Nieśmiertelność w tym półwieczu?

WoKu

Anarchoautystyk
222
477
Osiągnięcie nieśmiertelności jest w zasięgu ludzkości i wcale nie przyszłych pokoleń, ale nawet tych żyjących obecnie - twierdzi rosyjski milioner Dmitrij Itskow, założyciel inicjatywy "2045".
Itskow założył platformę "2045" w styczniu 2011 roku. Jej głównym celem jest zapewnienie człowiekowi nieśmiertelności, czyli umożliwienie przetrwania świadomości po śmierci biologicznej ciała. Itskow nazwał ten projekt "Avatar" i zatrudnił do jego wstępnej realizacji 30 naukowców.(...)
Plan wyłożony przez Itskowa jest bardzo ambitny. W do końca tej dekady mają powstać humanoidalne roboty, zdolne idealnie naśladować ludzi, oraz system do ich sterowania za pomocą fal mózgowych.
Kolejna dekada ma zostać przeznaczona na rozwój specjalnego systemu podtrzymywania przy życiu ludzkiego mózgu po wyjęciu go z ciała. Przygotowany ma zostać także system, który będzie umożliwiał kontrolowanie robota przez ów oderwany od ciała mózg.
Lata 2030-2035 mają zostać poświęcone na "rozpracowanie" ludzkiego mózgu i umożliwienie digitalizacji jego zawartości. Dzięki tym odkryciom nasze myśli i wspomnienia, oraz być może coś co nazywamy duszą, będą mogły być przeniesione na jakiegoś rodzaju dysk twardy.
Ostatecznie do 2045 roku (stąd nazwa platformy) wszystkie technologie mają zostać dopracowane na tyle, że stanie się możliwe umieszczenie cyfrowych wspomnień człowieka w elektronicznym mózgu zaawansowanego robota, który będzie mógł też w pełni odbierać rzeczywistość pięcioma ludzkimi zmysłami. W ten sposób projekt "Avatar" zostanie ukończony i ludzkość stanie się nieśmiertelna, oraz będzie dysponować nowymi możliwościami.
- za TVN24.pl

Strona projektu - www.2045.com

Wydaje mi się, że to nie jest takie Science Fiction jak się powszechnie uważa. Stworzenie robota o "kształcie" człowieka jest możliwe już na ten moment.
Największym problemem jest ten nieszczęsny mózg. Wciąż do końca nie wiemy jak funkcjonuje, to też nie udało się jeszcze stworzyć jego mechanicznego odpowiednika, tak jak w przypadku np. nerek. Ciekawi mnie też jak miałby wyglądać "przesył świadomości" na coś w rodzaju twardego dysku.

Co Wy sądzicie na ten temat? Czy uda się zrealizować projekt w tak krótkim czasie? Czy w ogóle jest on możliwy do realizacji? I jaki byłby koszt takiej technologii, gdyby projekt się powiódł? Zapewne przeciętny Kowalski mógłby sobie, co najwyżej o tym pomarzyć.

PS. Idę o zakład, że jeśli projekt się powiedzie, to zewsząd rozlegną się głosy komuchów: "Nieśmiertelność prawem, nie towarem" :D


 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 660
21 032
Cóż za zadziwiąco masochistyczny cel. No ale jeśli kogoś to bawi...
 

Piter1489

libnetoholik
2 074
1 872
Też nie rozumiem tych marzeń o nieśmiertelności, ja chcę tylko żyć długo, przeżyć życie szczęśliwie i umrzeć bez żalu.

To jest możliwe ale myślę, że chyba nie tak szybko jak zakłada ten milioner (ma już wszystko, burżuj jebany i nieśmiertelność mu się marzy, żeby mógł wiecznie wyzyskiwać pozostałe 99%! :p ).

A robot z ludzkim mózgiem to mi się kojarzy głównie z robomózgiem z Fallouta :) .

 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 147
4 697
A mnie z Amberytami, Highlanderem, Eldarami i Zoenetami (z Gamedeca).
Nie chce mi się szukać linka do oczywistego w tym momencie filmiku Kelthuza, który dedykuję tym, którzy nie chcą nieśmiertelności i którzy nawet nie chcą żyć jak najdłużej się da XD
 

Piter1489

libnetoholik
2 074
1 872
Nie znam tego, za dużo tych starwarsowych książek i komiksów :p . Myślałem, że pałac Jabby to budowla Huttów a nie jakichś B'omarrów :eek: .

