Ekologizm - kolejny kult religijny?

kawador

Merchant of Death
Członek Załogi
13 237
19 956
W r. 1992 odbyła się w Rio de Janeiro gigantyczna Konferencja Narodów Zjednoczonych nt. Środowiska i Rozwoju. Wzięły w niej udział 183 delegacje rządowe i około 30 000 osób, w różnym stopniu powiązanych z interesami i ideologią „zielonych”. Już sama liczba uczestników tej największej w historii konferencji, wskazuje, że była to impreza o charakterze obrzędowym, rodzaj propagandowego święta, a nie spotkanie naukowe czy robocze. Jej skala świadczy o potędze i wpływach jej inicjatorów. Przypuszczam, że większość uczestników, ludzi dobrej woli, altruistycznie nastawionych do ochrony przyrody, nie zdawała sobie sprawy dokąd wiodą ich organizatorzy konwentyklu, z jego przewodniczącym Mauricem Strongiem na czele.
http://www.wszim-sochaczew.edu.pl/ejren ... zczymy.htm

Co ciekawe, w Polsce już w 1993 roku wyszła książka autorstwa Stefana Kozłowskiego pt. "Rio - początek ery ekologicznej. Szczyt Ziemi" (Łódź 1993), w której wszystko jest wyłożone, a o której prawie nikt w Polsce nie słyszał (może właśnie ze względu na jej zawartość).

Warto też przypomnieć słowa, jakie wymsknęły się Ottmarowi Edenhoferowi, wicedyrektorowi Poczdamskiego Instytutu Badań nad Klimatem: Trzeba sobie jasno powiedzieć: za pomocą polityki klimatycznej dokonujemy de facto redystrybucji bogactwa światowego. Musimy pożegnać się z iluzją, że międzynarodowa polityka klimatyczna jest polityką ochrony środowiska. To nie ma prawie nic wspólnego z polityką ochrony środowiska.

http://www.tomaszgabis.pl/?p=533
 

Peterus

New Member
75
4
Na pewno nie opiera się to na nauce, tylko na dogmatach, które każdy wyznawca ma w sercu ;). Gdyby to był ruch ludzi faktycznie interesujących się rozpropagowaniem najkorzystniejszego postępowania, zgodnego z najnowszą wiedzą, zachowywaliby się zupełnie inaczej.

Kiedy kilka lat temu dopiero wchodziły biodegradowalne papierowe torebki do użytku - zieleni byli zawiedzeni. Nie chcieli takiego "zastępczego" rozwiązania, tylko chcieli zmieniać postępowanie ludzi.
Zresztą, rdzeń zielonego ruchu, nawet jeżeli nie wiedzą o tym szeregowi członkowie, ani nie chce ochrony przyrody (przynajmniej nie jako główny cel), ani globalnej redystrybucji - tylko chce wykończyć rewolucję przemysłową. Najchętniej przez zagłodzenie jej przez uderzenie w energię. (ropa - nie, węgiel - nie, gaz - nie, atom - nie, a teraz nawet wiatr, który powoli się zacząć robić opłacalny też odpadł).
 
OP
kawador

kawador

Merchant of Death
Członek Załogi
13 237
19 956
Nie chcieli takiego "zastępczego" rozwiązania, tylko chcieli zmieniać postępowanie ludzi.
Bo tu się rozchodzi o reedukacje, zmianę świadomości. Tomasz Gabiś śledzi na bieżąco niemiecką prasę i spośród wszystkich krajów UE tam chyba najbardziej wszystkich jebie na punkcie tej nowej religii. Redaktor działu ekonomicznego "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Winand von Petersdorff w artykule "Serdeczna ekodyktatura" ostrzega, że Niemcom grozi ekotyrania, która ma za sobą dużą większość, a na jej czele stoi rząd federalny. Niemcy podążają w kierunku ekodyktatury, systemu rządzenia, który zupełnie nie przejmuje się suwerennością konsumenta i wolnością decyzji jednostek i przedsiębiorstw. Zdaniem von Petersdorffa władze chcą narzucić narodowi ekologiczny styl życia, zmusić do kupowania tego, czego nie chce kupować, do mieszkania tak, jak nie chce mieszkać itd. Mamy do czynienia ze społecznym programem reedukacji: chce się poddać produkcję i konsumpcję kontroli w imię przyszłości. Redaktor "FAZ" przytacza fragmenty memoriału przygotowanego dla rządu przez Radę Naukową na rzecz Globalnej Zmiany Środowiska, zatytułowany "Pakt Społeczny na rzecz Wielkiej Transformacji". Pełno w nim wielkich słów o moralności i rewolucji, obecny model gospodarczy uznaje się za moralnie nie do przyjęcia, "Wielka Transformacja" jest takim samym moralnym nakazem jak zniesienie niewolnictwa i pracy dzieci, potrzebne jest silne państwo, które "nakłoni" obywateli do zmiany stylu życia.

To jest grupa naprawdę dużego kalibru niebezpiecznych pojebów.
 

