Państwo terapeutyczne

kawador

Merchant of Death
Członek Załogi
13 177
20 181
Państwo terapeutyczne (za Thomasem Szaszem): system państwowych i związanych z państwem instytucji, które swoją legitymizację czerpią z zapewniania obywatelom zdrowia, a co za tym idzie, zainteresowane są medykalizacją coraz to nowych sfery ludzkiego życia – im więcej zachowań, stanów medycznych, dolegliwości uznanych zostanie za chorobę, tym większe możliwości działania i rozbudowy swoich wpływów i władzy mają aparaty zajmujące się zdrowiem. Używanie narkotyków, palenie papierosów, nadmierne jedzenie, kradzieże w sklepach (kleptomania), zachowania seksualne, uprzedzenia rasowe, poglądy polityczne, żałoba, nieśmiałość, nieposłuszeństwo obywatelskie, samobójstwo, ciąża, narodziny, starość, śmierć – praktycznie wszystko może zostać uznane za chorobę albo symptom choroby.

Jak pokazuje Thomas Szasz, od lat 50. ubiegłego wieku następuje w USA stały wzrost wydatków państwa na zdrowie – od 1960 do 1998 roku wydatki państwa w tej dziedzinie na głowę obywatela wzrosły ponad stukrotnie. Rośnie też liczba lekarzy i coraz bardziej rozrastają się instytucje zdrowia publicznego. Szasz uważa, że zachodzi transformacja USA z konstytucyjnej republiki w państwo terapeutyczne, gdzie medyczne symbole grają role symboli patriotycznych, a rządy prawa zastępowane są przez rządy medycznej władzy i „terapii”. W odwrocie jest dawna inspirowana socjalizmem legitymizacja państwa socjalnego, która zastępowana jest legitymizacją zdrowotną i medyczną.
http://nowadebata.pl/2012/03/18/kilka-uwag-o-panstwie-terapeutycznym/

Powiązane:
https://libertarianizm.net/threads/państwowa-służba-zdrowia-czyżby-efektywniejsza.3299/
https://libertarianizm.net/threads/psychuszka-w-demokracji.1188/
https://libertarianizm.net/threads/przymusowe-szczepienia-argument-o-odporności-grupowej.2972/
https://libertarianizm.net/threads/patenty-w-medycynie.2309/
 
OP
kawador

kawador

Merchant of Death
Członek Załogi
13 177
20 181
08.09.2012 zmarł Thomas Szasz.


Tak trochę obok, ale powiązane z aparatem ucisku: Jedzta, co chceta, czyli żywieniowa anarchia

Jedzenie, które było kiedyś po prostu jedzeniem, aktem zaspokojenia głodu, przeżyciem rozkoszy podniebienia, towarzyskim wydarzeniem, dodatkiem do konwersacji (albo konwersacja przy stole była dodatkiem do spożywania posiłku) ewentualnie czynnością rytualną, stało się problemem społecznym, dziedziną podległą polityce zdrowotnej, kwestią będącą w centrum zainteresowania polityki, biznesu, nauki i mediów. Ludzie w krajach Ameryki Północnej i Europy żyją pod coraz ściślejszą władzą polityków żywieniowych, naukowców od żywienia, obrońców konsumentów i aparatu medyczno-naukowego Zewsząd, wszelkimi kanałami propagandy medialnej wtłacza się im w mózgi, co to jest „zdrowe jedzenie”. Bezustannie atakowani są kolejnymi zaleceniami dietetycznymi, chce się organizować i racjonalizować jedzenie i odżywianie w stopniu, który naszych dziadów wprawiłby w najwyższe zdumienie, a może nawet przerażenie.

