Jakie filmy ostatnio oglądaliście?

Hitch

3 220
4 833
Prey


Zastanawiało mnie zawsze po co robić sequel filmu, który w niczym nie przypomina oryginału i wysrywa się na wszystko, co składało się na jego wyjątkowość oraz jakość, która przyciągnęła do kin widzów? To już który raz, kiedy rzekomo fani jedynki wypiardują z siebie knota pokazującego jak bardzo jej nie zrozumieli? A mi pozostaje tylko zachodzić w głowę, co w takim razie im się mogło podobać w pierwszym Predatorze…?

+ pies

- brak jakiegokolwiek suspensu
- scenariusz jest marnie i łopatologicznie napisany przez jakiegoś dekla, dla którego Predator to taki tam żądny krwi potwór z kosmosu
- największe koksy z plemienia to banda suchoklatesów, którzy wpadają w głupie pułapki jak naiwne dzieci
- potwór z kosmosu potworem z kosmosu, ale prawdziwym złem są biali zabijający bizony
- Predator to w sumie slasherowy bad guy, który nie poluje tylko wpada i morduje ludzi hurtowo i na oślep
- film dzieje się 250 lat ponad przed jedynką, ale Predek ma zestaw sto razy bardziej zaawansowanych technologicznie gadżetów…
- …które nie mają żadnego praktycznego zastosowania poza byciem deus ex machinami w poszczególnych scenach
- doskonały dizajn mordy Preda z jedynki ponownie został przerobiony na jakieś śmieszne CGI gówno
- wspaniała, kultowa kwestia Arnoldzika o krwawieniu i zabijaniu oczywiście została zacytowania, szkoda że ze scenariuszowego punktu widzenia bez żadnego sensu, bo w scenie, której nie poprzedzało odkrycie, że Predator krwawi; ba! 40-kilogramowa Indianka sekundę wcześniej stwierdza, że chyba nie da się go zabić
- 40-kilogramowa Indianka napierdala się z 200-kilowym Predatorem lepiej niż Arnoldzik, a potem jeszcze o własnych siłach wciąga Predatora w pułapkę sznurkiem, który uplotła w dwie minuty
- mega nijaka i mdła muzyka; przez cały film nie mogłem przeboleć, że wystarczyłoby genialne motywy Silvestriego przearanżować na plemienną modłę i byłoby gites; ale nie, dostajemy kolejny wygenerowany randomowo OST do filmu akcji z XXI wieku
- plenerki fajne, ale nie ukryją jak chujowe są zdjęcia
- sceny akcji kompletnie bez polotu, ale oczywiście z piruetami na linkach i ze skokami z dwudziestu metrów
- bardzo słabe efekty specjalne, kamuflaż Preda nie tylko wygląda gorzej niż ten zrobiony na fotokopiarce w 1987 roku, ale działa też zupełnie inaczej
- w tej części termoizolujące błotko zostaje zastąpione magicznymi dragami obniżającymi temperaturę ciała; bez hipotermii oraz utraty zdolności kognitywno-motorycznych!
- 40-kilowa Indianka jest prawie najmłodsza z plemenia, ale i tak wszystko wie i umie najlepiej, tylko te chujki nie dają jej się wykazać; nie wiem tylko czym się objawia to niedawanie się wykazać, bo chodzi i robi co chce, a jak jej zwracają uwagę to pyskuje i dalej robi co chce - tak ją strasznie ciemięży toksyczny maczo szowinizm plemiennego patriarchatu
- Predator marnuje czas i zasoby na węże i wilki jakieś
- ogólna bieda realizacyjna
- film całkowicie zbędny i daremny w swoich próbach dodania czegoś nowego do postaci Predatora

-18/10
 

Blobfish

Active Member
77
150
Prey


Zastanawiało mnie zawsze po co robić sequel filmu, który w niczym nie przypomina oryginału i wysrywa się na wszystko, co składało się na jego wyjątkowość oraz jakość, która przyciągnęła do kin widzów? To już który raz, kiedy rzekomo fani jedynki wypiardują z siebie knota pokazującego jak bardzo jej nie zrozumieli? A mi pozostaje tylko zachodzić w głowę, co w takim razie im się mogło podobać w pierwszym Predatorze…?