VernonSmith

New Member
212
2
Niektóre nurty ekologizmu nie ukrywają w ogóle swojego religijnego charakteru Szczególnie dzięki interpretacją jakiś teorii gai, że ziemia to żywy organizm który należy czcić. Chociaż oryginalne przesłanie tej hipotezy były takie że z ziemią można robić dowolne rzeczy a życiu się praktycznie nie zaszkodzi
http://en.wikipedia.org/wiki/Gaian_Greens

Chociaż wszyscy wiemy że jest tylko jedna partia zielonych wartach uwagi

green libertarian national socialist party www.nazi.org/

A serio to są jakieś ruchy ekologiczne które starają się być wolnościowe
http://en.wikipedia.org/wiki/Green_libertarianism
http://en.wikipedia.org/wiki/Eco-capitalism
http://en.wikipedia.org/wiki/Free-marke ... nmentalism

ale chyba średnio im wychodzi, za dużo gadania o matce ziemi

Na pewno nie opiera się to na nauce, tylko na dogmatach, które każdy wyznawca ma w sercu
Na aksjomatach ;)
 
OP
kawador

kawador

Merchant of Death
Członek Załogi
13 237
19 956
green libertarian national socialist party
Ta stronka jest chyba martwa. Wpisy są, ale komentarzy zero :)

A serio to są jakieś ruchy ekologiczne które starają się być wolnościowe
Inna ciekawa postać to Herbert Gruhl, patron "konserwatywnej" ekologii, ojciec niemieckiego i europejskiego ruchu na rzecz ochrony przyrody: http://www.tomaszgabis.pl/?p=348
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 241
21 125
Chiny obiecały ograniczyć emisję CO2 w stosunku do przyrostu dochodu narodowego, czy jakoś tak. Wykręcają się jak się da i pewnie śmieją się z idiotów.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 452
19 731
Bardzo dobry wpis J. B. Wiśniewskiego:

Czerwony komunizm dążył do tego, żeby sprzeciw wobec jego totalitarnych roszczeń utożsamić w powszechnej opinii ze sprzeciwem wobec "pochylania się nad losem biednych i wyzyskiwanych". Tymczasem "zielony komunizm" dąży do tego, żeby sprzeciw wobec jego równie totalitarnych roszczeń utożsamić w powszechnej opinii ze sprzeciwem wobec dbałości o środowisko naturalne. Okazuje się więc jasne, że mamy w tym kontekście do czynienia z kolejną odsłoną tej samej niszczycielskiej ideologii, która wykorzystuje w sposób instrumentalny skądinąd słuszne cele, mając w rzeczywistości tylko jeden, niezmienny cel - władzę, czyli najgorszą formę pychy, polegającą na pozbawieniu człowieka tego wszystkiego, co czyni go człowiekiem, a więc rozumu, sumienia i wolnej woli.
To, że ma się w danej sytuacji do czynienia z bałamutną ideologią, a nie ze "szlachetnym przesłaniem", najłatwiej na ogół poznać nie po treści, a po formie - ideologie są jazgotliwe, bezczelne, roszczeniowe i operujące strachem. I choć nie wierzę, żeby "zielony komunizm" mógł osiągnąć choć promil tego upiornego sukcesu, jaki osiągnął jego czerwony poprzednik - przede wszystkim dlatego, że ludzkość jest obecnie o wiele zbyt rozkapryszona i zinfantylizowana, żeby było ją stać na jakiekolwiek "akty rewolucyjnego poświęcenia" - to mimo wszystko należy go przy każdej możliwej okazji demaskować.
Należy to czynić po pierwsze dlatego, że każda tego rodzaju ideologia - jeśli nie dać jej odporu - jest w stanie konserwować lub pogłębiać etatystyczne status quo. Po drugie zaś nie należy dopuszczać do tego, żeby podobne ideologie obrzydzały nam i innym różne pożądane cele, na które cynicznie powołują się one w ramach swojej propagandy. Innymi słowy, tak jak za najbardziej przewrotne zwycięstwo czerwonego komunizmu należałoby uznać odwiedzenie szerokich rzesz osób od angażowania się w dobrowolne, oddolne działania charytatywne, tak za równie przewrotne zwycięstwo "zielonego komunizmu" należałoby uznać odwiedzenie szerokich rzesz osób od roztropnego i zapobiegliwego gospodarowania zasobami naturalnymi. Najbardziej niszczycielskie efekty niewolniczych ideologii polegają nie na bezpośrednim czynieniu zła, ale na zniechęcaniu ich ofiar do czynienia dobra - każdy więc, kto pragnie "zło dobrem zwyciężać", powinien w sposób szczególny uczulać swoich bliźnich na te właśnie aspekty wszelkiej pseudomoralistycznej, a w rzeczywistości głęboko demoralizującej indoktrynacji.
Nie zgodziłbym się jedynie z tezą o zbyt wielkim rozkapryszeniu i zinfantylizowaniu ludzkości, by zmajstrować podobną tyranię. Wręcz przeciwnie, jeżeli ludzie tak łatwo przyjmą rolę dzieci, rola ich opiekuna jednoznacznie przypadnie państwu, dla którego potęgi nie znajdzie się żadna przeciwwaga.

Niedojrzałość łatwo przekuwa się w quasi-religijny zapał i oddanie woli silniejszego, który ma rację z powodu posiadanej siły.
 
Ostatnia edycja:
Do góry Bottom