwszy odkrywca, to już nie może go powtórnie odkryć. Dlatego znacznie lepszym rozwiązaniem dla gospodarki było by aby odkrywca nie publikował go ale używał w zamkniętym oprogramowaniu mając korzyść z pierwszeństwa. To było by znacznie bardziej w porządku, bo ktoś inny miałby szansę odkryć go powtórnie i albo też korzystać trzymając go w tajemnicy albo opublikować.
Drugą sprawą jest to że mimo braku patentów jakoś chce się wymyślać poważne rozwiązania problemów jeżeli chodzi o naukę. Einsteinowi chciało się wymyślać teorię względności czy twórcom fizyki kwantowej rozwijać teorię. Nikt nie ma monopolu na użycie wzorów np. E=mc^2, czy wzór wydłużenia czasu relatywistycznego.
Można być właścicielem stołów ale nie idei stołu - wszystkich stołów na świecie. Jest to po prostu niesprawiedliwe, gdy trzeba się opłacać z tego że korzysta się z jakieś idei.
 

elilhrairrah

Member
33
5
Co z tego, że być może Starcraft II nie opłacałby się gdyby nie patenty. Gra by nie powstała i już:) Wielkie mi co:) A skąd mamy też być tacy pewni czy te 100mln$ nie zostałoby lepiej zainwestowane, w coś czego nie widać, gdyby nie ochrona patentowa?
Właściwie to można by było na tym skończyć stwierdzając, że należy się dostosowywać do istniejących warunków takimi jakimi są a nie jakimi byśmy chcieli aby były. Bo akurat w tej nowej konfiguracji nam by się trafiały większe profity -- jeden tylko malutki warunek, gdyby tylko świat był taki jakim nie jest.

W imię czego? Wolności? Należy odwrócić pytanie. W imię czego wprowadza się patenty? Na pewno nie w imię wolności... To przecież patenty się wprowadza, a nie z patentów się rezygnuje. Równie dobrze można by było lata temu krzyczeć, w imię czego się znosi się niewolnictwo? Wolności? A kto mi zaorze pole?

I błąd w opatentowanym myśleniu zdaje mi się, że leży w tym, że od dupy strony tworzymy sobie obraz świata, który generowałby nam zyski, zamiast dostosować się do istniejących reguł i otrzymywać takie zyski jakie się nam przysługują. Takie tworzenie wirtualnej rzeczywistości, gdzie patenty są błogosławieństwem musi się opierać na jakiejś formie przymusu. Czego chyba nie trzeba tłumaczyć. Taka trochę filozofia szachisty co chciałby aby koń jednak się ruszał jak goniec, bo wtedy by mógł matować. Korzyść jak w pysk strzelił.
Zwróciliście też uwagę jakie to socjalistyczne? Tak bardzo należy się zysk, że trzeba aż nowe reguły ustalić. Podejście do rzeczy, że zysk to już właściwie jest(o pojawił się), trzeba go tylko "sprawiedliwie" podzielić.

Patenty zniekształcają ocenę rynkową, przyjmuje się fałszywe założenie, że jeżeli już coś się opatentuje to dobra nasza. Istnieją przecież firmy, które jedynie wymyślają patenty nic z nimi faktycznie nie robiąc. Na szczęście Starcrafta II jednak wydano, nie poprzestano na "planach". Na producentów działa nie tylko dobrodziejstwo ochrony, ale też groźba, że ktoś nas uprzedzi, że coś już wymyślono. Jednak nie wiemy jak wyglądałoby to co mogłoby nas uprzedzić, nie wiemy czy byłoby to lepsze czy gorsze od naszej własnej propozycji. Przecież ewentualnym kontynuatorom(tak zwanym byle smarkom, nie to co specjaliści ze 100mln$ na koncie, burżuje jedne no) łatwiej by się pracowało nad już istniejącą jakąś wersją(z dokładnością do udostępnionego kodu, wykorzystanych postaci w grze, mapach, strategiach, algorytmach, itd), niż tworzeniu jej od nowa. Trzeba jednak sprawdzić, czy nie złamano odpowiednich praw autorskich i patentowych inaczej oj posypały by się pozwy, oj posypałyby się.