W ogóle uniwersum star wars jest fajne. Są tam nawet burżuje:



:D
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 660
21 032
Budowli Huttów to należy szukać na terytoriach Huttów. Nal Hutta, Nar Shaddaa, te rejony. Pałac Jabby to monastyr mnichów, którzy popadli najwidoczniej w kłopoty finansowe, Jabba sypnął groszem, swój prywatny burdel urządził, jak na desakralizującego wszystko burżuja przystało. Mnisi z mózgami w słojach się tam pałętali dalej, bo w sumie nikomu nie przeszkadzali i stanowili kuriozum dla jego gości. Sojusz ducha i kryminału, a wszystkiemu winny kapitalizm.
 
OP
WoKu

WoKu

Anarchoautystyk
222
477
Zaciekawiło mnie, że ludzie różnie rozumieją pojęcie nieśmiertelności. Zresztą nie ma się co dziwić, bo istnieje wiele definicji tego pojęcia. Natomiast w odniesieniu do tego projektu, to wydaje mi się, że nie chodzi tutaj o "życie przez nieskończenie długi czas" bo chyba nikt, by takiego życia nie chciał. Każdemu by się w końcu znudziło. Moim zdaniem, gdyby mózg zastąpić jakimś dyskiem twardym czy czymś w tym rodzaju to świadomość także istniała by tylko na tym dysku i poprzez jego zniszczenie można by zakończyć swoje życie. Z drugiej strony nie potrafię sobie wyobrazić, żeby świadomość mogła wystąpić poza mózgiem. Chyba dlatego, że nie wiemy czym ta świadomość jest. Stąd też miejsce na różnego rodzaju religie. Dobra, koniec tej teoretycznej paplaniny.

Btw. @Piter Chętnie dałbym Ci plusa za robomózg :D ale nie bardzo potrafię :/
EDIT: Chyba dałem radę :)
 

ford

Active Member
314
32
Podtrzymywanie życia na siłę, jeśli nie ma dobrej jakości nie ma sensu. Będąc robotem odpada wiele fajnych rozrywek... np seks.
Chociaż już coś kombinują w tą stronę, ale robot raczej nie odczuwa z tego przyjemności http://www.tu15.com/a/20
 

Szynka

Złota szynka wolnego rynku.
1 204
1 927
Ale wszystko co odczuwamy, dzieje się w naszym mózgu. Więc może kiedyś będziemy mogli wszystkie doznania emulować :)
 

Matrix

libertarianka mimo woli
1 281
211
Nieśmiertelność wiąże się z przeludnieniem planety, brakiem równych szans dla człowieka, bo ten, który by sobie kupił ten program niesmiertelności mógłby kombinować nad tym, aby nie było już prokreacji, nie raczej nie byłoby to dobre, lepiej już się zestarzeć i zniechecić się do życia w starym niedołężnym ciele i przyjmować śmierć jako dobrodziejstwo. Niesmiertelność = koniec rozwoju cywilizacji.
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 147
4 697
Nieśmiertelność wiąże się z przeludnieniem planety, brakiem równych szans dla człowieka, bo ten, który by sobie kupił ten program niesmiertelności mógłby kombinować nad tym, aby nie było już prokreacji
Na planecie jest mnóstwo miejsca. Przeludnienie to bajka, którą serwują zamordyści, w celu usprawiedliwienia swoich zbrodni.

lepiej już się zestarzeć i zniechecić się do życia w starym niedołężnym ciele i przyjmować śmierć jako dobrodziejstwo. Niesmiertelność = koniec rozwoju cywilizacji.
Lepiej dla kogo? A może dla czego? Kolejny raz ktoś każe ludziom umierać w imię jakiejś idei, tutaj akurat w imię przyszłych pokoleń? Nienarodzonym ludziom nie należy się NIC, bo ich NIE MA. A jeśli naprawdę martwisz się o gatunek człowieka, to nieśmiertelność + rozmnażanie = więcej ludzi i dłuższe życie gatunku i jego dalszy rozwój.
 

