Lodzik, ciastka i inne słodkości

Denis

Well-Known Member
3 838
7 775
Temat powstał w wyniku tęsknoty za takim widokiem.



Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać - Porucznik Borewicz o lodziku.
A co z wami? Pieczecie ciasta, wasze żony/córki(u niektórych powiązane) to robią czy tylko kupne?
I mając na myśli pieczenie nie mam na myśli tego...



Ani tego...

 
649
1 107
W końcu temat dla Gazdy.

Ja nie lubię, autentycznie. I nie jem. Najsłodsze, co mi się zdarza włożyć do ust, to owoce i półsłodkie wino (rzadko).
 
C

Cngelx

Guest
Nie cierpię słodkości. Zamulają, psują zęby i mogą powodować różne choroby. Na samą myśl o czymś słodkim robi mi się niedobrze.
Co najwyżej owoce jakieś słodkie – to mogę zjeść.
 

Taki Owaki

Libertyn mimo woli
387
1 263
Nie lubię słodkich rzeczy poza herbatą... słodzę 5-6 łyżeczek, ale do Korwina jeszcze mi daleko.
Ewentualnie mogę zjeść sernik, który niekiedy robię, ale dosypuje tam czasem jakiegoś budyniu z torebki więc nie wiem czy się liczy... Ogólne jedzenie lubię słone, mięsne albo kwaśne.
 
T

Tralalala

Guest
Ja tez zbytnio nie lubię słodyczy. Jak już jem to czekoladę mleczną samą lub z orzechami albo jogurtem ( czy co tam jest ). Czasami jakieś batony też mogę zjeść, snickers, mars te sprawy, najlepszy to WW. Ciasta: karpatka ( to gówno uwielbiam ) i murzynek. Lody czekoladowe.
Nie piekę ciast i raczej u mnie w domu słodyczy nie ma. No bo i kto by to jadł jak mi się chce może z raz w miesiącu.
Lubię jeść czekoladę na przemian z czipsami, zajebiście się przeplata.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 452
19 748
Potencjalnych cukierniczych trucicieli chciałbym poinformować, iż uwielbiam marcepan i różnego rodzaju praliny oraz mocną, gorzką czekoladę. A konkretniej? Z pralin na przykład uwielbiam Mozartkugeln, ale i komercyjnym Rocherem od Ferrero nie pogardzę. Generalnie jak słodycze, to od Niemców, Austriaków i Szwajcarów. Na Święta zawsze jakiegoś wypasionego Lindta dostaję, więc wiem co dobre, dziffko.
 

free-and-dead

wyzyskiwacz
36
16
Jak tylko zobaczyłem początek tematu "lodzik..." to pomyślałem, że to może jakaś kontynuacja tego tematu:
https://libertarianizm.net/threads/wspomnienia-szkolne-zbiorowe-walenie-konia-seks-w-czasie-lekcji-narkotyki-robienie-kupy-itd.5274/
Dookładnie, pomyślałem tak samo
:D
Słodycze uwielbiam, mogę jeść tonami. Chuj że czuję się po tym zamulony i flaki bolą, ale jeśli coś jest słodkie to długo u mnie na półce nie zostanie.
Moja piecze różne rzeczy. Praktycznie ma chibzia na punkcie gotowania i pieczenia więc mam dobrze.
 

GoldenColt

Well-Known Member
822
3 080
Ja też nie lubię słodyczy, mdli mnie po prostu od słodkiego. Zdecydowanie wolę pikantne potrawy, ostry smak to jest to :). Ze słodkich rzeczy lubię jedynie czekoladę i lody. Nie przepadam też za większością placków i ciast, lubuję się tylko w sernikach i tortach, nie grzeją mnie wszelkie szarlotki, ciasta drożdżowe czy makowce (no chyba że dobry mak, ale i tak mnie zamula i jeszcze włazi w zęby). Co prawda czasem sobie skonsumuję jakiegoś pączka czy coś, ale nie ogarniam ludzi którzy się takimi rzeczami zajadają bez umiaru, na wymioty się zbiera na samą myśl.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 246
21 147
Ja uwielbiam słodkie ale ostatnio się ograniczam - zdrówko. Jednak jak niedawno byłem w Lidlu, nie wytrzymałem i kupiłem sobie dwa 2,5 litrowe pudełka lodów. Z bitą śmietaną, rodzynkami, ajerkoniaczkiem i rureczkami z wafla - pychota. Mimo prób racjonowania, zostały wchłonięte w trzy dni.
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 337
3 896
A propos lodów i zdrowia to polecam zakup maszynki do kręcenia takowych - wychodzą pyszniejsze niż ze sklepu, chociaż fakt, że jak ściśle liczyć to są droższe. Ale jak ktoś ma dostęp do wiejskiego mleka czy śmietany to taka maszynka jest naprawde super.
 