+ pies

- brak jakiegokolwiek suspensu
- scenariusz jest marnie i łopatologicznie napisany przez jakiegoś dekla, dla którego Predator to taki tam żądny krwi potwór z kosmosu
- największe koksy z plemienia to banda suchoklatesów, którzy wpadają w głupie pułapki jak naiwne dzieci
- potwór z kosmosu potworem z kosmosu, ale prawdziwym złem są biali zabijający bizony
- Predator to w sumie slasherowy bad guy, który nie poluje tylko wpada i morduje ludzi hurtowo i na oślep
- film dzieje się 250 lat ponad przed jedynką, ale Predek ma zestaw sto razy bardziej zaawansowanych technologicznie gadżetów…
- …które nie mają żadnego praktycznego zastosowania poza byciem deus ex machinami w poszczególnych scenach
- doskonały dizajn mordy Preda z jedynki ponownie został przerobiony na jakieś śmieszne CGI gówno
- wspaniała, kultowa kwestia Arnoldzika o krwawieniu i zabijaniu oczywiście została zacytowania, szkoda że ze scenariuszowego punktu widzenia bez żadnego sensu, bo w scenie, której nie poprzedzało odkrycie, że Predator krwawi; ba! 40-kilogramowa Indianka sekundę wcześniej stwierdza, że chyba nie da się go zabić
- 40-kilogramowa Indianka napierdala się z 200-kilowym Predatorem lepiej niż Arnoldzik, a potem jeszcze o własnych siłach wciąga Predatora w pułapkę sznurkiem, który uplotła w dwie minuty
- mega nijaka i mdła muzyka; przez cały film nie mogłem przeboleć, że wystarczyłoby genialne motywy Silvestriego przearanżować na plemienną modłę i byłoby gites; ale nie, dostajemy kolejny wygenerowany randomowo OST do filmu akcji z XXI wieku
- plenerki fajne, ale nie ukryją jak chujowe są zdjęcia
- sceny akcji kompletnie bez polotu, ale oczywiście z piruetami na linkach i ze skokami z dwudziestu metrów
- bardzo słabe efekty specjalne, kamuflaż Preda nie tylko wygląda gorzej niż ten zrobiony na fotokopiarce w 1987 roku, ale działa też zupełnie inaczej
- w tej części termoizolujące błotko zostaje zastąpione magicznymi dragami obniżającymi temperaturę ciała; bez hipotermii oraz utraty zdolności kognitywno-motorycznych!
- 40-kilowa Indianka jest prawie najmłodsza z plemenia, ale i tak wszystko wie i umie najlepiej, tylko te chujki nie dają jej się wykazać; nie wiem tylko czym się objawia to niedawanie się wykazać, bo chodzi i robi co chce, a jak jej zwracają uwagę to pyskuje i dalej robi co chce - tak ją strasznie ciemięży toksyczny maczo szowinizm plemiennego patriarchatu
- Predator marnuje czas i zasoby na węże i wilki jakieś
- ogólna bieda realizacyjna
- film całkowicie zbędny i daremny w swoich próbach dodania czegoś nowego do postaci Predatora

-18/10

Wszystko to prawda niestety. Wiedziałem, że będzie źle juz od sceny z jeleniem. Najpierw słychać jakieś łomoty. Echo dudni po całym lesie, widz zastanawia się co tu tak napierdala. Ktoś strzela czy co ? Okazuje się, że to wojowniczka ćwiczy rzuty toporem w drzewo. Te huki mają informować widza o tym z jaką mocą potrafi ciskać toporem. Laska podnosi topór i widzi na ziemii ślady jelenia a zaraz potem widac już tego jelenia jak się pasie a ona się na niego czai. Wiadomo, że pewnie tropiła go przez pół dnia ale pierwsze wrażenie jest komiczne bo wygląda to tak jakby jeleń spokojnie się pasł zaraz obok miejsca gdzie rzucała tym toporem i miał po prostu wszystkow dupie.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 686
12 010
To brzmi jakby widz otrzymał dokładnie to co było widać w trailerze. Tak więc na plus bym dał jeszcze uczciwość trailera.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 686
12 010
Zobaczyłem. To całkiem przyzwoity film moim zdaniem, takie 6/10. Plenery i zdjęcia ok, muzyka nie wpada w ucho, ale też nie przeszkadza. CGI poza niezbyt potrzebnymi scenami z dziką zwierzyną nie rażą. Fabuła zaskakująco dobrze, pomijając wątek, że superwoman kopie zbyt dużo męskich i obcych tyłków. Przeniesienie w czasie wyszło na serio ok. Trochę krwi i brutalności, ale podanej w sposób nie wywołujący przesytu, na szczęście udało się ominąć PEGI-13. Fajnie dobrana obsada, podobało mi się, że nie było widać ściągniętych z siłowni 150-kilogramowych tuczników na koksie. Kostiumy i charakteryzacja retro - Predatora ok.

Szukałem informacji ile kosztowała produkcja, ale na szybko nie znalazłem, a klimatem przypomina mi trochę niskobudżetowość, która tak cieszyła w Riddicku. Paradoksalnie film by zyskał gdyby był tańszy, z nieco mniejszą ilością efektów i bardziej kameralny.

Moim zdaniem drugi najlepszy film tej franszyzy po części pierwszej. Z pewnością o 2 -3 oczka wyżej od dymiącej kupy gówna jaką był Predator z 2018 r. Oceniając Predatora należy mieć na względzie, że żaden film w tym universum nie zbliży się już do części pierwszej, ponieważ w sytuacji gdy już wiemy co jest przeciwnikiem i jakie są jego motywacje, to nie ma już szansy na klimat zagrożenia nieznanym.
 
Ostatnia edycja:
Do góry Bottom