Kibuce jako lewacki eksperyment społeczny

D

Deleted member 427

Guest
źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kibuc#Kibu ... C5.82eczny

Zasady życia w kibucach przypominały w pewnym stopniu niektóre postulaty utopijnego komunizmu, choć ich założyciele nie odwoływali się do tej ideologii. Główną zasadą był brak własności prywatnej, wspólnota całego majątku, wspólnota dzieci oraz całkowita równość kobiet i mężczyzn. W tym kontekście kibuce realizowały także częściowo postulaty feminizmu i egalitaryzmu. W kibucach negowano istnienie tradycyjnych ról płciowych. W praktyce odbywało się to przez maskowanie cech płciowych za pomocą luźnego ubrania, wykonywanie tradycyjnie męskich prac przez kobiety oraz unikanie np. stosowania makijażu. Ciąża i poród były traktowane jako jedyna, narzucona przez biologię, aktywność odróżniająca kobietę od mężczyzn. Jednak wychowanie dzieci – ze względu na wspólnotę – nie było postrzegane jako rola kobieca i w założeniu miało być realizowane przez wszystkich bez względu na płeć. Unikano indywidualizacji dzieci przez sformułowanie "mój syn" lub "moja córka". Kobiety były zachęcane do karmienia każdego dziecka w jego okresie niemowlęcym, nie tylko urodzonego przez siebie. Z tego samego względu usiłowano przekierować uczucia indywidualne – takie jak miłość między kobietą a mężczyzną czy miłość macierzyńska – na uczucia wobec wspólnoty. Indywidualizm był traktowany jako defekt moralny. Tolerowane były sformalizowane związki małżeńskie, ale bez całej rytualnej otoczki tradycyjnie im towarzyszącej.

W dłuższym okresie system ten nie został jednak utrzymany. Obserwacje dokonane w kibucu Kiryat Yedidim pokazały, że po pewnym czasie społeczności powróciły do tradycyjnych ról płciowych. O ile w 1920 roku zatrudnienie kobiet wynosiło 50%, o tyle po 30 latach pracowało już jedynie 12% kobiet, reszta zajmowała się wychowaniem dzieci, edukacją i usługami.

W kibucu Artzi w 1975 roku pracowało również 12%, z czego 9% na roli zaś 3% w zawodach przemysłowych. Mężczyźni stanowili 87% rolników, 77% pracowników przemysłowych i 99% pracujących na budowach. Kobiety z kolei stanowiły 84% pracowników w edukacji i usługach.

Również w administracji kibuców z czasem kobiety przestały zajmować równy procent miejsc – 84% stanowisk zajmowali w niej mężczyźni, którzy stanowili również 71% osób zarządzających kibucem oraz 78% aktywistów politycznych. Badacze przypisywali tę zmianę podejściu młodych pokoleń, urodzonych w kibucach, które nie podzielało ideologicznego zaangażowania ich założycieli w egalitaryzm. O ile w pierwszym pokoleniu 68% kobiet wyrażało przekonanie, że macierzyństwo jest dla nich ważniejsze niż praca, o tyle w drugim pokoleniu było to już 88%. Z czasem nastąpił także stopniowy powrót do indywidualnych relacji rodziców z dziećmi a także w parach małżeńskich.

Zmiana podejścia w stosunku do rodziny jest tym bardziej zdumiewająca, że nie był to bunt pokolenia wychowanego w tradycyjny sposób tylko pokolenia kobiet urodzonych w kibucach i wychowanych w skrajnie feministycznym środowisku, które prowadziło zinstytucjonalizowaną kontrrewolucję wobec kobiecości.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 509
23 719
Kibuce i kołchozy, to były jedne z najbardziej chorych pomysłów w ostatniej historii. Eksperymenty się nie udały ale czerwone karaluchy nadal chcą je wprowadzać w skali makro. UE zamienia się pomału i systematycznie w jeden wielki kibuc.
 