W istocie patenty nie są żadnym ułatwieniem a jedynie kolejną przeszkodą jaką trzeba pokonywać. A przeszkody generują koszty, nie zyski. Jeśli zrobimy coś jako pierwsi, to żadna w tym zasługa prawa patentowego. Możemy być wdzięczni jedynie sobie, swoim umiejętnościom, swojemu talentowi lub swoich pracowników. Za to trzeba uważać na już istniejące patenty.
Z drugiej strony zarejestrowany patent będzie mógł w przyszłości przynosić nam profity gdy tylko ktoś będzie chciał z niego skorzystać(korzyści z zamiany skoczka w gońca). ...trudno, żeby oferować grę o sumie ujemnej i to ujemnej na poziomie każdej decyzji. Zatem z trzeciej strony trzeba się przyjrzeć do czego prowadzą te "dobre" strony. Jakie byłyby skutki, gdyby regułę poprowadzić konsekwentnie. Gdyby tak patentować każdą ideę, każdy najdrobniejszy pomysł, to z pewnością zarżnęlibyśmy jakąkolwiek chęć współpracy międzyludzkiej. Jakiekolwiek otworzenie ust, nieopatrzne zrobienie miny numer 12312 groziłoby surowymi sankcjami i nie wypłacalnością do końca życia.

Zwolennicy patentów żyją sobie w takim matriksie, gdzie uważają, że oni tworzą reguły na jakich świat działa. Tymczasem świat działa od miliardów lat i czyżby dopiero teraz sobie przypomniał, że chyba jednak potrzebuje człowieka, żeby się dowiedzieć o co tutaj w ogóle chodzi? Przecież zamysł patentów opiera się na absurdzie, że można drugiego człowieka zmusić do niewpadania na pomysły, wyzuć go z kreatywności. Przecież wymyślanie tego samego po raz drugi musi być jakimś marnotrawstwem... Cóż, nie, czasem łatwiej samemu wymyślić coś co dawno odkryte niż przeczytać o tym w książce. Kwestia co komu łatwiej zrobić. Jeśli jednak się przyjrzeć, to również przeczytanie opisu, choćby bardzo przejrzystego i oczywistego, również jest odkryciem. A taki genialny fizyk to tylko popatrzy na spadające jabłko i już przechodzi do historii jako wielki naukowiec.
Jeśli być konsekwentnym, powinno się zabronić ujawniać co się patentuje. Gdyż trudno oczekiwać zapłaty za to, że wykrzykuje się publicznie swoje pomysły.
Czy wysiłek potrzebny na zdobycie tej wiedzy z książki istotnie byłby mniejszy niż użycie własnych szarych komórek? Chyba nie, skoro ludzie cały czas na nowo "koła" wymyślają. Dzieci w szkołach rozwiązują zadania, które przecież już są rozwiązane przez innych. Każdy z nas musi się uczyć rzeczy, których każdy musi się uczyć. Tak wiele z tego co robimy tak bardzo opiera się na naśladownictwie, konieczności nauki tych samych rzeczy i to ciągle na nowo. Dla mnie odkrycie idei działania prądu może być czymś nowym, ogólnie jest to jednak całkowicie powszechna rzecz. To co ogólnie jest nowe pływa na pełnym morzu powszedniości i powtarzalności.
Przyjęcie, że dany pomysł należy odkryć raz, wiąże się z centralistycznym spojrzeniem, znaną i ograniczoną wiedzą. W takim systemie być może i ma sens "rankingowanie" jednostek, które wymyślają takie rzeczy, które są potem przydatne jak najczęściej. I wszystko może i byłoby super, tylko, że mowa o czymś kompletnie nie przystającym do rzeczywistości. Przypomina to raczej tworzenie reguł dla jakiejś gry, nowych szachów, nowych scrabble... Można mieć promocję pionka, premię słowną... Tam można sobie wymyślić takie reguły, że nielegalnym ruchem będzie wymyślanie pomysłów już wymyślonych, że ich użycie wiąże się z opłatą w grze. Że wygrywa ten i ten.
 