Mamy do czynienienia z próbami ustanowienia nowych form tzw. biowładzy - władzy nad naszymi ciałami, naszymi organizmami, naszymi żołądkami, naszym podniebieniem, naszym trawieniem. Coraz więcej instytucji, grup interesu, władz, kompleksów biznesowo-medycznych, ośrodków władzy społecznej i państwowej, medialnych korporacji chce określać jakie pokarmy i substancje i w jakich ilościach wolno nam jakie powinniśmy a jakich nie wprowadzać do naszego organizmu. Już nie tylko opium jest zakazane ale nawet nikotyna. W kolejce czekają następne - np. kotlet schabowy, hamburger itd.
 

ford

Active Member
314
32
Poruszyłeś bardzo ciekawy temat, sterowanie ludźmi po przez behawioryzm, a nawet sterowanie ludźmi metodami statystycznymi (jest jakiś tam przeciętny obraz człowieka, do którego pasuje najwięcej ludzi) i takich się dalej urabia, odrzucając to co niestandardowe. Czym ktoś jest bardziej przeciętny i daje się urabiać, tym ma większą szanse na "dobre życie" w obecnym społeczeństwie.
 
OP
kawador

kawador

Merchant of Death
Członek Załogi
13 177
20 181
odrzucając to co niestandardowe
To, co "statystycznie nieistotne", może mieć kluczowe znaczenie dla interpretacji sumarycznych danych - np. link. Poza tym Taleb powtarza przy każdej okazji, że liczą się tylko rzadkie, niestandardowe, radykalne idee/zjawiska. To, co "średnie", jest z punktu widzenia historii nieistotne - link.
 

ford

Active Member
314
32
To, co "statystycznie nieistotne", może mieć kluczowe znaczenie dla interpretacji sumarycznych danych - np. link. Poza tym Taleb powtarza przy każdej okazji, że liczą się tylko rzadkie, niestandardowe, radykalne idee/zjawiska. To, co "średnie", jest z punktu widzenia historii nieistotne - link.
Zgadzam się, że jest nieistotne, jednak obecnie wszystko się na tym opiera na statystyce i sterowaniu ludźmi po przez kary i nagrody. W behawioryzmie "czarna skrzynka" to coś co się nie bada, bo tego nie widać i nie jest możliwe tym łatwo manipulować, a zrozumienie wymagało by empatii i samodzielnego myślenia, a nie opieraniu się na jakimś modelu, statystyce, czy schemacie. Jedzie się po schemacie, odrzucając wszystko co jest mało schematyczne.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 577
20 447
Wiedzieliście, że WHO - Światowa Organizacja Zdrowia - podmiot, na który jakże chętnie powołują się wszyscy zwolennicy zdrowistycznej technokracji, powoli obiera kierunek na szamanizm?


Zaczyna się od tradycyjnej chińskiej medycyny, a później przeprowadza egzorcyzmy, aby wypędzić złe mzimu i wymodlić pacjentowi ozdrowienie. A na serio - myślę, że takie newsy dostatecznie odmitologizowują - zarówno całe to towarzystwo - a tym bardziej sposób w jaki osiąga się ten osławiony konsensus w sprawie tego co jest chorobą, a co lekiem.

"Oh no, WHO! Muh scientific method! Where is my scientific method?"

@Redrum, tak z ciekawości... Dalej będziesz ufał ekspertom z WHO, gdy zaczną zachęcać cię do parzenia ziółek albo akupunktury? :D

 
Ostatnia edycja:
Wiedzieliście, że WHO - Światowa Organizacja Zdrowia - podmiot, na który jakże chętnie powołują się wszyscy zwolennicy zdrowistycznej technokracji, powoli obiera kierunek na szamanizm?


Zaczyna się od tradycyjnej chińskiej medycyny, a później przeprowadza egzorcyzmy, aby wypędzić złe mzimu i wymodlić pacjentowi ozdrowienie. A na serio - myślę, że takie newsy dostatecznie odmitologizowują - zarówno całe to towarzystwo - a tym bardziej sposób w jaki osiąga się ten osławiony konsensus w sprawie tego co jest chorobą, a co lekiem.

"Oh no, WHO! Muh scientific method! Where is my scientific method?"

@Redrum, tak z ciekawości... Dalej będziesz ufał ekspertom z WHO, gdy zaczną zachęcać cię do parzenia ziółek albo akupunktury? :D

Czytałem że ten aktualny szef WHO jest z Afrykańskiego kraju gdzie bardzo dużo Chińczycy inwestują. Dlatego niektórzy mówią że on jest kupiony przez Chińczyków, nie wiem czy to prawda.
 
Do góry Bottom