Cyberius

cybertarianin, technohumanista
1 441
36
Kibuce są świetnym przykładem na to że komunizm nie działa. Prób życia w komunach było wiele, ale zwykle w skali mikro. Natomiast dopiero kibuce gwarantowały powtarzalność wyników. Swietne doświadczenie.
 
OP
OP
D

Deleted member 427

Guest
Tutaj z kolei tekst o kibucach (olejcie klimaty "iluminaci i bankierzy rządzą światem" i czytajcie):

Gdy antropolodzy Melford i Audrey Spiro analizowali dokonania systemu kibuców w 1950, eksperyment wyglądał na udany a teoria o narzuceniu ról płciom przez “kulturę” wydawała się potwierdzać.

Jednakże gdy Melford Spiro powrócił do kibuców w roku 1975 ku swojemu zaskoczeniu odkrył że w przeciagu 25 lat w strukturach małżeńskich, rodzinnych i płciowych komuny doszło do niezwykłych zmian, które zaprzeczyły całej, dokonanej wcześniej rewolucji..

Młodsza generacja kobiet mimo wychowania w niemalże obojnaczym modelu, gdzie kobiety prowadzą traktory a mężczyzni szorują podłogi i słuchania od małego że kobiety i mężczyzni są tacy sami, zaczęła naciskać na możliwość wypełnienia swej roli jako matki.

Zarząd kibuców został praktycznie zdominowany przez mężczyzn, głównie dlatego że kobiety w większości nie interesowały się polityką. Powrócono też do tradycyjnych podziałów ról w pracy.

Mężczyzni znów wykonywali większość pracy produkcyjnej, podczas gdy kobiety wykonywały większość prac domowych i pożytku publicznego takich jak nauczanie, pielęgniarstwo i zajmowanie się domem.

Małżeństwo powróciło do swojej pierwotnej formy, wliczając w to całą ceremonię ślubu i świętowanie, powróciło też publiczne okazywanie przywiązania małżeńskiego i wzajemnego "posiadania" – co było wcześniej tematem tabu.

Małżeństwa były teraz ważniejsze niż grupa, pary wywalczyły też prawo do cieszenia się towarzystwem swoich własnych dzieci. Dzieci spały razem z rodzicami i spędzały z nimi o wiele więcej czasu.

Kobiety wykazały chęć do powrotu "kobiecego" ubrania, charakteru (empatia i niewielka asertywność) i hobby. "W jedynym miejscu w którym jak sądziły feministki ich ideały zaczną się realizować, kobiecość zaczęła dojrzewać tak szybko jak kukurydza na polu" (New York Times, kwiecień 1976).

A tutaj z Newsweeka:

Kiedyś w kibucu wymieniano się nawet bielizną. Dziś niektóre wspólnoty przypominają nie komuny, ale nowoczesne korporacje.

Kibuce przekształciły się we wzorcowe wspólnoty kapitalistyczne:

Wielu mieszkańców Tel Awiwu marzy, by się tu przenieść. – Wszyscy chcą tu mieszkać, codziennie ustawia się kolejka zainteresowanych – mówi Noa, która pracuje w administracji kibucu. Chętnych nie odstrasza nawet to, że Shefayim w ostatnim czasie przeszło radykalną metamorfozę. Od początku roku mieszkańcy kibucu muszą za wszystko płacić. Około tysiąca izraelskich szekli (900 zł) trzeba wydać na mieszkanie, przedszkole, jedzenie i opiekę zdrowotną. Nowy system ma obowiązywać do 2012 roku. Za dwa lata mieszkańcy będą ponownie głosować, czy chcą pozostać przy zasadzie odpłatności, czy może powrócić do idei kibucu, w którym wszystkie pieniądze trafiają do wspólnej skarbonki, ale za nic nie trzeba płacić.

(...)

Dafna boi się przyszłości. Jest aktorką, ale żeby się utrzymać, pracuje jako kelnerka. Dzięki temu, że jest członkinią kibucu, ma domek – każda pełnoletnia osoba, która wyprowadza się od rodziców, dostaje własne lokum. Gdyby założyła rodzinę, dostałaby większy dom. Teraz nie wie, co będzie. Jest przekonana, że nowy system zostanie przegłosowany. Kuszący argument to prawo własności zajmowanego domu. W przyszłości będzie można go sprzedać i nieźle na tym zarobić.