Peterus

New Member
75
4
Ja bardzo lubię wielkie i dopracowane gry komputerowe ;) ale jeżeli usunięcie własności intelektualnej ograniczy im budżety jakoś tą stratę przeboleję.
Zresztą, jeżeli chodzi o SC2 to jegu IP do niczego potrzebne nie jest. Mogą kasować za konta dostępu do gry, a nie za kopie danych. Po co komu kopia, jeżeli się na niej nie połączy? Jest też wiele innych modeli, które być może zapewnią takie same wpływy jak własność intelektualna, ale bez kosztów jakie są z nią związane.
 

oczymm

New Member
2
0
Wśród zwolenników prawa patentowego dominuje wyłącznie jeden argument: Stworzenie jednej tylko gry, Starcraft II, kosztowało 100 mln dolców. Gry niezwykle dopracowanej, za którą idzie wsparcie całego battle netu, który jest utrzymywany ze sprzedaży tej gry. Cos takiego nigdy by nie powstało bez patentu. Nikt by nie wydał 100 baniek, żeby bele smark mógł to kopiować. W imię czego? wolności? (komentarz usera o nicku Adam Duda).
Akurat w przypadku SCII jak i innych gier nastawionych na multiplayer problemu piractwa praktycznie nie ma - bez zapłaty nie masz dostępu do usługi.
Co do reszty gier - niech najpierw wyjdzie produkt, który będzie pozbawiony błędów w dniu wydania a potem można gadać o "ściąganiu"
 

zenarchist23

New Member
50
0
Niska pozycja Rosji może wynikać z instytucji patentu euroazjatyckiego, który obejmuje kraje byłego ZSRR, a nie tylko Rosji. WIPO mogło w tym zestawieniu nie liczyć patentów międzynarodowych(jeszcze jest np. patent europejski). Co do tego, czy Starcraft jest chroniony patentem... Wg mnie to bzdura. Gra jest dziełem w rozumieniu prawa autorskiego a nie wynalazkiem w rozumieniu prawa własności przemysłowej. Wiem, że Stany mają mega liberalne prawo patentowe, ale żeby gry patentować? Muszę poszukać o tym. Patentuje się computer implemented inventions i programy w USA- trza zrobić research jak z grami. Europejskie i polskie prawo nie rozpoznaje takich patentów. Lepszymi przykładami do dyskusji o patentach są prawdziwe wynalazki(a nie gry! to przy krytyce prawa autorskiego!) i argumenty, że w czasach kiedy Holandia nie miała prawa patentowego(przez około 50 lat) poziom innowacji nie spadł, podobnie w Szwajcarii, która przez długi czas nie miała takiego prawa. Jest wiele takich argumentów, nawet specjaliści od patentów je zauważają. Ale na miłość boską! Po co tworzyć tyle wątków i gadać o kopiowaniu gier! Patenty- gry, copyright- gry...[hr]
Jak będę miał czas to może wysmaruję o co chodzi z patentami, bo mniej więcej kumam o co chodzi, a ludzie często mają mgliste pojęcie o tych zagadnieniach... To jest skomplikowana kwestia, co się patentuje, a co nie, jakie argumenty mają zwolennicy, jakie przeciwnicy itd.
 

Alu

Well-Known Member
4 206
8 013
Pewne mechanizmy gry mogą być opatentowane, jak każdego innego softwaru. Zresztą nie tylko komputerowej.
Nawet elementy gry karcianej Magic: the Gathering są opatentowane jako:
"a novel method of game play and game components that in one embodiment are in the form of trading cards"

Jest to sposób na obejście tego, że copyrighty nie mogą objąć np. zasad gry.
Najgorzej z tym oczywiście jest w USA.
 
Do góry Bottom