Matrix

libertarianka mimo woli
1 281
211
@ Madlock przeceniasz życie, nie wyobrażam go sobie jako nieskończenie długiego jest , byłoby wtedy zbyt nudne, w pewnym momencie zbyt bardzo różnilibyśmy ( długowieczni ) się od 20 latków ( dorosłych już skondinąd) konflikt pokoleń byłby napewno tragiczny, getta dla młodych czy starych, strach pomyśleć.
 

Lancaster

Kapłan Pustki
1 136
1 043
Takie coś jak w pierwszym poście było w filmie "Surogaci". Film skończył się na tym ,że wszystkie roboty wyginęły ,a ludzie ledwo ocaleli. Ja jestem za nieśmiertelnością ,ale wolałbym spontaniczną regenerację (jak w serialu "Herosi"). Zagrożeniem dla robotów mogą być hakerzy , wirusy , czy EMP w dodatku w kablach może nastąpić zwarcie. Nieśmiertelność jeśli powstanie będzie towarem dla bogatych ,ale myślę ,że pojawiłyby się kradzieże tej technologii. Z pewnością znaleźliby się tacy którzy z pomocą nieśmiertelności chcieliby zawładnąć światem. Nie wiem czy ludzie potrafiliby by się dogadać z nieśmiertelnymi raczej ludzie stanowiliby podgatunek jak dla nas małpy. Mając nieśmiertelność można robić wszystko na co ma się ochotę przez nieskończoną ilość czasu. Myśl ,że mógłbym nie istnieć jest dla mnie niewyobrażalna i zrobiłbym (prawie)wszystko by tego uniknąć.
 

friter

Active Member
213
46
Mnie bardzo ten temat fascynuje. I nie podzielam zdania niektórych, że nieśmiertelność w wydaniu cyfrowym może się znudzić. Być może w wydaniu cielesnym nieśmiertelność mogłaby się znudzić. W wydaniu wirtualnym nigdy.

Nasze białkowe ciała są naprawdę przeciw nam. Nawet nasz mózg jest przeciw nam. Według mnie tylko część aktywności układu nerwowego to świadomość (czyli my) w najczystszym wydaniu. Reszta to coś w rodzaju bodźców zewnętrznych. Ewolucja tak nam wykształciła układ nerwowy, by bodźcami bólu, przyjemności i całej gamy innych uczuć i odczuć oddziaływał na tą naszą "najwewnętrzniejszą" świadomość. To jest zasada kija i marchewki. Ewolucji zwisa i powiewa, czy będziemy czuć się dobrze, czy źle. Dla ewolucji ważne jest to, byśmy robili dzieci. Gdyby było nam zbyt przyjemnie, bylibyśmy bierni i nie robilibyśmy dzieci. Dlatego ewolucja wymyśliła cierpienie. Dlatego interesy nasze i ewolucji bywają sprzeczne. Np. branie narkotyków to oszukanie ewolucji dla naszego własnego szczęścia.

A teraz wyobraźcie sobie, że człowiek steruje własnym mózgiem. Celem takiego zwrotnego systemu nie jest nacisk na robienie dzieci, tylko stworzenie obfitości pozytywnych odczuć. Wyobraźcie sobie odczuwanie różnych form przyjemności, satysfakcji, radości, miłości, i innych, syntetycznie, bez powiązania z czynnikami wyzwalającymi obecnymi w naszym normalnym życiu. Czyste uczucia, o sile wielokrotnie większej niż obecnie, nieustannie, na wieczność. To jest raj, który, jak mi się wydaje, jest technicznie osiągalny.