Z 256 kibuców w Izraelu zaledwie jedna czwarta działa na starych zasadach. W większości wspólnota pobiera opłaty za jedzenie i wystawia mieszkańcom rachunki za prąd. Dzieci mieszkają z rodzicami. Posiłki jada się głównie w domu, a nie w kibucowej stołówce. Członkowie wspólnoty mają własne samochody i konta bankowe. Tematy, które kiedyś stanowiły tabu, dzisiaj są na porządku dziennym: bezrobocie, przyjmowanie do pracy osób z zewnątrz, bogacenie się i sprzedaż ziemi.

(...)

Wszystko było wspólne, wymieniano się nawet bielizną. Komitet kibucu decydował o każdej sprawie: kto może iść na studia, kto i gdzie ma pracować, kto może wyjechać za granicę i czy członek kibucu może kupić sobie telewizor lub radio. Ten, kto nie zgadzał się z jego decyzją, musiał odejść. Zdarzały się przypadki, że ludzie opuszczali kibuc, bo na przykład chcieli nosić białe skarpetki, a komitet zgadzał się jedynie na brązowe.

Pierwszy poważny kryzys zaczął się dość niewinnie. W latach 50. w jednym z kibuców ze stołówki zaczęły ginąć łyżeczki, bo niektórzy chcieli wieczorem zaparzyć sobie herbatę we własnych domach. Nikt ich nie zwracał na miejsce, doszło więc do tego, że herbatę w stołówce trzeba było mieszać widelcem albo nożem. Stąd wzięła się nazwa: kryzys łyżeczek do herbaty. Z czasem członkowie kibucu zatrzymywali sobie już nie tylko sztućce, ale też kosztowne prezenty od bliskich. Tajemnicą poliszynela było, że niektórzy mają własne mieszkania w miastach i prywatne konta bankowe, które powinny zostać zgłoszone do wspólnego budżetu.

Kolejny kryzys wybuchł, kiedy wielu członków kibuców otrzymało odszkodowania wojenne od Niemiec. W kibucach rozpoczęła się gorąca dyskusja, czy powinny trafić do wspólnej kasy. W części wspólnot decyzję pozostawiono zainteresowanym. Efekt: większość kibucników zostawiła pieniądze dla siebie. Największym ciosem okazał się jednak kryzys ekonomiczny w połowie lat 80. Zadłużone i niewydajne spółdzielnie musiały się zmienić, jeśli chciały przetrwać. Część z nich zbankrutowała, część przekształciła się w świetnie prosperujące firmy notowane na giełdzie w Tel Awiwie.
 

Gie

Libnetarianin
219
467
Poszukałem trochę info na temat tego dekretu i ze swoją mierną znajomością rosyjskiego i google translate znalazłem to:
http://www.gumer.info/bibliotek_Buks/History/Article/dekr_obotm.php
Artykuł z "Moskiewskich Nowości" o tytule "Historia pewnej mistyfikacji". Całego nie dam rady przeczytać, ale z tego co się orientuję to treść odpowiada tytułowi i autor pisze, że tekst wymyślił jakiś narodowiec.
W artykule na wiki "Теория стакана воды" też się o tym wspomina w tym tonie (linka nie ma, bo miałem jakieś problemy z wklejeniem).
Wygląda na to, że to fałszywka.
 
OP
OP
D

Deleted member 427

Guest
Zastanawiające, że nie ma żadnego innego źródła, potwierdzającego fałszywość tego dekretu - szczególnie na stronach anglojęzycznych. W 2011 roku w Muzeum Erotyki w Warszawie odbyła się wystawa opowiadająca o seksie w ZSRR. Przedstawiono na niej Dekret Gubernatorskiej Rady Komisarzy Ludowych miasta Saratów "O skasowaniu prawa własności prywatnej w stosunku do kobiet" (1918 rok):

Wszystkie kobiety, objęte tym Dekretem, nie pozostają nadal "własnością prywatną", lecz stają się własnością całej klasy robotniczej. Prawo przydziału do korzystania z uwolnionych kobiet posiada Rada żołnierskich, chłopskich i robotniczych Deputatów miast i wsi.

