1. Forum Libertarian ma swój regulamin.

Komunizm w praktyce

Temat na forum 'Historia' rozpoczęty przez Trigger Happy, 15 Marzec 2013.

  1. Trigger Happy

    Trigger Happy Mądry tato Członek Załogi

    Posty:
    2 948
    Polubienia:
    807
    Jest to cytat z książki Normana Davisa, Orzeł biały czerwona gwiazda (gorąco polecam), komunizm w akcji :D

     
  2. Trigger Happy

    Trigger Happy Mądry tato Członek Załogi

    Posty:
    2 948
    Polubienia:
    807
    wspomnienie płk. Adama Eplera o sowieckich jeńcach wojennych.

    [​IMG]
     
  3. Trigger Happy

    Trigger Happy Mądry tato Członek Załogi

    Posty:
    2 948
    Polubienia:
    807
    Post skopiowany z : https://libertarianizm.net/threads/...ezależnej-społeczności.4115/page-5#post-68590

    Wracając do tej zacnej inicjatywy, to ciekawym prognostykiem jej efektu może być relacja z hipisowskiego zjazdu zwanego Rainbow Gathering, przytaczam w całości, nic nie wytłuszczam bo warto się zapoznać z całością :D ( http://krokamibumelanta.blogspot.com/ ) :)

    Teoria wg Wiki : Rainbow Gatherings are temporary intentional communities,[1] typically held in outdoor settings, and espousing and practicing ideals of peace, love, harmony, freedom and community, as a consciously expressed alternative to mainstream popular culture, consumerism, capitalism and mass media.

    Praktyka :

     
  4. Trigger Happy

    Trigger Happy Mądry tato Członek Załogi

    Posty:
    2 948
    Polubienia:
    807
  5. kawador

    kawador Merchant of Death Członek Załogi

    Posty:
    13 264
    Polubienia:
    19 795
    Komunizm w praktyce:

    Jestem zmęczona, zmęczona FARC, zmęczona ludźmi, zmęczona tym życiem we wspólnocie. Zmęczona tym, że nie mam nigdy niczego tylko dla siebie. To wszystko miałoby sens, gdyby człowiek wiedział, o co walczy. Ale tak naprawdę to ja już w to nie wierzę. Co to za organizacja, gdzie niektórzy mają kasę, papierosy, słodycze, a cała reszta musi żebrać, a ci pierwsi się od nich opędzają albo ich ochrzaniają. Tak było już cztery lata temu, kiedy tu przyjechałam, i nic się nie zmieniło. Co to za organizacja, w której dziewczyna z dużym biustem i ładną buzią może zatrząść całym dowództwem, które ileś czasu zgodnie współpracowało. Gdzie musimy harować cały dzień, a dowódcy tylko nas opieprzają. Kto wie, czy ja kiedykolwiek wyjdę z tej dżungli. Na miłość boską, oni nigdzie nie chcą mnie stąd posłać. Już nie wiem, co mówić. Chcę stąd odejść. Przynajmniej z tego oddziału. Ale każdy tu wie, że właściwie jest jakby więźniem. I co mogę zrobić? Mam dość tego bla, bla, bla w kółko, że jesteśmy komuniści, uczciwi, karni, niczego nie wolno nam marnować. A potem widzisz tych zakłamanych komendantów, którzy sami zabawowi i perfidni. A jak tylko ktoś się poważy ich skrytykować, nie mają litości.
    (...)
    Naturalnie dowódcy i ich żony mają osobną prywatną zabawę, co, uważam, jest obrzydliwe. Wszyscy pozostali, zwykli żołnierze i partyzanci bez stopni, będą mogli co najwyżej dopić jutro to, co dziś zostawią dowódcy. Cholera jasna. Mam gdzieś tę zabawę. Pójdę sobie gdzieś i siądę sama. Tak przynajmniej zaprotestuję. Wczoraj taka głupia baba Margaret woła mnie i pyta, czy chcę słodycze. Ta idiotka miała całą torbę. Co za upokorzenie. Kobiety dowódców to osobna klasa, mają przywileje, zawsze wiedzą co i jak, często same wydają rozkazy. No i muszą rodzić dzieci.
    (...)
    Żony komendantów w Ferrari Testarrosa, ze sztucznymi piersiami i zajadające się kawiorem, chyba tak będzie. Kobieta dowódcy. Na pewno ma jedwabną bieliznę i jeśli jej nie wyrzuci do śmieci po użyciu, może nam się trafi. Piękne stroje, szampan. Rzygać się chce.
    (...)
    Straciłam zaufanie do ludzi. Chce mi się palić, ale dadzą nam papierosy dopiero za dwa tygodnie. Może będę musiała wyżebrać albo wymusić paczkę na kimś. Co mnie jeszcze czeka?
    (...)
    Znalazłam 'przyjaciela'. Ustaliliśmy, że on pogada z szefem, czy możemy być razem. Bez jednego pocałunku ani niczego. Czyste negocjacje.