Idąc dalej, w rzeczywistości wirtualnej nie musi istnieć problem przeludnienia. Oczywiście, gdyby ludzie ciągle się rodzili, i każdy chciał przed śmiercią wejść do rzeczywistości wirtualnej, i do tego chciał zachować całkowitą niezależność, koniecznością byłoby zwiększanie mocy obliczeniowej. Ale sądzę, że umysły można by w pewien sposób syntezować. Co by było, gdyby aksony z jednego mózgu zaczęły się łączyć w odpowiedni sposób z dendrytami drugiego, i odwrotnie? Zapewne na początku odczuwałoby się to jako bezpośrednią wymianę myśli i uczuć między indywidualnościami (taki jest efekt złączenia się mózgami sióstr syjamskich http://www.neurotyk.net/2010/11/mentalnie-polaczone/) ale ściślejsze połączenie oznaczałoby raczej syntezę do pojedynczego umysłu. I, jak mi się wydaje, w miarę postępowania syntezy umysłów, każda z tych osób subiektywnie nie odbierałaby tego jako utraty niezależności, ale jako rozszerzenie własnej świadomości. Czyli pozytywnie. A jak to ma się do ograniczenia mocy obliczeniowej? Cechy charakterystyczne mózgów mogłyby być albo zachowane, co by objawiało się istnieniem kilku częściowo niezależnych jaźni, mogą też zostać uśrednione, przez co umysł traci na bogactwie, ale pochłania mniej mocy obliczeniowe. Natomiast funkcje wspólne dublowałyby się, wiec racjonalne byłoby usunięcie nadmiaru pewnych struktur mózgu. Tak więc wspólny mózg, czy wspólny dysk twardy, zajmowałby mniej pamięci niż zajmowały pierwotnie mózgi wchodzące w jego skład. W wydaniu hardkorowym cała ludzkość mogła by się stać jednym wielkim Człowiekiem. Kimś na kształt boga.

Jak dla mnie perspektywa zajebista.
 

Aeger

Redaktor Libertariański
644
58
Ja tam się boję, że zaraz etatyści wymyśliliby, że osoby nieśmiertelne też mają płacić składki emerytalne.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 660
21 032
W wydaniu hardkorowym cała ludzkość mogła by się stać jednym wielkim Człowiekiem. Kimś na kształt boga.

Jak dla mnie perspektywa zajebista.
Jak dla mnie - nie. Podejmując decyzję oprócz pozytywów, wypada wyliczyć także negatywy i osobno, koszta. Nie widzę pozytywów syntetyzowania do pojedynczego umysłu - o czym myślałby taki umysł i dlaczego miałoby mu to sprawiać większą przyjemność niż dzisiaj nam? Ponadto, lubię mieć od czasu do czasu zewnętrzne punkty odniesienia, innych ludzi, nawet jeśli nie wyróżniają się niczym szczególnym. Po co miałbym chcieć się pozbawić możliwości ich istnienia? Z drugiej strony, nie jestem zainteresowany ich myślami do tego stopnia, by je bezpośrednio dzielić. Obecna sytuacja jest dla mnie optymalna.

Perspektywa zamknięcia ludzkiej umysłowości na dzisiejszym poziomie jest jak dla mnie marna, jaką masz gwarancję dalszego rozwoju takiego umysłu, bez dopływu świeżej krwi?
 

friter

Active Member
213
46
FatBantha- ja widzę dwa skrajne modele takiego mózgu.

Pierwszy- racjonalny. Mózg stanowiłby jednostkę centralną, która mogła by się łączyć z najrozmaitszymi detektorami i efektorami. Taki mózg byłby w stanie sam o siebie zadbać. Trzeba by go nieco odczłowieczyć, bo ludzkie motywacje w przypadku takiego mózgu by się nie sprawdzały. Taki mózg mógłby wiązać pozytywne odczucia z określonymi czynnościami, takimi jak dbanie o siebie samego czy podbój kosmosu :).

Drugi model- hedonistyczny. Taki model może być zarówno ludzki- odczuwanie typowych dla ludzi uczuć, albo odczłowieczony, w którym istnieją jakieś nowe, sztucznie zaprojektowane odczucia. Taki mózg jest zaprojektowany po to, by odczuwać nieustanny hiperorgazm. O taki mózg jednak ktoś musiałby się z zewnątrz troszczyć, więc zawsze jest element zagrożenia, że przestanie się nim zajmować. Z drugiej strony, w przypadku takiego mózgu śmierć albo nieistnienie przestaje być czymś przerażającym. Jak to powiedział Epikur "dopóki jesteśmy, nie ma śmierci, a gdy ona przychodzi, nie ma nas". Tak więc sama śmierć i nieistnienie nie jest niczym strasznym. To ewolucja wpoiła nam strach przed śmiercią, w pewnym sensie jest to nieracjonalne uczucie. To, że ludzie nie chcą umierać, jest wyłącznie wynikiem strachu przed śmiercią, a nie wynikiem jakieś cechy śmierci samej w sobie.

To są modele skrajne,. Pozostają jeszcze rozmaite kombinacje.

PS. Jeżeli uważasz, że obecna sytuacja jest optymalna, to raczej masz słabą wyobraźnię :)
 
Do góry Bottom