Obywatele mężczyźni, jeżeli akceptują warunki tego Dekretu, mają prawo korzystać z kobiety nie częściej niż cztery razy w tygodniu i nie dłużej niż przez trzy godziny. Każdy członek kolektywu robotniczego ma obowiązek wpłacać 2% od swej pensji na konto funduszu edukacji ludowej. Każdy mężczyzna, chcąc skorzystać z egzemplarza mienia ludowego [to jest kobiety... sic!], musi przedstawić wydany przez związek zawodowy lub przez fabryczny komitet robotniczy dowód swej przynależności klasowej.


http://www.polskieradio.pl/8/410/Artyku ... ac-kobiety

Ten dekret to podobno autentyk. Z komentarzy pod tekstem wyczytałem, że dopiero potem pojawiła się fałszywka autorstwa niejakiego Michaiła Uwarowa. "W rosyjskich miastach pojawiła się fałszywka. Dekret o uspołecznieniu panienek i pań od 18 do 32 lat i ich kolektywizacji. Spisał go i rozpowszechnił Michaił Uratow. Państwo nie miało poczucia humoru i autor fałszywki zapłacił za nią życiem" -- Dariusz Kędziora.
 

father Tucker

egoista, marzyciel i czciciel chaosu
2 337
6 270
Kiedyś oglądałem na youtube film dokumentalny o socjaliźmie, tytuł:"Heaven on Earth The Rise and Fall of Socialism" i tam był duży fragment o kibucach. Później jeszcze o nich trochę doczytałem i ogólnie sprawa z nimi wyglądała tak, że to, że one w ogóle istniały taki szmat vczasu był spowodowany tym, że zaraz po wojnie, kiedy powstawało państwo Izrael nie było właściwie żadnego przemysłu a rolnictwo było zacofane.Kupa emigrujących europejskich Żydów to były niedobitki po holokauście, bez grosza przy duszy i z traumą do końca życia. Siłą rzeczy tacy ludzie mają tendencje do szukania ludzi o podobnych przeżyciach. I to wykorzystali żydokomunistyczni inżynierowie społeczni i żeby chołota się nie pałętała założyli kibuce - idylliczne komuny. Ogólnie powstawały dwa typy kibuców - wiejskie-rolnicze i miejskie- lekki przemysł, głównie odzieżowy.
Co ciekawe, kibuce były wydajne gospodarczo:exclamation: i odegrały ważną rolę w budowaniu gospodarki Izraela. Ale to, że były wydajne gospodarczo było spowodowane tym, że w Izraelu nie było socjalu i jeśli ktoś się obijał, to po prostu inni kibucnicy mogli przegłosować wyjebanie go i taki koleś pozostawał bez niczego. Plus mogłeś się sam w każdej chwili dołączyć i opuścić kibuc w każdej chwili.
Ale zadziałała po prostu ludzka natura i kobiety nie chciały się dzielić swoimi dziećmi, ludzie chcieli mieć coś na własność ( zabraniano im nawet trzymania i jedzenia posiłków we własnych pokojach - tylko wspólne stołówki) i kibuce się stopniowo sprywatyzowały. Ponieważ miasta się rozrosły, z gospodarstw rolnych zamieniły się na dość luksusowe przedmieścia.
 