    [link]
     
  6. military

    military FNG

    Posty:
    1 771
    Polubienia:
    4 567
    Kawador: to relacja z Occupy Wall Street?:)
     
  7. kawador

    kawador Merchant of Death Członek Załogi

    Posty:
    13 264
    Polubienia:
    19 795
    Na Wall Street dodatkowo grasował Murzyn-gwałciciel, więc nie, to co innego :)
     
  8. Till

    Till Mud and Fire

    Posty:
    1 073
    Polubienia:
    2 220
    Cytat z Leona Degrella (Belga walczącego na froncie wschodnim podczas II WŚ):
    Cytaty z "Myśli w obcęgach" Stanisława Mackiewicza:
     
  9. pawel-l

    pawel-l Ⓐ hultaj

    Posty:
    1 834
    Polubienia:
    6 533
  10. Trigger Happy

    Trigger Happy Mądry tato Członek Załogi

    Posty:
    2 948
    Polubienia:
    807
    Z książki Krzysztofa Jasiewicza, "Rzeczywistość sowiecka 1939-1941 w świadectwach polskich Żydów".
     
  11. Racibor

    Racibor Well-Known Member

    Posty:
    409
    Polubienia:
    1 888
    Wiktor Suworow "Matka diabła"

    Sytuacja w rolnictwie, przemyśle, transporcie i Siłach Zbrojnych też nie napawała optymizmem.
    Powód — wyjątkowo niewydolny socjalistyczny system gospodarczy.
    W imię sprawiedliwości społecznej w Związku Radzieckim zniesiono własność prywatną środków produkcji. Skoro w kraju nie ma własności prywatnej środków produkcji, kto będzie zarządzał tą produkcją? Słusznie: państwo. A czym jest państwo? Słusznie: to urzędy państwowe — rząd, ministerstwa, komitety państwowe i tak dalej. Zwyczajnie mówiąc — biurokracja.

    Są dwie opcje:
    • albo przemysł, transport, rolnictwo, gazety, czasopisma, teatry, telewizja, handel — wszystko to należy do obywateli,
    • albo wszystko należy do biurokracji.

    Socjalizm to władza państwa, czyli władza biurokracji. Tak więc w czasie rządów komunistycznych, od chwili przejęcia władzy w 1917 roku do upadku w 1991 roku, kraj znajdował się w warunkach potwornego kryzysu gospodarczego i totalnego niedoboru rozmaitych towarów. Brakowało wszystkiego: domów mieszkalnych i autobusów, butów i toreb, skarpetek i rękawiczek, dywanów i mebli, samochodów i garaży, bielizny i instrumentów medycznych, dróg i mostów, narzędzi rolniczych i naczyń, papieru toaletowego i podręczników szkolnych, proszku do prania i mięsa, części zamiennych i lamp radiowych.

    Z życia wzięte: Facet niesie dziesięć rolek papieru toaletowego. Wszyscy napotkani pytają: Skąd, w którym sklepie kupił? Ten broni się przed ciekawskimi: Nie kupiłem! Niosę z pralni!

    Kolejki — główna cecha charakterystyczna socjalizmu. Wszędzie, gdzie gospodarka przechodziła pod kontrolę państwa — czyli biurokracji — natychmiast pojawiały się kolejki: po chleb i naftę, mydło i zapałki, kiełbasę i białe kapcie. Kolejka oznaczała brak, a z braku zrodził się czarny rynek. Przeżywał rozkwit. Chruszczow walczył z czarnym rynkiem ulubioną metodą — egzekucjami. Problemy gospodarcze próbował rozwiązać narzędziami kata. Jasne, że nie mogło się to udać. Braki artykułów codziennego użytku stawały się coraz bardziej dotkliwe, czarny rynek objął cały kraj — wszyscy wszystko zdobywali przez znajomości.