649
1 107
Ja w tym roku jadłem lody raz. W Biedrze nic nie było sensownego, więc poszedłem do Piotra i Pawła i znalazłem - "belgian chocolate" od Haagen-Dazs. Całkiem-całkiem. Nie tak słodkie jak te popularne marki (choć dla mnie wciąż za słodkie) i robione ze śmietanki. Do tego bez stabilizatorów, barwników, sztucznych aromatów itp. Jedyny minus to cena, która wynosiła ok. 25 zł/500 ml.
 

simek

Well-Known Member
1 372
1 952
Potencjalnych cukierniczych trucicieli chciałbym poinformować, iż uwielbiam marcepan i różnego rodzaju praliny oraz mocną, gorzką czekoladę. Generalnie jak słodycze, to od Niemców, Austriaków i Szwajcarów. Na Święta zawsze jakiegoś wypasionego Lindta dostaję, więc wiem co dobre, dziffko.
Moglibyśmy razem ucztować :) Jak byłem w Szwajcarii to nawet odwiedziłem fabrykę czekolady Cailler (wynalazca czekolady znanej w obecnej formie, czyli połączenia miazgi kakaowej i tłuszczu kakaowego), szkoda, że nie importują ich wyrobów do Polski, ja polecam zwłaszcza czekoladki Frigor:


Ogólnie nie jadam słodkiego zbyt często, ale czasami lubię pożreć coś pysznego. Do tego co opisał FatBantha dorzuciłbym miód, koniecznie spadziowy, jak najciemniejszy oraz słodkie wina: Tokaje, Sherry Pedro Ximenez, ludziom, którzy piszą, że słodkie ich zamula polecam spróbować jakiegoś porządnego Tokaja Aszu - tego równoczesnego doznania ogromnej słodyczy i równoważącego ją kwasu nie da się znaleźć chyba w żadnym innym produkcie spożywczym.

Słodycze uwielbiam, mogę jeść tonami. Chuj że czuję się po tym zamulony i flaki bolą, ale jeśli coś jest słodkie to długo u mnie na półce nie zostanie.
Zjawisko, że człowiek ma ochotę wpierdalać dużo słodkiego na raz ma podobno podłoże ewolucyjne - gdy nasi przodkowie znajdowali jakieś źródło miodu, czy słodkich owoców, to zjadali ile się dało, do oporu, bo najbliższa okazja przyswojenia jakichś cukrów mogła się prędko nie powtórzyć. Sam w dzieciństwie to odczuwałem - niby nie byłem jakoś szczególnie napalony na słodycze, ale gdy rodziców nie było w domu, a ja spróbowałem jednej czekoladki to włączała mi się faza na zjedzenie całej reszty.

Haagen-Dazs. Całkiem-całkiem. Nie tak słodkie jak te popularne marki (choć dla mnie wciąż za słodkie) i robione ze śmietanki. Do tego bez stabilizatorów, barwników, sztucznych aromatów itp. Jedyny minus to cena, która wynosiła ok. 25 zł/500 ml.
Nie jestem fanem lodów, ale HG najlepsze jakie jadłem, czekoladowe mają ten zajebisty, leciutko słonawy smak, naturalny dla kakao, a nigdy go nie spotkałem w żadnych lodach czekoladowych. Jak się poszuka to spokojnie można kupić za 16-17 zł/500 ml a to już cena całkiem niezła, bo ja takie pudełko zjadam na 4-5 razy.
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 577
6 255
Jeśli ktoś jest z Warszawy, to polecam lody Limoni Canteri, lody z lodziarni przy skrzyżowaniu Niepodległości z Różaną, lody u Malinovej i hipsterskie lewackie Lody Naturalne przy Placu Zbawiciela.

Uwielbiam też jeść lody ze Świata Lodów w Koszalinie i Sarbinowie, kiedy tylko mam okazję.

Wszystkie powyższe są IMO lepsze niż Haagen Dazs.
 
Do góry Bottom