G

grudge

Guest
father Tucker napisał:
Kiedyś oglądałem na youtube film dokumentalny o socjaliźmie, tytuł:"Heaven on Earth The Rise and Fall of Socialism" i tam był duży fragment o kibucach. Później jeszcze o nich trochę doczytałem i ogólnie sprawa z nimi wyglądała tak, że to, że one w ogóle istniały taki szmat vczasu był spowodowany tym, że zaraz po wojnie, kiedy powstawało państwo Izrael nie było właściwie żadnego przemysłu a rolnictwo było zacofane.Kupa emigrujących europejskich Żydów to były niedobitki po holokauście, bez grosza przy duszy i z traumą do końca życia. Siłą rzeczy tacy ludzie mają tendencje do szukania ludzi o podobnych przeżyciach. I to wykorzystali żydokomunistyczni inżynierowie społeczni i żeby chołota się nie pałętała założyli kibuce - idylliczne komuny. Ogólnie powstawały dwa typy kibuców - wiejskie-rolnicze i miejskie- lekki przemysł, głównie odzieżowy.
Co ciekawe, kibuce były wydajne gospodarczo:exclamation: i odegrały ważną rolę w budowaniu gospodarki Izraela. Ale to, że były wydajne gospodarczo było spowodowane tym, że w Izraelu nie było socjalu i jeśli ktoś się obijał, to po prostu inni kibucnicy mogli przegłosować wyjebanie go i taki koleś pozostawał bez niczego. Plus mogłeś się sam w każdej chwili dołączyć i opuścić kibuc w każdej chwili.
Ale zadziałała po prostu ludzka natura i kobiety nie chciały się dzielić swoimi dziećmi, ludzie chcieli mieć coś na własność ( zabraniano im nawet trzymania i jedzenia posiłków we własnych pokojach - tylko wspólne stołówki) i kibuce się stopniowo sprywatyzowały. Ponieważ miasta się rozrosły, z gospodarstw rolnych zamieniły się na dość luksusowe przedmieścia.

Ciekawe co to znaczy, że były wydajne gospodarczo?
Może do tego stopnia jak na tym filmie?
0:38-0:40
http://www.youtube.com/watch?v=eslbPa43XHc
 

Rattlesnake

Don't tread on me
Członek Załogi
3 590
1 480
Jeden z najciekawszych wątków na Forum i kopalnia argumentów do dyskusji z zamordystami różnego sortu. W sumie nie kojarzę dyskusji w której strzelano kibuco-nabojami.
 
OP
OP
D

Deleted member 427

Guest
Wracając jeszcze na moment do "dekretu o uspołecznieniu kobiet". Otóż najpierw pojawiła się fałszywka-parodia, autorstwa Michaiła Uwarowa. Potem Uwarow trafił do aresztu i stanął przed sądem. Skończyło się na konfiskacie mienia ze względu na brak dowodów przestępstwa. Zamordowali go dopiero anarchiści, zostawiając przy trupie kartkę, z której wynikało, że to był "akt zemsty i sprawiedliwego protestu" za wydanie "pornograficznego paszkwilu". "Dekret o uspołecznieniu" krążył jednak po Rosji i zadziwiająco wielu obywateli uznało go za autentyczny. Na wystawie można było zobaczyć fotokopię pisma Gubernatorskiej Rady Komisarzy Ludowych miasta Saratow, który pozbawia mocy ów "Dekret". Była to zatem fałszywka, która wywołała niebywałe poruszenie wśród ówczesnych komunistów.

Latem 1918 w Moskwie był rozpowszechniony «Dekret o uspołecznieniu panienek i pań» (dr. Welidow, 1990). To, oczywiście, był żart, ale niektórzy przyjęli go za prawdę, zaczęli przedrukowywać i realizować. Autor „Dekretu” Michaił Uwarow zaproponował, ażeby wszystkie kobiety w wieku od 18 do 32 lat uważać za własność państwową. On pisał: «Każda pani, która osiągnęła 18 lat i nie wyszła za mąż, zobowiązana jest pod lękiem kary do zarejestrowania się w biurze wolnej miłości. Zarejestrowanej zapewnia się prawo wyboru mężczyzny w wieku od 19 do 50 lat dla siebie, jako męża… ».