    Dla wszystkich starczało tylko wódki. Ludzie pracowali, budowali czołgi i samoloty, rakiety i okręty podwodne. Za swoją pracę dostawali pieniądze. A towarów mało. Określano to naukowym wyrażeniem — „popyt przewyższa podaż”. Gdy państwo drukuje dużo pieniędzy, za które nic nie można kupić, to ceny szybują w górę, a pieniądz traci na wartości. Do zwiększenia produkcji i jakości towarów państwo socjalistyczne nie było zdolne. Pozostawało w jakiś sposób wyciągnąć te pieniądze z kieszeni obywateli. Metodę wymyślono prostą — wprowadzić monopol na produkcję i handel wódką. Walka z inflacją po radziecku — rozpijanie własnych obywateli. Każda inna produkcja wódki oprócz państwowej była traktowana jako przestępstwo kryminalne. Każdy, kto sam próbował pędzić wódkę, trafiał do więzienia.
    Gospodarkę wielkiego kraju Chruszczow doprowadził do tego, że pod koniec dziesięciolecia jego rządów wprowadzono kartki na chleb.

    O tym, jak się miała gospodarka Związku Radzieckiego w zwycięskim 1961 roku, świadczy taki fakt. Sześć dni po pierwszym locie człowieka w kosmos, 18 kwietnia 1961 roku, pierwszy sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Patii Związku Radzieckiego, przewodniczący Rady Ministrów ZSRR, towarzysz Nikita Siergiejewicz Chruszczow podpisał tajne polecenie: „W imieniu Rządu ZSRR koniecznie obdarować pierwszego pilota–kosmonautę ZSRR majora Gagarina J.A. oraz członków jego rodziny samochodem Wołga, domem mieszkalnym, meblami oraz wyposażeniem zgodnie z załącznikiem”. Na tej liście znalazło się wiele dobrych rzeczy. Między innymi:
    • pościel — 6 kompletów;
    • kołdry — 2 sztuki;
    • obuwie — dwie pary (ciemne i jasne);
    • koszule białe — 6 sztuk;
    • skarpetki — 6 par;
    • chusteczki do nosa — 12 sztuk;
    • rękawiczki — 1 para.

    Gdyby Gagarin nie poleciał w kosmos, zostałby bez skarpetek i pościeli.
    No to mamy „obraz sytuacji”: przywódca supermocarstwa, przywódca pierwszego na świecie państwa socjalistycznego, lider światowego ruchu komunistycznego osobiście rozdziela chusteczki do nosa szczególnie zasłużonym osobom.
    Ale co tam! Towarzyszu, wierz, że wkrótce nadejdzie szczęśliwe i radosne życie, kiedy wszyscy dostaną według potrzeb.
     
  12. k94k

    k94k Active Member

    Posty:
    102
    Polubienia:
    95
    Wielki skok Mao

    Wersja rządowa Wielkiego skoku naprzód:
    [​IMG]

    A tak było naprawde:
    [​IMG]
    [​IMG]
     
  13. Racibor

    Racibor Well-Known Member

    Posty:
    409
    Polubienia:
    1 888
    Wiktor Suworow "Matka diabła"

    W rolnictwo państwo ładowało kolosalne środki, do kołchozów kierowano setki tysięcy traktorów, samochodów, kombajnów, miliony ton nawozów, niewiarygodną ilość części zamiennych, paliwa i smarów. Uczelnie przygotowywały i kierowały do rolnictwa niezliczone stada agronomów, inżynierów, melioratorów, zootechników, weterynarzy.

    Rolnictwem kierował specjalnie do tego oddelegowany sekretarz Komitetu Centralnego partii z wielkim sztabem pracowników. Podlegało mu Ministerstwo Rolnictwa. Ponadto istniało Ministerstwo Zaopatrzenia. I Ministerstwo Budowy Maszyn Rolniczych. Ministerstwo Budowy Maszyn dla Hodowli i Produkcji Paszy. Ministerstwo do spraw Produkcji Nawozów Mineralnych. I Ministerstwo Roślin Przemysłowych. Ministerstwo Hodowli. Ministerstwo Sowchozów. Ministerstwo Upraw Bawełny. Ministerstwo Produktów Zbożowych. Ministerstwo Płodów Rolnych. Ministerstwo Melioracji i Gospodarki Wodnej.


    Co więcej, w każdej republice był partyjny sekretarz do spraw rolnictwa z wielką administracją i własnymi ministerstwami. W każdym obwodzie i rejonie też siedziały rolnicze szychy w dużych ilościach.
    Sytuację w rolnictwie regularnie omawiano na najwyższym szczeblu: na zjazdach partii i plenach Komitetu Centralnego. Przyjmowano rezolucje i wyciągano wnioski praktyczne. Doszło do tego, że mądra partia komunistyczna swoją decyzją przyjęła wielki program żywnościowy, którego z jakiegoś powodu i tak nie udało się zrealizować.


    Do wspierania rozwoju rolnictwa partia komunistyczna kierowała funkcjonariuszy partyjnych i młodzież, oficerów rezerwy i pracowników kultury. Dla rolnictwa pracowały instytuty naukowe i cała Akademia Nauk Rolniczych. Na żniwa wysyłano żołnierzy, zapominając o szkoleniu bojowym, robotników z fabryk, nie wykonując planów produkcji, studentów i uczniów, zakłócając proces nauczania.


    Niemniej działki przyzagrodowe obywateli stanowiły 2,5 procent użytków rolnych i dawały 51 procent produktów rolnych. Z tych nędznych skrawków ziemi pochodziło 62 procent produktów pochodzących z hodowli.


    Co to oznaczało?
    Sytuacja wyglądała tak: Na 97,5 procent ziemi rolnej przez cały dzień pracowali wszyscy rolnicy, wszystkie traktory i kombajny, wszyscy specjaliści od rolnictwa, tu ładowano wszystkie inwestycje, tu twórczo harowali wszyscy specjaliści oraz cała wielomilionowa rzesza żołnierzy, studentów, uczniów i całej reszty pomocników. A wieczorem zmęczony chłop wracał do domu i przekopywał ogródek łopatą, nie licząc się z rezolucjami zjazdów i plenów, nie zastanawiając się nad zaleceniami Akademii Nauk Rolniczych, nie oglądając się na instrukcje Komitetu Centralnego, ministerstw, urzędów, komitetów obwodowych i rejonowych, nie słuchając poleceń przewodniczącego kołchozu, pozostając bez kontroli brygadzisty, obywając się bez mądrych rad agronoma, bez traktora i kombajnu, bez nawozów, bez wsparcia armii i floty. I produkował nawet więcej, niż wyrosło na bezkresnych polach naszej wielkiej ojczyzny.
     
  14. pawel-l

    pawel-l Ⓐ hultaj

    Posty:
    1 834
    Polubienia:
    6 533
    Pamiętam taką historię z czasów pierestrojki kiedy nakazano kołchozom reformę i wydzierżawienie części działek kołchoźnikom.
    Więc jeden z kołchozów znalazł najgorszego pijaka i dał mu najgorsze ugory w okolicy. Po kilku latach ten pijak produkował więcej niż jego macierzysty zakład.

    Taka krótka lista zbrodni komunizmu z "Czarnej Księgi Komunizmu" <link>:
    20 milionów w ZSRR
    45 - 72 miliony w Chinach,
    1,3 - 2,3 miliona w Kambodży,
    2 miliony w Korei Północnej,
    1,7 miliona w Afryce,
    1,5 miliona w Afganistanie,
    1 milion w Wietnamie,
    1 milion we Wschodniej Europie i
    150 tysięcy w Ameryce Łacińskiej.
     
  15. ForumLibertas.pl

    ForumLibertas.pl Member

    Posty:
    54
    Polubienia:
    16
  16. Piter1489

    Piter1489 libnetoholik

    Posty:
    2 075
    Polubienia:
    1 829
    #TAKBĘDZIEWKOMUNIE
     
  17. ForumLibertas.pl

    ForumLibertas.pl Member

    Posty:
    54
    Polubienia:
    16
  18. Till

    Till Mud and Fire

    Posty:
    1 073
    Polubienia:
    2 220
    Cytat z "Polityki Józefa Becka" Cata-Mackiewicza:

     
  19. Antoni Wiech

    Antoni Wiech paranacjonalista Członek Załogi

    Posty:
    3 626
    Polubienia:
    4 810
    To ja może coś ze swojego podwórka: Jak byłem dzieckiem (to już było pod koniec komuny) pojechałem na kolonię. Miałem tam jednego znajomego co miał pudełko czekoladek mars (takich mini marsów, połowę wielkości zwykłych) przywiezionych z Niemiec. Poczęstował mnie, ale prosił żebym nie mówił innym dzieciakom. Ja jako, że miałem miękkie serce nie dotrzymałem sekretu i poczęstowałem innego dzieciaka w tajemnicy również. On widać zrobił ten sam błąd co ja. Dzieciaki niemal z całej kolonii przychodziły falami i niemal błagały o tego marsa. Próbowały się wymieniać na jakieś swoje zabawki i inne rzeczy. No kurwa, czujecie, za kawałek czekoladki. Pamiętam jak dziś...
     

Poleć forum

  1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.