W Jekaterynodarze latem 1918 odznaczyli się zwłaszcza żołnierze Armii Czerwonej, którzy wydawali mandaty następnej treści: «Mającemu ten mandat zapewnia się prawo zgodnie z własnym gustem przywłaszczać sobie w mieście Jekaterynodar 10 panienek w wieku od 16 do 20 lat, na które towarzysz wskaże» (Lebina, 1999). Ale powróćmy do «Dekretu», w którym było napisane, że został on wydany przez Moskiewskie wolne stowarzyszenie anarchistów. Ten żartobliwy dokument składał się z 19 paragrafów. Głównym argumentem, dlaczego kobiety w wieku od 18 do 32 lat trzeba uczynić własnością narodową, było to, iż «wszystkie lepsze egzemplarze płci pięknej są własnością burżuazji, przez co zakłócany jest prawidłowy dalszy bieg życia na Ziemi». Mężczyźni, którzy potwierdzili swoją przynależność do mas pracowniczych, zgodnie z «Dekretem» posiadali prawo do korzystania z jednej kobiety «nie częściej niż trzy razy w tygodniu w ciągu trzech godzin». Jeżeli chodzi o męża, to on posiadał prawo do nadzwyczajnego dostępu do żony.

Michaiła Uwarowa sądzono i uznano za niewinnego. Stroną oskarżenia były Paoła Winogradskaja, kierowniczka żenoddziału (kobiecy oddział) MGP RKP, i Aron Załkind. Adwokatem była Aleksandra Kołontaj, członek CK RKP (b). Uwolniono oskarżonego ze względu na brak dowodów przestępstwa. Karą dla niego było: konfiskata chaty w Sokolnikach i pieniędzy, które otrzymywał od rozpoczynających wykonywać «Dekret» pracowników. Następnego dnia Uwarowa znaleziono martwego. Zabili go anarchiści, zostawiwszy przy trupie kartkę, z której wynikało, ze to był «akt zemsty i sprawiedliwego protestu» za wydanie w imieniu anarchistów pornograficznego paszkwilu pod nazwą «Dekret o uspołecznieniu panienek i pań» (dr. Welidow, 1990).

http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin ... hives/2815
 

Gie

Libnetarianin
219
467
Hm, szukałem jeszcze trochę info o tym dekrecie, ale trudno znaleźć coś konkretnego, dużo sprzecznych informacji, kiepsko z źródłami.
Tutaj bloger twierdzi, że dekretów było kilka i były autentyczne. Dyskredytuje też podany przeze mnie wcześniej artykuł:
Aktualnie, już od wielu lat trwa w Rosji akcja różnych uczonych współpracujących kiedyś z KGB, a teraz z FSB mająca na celu udowodnienie, że te wszystkie dekrety lokalnych władz bolszewickich były mistyfikacją. Przoduje w tym współpracujący z FSB profesor historyk o nazwisku Aleksiej Wielidow.
Niestety nie widzę żeby podawał źródła swoich informacji, więc ciężko to zweryfikować.
Ciekawostka:
1299854286_dekret1.jpg

"Przedkładający niniejszy dokument towarzysz Kraseew ma prawo socjalizować w mieście Jekaterynodar 10 dusz dziewic w wieku od 16-tu do 20-tu lat, wskazanych przez towarzysza Kraseewa. Podpisał Gławkom Iwaszew."
Oficjalny papierek umotywowany ideologicznie, kreatywność szukających rozrywki towarzyszy, czy fałszywka?
Myślę, że bez znajomości rosyjskiego trudno dojść do prawdy, w każdym razie ja się poddaję i wstrzymuję od oceny.
 
OP
OP
D

Deleted member 427

Guest
Oficjalny papierek umotywowany ideologicznie, kreatywność szukających rozrywki towarzyszy, czy fałszywka?

Oficjalny i autentyk. Pisałem o tym na poprzedniej stronie: W Jekaterynodarze latem 1918 odznaczyli się zwłaszcza żołnierze Armii Czerwonej, którzy wydawali mandaty następnej treści: «Mającemu ten mandat zapewnia się prawo zgodnie z własnym gustem przywłaszczać sobie w mieście Jekaterynodar 10 panienek w wieku od 16 do 20 lat, na które towarzysz wskaże» (Lebina, 1999).

http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin ... hives/2815
 
A

Anonymous

Guest
Gie napisał:
Ciekawostka:
1299854286_dekret1.jpg

"Przedkładający niniejszy dokument towarzysz Kraseew ma prawo socjalizować w mieście Jekaterynodar 10 dusz dziewic w wieku od 16-tu do 20-tu lat, wskazanych przez towarzysza Kraseewa. Podpisał Gławkom Iwaszew."
Oficjalny papierek umotywowany ideologicznie, kreatywność szukających rozrywki towarzyszy, czy fałszywka?
Myślę, że bez znajomości rosyjskiego trudno dojść do prawdy, w każdym razie ja się poddaję i wstrzymuję od oceny.

Czy kolega zna rosyjski? Bo ja nie bardzo...

http://www.liveinternet.ru/users/ia_iz_ ... 138539163/ - cały dekret, Saratów 1918 r.

http://d-m-vestnik.livejournal.com/192456.html
http://www.sar.rodgor.ru/gazeta/161/history/2771/
http://gidepark.ru/user/4294968565/content/1327887
 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 893
7 566
Meir Kohn na swojej długiej drodze do zostania libertarianinem. Jako nastolatek przeniósł się do Izraela, aby zamieszkać w kibucu.

Kibuc to oddolny socjalizm na skalę małej społeczności. W ten sposób unika najgorszych problemów socjalizmu państwowego: gospodarki planowej i totalitaryzmu. Kibuc jako całość jest częścią gospodarki rynkowej, a członkostwo jest dobrowolne: możesz opuścić w dowolnym momencie. To jest „socjalizm z ludzką twarzą” - tak dobry, jak to tylko możliwe.

Bycie członkiem kibucu nauczyło mnie dwóch ważnych faktów dotyczących socjalizmu. Po pierwsze, równość materialna nie daje szczęścia. Różnice w naszych warunkach materialnych były rzeczywiście minimalne. Na przykład mieszkania, jeśli nie identyczne, były bardzo podobne. Niemniej jednak członek przydzielony do mieszkania, które było trochę mniejsze lub trochę starsze od mieszkania kogoś innego, byłby bardzo urażony. Częściowo było tak, ponieważ zdolność osoby do dostrzegania różnic rośnie, gdy różnice stają się mniejsze. Ale w dużej mierze było to spowodowane tym, że to, co otrzymaliśmy, było przypisane, a nie zarobione. Okazuje się, że sposób zdobywania rzeczy nie jest mniej ważny niż to, co dostajesz.

Drugą rzeczą, której nauczyłem się z mojego doświadczenia socjalizmu, było to, że bodźce mają znaczenie. W kibucu nie ma materialnej zachęty do wysiłku ani żadnego innego rodzaju zachęty. Są dwa rodzaje ludzi, którzy nie mają z tym problemu: lenie i święci. Kiedy nowa grupa dołączyła do kibucu, lenie i święci zwykle pozostawali, podczas gdy inni w końcu odchodzili. Ja odszedłem.

Z perspektywy czasu powinienem był wiedzieć już od pierwszego dnia, że coś jest nie tak z tą utopią. Po przyjeździe uderzył mnie fakt, że spiżarnia wspólnej kuchni była zamknięta na klucz.

https://www.cato.org/policy-report/march/april-2021/how-i-became-libertarian
 
175
108
W kibucu nie ma materialnej zachęty do wysiłku ani żadnego innego rodzaju zachęty. Są dwa rodzaje ludzi, którzy nie mają z tym problemu: lenie i święci. Kiedy nowa grupa dołączyła do kibucu, lenie i święci zwykle pozostawali, podczas gdy inni w końcu odchodzili.
Według Sierpińskiego leni w kibucach nie ma bo są eliminowani już na etapie rekrutacyjnym.
To jak to w końcu jest?
 
Do góry Bottom